Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Krótka historia autostopu od 1925 do 2021

19 922  
96   23  
Czym jest autostop chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, a jeśli trzeba, to zapraszam do poprzednich artykułów, w których to tłumaczyłem. Teraz opowiem trochę o samej historii i tradycji tego sposobu podróżowania. A trochę tej historii jest, bo sięga ona aż do początku lat dwudziestych XX w.

Wszystko zaczęło się w połowie lat dwudziestych XX w. w USA. To tam po raz pierwszy „American Magazine” opisał człowieka stojącego przy drodze z wyciągniętym kciukiem („I’m The Champion Free-Rider Of The World”, s. 551, American magazine V.100 1925, Jul-Dec), choć według tego, co udało mi się wygrzebać z otchłani sieci, cała zabawa z podróżami autostopem po Stanach zaczęła się już na początku lat dwudziestych, a artykuł powstał jako odpowiedź na rosnącą popularność tego środka transportu.



W latach trzydziestych XX w. koncerny motoryzacyjne wytoczyły wojnę autostopowi i demonizując go, doprowadziły do zmniejszenia jego popularności, jednak początek II wojny światowej odwrócił sytuację i demonizował ludzi, którzy podróżują autem samotnie – jako tych, którzy marnotrawią zasoby na egoistyczne, samotne przemieszczanie się po kraju, który tychże zasobów potrzebuje, aby wygrać wojnę.



W czasach powojennych autostop był dalej popularny w Stanach, jednak w Polsce, będącej pod butem komunistycznego reżimu, był zakazany. Kierowcy zatrzymani przez milicję z autostopowiczem w kabinie byli karani mandatami. Wszystko się zmieniło dzięki dwóm studentom AGH, Tadeuszowi Sowie i Bogusławowi Laitlowi, którzy w 1957 wpadli na pomysł podróży autostopem po Polsce. Ci dwaj panowie są uznawani za ojców polskiego autostopu, który bardzo szybko stał się popularną formą transportu i podróżowania w całym bloku wschodnim.



Władze komunistyczne dały chłopakom oficjalne pozwolenie na podróżowanie w taki sposób i rok później powstał „Stołeczny Komitet Autostopu” i pierwsza akcja promocji tego sposobu podróżowania, zorganizowana we współpracy z magazynem „Dookoła świata” – „Stop Dookoła Świata”. Akcja została ogłoszona w numerze 225 ww. czasopisma, był to konkurs z nagrodą główną w postaci nowego samochodu osobowego marki Warszawa („Dookoła Świata”, nr 226, s. 23). I tak w czasach komunistycznych ludzie jeździli po całej Polsce na stopa, machając „książeczkami autostopowiczów”, z których wyrywali kupony dla kierowców - im więcej kierowca uzbierał kuponów, tym miał większe szanse na wygranie nagrody.



Dzięki temu, że do akcji promocji autostopu przyłączyło się m.in. PTTK, czasopisma takie jak „Motor” czy audycja radiowa „Muzyka i Aktualności”, autostop szybko stał się popularną formą podróżowania nie tylko w celach turystycznych, czasami służył również jako środek transportu awaryjnego czy nawet towarowego – pamiętam jak jako podrostek w latach 90. jeździłem z matką do Lublina handlować jagodami, grzybami czy palmami; matka, ja i kilka wiader towaru upakowanych w „ruskie torby w kratę”.

W latach 60. wraz z pojawieniem się ruchów hipisowskich autostop stawał się coraz bardziej popularny również na Zachodzie, najpierw w Ameryce Północnej, a później w Europie Zachodniej, gdzie nie zdobył aż takiej popularności jak w bloku wschodnim, jednak istniał jako pewna forma uprawiania turystyki.

Po upadku ZSRR książeczki autostopowe były sprzedawane jeszcze do (podobno) 1995 roku. Wraz z rozwojem kraju i dynamicznym rozwojem gospodarczym i łatwiejszym dostępem do taniej motoryzacji autostop stracił na znaczeniu, jednak dzięki młodym ludziom i tym, którzy pamiętali złote czasy polskiego autostopu, tradycja podróży za jeden uśmiech nie zanikła, a jedynie zmniejszyła swoje nasilenie. Pamiętam, że jako czternastolatek jeździłem stopem do szkoły i nikogo to nie dziwiło, czasami policja albo staż podwoziła mnie pod szkołę i w latach 90. było to normalne.

Polscy studenci zawsze zaskakują wszystkich swoją ułańską fantazją i wraz z wejściem Polski do strefy Schengen zaczęły pojawiać się pierwsze wyścigi autostopowe za granicę.

W 2009 studenci UE we Wrocławiu zorganizowali pierwszy wyścig do chorwackiej Puli, w wyścigu wzięły udział aż 172 osoby podzielone na 86 dwuosobowych zespołów. W kolejnych wyścigach liczba uczestników stale rosła i w 2012 roku ograniczono ją do 1000, jednak na metę wyścigu bardzo często przybywało więcej uczestników – pary, którym nie udało się oficjalnie wziąć udziału, ruszały na własną rękę.



Gdzieś pod koniec pierwszej dekady nowego wieku – a może jeszcze wcześniej, ale o tym nie wiem – zaczęły się pojawiać pierwsze polskie vlogi podróżnicze, które można było oglądać na YouTubie, a które pokazywały podróże autostopem.

Jak to robić, jak zagadywać do kierowców, jak wyglądają inne państwa, co może się wydarzyć na przejściu granicznym itd. itp. Pierwszymi autostopowiczami, których oglądałem, byli Dawid Fazowski i Michał Pater. To od nich podłapałem różne patenty na to, jak sobie radzić za granicą czy w terenie i aktualnie sam rozwijam swoją wesołą twórczość na YouTubie (no dobra, staram się rozwijać :))



Dziś, w czasach takich, a nie innych, podróże autostopem są utrudnione, wiele kierunków podróży jest niedostępnych lub dostanie się tam, gdzie byśmy chcieli, jest bardzo utrudnione. Osobiście marzy mi się eurotrip dookoła Europy Zachodniej i wyprawa stopem do Rosji na Kamczatkę i jachtostopem do Korei Południowej i do Chin. Jednak czas pokaże, czy i co się uda.

Więc na koniec mam do Was apel: jeśli widzicie autostopowicza, to zabierzcie go, a jeśli nie musicie jechać autem, to jedźcie autostopem – w ten sposób podtrzymujecie ponad 60-letnią tradycję polskiego autostopu.
7

Oglądany: 19922x | Komentarzy: 23 | Okejek: 96 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.11

28.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało