Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

"Ja to już gdzieś widziałem..." - czyli jak kończy się dzielenie się planem zdjęciowym przez dwie różne filmowe ekipy

66 996  
249   60  
Uważny widz potrafi wyłapać z seansu nie tylko błędy filmowców, ale i to, gdzie dana scena była kręcona. Okazuje się bowiem, że wiele ekranowych lokacji było „recyclingowanych” na potrzeby innych produkcji. Przykładów takich zabiegów można wymieniać w nieskończoność, my jednak omówimy kilka takich, które mają dość intrygujące drugie dno.

Młody Frankenstein pożyczył „plan” od starego Frankensteina

Mający premierę w 1974 roku „Młody Frankenstein” to jeden z największych dowodów na komediowy geniusz Mela Brooksa. Film ten nie tylko bawił do łez, ale i wizualnie zrealizowany był w taki sposób, że widz odnosił wrażenie obcowania z produkcją nakręconą w latach 30., kiedy to na ekranach rządziły czarno-białe horrory, a grę aktorską cechowała przesadna, karykaturalna wręcz ekspresja.

Na szczególne uznanie zasługują dekoracje, które również wyglądają, jakby zostały wyciągnięte z najbardziej znanej, zrealizowanej w 1931 roku produkcji o przywróconych do życia przez szalonego naukowca zwłokach. Brooks, zamiast odtworzyć laboratorium filmowego uczonego, postanowił zadać sobie trud znalezienia oryginalnych dekoracji sprzed 43 lat. Aby tego dokonać, skontaktował się z sędziwym już Kennethem Strickfadenem – twórcą scenografii „Frankensteina”.


Okazało się, że mężczyzna ten doskonale wiedział, gdzie znajdowały się elementy zbudowanego przez niego planu. Wszystkie manele od paru dekad leżały w jego… garażu! Reżyser nie tylko wypożyczył te skarby, ale i zatrudnił Strickfadena przy produkcji swojego filmu, a także umieścił jego nazwisko na liście płac – o tym wyrazie szacunku wobec legendarnego dziś autora scenografii ponad 100 legendarnych filmów zapomnieli twórcy oryginalnego dzieła z Borisem Karloffem w roli słoikogłowego monstrum.






Twórcy „Przeminęło z wiatrem” puścili z dymem plan filmowy „King Konga”

W dniu swojej premiery film „Przeminęło z wiatrem” był najdroższą produkcją w historii kinematografii. Jego stworzenie kosztowało ok. 4 milionów dolarów (wówczas była to równowartość współczesnych 66 milionów dolarów), z czego sporą część tej kwoty wydano na „wypożyczenie” Clarkle’a Gable’a od wytwórni MGM. Mimo sporej kwoty, jaką na realizację tego filmu przeznaczono, twórcy tego przedsięwzięcia zdawali sobie sprawę, że budżet będzie zbyt mały, aby pokryć koszty realizacji niektórych zdjęć.


Jednym z największych wyzwań były sceny, w których widzowie mieli zobaczyć płonącą Atlantę. Trzeba też było nakręcić kilka ujęć plantacji, którą planowano „zbudować” na tyłach studia. Problem w tym, że znajdowały się już tam, nadal niezdemontowane, plany filmowe kilku wcześniejszych produkcji – w tym pozostałości po zdjęciach do „King Konga”!
Zamiast konstruować makiety wielkiego miasta, aby następnie puścić je z dymem, filmowcy wpadli na szalony pomysł. Istniejące już obiekty zostały delikatnie tylko przerobione, aby przypominały budynki amerykańskiego miasta, a następnie podpalone za pomocą koktajlu Mołotowa. Efekt, jak pamiętamy, robił naprawdę dobre wrażenie. Z dymem poszły nie tylko pamiątki po produkcji o wielkiej małpie, ale także i scenografie pozostawione po „Ostatnim Mohikaninie”, „Ogrodzie Allaha”, a także po „Małym Lordzie”.



Po tym, jak ogień wszystko już strawił, ekipa mogła posprzątać zgliszcza i przygotować sobie miejsce na zbudowanie nowego planu filmowego i nakręcenie scen mających miejsce na plantacji.

„Straszny film 4” – plan zdjęciowy tej parodii był tak dobry, że skorzystali z niego twórcy horroru, który był parodiowany

Wspomnieliśmy o „Młodym Frankensteinie” – jednym z przykładów najlepszej parodii w historii kina. Czas zatem wspomnieć o niesławnej serii kloacznych dziełek, których poziom dowcipu porównać by można ze znajomością algebry przez karaczana polskiego. Mowa oczywiście o „Strasznych filmach”. Nie będziemy jednak analizować jakości tych produkcji, a skupimy się bardziej na planie zdjęciowym powstałym na potrzeby czwartej części tego filmu. Jego twórcy postanowili sparodiować słynną „Piłę”.


W tym celu stworzyli scenografię, która była kopią łazienki – miejsca, w którym odbywała się większość scen krwawego thrillera z 2004 roku. I trzeba przyznać, że ekipa przyłożyła się do idealnego odtworzenia tamtej lokacji znacznie bardziej niż do napisania zabawnego scenariusza. Pod wrażeniem byli nie tylko widzowie, ale i sami twórcy „Piły”, którzy krótko po opuszczeniu planu przez ekipę „Strasznego filmu 4” zaanektowali to miejsce, aby nakręcić tam sceny na potrzeby trzeciej odsłony swojej serii.



Steven Spielberg pożyczył od ekipy „Das Boot” łódź podwodną. I chyba ją zniszczył…


Dobrze, że Steven Spielberg, realizując „Poszukiwaczy zaginionej Arki”, niezbyt przychylnie potraktował fragment scenariusza, w którym Indiana Jones łapie się na darmową podróż okrętem podwodnym, przywiązując się swoim biczem do peryskopu. Sceny te zostały wprawdzie nakręcone, ale nie wykorzystano ich w ostatecznej wersji filmu.



Ciekawym faktem jest też to, że reżyser nie miał dostępu do niemieckiego u-bota, albo chociaż jego zminiaturyzowanej wersji. Mógł za to liczyć na kupę szczęścia.

Spielberg kręcił akurat zdjęcia w okolicach La Rochelle we Francji, gdzie dokładnie w tym samym czasie stacjonowała niemieckojęzyczna ekipa filmowa. Tak się akurat złożyło, że produkcją, nad którą Niemcy pracowali, był „Das Boot” – kultowe dziś dzieło Wolfganga Petersena opowiadające o losach załogi nazistowskiego okrętu podwodnego.


Pewnego dnia ekipa filmowa weszła na plan i ze zgrozą zauważyła, że replika u-bota, która przycumowana była do brzegu, zniknęła. Ktoś zapomniał poinformować pracowników, że mały okręt zostanie pożyczony przez pewnego amerykańskiego reżysera, który kręci w okolicy film o jakimś awanturniczym archeologu. Spielberg oczywiście oddał zgubę krótko po zarejestrowaniu swoich scen. Problem w tym, że niedługo potem replika całkowicie się rozpadła.


Niemiecka ekipa musiała nieźle się napocić, aby wyłowić wrak, posklejać go do kupy i sprawić, by ten wytrzymał jeszcze parę dni potrzebnych do zakończenia realizacji filmu.

W tym budynku nakręcono głównie parę scen z „Imperium kontratakuje”, ale i tak doskonale znasz to miejsce. A jak nie ty, to twój kolega…

W 1906 roku w San Francisco miało miejsce trzęsienie ziemi, które zrównało z ziemią stary arsenał. Sześć lat później w tym samym miejscu zbudowano okazały budynek, który swoim wyglądem nawiązywał do konstrukcji średniowiecznych zamków. Przez lata służył on jako magazyn broni i amunicji dla Narodowej Gwardii USA.


W 1976 roku Gwardia przeniosła się do fortu Funston i przez kolejne dekady nieruchomość z San Francisco była całkiem opustoszała. W tym też czasie wpisano ją na listę zabytków. Jej wnętrze wynajmowano m.in. jako magazyn dla prywatnych firm, a także miejsce prób spektaklów teatralnych. Przez jakiś czas w budynku mieściła się też klinika rehabilitacyjna i siłownia. Na przełomie 1979 i 1980 roku miasto dało zgodę twórcom drugiej filmowej odsłony „Gwiezdnych Wojen” na stworzenie wewnątrz dawnego magazynu broni planu zdjęciowego. Postawiono tam makiety statków kosmicznych i sporo z ujęć, które widzieliśmy w „Imperium kontratakuje”, nakręcono właśnie w tym przysadzistym budynku.


W 2008 roku cała ta nieruchomość została zakupiona za obłędną sumę 14,5 miliona dolarów przez firmę KINK zajmującą się realizacją pornograficznych filmów w klimacie sado-maso i bondage. Peter Acworth – właściciel wspomnianej marki – przez dziesięć lat zarządzał tym miejscem, dbając o jego renowację i tworząc wewnątrz plany filmowe na potrzeby swoich produkcji. Wewnątrz odbywały się nawet warsztaty dla osób pasjonujących się tym rodzajem aktywności seksualnych. Wszystko to oczywiście w otoczce kontrowersji i protestów ze strony cnotliwych sąsiadów.


Trzy lata temu „zbrojownia” została sprzedana, a jedyną pamiątką po jej niedawnej funkcji jest to charakterystyczne ujęcie, znane z wielu, wielu filmów...

7

Oglądany: 66996x | Komentarzy: 60 | Okejek: 249 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.10

20.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało