Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najdziwniejsza prośba klienta, czyli pracownicy restauracji opowiadają, co ich zaskoczyło

70 835  
312   79  
Każdy, kto pracuje z klientem, ma masę opowieści. Dziwnych, ciekawych i przerażających. A co dziś nam opowiedzą pracownicy restauracji?

#1.

Starszy pan poprosił mnie, żebym się uśmiechnęła, żeby mógł zobaczyć moje zęby. Powiedział mi, że mam naprawdę ładne i zadbane zęby. Był ze swoim dorosłym synem, który potem przeprosił i poinformował mnie, że jego tata jest dentystą i nie jest jakimś dziwakiem, tylko ma Alzheimera.

#2.

Pamiętam dziewczynę, która zamówiła swojemu chłopakowi pizzę na walentynki i poprosiła mnie, abym „uściskał go i uszczypnął go w tyłek”. Przekazałem mu jej prośbę, umówiliśmy się, że on powie, że ja to zrobiłem, ale oczywiście nie szczypałem go w tyłek.

#3.

Pracowała dla mnie kelnerka, która obsługiwała stolik, przy którym siedziało czterech facetów, a trzech z nich dokuczało czwartemu, że jest fetyszystą stóp. Panowie zaproponowali kelnerce 50 dolarów za jej skarpetki. Ona zapytała mnie, czy może je im sprzedać. Odparłem, że jeżeli jej nie to nie przeszkadza, nie obraża ani nie zniesmacza, niech je sprzeda za stówę. Transakcja została sfinalizowana. Dowiedziałem się później, że co kilka tygodni ten fetyszysta przychodził i kupował od niej noszone skarpety. Sprzedawała je również online, mając całkiem niezły zysk. Żyjemy w ciekawym świecie.

#4.

Obsługiwałem klientkę – wredne, stare krówsko. Krowa: „Wezmę carbonarę, ale czy mogę zmienić tagliatelle na lasagne, a zamiast sosu carbonara chcę kraba i homara. Aha, czy mogę dostać do tego sos lasagne?”. Ja: „Och, chcesz lasagne z homarem i krabem?”. Krowa: „Nie, chcę carbonarę, ale zmień niektóre składniki! I nie doliczaj mi zmian do rachunku, bo sprawię, że cię zwolnią. Znam właściciela”. Ja: „Hej, mamo (właścicielka), znasz tę osobę?”. Reszta jest historią.

#5.

Pracowałam w Dairy Queen, gdzie sprzedawaliśmy między innymi Peanut Butter Blizzard (rodzaj shake'a). Klientka w ciąży poprosiła, żeby jej zmiksować masło orzechowe z piklami. Przyniosła własne pikle. Polityka firmy zabrania używania składników przyniesionych przez klientów, ale ja jestem zbyt mądry, żeby się kłócić z klientką w zaawansowanej ciąży. Kobieta dostała swojego piklowo-orzechowego szejka.

#6.

Nigdy nie zapomnę klientki, która po zjedzeniu calutkiej porcji odmówiła zapłaty za ravioli z wołowiną... Bo była weganką.

#7.

Pracuję w hipsterskiej restauracji śniadaniowej. Dwie nastoletnie dziewczyny zamawiające kawę: Dziewczyna 1 (z pewnością w głosie): „Czy mogę prosić o mrożoną waniliową latte bez kawy?”. Ja: „...czyli chcesz szklankę mleka z syropem waniliowym?”. Dziewczyna 1: „Och, czy to jest latte? Nieważne, po prostu napiję się wody”. Dziewczyna 2: „Naprawdę brzmiałaś, jakbyś wiedziała co mówisz!”.

#8.

W lecie miałam klientkę, który przyszła na niedzielny brunch i zamówiła omlet ze szpinakiem i serem feta. Następnie dodała, że chciałaby omlet bez jajek. Nie z samych białek (co często się zdarza), ale zupełnie BEZ jajek. Zrobiliśmy szpinakową sałatkę z fetą i klientka była zadowolona.

#9.

Już nie jestem w stanie policzyć, ile osób z piwem w ręce podeszło do mojego food trucka pytając, czy mam bułki bezglutenowe.

#10.

Pewien klient trzy razy odsyłał do kuchni żeberka, żeby je dopiec (za pierwszym razem już były dobrze wysmażone, tak jak sobie życzył). Wkurzony kucharz wrzucił je na pięć minut do frytkownicy. Klient w końcu był usatysfakcjonowany, ale musiał je sobie oblać górą keczupu, żeby miały jakikolwiek smak.

#11.

To był dziwny klient. Poprosił mnie, żebym przeżuł jedzenie i odłożył je z powrotem na jego talerz. Miał wszystkie zęby, nie wyglądał na wariata, był w sumie młody. Bardzo się zdenerwował, kiedy odmówiłem.

#12.

Starszy pan, 75-80 lat, podszedł do baru i powiedział, żebym za 10 minut zaniósł do łazienki podwójną wódkę (żeby jego rodzina nie widziała, że pije). Zapłacił 20 dolarów.

#13.

Pracowałem kiedyś we włoskiej restauracji. Miałem raz klientkę, która zamówiła penne z kurczakiem i brokułami. Pani poprosiła, abyśmy zrobili to z makaronem spaghetti zamiast penne, ponieważ "ma alergię na penne". Nie miałem pojęcia, że ktoś może być uczulony na kształt makaronu. Nawet bez wymówek o alergii bez problemu możemy zamienić każdy rodzaj makaronu na inny.

#14.

Pracowałem w McDonalds, klient poprosił o marihuanę.
4

Oglądany: 70835x | Komentarzy: 79 | Okejek: 312 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało