Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 dziwacznych kampanii reklamowych, które warto znać

45 511  
139   28  
Reklama dźwignią handlu – to hasło niejednemu zdążyło już odbić się czkawką… Dzisiaj o mniej i bardziej udanych, ale z pewnością interesujących przypadkach.

#1. Hazard to zło… chyba że wygrywasz



2014 rok, czyli rok Mistrzostw Świata w piłce nożnej – zarazem wielkie święto wszystkich hazardzistów, którzy postanowili przy tej okazji nieco sobie dorobić… ewentualnie utopić wypłatę bądź dwie. Obawiając się zbyt daleko idących skutków, jedna z instytucji zajmujących się przeciwdziałaniem hazardowi w Singapurze postanowiła opublikować reklamę. Widzimy w niej smutnego chłopca żalącego się koledze, że jego tata postawił całe oszczędności na zwycięstwo Niemców.

Cóż, przekaz byłby zapewne bardzo dosadny… gdyby nie fakt, że Mistrzostwa wygrali właśnie Niemcy. Uprzejme media natychmiast okrzyknęły kampanię reklamową mianem samobója.

#2. Żal wyrażony


Co robią producenci, kiedy podnoszą ceny? Większość modli się, aby zmiana przeszła bez echa, a gdy już rzecz wyjdzie na jaw, wypuszcza w świat lakoniczny komunikat, który w skrócie sprowadzić można do „co złego, to nie my”. Na tym tle zdecydowanie wyróżnia się japońska Akagi Nyugyo, firma produkująca różne słodycze. W 2019 roku wyemitowała w publicznej telewizji trwającą minutę reklamę, w której dyrektorzy firmy oficjalnie przepraszają za podniesienie ceny popularnych lodów.

Wyjaśniają, że nie mieli wyjścia ze względu na wzrastające koszty produkcji oraz opakowań. Warto dodać, że chodziło o podwyżkę z 60 do 70 jenów, czyli o ok. 35 groszy. Podwyżkę – co również istotne – pierwszą od 25 lat.

#3. Lekcja zza grobu


Wydawałoby się, że wywiad z nieżyjącą osobą („co by powiedział, gdyby żył…”) to spore przegięcie. Co więc powiecie na zrealizowaną z podobnym pomysłem reklamę? Mowa o kampanii z 2007 roku, w której wystąpił brytyjski komik Bob Monkhouse. Wystąpił… a właściwie to wystąpiłby. Gdyby jeszcze żył. Organizacja prowadząca badania nad rakiem prostaty solidnie się natrudziła, angażując dublera ciała, naśladowcę głosu i specjalistów od obróbki komputerowej, by złożyć to wszystko w całość. Po co, skoro można było po prostu zatrudnić żywą osobę?

Dla wzmocnienia przekazu – Monkhouse zmarł w 2003 roku właśnie na raka prostaty. Kampania, choć zrealizowana z humorem, wydaje się dość makabryczna… ale wdowa po komiku twierdzi, że na pewno przypadłaby mu do gustu.

#4. Jak wszyscy, to wszyscy



Jukon to kanadyjskie terytorium położone na dalekiej północy. Podczas trwających od października do maja zim trudno tu nacieszyć się słońcem, dlatego dla zdrowia i dobrego samopoczucia lepiej wspomagać się witaminą D – tak twierdzą (zapewne nie bez słuszności) władze terytorium. Postanowiły nawet zasugerować to mieszkańcom w kampanii reklamowej, której hasłem ustanowili… „ We all need the D”. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie – no właśnie – pewien drobny szczegół. Prawdopodobnie nikt znający angielski nie pomyślał o witaminie, bo the D w slangu oznacza po prostu penisa.

Można by uznać, że autorzy kampanii celowo wywołali kontrowersje, by dotrzeć ze swoim przekazem do większego grona odbiorcy, ale święte oburzenie i natychmiastowe wycofanie kampanii sugerują jednak, że przynajmniej nie wszyscy byli zaznajomieni z planem.

#5. Obiecanki-cacanki



Nie należy wierzyć reklamom – to truizm, z którego chyba wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę (choć oczywiście zdarza nam się o nim zapominać). Reklamy przekłamują, choć zwykle z umiarem, balansując na granicy tego, co można by uznać za celowe wprowadzenie konsumenta w błąd. Tak jest w świecie współczesnym czy też świecie zachodnim. Zupełnie inaczej było w ZSRR. Tam przez dobre kilkadziesiąt lat produkowano i emitowano reklamy… nieistniejących wyrobów. Mało tego – wyrobów, których nikt w ogóle nie zamierzał sprzedawać. Po co więc było marnować pieniądze?

Po pierwsze, radzieckie prawo wymagało przeznaczenia minimum 1% budżetu na reklamy. Po drugie, przedsiębiorstwa funkcjonowały w warunkach monopolowych, nie musiały więc przejmować się konkurencją (oraz racjonalizowaniem wydatków). Po trzecie, chodziło o wytworzenie w widzach przeświadczenia, że Związek Radziecki to kraina mlekiem i miodem płynąca, w której nie brakuje niczego (podczas gdy brakowało niemal wszystkiego).

#6. Pizza za tatuaż



Widząc niektóre reklamy, zastanawiacie się, jak głupia musi być grupa odbiorców, do której są adresowane? Prawdopodobnie jest jeszcze głupsza, niż wam się wydaje… Niech przemówi przykład: w 2018 roku sieć pizzerii Domino’s ogłosiła w Rosji konkurs. Należało w widocznym miejscu wytatuować sobie logo sieci, by w zamian otrzymać do 100 darmowych pizz rocznie przez kolejne 100 lat. Nikt przy zdrowych zmysłach by się na to nie zgodził?

Cóż, pierwotnie kampania miała trwać miesiąc, jednak ze względu na ogrom zgłoszeń zamknięta została już po tygodniu. Skończyło się na 350 „zwycięzcach”… i generalnym niesmaku – a to chyba ostatnie, na czym mogłoby zależeć pizzerii.

#7. Słodka aż szkoda…


Im bardziej nietypowa reklama, tym trudniej przewidzieć, czy okaże się sukcesem czy wręcz przeciwnie. Konieczne są badania na mniejszych lub większych próbach, a i te potrafią ostatecznie wprowadzić w błąd. Weźmy reklamę, która pojawiła się na ekranach telewizorów w Wielkiej Brytanii w 2007 roku. Škoda postanowiła zareklamować debiut nowej Fabii, w związku z czym wydała pół miliona funtów na spot, w którym grupa cukierników lepi ciasto będące odwzorowaniem w skali 1:1 nowego samochodu.

Całość wieńczy hasło – w wolnym tłumaczeniu – „Nowa Fabia. Pełna smakowitości”. Zaraz, zaraz… przecież to nie ma żadnego sensu! A jednak – kampania okazała się sukcesem. Rynkowym, finansowym, przypadła do gustu nawet krytykom. No i to by było na tyle, jeśli chodzi o przewidywalność reklam.
2

Oglądany: 45511x | Komentarzy: 28 | Okejek: 139 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało