Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 pamiętnych ról, których… nikt nie widział

71 518  
242   14  
Życie wymaga nieustannego podejmowania decyzji. Czasem wybierze się dobrze, a czasem… Cóż, czasem pomyłkę wspominać będą kolejne pokolenia.

#1. Milczenie owiec

19187851602eab41.jpg

Milczenie owiec z 1991 roku uchodzi za jeden z najlepszych i najbardziej wpływowych filmów w historii kina, zachwycając między innymi oscarową rolą Anthony’ego Hopkinsa, który to… miał w ogóle w nim nie wystąpić. Reżyser Jonathan Demme w roli Hannibala Lectera widział Seana Connery’ego, Szkot odrzucił jednak propozycję. Wtedy scenariusz trafił w ręce Hopkinsa, który na widok tytułu spytał tylko, czy to bajka dla dzieci, a po lekturze pierwszych dziesięciu stron stwierdził, że to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek czytał i bez wahania zaakceptował rolę. Reszta jest historią.

#2. Cienka czerwona linia

1918778c3b8c6f32.jpg

Cienka czerwona linia to z kolei dobry przykład tego, jak wiele może wydarzyć się na etapie pomiędzy powstaniem pomysłu a jego realizacją. W przypadku amerykańskiego dramatu z 1998 roku zmieniło się naprawdę wiele, na czym najbardziej ucierpieli Adrian Brody i Billy Bob Thornton. Postać tego pierwszego – kapral Geoffrey Fife – została zdegradowana z pierwszoplanowej do zaledwie kilku kwestii. Ten drugi miał zaś być narratorem. Zarejestrowano ponad trzy godziny nagrań, które… trafiły do śmieci, bo reżyser postawił ostatecznie na narrację prowadzoną przez bohaterów filmu. Ciekawostkę niech stanowi fakt, że w filmie wystąpił też Mickey Rourke, ale by się o tym przekonać, trzeba by obejrzeć dodatki do wersji sprzedawanej na DVD, bo tylko tam ostatecznie się pojawił.

#3. Amadeusz

1918781719459533.jpg

Wydawało się – przynajmniej jemu samemu – że Mark Hamill będzie idealnym kandydatem do zagrania roli Mozarta w filmie Amadeusz z 1984 roku. Występował już jako słynny kompozytor w sztukach teatralnych wystawianych na Broadwayu, zupełnie naturalne wydawało się więc, że sprawdzi się też na dużym ekranie – zwłaszcza że i przed kamerą nie brakowało mu doświadczenia. I to właśnie ono zdecydowało, że filmowa rola powędrowała do kogoś innego (Toma Hulce’a). Po prostu jeden z producentów stwierdził, że… nie życzy sobie w tym filmie Luke’a Skywalkera. Decyzja była nieodwołalna.

#4. Matrix

1918780796c5d024.jpg

Matrix to kolejny z filmów, które „w swoim czasie” wywarły na publiczności ogromne wrażenie za sprawą swojej innowacyjności czy zastosowanych efektów specjalnych. Dzisiaj może ogląda się film już nieco inaczej – podobnie zresztą jak inaczej oglądałoby się go, gdyby pierwotne zamiary twórców udało się zrealizować. Otóż początkowo w roli Neo wcale nie miał wystąpić Keanu Reeves. Rodzeństwo Wachowskich wolało Willa Smitha, który – zastanawiając się, czy to geniusze, czy szaleńcy – skłonił się ostatecznie ku temu drugiemu i odrzucił propozycję. Kolejny z rozważanych aktorów, Nicolas Cage, nie chciał wyjechać na tak długo na drugi koniec świata. Myślano nawet, by powierzyć rolę Neo – po odpowiedniej korekcie – Sandrze Bullock, ale i ona się nie zdecydowała. Ostatecznie więc w filmie pojawił się Reeves.

#5. Powrót do przyszłości II

1918782589ed10c5.jpg

Można by pomyśleć, że pod względem dobierania obsady aktorskiej drugie i kolejne części filmów kręci się zdecydowanie łatwiej niż pierwsze – koniec końców najważniejsze role są już przecież obsadzone. Wystarczy tylko wybranym zawczasu aktorom podsunąć pod nos nowe, lukratywne kontrakty i można przystępować do działania. Chyba że akurat ktoś się zbuntuje, tak jak to było w przypadku Crispina Glovera, któremu nie przypadł do gustu scenariusz drugiej części Powrotu do przyszłości. Odmówił występu (chyba że otrzyma zań okrągły milion dolarów). Na to producenci się nie zgodzili, a więc do roli George’a McFly zatrudnili innego aktora, Jeffreya Weissmana, którego za pomocą masek i protez upodobnili do oryginalnego odtwórcy roli. Ten ostatni zdecydowanie nie był faktem zachwycony – zdecydował się nawet pozwać wytwórnię.

#6. W obliczu śmierci

1918786579660226.jpg

Czy można jednocześnie dostać wspaniałą ofertę i jej – z tego właśnie powodu – wcale nie dostać? Okazuje się, że tak, o czym przekonał się Pierce Brosnan. Zanim zaangażowano go do roli Jamesa Bonda, występował między innymi w serialu Remington Steele. Serialu o mocno słabnącej popularności, dodajmy, do tego stopnia, że w 1986 roku telewizja NBC zdecydowała o jego anulowaniu. Nic więc nie stało na przeszkodzie, by Brosnan zagrał agenta 007. I w tym momencie los spłatał aktorowi figla, bo kiedy rozeszła się wieść o planowanym angażu Brosnana, publiczność nagle zapragnęła oglądać go w Remington Steele. Tym samym W obliczu śmierci oraz Licencję na zabijanie przejął Timothy Dalton, a Brosnan na wcielenie się w rolę agenta Jej Królewskiej Mości musiał poczekać aż do roku 1994.

#7. Nostalgia anioła

19187870d2937b07.jpg

Nadgorliwość nie popłaca – mało tego, potrafi nieźle zaszkodzić. Taka właśnie historia przytrafiła się ulubieńcowi płci przeciwnej, Ryanowi Goslingowi. Ten zatrudniony został do roli Jacka Salmona w Nostalgii anioła, po czym… w ogóle w filmie nie wystąpił. Kiedy reżyser Peter Jackson zobaczył go na planie, zdołał wydusić tylko „Gościu, wyglądasz okropnie!”. Cały zadowolony Gosling odparł „Wiem”. Od słowa do słowa, skończyło się na rozwiązaniu umowy ze względu na różnice artystyczne, a rolę przejął Mark Wahlberg (który – dodajmy dla sprawiedliwości – od początku bardziej pasował Jacksonowi). O co zaś poszło z Goslingiem? A o to, że aktor – nie konsultując tego z nikim – postanowił przytyć do roli niemal 30 kilogramów, opychając się lodami. Reżyserowi pomysł ten zdecydowanie nie przypadł do gustu, a na odchudzanie nie było już czasu.

4

Oglądany: 71518x | Komentarzy: 14 | Okejek: 242 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.11

27.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało