Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Niegdyś czołowe gwiazdy Hollywood, dziś etatowi aktorzy B-klasowych filmów przeznaczonych na rynek DVD. Co się stał oz tymi artystami?

80 448  
300   63  
Kiedyś nazwiska tych pierwszoligowych aktorów gwarantowały, że filmy z ich udziałem zarobią gruby hajs, a rumieńce na policzkach fanów utrzymywać będą się długo po kinowym seansie. Niestety - dzisiaj, po kilku dekadach od wielkich triumfów tych hollywoodzkich gwiazd, artyści ci desperacko usiłują kontynuować swoją karierę występując w dość czerstwych produkcjach przeznaczonych na rynek DVD. Oto kilka filmowych legend, które częściej spotkasz w supermarketowym koszu z przecenionymi płytami niż w na kinowym ekranie.

#1. Bruce Willis

Zanim Willis w 1988 roku wszedł w buty Johna McClane’a, nikt nie potrafił sobie wyobrazić, aby ten urodzony w Niemczech, telewizyjny śmieszek mógł być utożsamiany z gwiazdorem kina akcji. Warto tu dodać, że za swoją rolę w tym filmie Bruce zgarnął zawrotną, jak na tamte czasy, sumę 5 milionów dolarów i szybko stał się ikoną „męskiego” kina, w których bohaterowie śmierdzą potem i fajkami oraz spuszczają okazjonalny łomot watahom wściekłych pokurwieńców.



Można odnieść wrażenie, że gdzieś na początku drugiej dekady XXI wieku, Willis przestał się starać. Rynek zalewany jest bowiem B-klasowymi produkcjami, w których gwiazdor pokazuje się na nie dłużej niż 15 minut (zazwyczaj jako wypalony, emerytowany gliniarz albo równie wypalony szef mafii) i zgania hajs za swój wizerunek na pudełku z płytą DVD. Większość tych filmów pochodzi z wytwórni Emmett/Furla Oasis Films, z którą najwyraźniej gwiazdor „Ze śmiercią jej do twarzy” ma jakąś umowę.



Warto tu jednak nadmienić, że dawna ikona kina akcji nadal całkiem nieźle się ceni. Ostatnio można go było zobaczyć w pewnej rosyjskiej reklamie. W reklamie, w której tak naprawdę nie zagrał - warto dodać. Do „stworzenia” Willisa wykorzystano technologię deep fake, a aktor zainkasował 1-2 miliony dolarów nie wkładając w ten projekt nawet cienia wysiłku.


#2. Nicolas Cage

W 2012 roku Cage został zmuszony do zapłacenia 13 milionów dolarów podatku. Ten fakt wystarczy, aby zrozumieć czemu w ostatnich latach aktor wystąpił w tak dużej liczbie dzieł, które ewidentnie nie należą do perełek kina. Warto odnotować, że artysta, który ma na swoim koncie dwa Oscary, jest też laureatem aż 5 Złotych Malin.


Niestety większość produkcji, w których gwiazdor „Zostawić Las Vegas” wystąpił w ciągu ostatniej dekady to koszmarki, które zgarniają kilkuprocentową liczbę pozytywnych opinii na Rotten Tomatoes. I chociaż mówimy o filmach, które spokojnie można by nazwać mianem gniotów, to czasem miło popatrzeć na słynne, przesadnie ekspresyjne, popisy Cage’a, z których artysta ten zrobił swój „znak firmowy”. Miło jest też patrzeć, jak w ostatnich latach artysta powstaje niczym feniks z popiołów i zaczyna angażować się w naprawdę intrygujące, mocno ekscentryczne, projekty („Mandy”, „Colour out of Space”, a ostatnio „Pig”), więc może jeszcze nie wszystko stracone!


#3. Wesley Snipes

Był czas, kiedy Wesley Snipes rządził jako bohater kina akcji („Pasażer 57”), zły do szpiku kości bandyta („Człowiek demolka”), aktor komediowy („Biali ludzie nie potrafią skakać”) oraz obeznany w sztukach walk, niezłomny pogromca wampirów („Blade”).



Po serii dobrych wyborów artystycznych, aktor od 2004 roku zaczął grywać w produkcjach coraz marniejszej jakości, zazwyczaj skierowanych na domowe ekrany. Najwyraźniej złe decyzje dotyczyły również zarządzania zarobionymi pieniędzmi, bo w grudniu 2010 roku upadły gwiazdor trafił do pierdla za uchylanie się od płacenia podatków federalnych. Za kratkami spędził dwa i pół roku, a po wyjściu na wolność wrócił do aktorstwa i ewidentnie próbuje odzyskać utraconą reputację . Trzeba przyznać, że obecnie jego wybory zawodowe są znacznie lepsze niż w pierwszej dekadzie XXI wieku. Miejmy więc nadzieję, że Snipes jeszcze nie raz miło nas zaskoczy.


#4. Cuba Gooding Jr.

Swoją karierę Cuba Gooding Jr. zaczął jako chłopak siedzący na fryzjerskim fotelu w filmie „Książę w Nowym Jorku”. I chociaż nie popisał się wówczas swoim talentem, już trzy lata później zagrał jedną z głównych ról w kultowych „Chłopakach z sąsiedztwa”, a w 1996 roku zgarnął Oscara za drugoplanową rolę ambitnego futbolisty w „Jerry Maguire”.



Wydawać by się mogło, że po występie w tej produkcji oraz kilku innych, kasowych hitach, w których Gooding Jr. miał okazję udowodnić, że jest naprawdę znakomitym aktorem, artysta długo utrzyma się na szczycie listy największych, hollywoodzkich gwiazd. Tak jednak się nie stało – aktor zaczął sukcesywnie odmawiać udziału w projektach, które mogłyby mu w tym pomóc. Mimo rad swojego ówczesnego agenta, Cuba zrezygnował z roli w obsypanymi Oscarami „Amistad” i „Hotelu Ruandzie”.
Nie miał za to nic przeciwko angażowaniu się w mocno ryzykowne przedsięwzięcia, które często okazywały się klapami zarówno finansowymi, jak i artystycznymi. Ostatecznie pierwszoligowy gwiazdor wylądował na najniższych półkach działu z filmami w sieci sklepów Wallmart.


#5. Demi Moore

W latach 80. i 90. Moore była jedną z najpopularniejszych i najlepiej zarabiających artystek w Hollywood, a jej występy w takich filmach, jak „Uwierz w ducha” czy „Szkarłatna litera” udowodniły, że aktorka jest nie tylko piękną kobietą, ale przede wszystkim – posiada naprawdę wielki talent. Któż mógł się spodziewać, że rola, dla której Demi wylewała z siebie litry potu w siłowni, okaże się dla niej początkiem końca jej kariery?



„Striptiz”, w którym to Moore wcieliła się w postać agentki FBI, która zmuszona zostaje do podjęcia pracy jako striptizerka, do dziś wymieniany jest na czołowych pozycjach najbardziej kaszaniastych produkcji w historii kina. Na domiar złego artystka, z całą pewnością licząc na powrót do łask, krótko potem zagrała tytułową bohaterkę w „G.I. Jane” Ridleya Scotta. Film ten poniósł komercyjną klęskę. Od tego momentu próżno szukać Moore w kinowych blockbusterach, co oczywiście nie znaczy, że ta utalentowana artystka odwiesiła swoją karierę na kołek. Po prostu – większość jej ostatnich występów dotyczy znacznie skromniejszych projektów.

#6. Steven Seagal

No, dobra – na tle wymienionych tu aktorów, aktorski talent Seagala zdaje się w ogóle nie istnieć. Nie zmienia to faktu, że nikt nigdy nie wymagał od tego mistrza aikido oscarowych popisów przed kamerą. Przede wszystkim miał się on dobrze prezentować i robić to, co wychodziło mu zawsze najlepiej – z lekkością koliberka zabijać ekranowych złoczyńców. Patrząc na dzisiejszą formę oraz kształt tej przebrzmiałej ikony kina akcji, aż trudno uwierzyć, że to ten sam gość, który z gracją łamał bandziorom kręgosłupy w „Liberatorze”, albo dokonał swoistego „przesłuchania” bandy barowych oprychów w „Szukając sprawiedliwości”. No, sami zresztą zobaczcie:


Wielka szkoda, że dziś nie ma już śladu po tym charyzmatycznym, wysportowanym mężczyźnie, a jego nazwiskiem posługuje się mocno otyły facet, który obecnie występuje w produkowanych taśmowo kaszankach skierowanych na rynek DVD. W większości tych dziełek aktor gra tego samego bohatera – tajemniczego i pozbawionego emocji (ta brew…) typa o mrocznej przeszłości, który usiłuje zemścić się za wyrządzone mu krzywdy. Wierzcie lub nie, ale w tej metodzie kryje się przepis na sukces, bo ze sprzedaży nośników z filmami, okrągły niczym dorodny arbuz, Seagal zarobił już grube (hehe...) milionów dolarów.


A tak przy okazji - zauważyliście, że Seagal na każdym zdjęciu z okładki pudełka DVD trzyma w garści jakiegoś gnata?
7

Oglądany: 80448x | Komentarzy: 63 | Okejek: 300 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

07.12

06.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało