Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Kierowcy taksówek dzielą się najciekawszym, co ich spotkało w pracy

50 663  
282   32  
Tym razem to kierowcy taksówek, Uberów, Boltów i innych wynalazków zdecydowali się podzielić najbardziej niesamowitymi historiami związanymi z przewożeniem pasażerów.

#1.

Pracowałem na Uberze w Los Angeles. Pewnej nocy odebrałem klienta z lax (lotnisko). Przyleciał z Meksyku i poprosił, abyśmy zatrzymali się w jednym miejscu. Czekało tam na niego kilku "compadres", którzy załadowali do mojego samochodu pięć dużych toreb, a potem poprosili, abym jechał do... San Jose. To blisko 6 godzin drogi.

Dostałem 2500$ za sam kurs i dodatkowe 400$ napiwku. Po tak sowitej zapłacie darowałem sobie dodatkowe pytania.
- Elegant-Analyst57

#2.

Pracowałem na Uberze i pewnego razu jedna pasażerka powiedziała mi, że powinna wyjść za brata swojego męża, bo jej wybranek ma za mały sprzęt i ogólnie jest mniej atrakcyjny. Jednak jej mąż był znacznie bogatszy, więc wybrała jego.
- HeberMonteiro

#3.

Jeden 50-letni pasażer przyznał mi się, że nie umie gotować i ogólnie nie ma na to czasu, więc wkrada się po nocach do domu swojej matki, aby wybierać od niej resztki jedzenia.
- foodpoisoningsucks

#4.

Najfajniejszy kurs, jaki kiedykolwiek miałem, to krótka przewózka z lotniska w LA. Moim pasażerem był jednak Michael Fassbender (ten aktor). W drodze urządziliśmy sobie małe karaoke, śmialiśmy się, gadaliśmy, a on mi wyznał, że za młodu jego marzeniem było zostać gwiazdą rocka. Naprawdę spoko gość.
- Bulldogguy

#5.

Mój wujek pracował jako taksówkarz w Los Angeles. Pewnego dnia zawoził dwóch klientów, którzy bez skrępowania rozmawiali o morderstwie, które zamierzali popełnić. Później zastanawiali się też, czy nie powinni zabić również mojego wujka, bo przecież usłyszał ich rozmowę. Ostatecznie zdecydowali się jednak zostawić go w spokoju. Tamtego dnia mój wujek rzucił pracę.
- Bugbog

#6.

To był stary Wietnamczyk. Opowiedział mi historię swojego życia. Powiedział, że w młodości został wcielony do vietcongu, ale chwile później wojna się skończyła, więc nie uczestniczył w żadnych walkach.

Na koniec powiedział, że w życiu tak to bywa - raz ma się szczęście, a raz się go nie ma. Podwoziłem go do centrum walki z rakiem.
- Leondas04

#7.

Pracowałem na Uberze. Zazwyczaj siedziałem sobie w mieszkaniu i czekałem na zgłoszenia. Tym razem wpadło jedno z mojego osiedla. Wsiadam więc do auta, czekam na dole, a z góry schodzi moja sąsiadka (na oko 20 lat) z przyjaciółką.

Całą drogę rozmawiały o tym, jak moja sąsiadka zdradza swojego chłopaka. Chyba wyślę do niego anonimowy list...
- NeonRedHerring

#8.

Mój przyjaciel raz wsiadł do Ubera, którego kierowca rozmawiał otwarcie przez telefon o sprzedaży zielska. Kiedy się rozłączył, mój kumpel zapytał o ceny i kupił od niego trochę.

Kilka dni później zamówił Ubera i podjechał dokładnie ten sam kierowca. Zastosował taką samą sztuczkę, jak wcześniej (najwyraźniej go nie pamiętał). Rozmowa o sprzedaży zielska przez telefon itd. Mój przyjaciel powiedział w końcu do niego, że nie musi się wygłupiać, bo ma już jego numer i jak będzie czegoś potrzebował, to się odezwie.
- supra025

#9.

Podwoziłem dwie kobiety, które debatowały o tym, czy mężczyzna, z którego domu właśnie wracały, zabił swoją żonę, która zmarła nieco wcześniej tego samego dnia. Znalazł ją ponoć martwą w salonie. Tak po prostu przekręciła się po plewieniu w ogrodzie i jeździe na rowerze.

Brzmiało to podejrzanie dla wszystkich ich przyjaciół, jednak żaden z nich najwyraźniej nie miał nic przeciwko temu, aby dalej się z nim kolegować.
- nursewilling

#10.

Zawoziłem jedną bardzo dobrze ubraną kobietę do bardzo bogatej części mojego miasta. W trakcie jazdy rozmawiała przez telefon i szybko stało się jasne, że pracuje jako "call girl". Okazało się, że właśnie jechała do najbogatszego ze swoich klientów. Pewnego adwokata zajmującego się odszkodowaniami po wypadkach.

Koleś znany był w okolicy jako typ kochający swoją żonę i dzieci. Szczęśliwy ojciec i mąż.

No cóż... ta podwózka udowodniła mi, że jego małżeństwo chyba nie było aż tak udane, jak chciał, aby uważano.
- fourflatyres

#11.

Dwie osoby robiły sobie nawzajem dobrze w mojej taksówce. Obydwie po ślubie, jednak nie ze sobą...
- FuckYouReddit1551

#12.

18-letni chłopak, stały klient. Stresował się wynikami egzaminów i śmiertelnie poważnie wyznał mi, że jeśli nie zda, to popełni samobójstwo, bo całe jego życie zależy od wyników tego testu. Najwyraźniej rodzice wywierali na nim bardzo silną presję.

Poszedłem z nim do jego domu, zawołałem ojca i poprosiłem chłopaka, aby powiedział wszystko to, co wcześniej powiedział mi. Było bardzo emocjonalnie, rodzice wysłuchali go z uwagą, a potem sami powiedzieli, co o tym myślą. Zostawiłem ich tam, a ojciec zabrał chłopaka do domu.

Potem widziałem się z jego rodzicami i powiedzieli, że wysłali go do terapeuty i znacznie poluzowali mu śrubę. Nie wiem, czy zdał ten egzamin, ale wyznanie sobie prawdy na pewno poprawiło jego relacje z rodzicami i zrzuciło z niego nieco presji.
- Rosieapples

#13.

Dwóch lekarzy. Jeden opowiadał drugiemu, jak został kiedyś porwany ze szpitala do rezydencji za miastem. Miał zbadać serce szefa lokalnej mafii. Koleś był poszukiwany przez prawo, więc nie dość, że suto go wynagrodzili, to jeszcze zaczęli mu grozić, że nie może puścić pary z gęby.

Po wszystkim powiedzieli mu, że skontaktują się z nim, jeśli będą jeszcze potrzebowali pomocy lekarza. Powiedział, że to było jedno z najciekawszych, ale jednocześnie najstraszniejszych doświadczeń w jego życiu.
- Jimmynaz97K

#14.

Strasznie dziwna akcja. Jeżdżę na Uberze i pewnej nocy odwoziłem znanego celebrytę z klubu ze striptizem do bogatej dzielnicy za miastem. Gdy wjeżdżałem na podjazd, zobaczyłem, że pod domem stoi półnaga kobieta z biczem w ręku. Mój pasażer powiedział mi, że tyle wystarczy i mam się zatrzymać.

Tak zrobiłem. Koleś wysiadł i zaczął czołgać się (dosłownie... czołgał się) w jej kierunku w garniturze od Armaniego za kilkanaście tysięcy dolarów. Ona trzaskała biczem i kazała mu się płaszczyć. Potem wskazała na mnie palce i powiedziała: "ty jesteś następny".

Serio się przestraszyłem i odjechałem.
- Scuta44
4

Oglądany: 50663x | Komentarzy: 32 | Okejek: 282 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.10

16.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało