Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

„Ogniem i mieczem” z 1962 roku? Radziecki „Kubuś Puchatek”? – Oto pięć mało znanych ekranizacji słynnych książek

45 756  
215   50  
To trochę przykre – filmowcy wykupują prawa do adaptacji poczytnego dzieła literackiego, gotowa produkcja odnosi jednak dość umiarkowany sukces. Tymczasem parę lat później inna ekipa bierze na warsztat tę samą książkę... i bum! Film święci triumfy, zdobywa morze nagród, krytycy wesoło machają ogonkami, a kinomani szturmem atakują kina, nawet nie zdając sobie sprawy z istnienia wcześniejszego, przeniesionego na duży ekran dzieła. Dziś pochylimy się nad tymi zapomnianymi adaptacjami, aby złożyć należny im hołd.

#1. Pinokio

Najbardziej znany film: „Pinokio” (1940)
Zapomniana adaptacja: „Przygody Pinokia” (1936)


W latach 1881-1883 włoski pisarz Carlo Collodi publikował wieloodcinkową serię opowiadań o przygodach drewnianego pajacyka. Historie te zebrał potem w całość i wydał jako książkę, którą zatytułował „Przygody Pinokia”. I taki właśnie tytuł miała też pierwsza adaptacja tego dzieła literatury dziecięcej. No, powiedzmy – miała mieć taki tytuł, bo ostatecznie sprawa nieco się „rypła”, mimo że plany były bardzo ambitne. W 1935 roku faszystowski polityk Alfredo Rocco zarządził nakręcenie pierwszego włoskiego filmu animowanego, który mógłby swoją popularnością przyćmić wielki hit ze studia Walta Disneya – "Śpiącą Królewnę". Wybór padł na powieść Collodiego, a realizacją tego projektu miała zająć się wytwórnia CAIR, która dostała na ten projekt potężny budżet.


Niestety w toku prac pojawiło się parę sporych problemów technicznych i wkrótce pieniądze, które zostały przeznaczone na to przedsięwzięcie, wyparowały. Po tej szczytnej inicjatywie pozostało „jedynie” 150 tysięcy rysunków oraz 762 metry taśmy filmowej.


Wprawdzie inni filmowcy usiłowali przywrócić projekt do życia, a nawet pokolorować dotąd zrealizowany materiał, jednak plany te nigdy nie zostały wprowadzone w życie. Wybuchła wojna i były ważniejsze rzeczy, na których należało się skupić. W międzyczasie prawa do adaptacji powieści wykupił Walt Disney i już w 1940 roku triumfalnie do kin wkroczył „Pinokio” – drewniany chłopiec, który podbił serca widzów na całym świecie.


Nie wiadomo co się stało z materiałem stworzonym w studiu CAIR. Przepadł on gdzieś w mrokach historii, a jedynym dowodem, że Włosi usiłowali przenieść dzieło Collodiego na duży ekran, jest kilka kadrów z tego filmu oraz kompletny scenariusz, który dotrwał do naszych czasów.

#2. Księga dżungli

Najbardziej znany film: „Księga dżungli” (1967)
Zapomniana adaptacja: „Elephant Boy” (1937)


Zostańmy jeszcze na moment przy disnejowskich adaptacjach znanych utworów literackich. Z tego studia wyszedł przecież kolejny wielki klasyk kina animowanego i oczywiście najbardziej znana ekranizacja dzieła wielkiego noblisty Rudyarda Kiplinga. Książkowa wersja „Księgi dżungli” to zbiór opowiadań pełnych wątków zaczerpniętych z indyjskiego folkloru i tamtejszych legend. W tomie tym znajduje się siedem historii, z których jedynie trzy traktują o przygodach Mowgliego – dzieciaka wychowanego przez wilki.
W 1937 roku nakręcony został brytyjski film na podstawie innego opowiadania z tego zbioru – „Elephant Boy”. W produkcji tej rolę chłopca, który dołączył do stada słoni, zagrał Sabu Dastagir – pochodzący z Indii dzieciak, który później zrobił wielką karierę w Hollywood.



I chociaż trudno porównywać ten film z kreskówką, którą później stworzyło studio Disneya, to nie da się ukryć, że ta historia jest – jak by nie patrzeć – adaptacją jednego z opowiadań zawartych w dziele Kiplinga. Żeby tego było mało, Sabu w 1942 roku zagrał też główną rolę w… „Księdze dżungli”, ekranizacji innej historii z tego zbioru, i tym razem wcielił się w Mowgliego.
Chociaż dziś bardziej kojarzona jest wersja Disneya, to nakręcona w 1942 roku kolorowa (!) produkcja, oparta na kartach opowiadania Kiplinga, nominowana była aż do czterech Oscarów i zapisała się w historii jako pierwszy film, którego ścieżka dźwiękowa trafiła do oficjalnej sprzedaży.


#3. Bardzo Fajny Gigant

Najbardziej znany film: „Bardzo Fajny Gigant” (2016)
Zapomniana adaptacja: „The BFG” (1989)


Wyreżyserowana w 2016 roku produkcja mistrza Spielberga była tak efektowna, że przyćmiła wielkością zarówno swojego ekranowego poprzednika, jak i książkowy pierwowzór.


Autorem powieści, która w Polsce doczekała się aż trzech przekładów, był Roald Dahl – brytyjski pisarz, który w czasie II wojny światowej zasłynął jako myśliwski as. Na rok przed jego śmiercią w 1990 roku studio filmowe Cosgrove Hall Films zrealizowało ekranizację jego książki. Nad tą pełnometrażową animacją przez trzy lata pracowało tylko… 5 osób, a budżet tego projektu wynosił lekko ponad 4 miliony dolarów, czyli jakieś 35 razy mniej niż przeniesiona na ekran 27 lat później wersja w reżyserii Spielberga!


Chociaż niewątpliwie ta produkcja jest dziś zapomniana, to w 1989 roku bajka została przyjęta dość ciepło, a sam Dahl bardzo wylewnie okazał filmowcom swoje zadowolenie podczas premiery „The BFG”. Warto dodać, że pisarz znany był ze swojego krytycznego podejścia do adaptacji swych książek, o czym w 1971 przekonał się Mel Stuart, reżyser kinowej wersji innego dzieła Dahla – „Charlie i Fabryka Czekolady” z pamiętną rolą Gene’a Wildera.

#4. Kubuś Puchatek

Najbardziej znany film: „Przygody Kubusia Puchatka” (1977)
Zapomniana adaptacja: „Kubuś Puchatek i pszczoły” (1969)


I znowu Walt Disney… Jego wytwórnia już w 1966 roku opublikowała pierwszą, krótką animację opartą o popularne opowiadania autorstwa Alana Alexandra Milne'a, jednak to pełnometrażowa bajka „Przygody Kubusia Puchatka” z 1977 roku wprowadziła sympatycznego misia na głębokie wody i sprawia, że dzieciaki na całym świecie, czytając „Chatkę Puchatka”, oczami wyobraźni widziały postać wykreowaną przez animatorów ze studia, które dało światu Myszkę Miki.


I chociaż, jak już było wspomniane, w 1966 roku narodził się pierwszy animowany Kubuś, to trzy lata po premierze tej bajki słynny pluszowy miś znany z kartek opowiadań Milne'a pojawił się na ekranach domowych odbiorników w… krajach Związku Radzieckiego! Wówczas to powstały trzy kilkunastominutowe filmy o przygodach bohaterów ze Stupromilowego Lasu, a reżyser tych animacji – Fiodor Chitruk – odebrał za swoja pracę Nagrodę Państwową ZSRR (to najwyższe radzieckie wyróżnienie wręczane za wybitne osiągnięcia w dziecinie techniki i kultury!). Bajki te były tak lubiane, że kadry z nich znalazły się nawet na rosyjskich znaczkach pocztowych.



Kto śmiał pytać o prawa autorskie? Do łagru z nim!

#5. Ogniem i mieczem

Najbardziej znany film: „Ogniem i mieczem” (1999)
Zapomniana adaptacja: „Ogniem i mieczem” (1919 i 1962)


Wydawać by się mogło, że po wielkim sukcesie „Pana Wołodyjowskiego” (1969) oraz „Potopu” (1974) Jerzy Hoffman, reżyser obu filmów, szybko weźmie na warsztat „Ogniem i mieczem” – dzieło, które Sienkiewicz, jak by nie patrzeć, napisał jako pierwszą część swojej historycznej trylogii. A jednak tak się nie stało i na przeniesienie tej powieści na ekran trzeba było czekać okrągłe ćwierć wieku! Czemu aż tak długo? Ano temu, że w Rzeczypospolitej Ludowej nikt nie wydałby zgody na realizację filmu o konflikcie polsko-ukraińskim. Wprawdzie już w 1987 roku pojawiło się pewne światełko w tunelu – Studio Filmowe „Lauda” dostało pokaźną dotację na taki projekt od Ministerstwa Kultury i Sztuki – kiedy jednak zmieniła się w naszym kraju władza, pieniądze zostały odebrane i cały projekt szlag trafił. Realne szanse na ekranizację „Ogniem i mieczem” powróciły dopiero w połowie lat 90. i tym razem, dzięki wsparciu licznych sponsorów (od browaru Okocim aż po PZU, LOT czy Oriflame), Hoffman mógł spełnić swoje marzenie i dokończyć adaptację Sienkiewiczowskiej trylogii.


W tym całym zamieszaniu związanym z realizacją polskiego „Ogniem i mieczem” zapomnieliśmy jednak o tym, że powieść ta została już wcześniej przeniesiona na ekran za granicą. I to dwukrotnie! Pierwsze filmowe podejście do książki Sienkiewicza miało już miejsce w 1919 roku, kiedy to w Czechosłowacji nakręcono jej niemą adaptację. Niestety nie możemy tutaj zaprezentować nawet kadru z tej produkcji, bo nośniki z filmem zaginęły. Tymczasem wszyscy zainteresowani mogą bez trudu znaleźć w sieci dziełko pt. „Col ferro e col fuoco” (na anglojęzyczny rynek dystrybuowany pod tytułem „Invasion 1700” – nakręcony w 1962 roku włosko-francusko-jugosłowiański film, będący dość wierną ekranizacją powieści Sienkiewicza!


Dlaczego warto ten koszmarek zobaczyć? Ano chociażby dlatego, że postać Bohuna grana jest przez Johna Barrymore’a – ojca Drew Barrymore, a w rolę Jana Skrzetuskiego wcielił się Pierre Brice – francuski gwiazdor, który jeszcze w tym samym roku poleżał na słońcu, założył perukę i dał się poznać światu jako sam Winnetou (warto nadmienić, że tego indiańskiego bohatera grał przez kolejnych 36 lat!).




Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
4

Oglądany: 45756x | Komentarzy: 50 | Okejek: 215 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

07.12

06.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało