Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Oto kilka tłustych faktów o "MacGyverze" – kultowym serialu z lat 80.

74 422  
343   81  
Gdy sobie tak patrzę na współczesnych bohaterów kina akcji, odnoszę wrażenie, że gdyby pozbawić ich karabinów, szybkich fur, całej maści technologicznych gadżetów i dać im do ręki mały, niepozorny, szwajcarski scyzoryk, to film skończyłby się gdzieś w okolicach drugiej minuty. W ławicach napompowanych anabolikami zabijaków brakuje nam kogoś, kto z dziurawego balona i rzodkiewki umiałby zrobić kosmiczny prom. Kogoś, kto fryzurę na „czeskiego metala” nosi z dumą. Kogoś, kto dwadzieścia trzydzieści lat temu ściągał przed kineskopy watahy dzieciaków, które specjalnie dla niego porzucały na chwilę zabawy na osiedlowych trzepakach. Brakuje nam MacGyvera! (oczywiście tego prawdziwego, a nie jego współczesnego "klona")

Prawdziwy MacGyver?

„MacGyver” to projekt, za którego sterami zasiadło trzech panów – producenci John Rich i Henry Winkler oraz scenarzysta Lee David Zlotoff. To ten ostatni wpadł na pomysł, aby bohater był intelektualistą ze szwajcarskim scyzorykiem w kieszeni (w zasadzie oprócz scyzoryka miał on zawsze przy sobie taśmę klejącą, kartę kredytową, gumę do żucia i latarkę) zamiast typowym hollywoodzkim macho z gnatem w portkach.



Filmowiec miał kupę szczęścia, bo jakby na jego życzenie los podsunął mu Johna Koivulę – specjalistę od minerałów, którego zainteresowania znacznie wykraczały poza jego główny fach. Facet posiadał wiedzę zarówno z dziedziny chemii, jaki i fizyki czy biologii. Zlotoff szybko się z nim dogadał i załatwił mu fuchę konsultanta przy tworzeniu scenariuszy kolejnych odcinków serialu. To właśnie ten gość odpowiedzialny jest za większość szalonych „macgyweryzmów”, czyli nieprawdopodobnych rozwiązań, które obmyślał bohater tej telewizyjnej produkcji. Koivula musiał też mierzyć się z dużą odpowiedzialnością – wszystkie te „patenty” musiały być stworzone w taki sposób, aby dzieciaki usiłujące odtworzyć poczynania swego ulubionego bohatera nie zrobiły sobie bolesnej krzywdy.

Pierwszy odcinek był prawdziwą katastrofą!

Pilotażowy, trwający 90 minut odcinek nakręcony został w 1985 roku. Główną rolę powierzono Richardowi Deanowi Andersonowi – artyście dotąd znanemu z udziału w mydlanych operach i serialowych tasiemcach dla domowych kur. Żeby tego było mało, Anderson wcale nie chciał być aktorem i swoją przygodę z tym zawodem rozpoczął w zasadzie z braku możliwości zostania zawodowym hokeistą po tym, jak za młodu połamał sobie obie ręce.



„To nie było dobre… W zasadzie mieliśmy do czynienia z 90 minutami czystego okropieństwa” - tak pilotażowy odcinek „MacGyvera” wspominał po latach John Rich. W czasie świąt Wielkiejnocy zamknął się on w sali montażowej i urżnął pół godziny materiału. Wszystko po to, aby materiał ten w ogóle dało się oglądać. Zabieg ten nie spodobał się reżyserowi Jerroldowi Freedmanowi, który kategorycznie odmówił podpisywania się pod tym koszmarkiem. I tak też osobą, która stanęła za kamerą pierwszego odcinka był legendarny Alan Smithee!

Jak miał na imię MacGyver?

Angus! Nazywał się Angus! - każdy fan tej produkcji doskonale to wie, bo gdzieś w okolicach siódmego (czyli ostatniego) sezonu serialu tajemnica ta zostaje ujawniona. Widzowie wówczas zrozumieli, czemu bohater woli, aby mówić do niego po nazwisku… Pierwotnie jednak spryciarz ze scyzorykiem miał zupełnie inne imię. Skąd to wiemy? Ano z przygotowanych przez Paramount ulotek reklamowych, będących częścią akcji promocyjnej pierwszego sezonu serialu.



Dobrze widzicie. Według początkowego zamysłu MacGyver (zgodnie z najstarszą wersją scenariusza) miał na imię Stacey!

A skoro już jesteśmy przy personaliach bohatera, to warto też dodać, że jego nazwisko ma dość ciekawy rodowód. Otóż scenarzysta Lee David Zlotoff pragnął, by wszyscy zwracali się do protagonisty tytułem „Gość” (ang. „Guy”), ale reszta twórców uznała, że taka ksywka brzmi trochę za mało poważnie i zasugerowali jej zmianę. Jako że w połowie lat 80. sieć restauracji McDonald’s była bardzo popularnym miejscem towarzyskich spotkań, Zlotoff postanowił, w ramach żartu, ochrzcić bohatera jako „MacGuy”. Reszta ekipy uznała to za niezły pomysł, ale zgodnie stwierdziła, że brakuje jeszcze jednej sylaby, aby brzmiało to naprawdę fajnie. Wszyscy zgodnie zgodzili się więc, że nazwisko „MacGyver” pasowało do bohatera najlepiej.

„Problem” z nosorożcem

Przez siedem lat emisji „MacGyvera” obserwować było można różne modne kierunki, jakie produkcja ta starała się obrać. Mieliśmy więc czasem do czynienia z wartkim kinem akcji, ale zdarzało się też, że scenarzyści starali się tworzyć klimat kina nowej przygody. Mało kto pamięta, że w 1994 roku, czyli dwa lata po zakończeniu emisji serialu, powstał „MacGyver i zaginiony skarb Atlantydy” – film, który wyglądał jakby został nakręcony na podstawie porzuconego scenariusza kolejnej części perypetii pewnego znanego archeologa…



Wróćmy jednak do telewizyjnych produkcji. Zdarzało się, że twórcy serii poruszali tematy… ekologiczne, zmuszając bohatera do walki z szubrawcami, którzy to pragnęli zrobić Mateczce Ziemi bolesną krzywdę. I tak na przykład pewnego razu MacGyver musiał stawić czoła szajce kłusowników polujących na, zagrożone wyginięciem, nosorożce. Aby uzmysłowić widzom, jak wielka krzywda dzieje się tym zwierzętom, na ekranie zobaczyliśmy paskudnie okaleczonego przedstawiciela tej afrykańskiej fauny. Po emisji tego odcinka na twórców serialu posypały się gromy. Wszyscy bowiem myśleli, że filmowcy naprawdę kazali skrzywdzić nosorożca.



Twórcy „MacGyvera” musieli się z tego srogo tłumaczyć. Oczywiście nikt zwierzęcia nie zranił, a „stworzeniem”, które dogorywało przed kamerą była wielka, animatroniczna kukła. Na jej stworzenie wydano 40 tysięcy dolarów!



MacGyver nie mógł mieć dziewczyny

Zauważyliście, że tytułowy bohater to radykalny wręcz kawaler, który z jakiegoś powodu nie ma ani żony, ani nawet dziewczyny, czy chociażby, wzorem Jamesa Bonda, przelotnych kochanek? Czy to oznacza, że protagonista nie lubił kobiet? Absolutnie nic z tych rzeczy! Jak już wspomnieliśmy, Richard Dean Anderson zaczynał swoją aktorską karierę od ról w operach mydlanych i zawsze miał spore grono miłośniczek.



Tymczasem fani „MacGyvera” nie chcieli, aby z ich ulubionego serialu zrobiło się ckliwe romansidło i bardzo źle reagowali na jakiekolwiek próby wprowadzenia do historii jakiejkolwiek przedstawicielki płci pięknej, z którą to „gość ze scyzorykiem” mógłby się spoufalać. I tak na przykład, gdy w trzecim sezonie pojawiła się postać Nikki Carpenter, pracownicy organizacji Phoenix, w której to udzielał się tytułowy bohater, a MacGyver zaczął z nią „kręcić”, twórcy serialu, a także i sama aktorka, zaczęli dostawać listy z wyrazami krytyki wobec romansu ich idola. Scenarzyści wyrzucili więc tę postać z historii, a fani odetchnęli z ulgą.

Wymyśl macgyweryzm za hajs!

MacGyver w każdym odcinku musiał kombinować i tworzyć pomocne mu gadżety z przedmiotów codziennego użytku. Trudno się więc dziwić, że producentom kończyły się czasem pomysły na kreatywne rozwiązania, jakimi mógłby się bohater popisać. Dlatego też John Rich zaproponował widzom konkurs. Fani serialu mogli wysyłać do wytwórni listy ze swoimi propozycjami sprytnych „macgyweryzmów”. Oczywiście większość z tych idei nadawała się do kosza, ale kilka z nich było na tyle dobrych, że filmowcy nie tylko wykorzystali je na ekranie, ale i sowicie zapłacili pomysłodawcom. Jednym z takich fanowskich smaczków była scena, w której MacGyver wbija jajko do dziurawej chłodnicy samochodu. Pod wpływem temperatury białko się ścięło i nieszczelność została załatana!



Głupie? Cóż, „Pogromcy mitów” wzięli kiedyś to rozwiązanie na tapet i okazało się, że to całkiem skuteczna metoda radzenia sobie z takim problemem.

MacGyver użył broni palnej. Przynajmniej dwa razy!

Kto oglądał serial, ten wie, że MacGyver szczerze nienawidzi pistoletów, strzelb i karabinów. To dlatego, że jeden z jego przyjaciół z dzieciństwa zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku z udziałem naładowanej spluwy. Od tego czasu bohater nie tyka się broni palnej. Czy aby na pewno faktycznie tak jest? Już w pilotażowym epizodzie widzimy go biegającego z pokaźnym karabinem i strzelającego do wrogów…


Dopiero z czasem, w kolejnych odcinkach serialu, dowiadujemy się, że MacGyver nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Nie oznacza to jednak, że później nikt nie widział go z gnatem w dłoniach. Raz na przykład urwał lufę od karabinu, aby zrobić z niej klucz, którym potem przykręcił śrubę.

Motyw przewodni z czołówki brzmi nieco inaczej w Brazylii

Każdy z fanów serii pamięta charakterystyczną nutę, która rozpoczynała każdy z odcinków „MacGyvera”. Melodia ta została skomponowana przez Randy’ego Edelmana – znanego i bardzo cenionego w Hollywood kompozytora muzyki filmowej. Nie do końca wiadomo czemu jedynie w Brazylii widzowie nie mieli okazji posłuchać tego utworu. Został on bowiem podmieniony na zupełnie inny kawałek. Krzywdy jednak nie było, bo kompozycja, która rozbrzmiewała w pierwszych minutach seansu to… „Tom Sawyer” z repertuaru grupy Rush!


Richard Dean Anderson miał okazję zostać MacGyverem w prawdziwym życiu… i koncertowo to spi#rdolił

Podczas kręcenia pierwszego sezonu produkcji Richard został zaproszony na imprezę zorganizowaną przez ekipę. Nie bawił się jednak zbyt dobrze, więc razem ze swoim kumplem przeniósł się na przyjęcie, w którym brała udział obsada i filmowcy związani z innym serialem – „Zdrówko” („Cheers”). Kiedy wieczorem aktor wrócił do swojego domu, ze zgrozą odkrył, że drzwi nie chcą się otworzyć. Musiał więc coś wymyślić, aby dostać się do środka. Jeśli myślicie, że gwiazdor zrobił wytrych z dżdżownicy lub ze starych szmat i kołpaka skonstruował teleport, to jesteście w błędzie. Richard chwycił za stojącą w pobliżu ławkę i zamaszyście cisnął nią w szybę.



Kiedy jego kolega dowiedział się o tej „operacji”, przysłał Andersonowi nową ławkę… z symbolem szwajcarskiego scyzoryka wyrytym na jednej z desek.
2

Oglądany: 74422x | Komentarzy: 81 | Okejek: 343 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.10

26.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało