Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Opowiem wam o swoim hobby, czyli czym są via ferraty

35 287  
256   64  
Witam drogie Bojowniczki, Bojownicy i Śmigłowce Szturmowe.
Na wstępie podziękuję @PanSmok za inspirację do napisania tego tekstu. To jego opowieść o skokach spadochronowych wpłynęła na moją decyzję, by podzielić się z Wami jednym z moich hobby.



Ten tego... to ja :)

Mowa o via ferratach (wyobraźcie sobie Włocha wykonującego znany gest i wdzięcznie artykułującego te słowa) lub – jak kto woli – niemieckie Klettersteig! (osobiście tłumaczyłbym to jako "nie bierzemy jeńców - rozstrzelać!"). Pożartowane, to teraz na serio. Co to takiego ta via ferrata?

Za wiki: via ferrata (z włoskiego: żelazna droga) – szlak turystyczny o charakterze wspinaczkowym, wyposażony dla celów autoasekuracji w linę stalową. W języku polskim czasami określany jako żelazna perć. Koniec cycatu... cytatu!

Jak to się zaczęło?

Pierwsze via ferraty powstały w Dolomitach w czasie pierwszej wojny światowej, w celu ułatwienia przemieszczania się żołnierzy. Jak to wyglądało w praktyce? Grupy składające się z NAJWIĘKSZYCH KOZAKÓW W MIEŚCIE wybierały najdogodniejsze miejsca do pokonania masywu górskiego i przygotowywały trasę, wiercąc i przytwierdzając metalowe kotwy, po których prowadzona była stalowa lina. Tak, aby oddział składający się z "tylko trochę mniejszych kozaków" mógł posłużyć się ową liną i pokonać daną trasę w dużo mniejszym czasie. Np. zachodząc wroga od tyłu... A wszyscy wiemy, że lepiej być z tyłu ;)

Dzisiaj większość ferrat przygotowywanych jest głównie z myślą o turystach. I niech tak zostanie.

Mój pierwszy raz

Musicie wiedzieć, że góry zawsze były, są i będą dla mnie czymś dzikim i nieokiełznanym, jednocześnie przeraża mnie ich ogrom, ale i sprawiają, że nie chce się ich opuszczać.
Jak na ironię losu przystało, na stałe zamieszkuję Niderlandy. Ale że lubię podróże, a mój najlepszy przyjaciel Dolar mieszka w Szwajcarii, to mamy mieszankę, z której musiało coś powstać. I to właśnie z nim miałem swój pierwszy raz – na ferracie, ma się rozumieć.

Wówczas jako kompletni amatorzy spędziliśmy kilkanaście godzin na przeglądaniu internetu w celu znalezienia odpowiedzi na dręczące nas pytania. Gdzie na początek? Jaki sprzęt? Technika? Ile wódki? Jakie ciuchy? Co musimy wiedzieć?

Gdy już trochę się oczytaliśmy i stwierdziliśmy, że wiemy wszystko, nadszedł czas na zakupy!
Żeby nie robić reklamy, napiszę tylko, że udaliśmy się do sklepu, którego nazwa zaczyna się na D a kończy na ecathlon. I jak się okazało, była to dobra decyzja, ponieważ znaleźliśmy bez problemu cały potrzebny nam sprzęt. Poza odpowiednimi butami, plecakami i ciuchami do górskich wędrówek, które każdy z nas posiadał wcześniej, musieliśmy zakupić:
- uprząż do wspinaczki;
- lonże z absorberem;
- ka-ka-kaski (bez kasku nie wejdziesz);
- rękawiczki (jak się później okazało, używanie rękawiczek przy niektórych rodzajach lonż bywa wkur...).

Tak więc jak widać, nie jest to przesadnie dużo sprzętu – oczywiście jeśli ktoś już posiada odpowiednią odzież, obuwie i plecak. Koszt takiego wyposażenia to około 1000 zł.


Przykładowe wyposażenie

No dobra, mamy sprzęt... Co dalej?

Po pierwsze, przed wyprawą radzę ubrać uprząż w domu kilkukrotnie, nie tylko w celu dopasowania, ale przede wszystkim przećwiczenia zakładania sprzętu, bo kiedy już się człowiek znajdzie przy wejściu na ferratę, ręce mogą się troszkę trząść z adrenaliny i ekscytacji.

OK, sprzęt sprawdzony, przećwiczone zakładanie, jesteśmy gotowi. To teraz nasuwa się pytanie: gdzie? W Szwajcarii wybór jest ogromny, ale ze względu na położenie oraz piękne widoki padło na Diavolo Klettersteig o trudności B/C.

Tu mała dygresja. Via ferraty, podobnie jak i trasy wspinaczkowe, różnią się od siebie skalą trudności. Skala jest 6-punktowa, spotyka się najczęściej dwa różne zapisy – A do F oraz K1 do K6, gdzie odpowiednio A oraz K1 to ferraty najłatwiejsze, a F i K6 to najtrudniejsze. Oznaczenie, w którym występują dwie cyfry lub litery, tak jak np. B/C, informuje nas, że ferrata jest stosunkowo łatwa (B), ale występuje na niej kilka trudniejszych miejsc (C).

Przed początkiem każdej ferraty można zwykle znaleźć tablicę z mapą ferraty oraz informacje dotyczące jej przebiegu, jak i skali trudności.


Przykładowa tabliczka informacyjna przed via ferratą (tutaj dokładnie dostęp do czterech różnych)

No dobrze, wstaliśmy skoro świt, pakowanko (sprawdzanie, czy nic nie zapomnieliśmy) i w drogę. Na miejscu byliśmy po około godzinie jazdy. Już od samego początku czuliśmy narastające napięcie. W końcu obaj byliśmy tak naprawdę zieloni w kwestii wspinaczki. Pierwszymi oznakami u mnie były drżące nogi, w myślach powtarzałem sobie: spoko, jesteście dobrze przygotowani, co się może stać? Jest lina, masz uprząż, będzie OK!

Po 30 minutach spaceru dotarliśmy do początku ferraty. Ubieranko, uprząż, lonża, kask, rękawiczki – brzmi szybko, ale jak człowiek jest rozemocjonowany, to szybko nie jest.
GOTOWI! Lecimy z koksem. I wtedy stało się to, czego może nie do końca się spodziewałem. Po pierwszych kilkudziesięciu metrach wiedziałem, że ferraty to coś, co na stałe zagości w moim życiu.

Adrenalina, dopamina, endorfiny! Wszystko w tym samym czasie! BUM! Zapierające pierś widoki i jedna myśl – trzymaj się, bo spadniesz! Kiedy dotarliśmy na szczyt, byliśmy zmęczeni, szczęśliwi i spragnieni kolejnych wyzwań! Usiedliśmy na skale, podziwiając widoki.

Dzień później jechaliśmy już do miejscowości Engelberg (tak, to tam, gdzie skaczą nasi). I tak to się zaczęło, później były kolejne ferraty B/C/D/E... Oraz jedne z moich ulubionych - ferraty typu włoskiego :) Tutaj porcyjka zdjęć:


Wygląda okej... Idziemy!


Ferraty to nie tylko lina i kołki, to też fajne mosty nad przepaścią.


Widoki są zawsze warte włożonego wysiłku... Na tym zdjęciu możemy podziwiać moją miłość... a w tle góry :) Czy wspominałem już, że ferraty bywają zaraźliwe?


Tu widzimy początek Diavolo Klettersteig

Jeśli chcecie poczytać więcej o ferratach, sprzęcie czy też moich przygodach na samych ferratach, dajcie znać w komentarzach. Pozdrawiam.

Źródła: 1, 2
2

Oglądany: 35287x | Komentarzy: 64 | Okejek: 256 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało