Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Sposób na odgazowanie się na imprezie, spotkanie ze Strażą Miejską i inne anonimowe opowieści

53 820  
264   35  
Dziś dowiecie się dlaczego dobrze jest zamykać drzwi toalety, poznacie sposób na odgazowanie się na imprezie, przeczytacie też o nocnym spotkaniu na drodze i efekcie fascynacji fajerwerkami.


#1.

Ostatnio odbyły się 95 urodziny mojej prababci. Mimo wieku humor wciąż jej dopisuje, choć zdrowie już nie to. Rodzinę mam od jej strony naprawdę ogromną, bo babcia miała 9 dzieci, 31 wnucząt, nas prawnucząt jest 76 i trójka praprawnuków. Oczywiście cała rodzina nie mogła uczestniczyć w przyjęciu z okazji jej urodzin, bo rozsiani jesteśmy dosłownie po całej Europie, poza tym zwyczajnie byśmy się nie pomieścili. Wpadliśmy więc na pomysł zrobienia jej filmu z życzeniami. Łatwo nie było, ale jakoś daliśmy radę. Dwoje kuzynów jednak z jakichś powodów nie dostarczyło swoich nagrań i po prostu zrobiliśmy to bez nich.

W urodziny babci puściliśmy jej na laptopie zmontowany filmik. Babcia w milczeniu oglądała, a kiedy film się skończył...
- I co, to już? - babcia niezadowolona spojrzała na którąś z ciotek.
Patrzymy na nią w szoku, pytamy co się stało i czy się nie podoba może, na co babcia:
- Podoba czy nie podoba... Ja wiem, że ja dla was to już stara kwoka jestem, ale liczyć jeszcze umiem. I dwóch tu nicponi mi brakuje! Tadeusze, Mariusze czy inne. DWÓCH NIE MA!
Po czym kazała sobie przynieść telefon i obrażona do mojego brata:
- Wykręć no mi ich na tym wihajstrze, już ja tym czortom dam popalić!

#2.

Byłam wtedy w szóstej klasie. Czekałam na świetlicy na autobus po zakończeniu zajęć. Zachciało mi się siku, więc wyszłam za potrzebą. Jednak nie poszłam do łazienki dla dziewcząt, tylko dla nauczycieli, ze względu na to, że u nas zawsze brakowało papieru czy też mydła i ręczników papierowych. Robiłam to nie pierwszy raz, poza tym byłam pewna, że o tej godzinie już praktycznie nie ma nikogo w szkole, więc pewnym gestem otworzyłam drzwi od toalety.

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy zobaczyłam woźną i nauczyciela od muzyki w akcji. Ona bez stanika, on z opuszczonymi spodniami. Stałam jak wryta i dopiero po kilku sekundach uciekłam. Nikomu o tym nie powiedziałam i do końca szóstej klasy unikałam tej dwójki. Do dziś się zastanawiam co oni mieli w głowie, że nie zamknęli drzwi na zamek...

#3.

Kiedyś na domówce miałam wielki problem z gazami. Do tego łazienka była tak tragicznie blisko kuchni i pokoju, że nie było szans na dyskrecję. Stres powodował u mnie zaciskanie zwieraczy, a to z kolei czyniło nawet małego bąka donośnym grzmotem. Zrozpaczona wymyśliłam, że utnę mały kawałek szerokiej słomki i z jego pomocą się odgazuję. Wtedy wydawał mi się to pomysł na miarę Nobla.

Udałam się ze schowaną słomką do łazienki i wprowadziłam plan w życie. Jak się domyślacie, coś poszło nie tak. Nic mi nie utknęło, nie musiałam jechać na SOR ze słomką w dupie. Problem w tym, że po wetknięciu słomki w odbyt z łazienki zaczęło dochodzić głośne gwizdanie, jakby gotowała się woda w czajniku. Wyrzuciłam słomkę, wyszłam, a gospodarz jeszcze długo sprawdzał bojler, czy aby woda się nie zagotowała i nie ma gdzieś jakiejś szczeliny.

#4.

Opiszę coś, co przywróciło mi wiarę w ludzi. Nic specjalnego... ale jednak.

Pewnego wieczoru, jak zazwyczaj bywało, wracałem w kompletnej ciemności przez ulicę, przy której znajdowały się fabryki i magazyny. Od czasu do czasu przejeżdżał samochód. Widząc jakikolwiek pojazd schodziłem z drogi, gdyż wiedziałem, że kierowcy nie zauważą mnie. Tego konkretnego dnia miałem paskudny humor, lekki dołek. Nagle spostrzegłem, że jakiś samochód zatrzymał się. Pomyślałem, że zaraz wypadnie kilku "chłopaków" i dzień stanie się jeszcze gorszy. Ktoś wysiadł, ale była to kobieta, raczej niedużo starsza ode mnie. Ruszyła szybkim, pewnym krokiem w moją stronę. Nie obchodziło mnie specjalnie jakiej jest płci, tylko powód, dla którego idzie w moją stronę. Nie myśląc zbyt wiele zacisnąłem prawą pięść i przygotowałem się do wyprowadzenia ew. ciosu. A ona wręcz doskoczyła do mnie, uśmiechnęła się, powiedziała "Nie bój się" i "Pokaż lewą rękę", następnie uderzyła mnie paskiem odblaskowym, dzięki czemu owinął mi się wokół ręki. Dodała jeszcze "Uważaj na siebie i noś odblaski", po czym wsiadła do auta i odjechała.

Wiem, że sam powinienem mieć odblask, no ale akurat go nie miałem, a musiałem iść taką, a nie inną drogą. Nikt na mnie się nie wydarł, tylko ktoś zrozumiał i pomógł. No i polepszył humor na kilka dobrych dni :)

#5.

Moja żona miała wczoraj urodziny, więc chciałem jej zrobić imprezę-niespodziankę. Zaprosiłem do nas grupę znajomych z dziećmi. Plan był całkiem dobry i dość szczegółowo dopracowany. Goście mieli wejść tylnymi drzwiami, miało być ciasto, dmuchaniec dla dzieciaków, muzyka, prezenty, balony itp.
Jako że mam sześcioletniego syna, postanowiłem wtajemniczyć go w ten „spisek”. Bardzo się zajarał i obiecał, że się nie wygada.

Pięć minut później usłyszałem, jak pląsa wokół mojej żony, krzycząc: „Nic ci nie powiem o niespodziance! Nie dowiesz się o gościach ani o balonach! Nie będzie żadnych dmuchańców ani prezentów! Niczego się nie spodziewasz, tralalala!”. No i cały misterny plan szlag trafił…

#6.

Kolega w wieku około 15 lat zafascynowany był fajerwerkami. Wysadzał co się dało, byle był większy huk, od kul śnieżnych po wydrążone jabłka. Jego pomysły nie miały kresu. Jego mama strasznie się o niego bała, żeby sobie nic nie zrobił, i nie popierała fajerwerków. Ale on z chęci przestraszenia mamy chciał narobić huku w domu, więc wymyślił, że wysadzi fajerwerki w wannie.
Tak też zrobił - odpalił i wrzucił do wanny. Huk.

Matka wpada do łazienki, a on do niej mówi, że ogłuchł i z tekstem "Mamo, mów do mnie, mamo, mów do mnie!"... A matka koncertowo, z wystraszoną miną i bez dźwięku, poruszała ustami. Podobno takiego płaczu u swojego syna w życiu nie widziała, nawet jak był dzieckiem.

Podsumowanie: dostał szlaban i więcej nie ruszył petard.

#7.

Coraz mocniej utwierdzam się w likwidacji darmozjadów, czyli o strażnikach miejskich...

Około 20:30, Kraków.
Sprzątam w samochodzie, dokładniej w bagażniku, słyszę:
- Dobry wieczór, Straż Miejska, patrol osiedlowy.
- Dobry wieczór.
Strażnik 1 (S1) - Co pan tu robi??
- Sprzątam w aucie.
S1 - A to pana auto??
- Tak.
S2 - Poprosimy o dokumenty.
- Już, momencik, tylko skończę zwijać pas ładunkowy, zdejmę rękawiczki i wtedy wyciągnę, żeby nie uwalić spodni.
S2 - No dobrze.

Za mną słychać "Ty kur..o, ty szmato, zaje..ę cię!". Oglądam się z panami S1 i S2.
W odległości około 5-7 m postać Żulianny z wózkiem dziecięcym, parę metrów od niej dwóch Żuljanów chwiejnym szybkim krokiem zbliżają się do Żulianny.
- Przepraszam, panowie, wy na takie coś nie reagujecie??
S1 - Prowadzimy inną interwencję, więc nie możemy...
- No chyba kur...a żartujecie!

W międzyczasie Żuljan dogonił Żuliannę i trzask z liścia w głowę.
Wystartowałem do Żuljanów... Dwa szybkie, za bety i o glebę. Żuljan drugi stwierdził, że to już nie jego sprawa.

S2 - Co pan robi!?
- Nie wiem jak u was, ale w moim otoczeniu żaden facet kobiety bić nie będzie!! A wy tu po ch..j stoicie jak te dwa słupy?!
S1 - Wypiszę panu mandat za obrazę funkcjonariusza!
- Coo? KU..A!!!!! Poje..o was, wy @#!!@#@#$%@#%^.^!

Po czym zza mnie wyłoniło się starsze małżeństwo z pieskiem, które też nie omieszkało wyrazić swojej opinii (niecenzuralnie) odnośnie 2 postawnych panów w mundurach straży miejskiej.
Panowie S1 i S2 nic nie mówiąc i nic nie robiąc obrócili się i odeszli.

Jak będą takie patrole, to już czuję się bezpieczniej...

W poprzednim odcinku m.in. atak "madki" z OLX-a i praca w handlu

5

Oglądany: 53820x | Komentarzy: 35 | Okejek: 264 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.10

26.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało