Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Zawodowcy dzielą się sekretami swoich profesji, o których prawdopodobnie nie masz pojęcia

62 637  
179   74  
Programista, analityk, kontroler ruchu lotniczego i paru innych użytkowników Quory podzieliło się przemyśleniami na temat swoich zawodów. Czy twój zawód też ma swoje sekrety, które poznałeś dopiero po pewnym czasie?

#1. Programista



Programowanie nie wygląda tak jak na filmach, że pisze się bardzo szybko kod lub macha rękami w VR i momentalnie powstają graficzne efekty. Programowanie to powolny, złożony i dość mozolny proces. Pisania jest dużo, ale więcej jest myślenia, planowania, omawiania, a także czytania już napisanego kodu.
Dobry doświadczony programista pisze znacznie mniej kodu niż słaby lub początkujący programista. Kod jest bardziej przemyślany, lepiej ustrukturyzowany, nie ma kopiuj-wklej, a także w prostszy sposób osiąga to samo.

Dobry doświadczony programista zwykle tworzy mniej funkcjonalności w określonym czasie niż słaby lub początkujący programista. Różnica wynika z większej skrupulatności w szczegółach, a także uwzględnienia różnych wymagań niefunkcjonalnych, które bywają nie dookreślone formalnie w opisie zadania, ale są racjonalne lub podstawowe (np. wydajność, bezpieczeństwo).

Stereotyp programisty, który siedzi cały czas przy komputerze i z nikim się nie komunikuje, nie rozmawia, nie jest prawdziwy. W pracy programisty potrzebne są umiejętności "miękkie" i dobra umiejętność komunikacji. Programista na co dzień omawia zadania, postępy, uczestniczy w spotkaniach projektowych, nierzadko organizowanych z zespołem klienta firmy.
Błędy i glicze to chleb powszedni w pracy programisty. Prawie nikt nie potrafi pisać nietrywialnego kodu, który nie zawiera żadnych błędów. Testy i debugowanie to sposób na walkę z nimi.

- Zbyszek

#2. Kontroler lotu


Jako kontroler ruchu lotniczego, szczerze mówiąc, nie widzę jakichś specjalnych sekretów, natomiast jest wiele błędnych koncepcji związanych z tą pracą i popularyzowanych w filmach, nawet tych aspirujących do dokumentu.

Kontrolerzy prawie zawsze pokazywani są na wieży kontroli ruchu lotniczego. Nawet ci patrzący w radar. Prawda jest taka, że na wieżach pracują tylko kontrolerzy lotniska, a większość kontrolerów to w dzisiejszych czasach kontrolerzy radarowi, którzy pracują w innych pomieszczeniach, gdyż operują na ruchu, którego i tak nie można wypatrzyć gołym okiem, więc umieszczanie ich na wieży nie miałoby sensu.

Częste wyobrażenie o pracy kontrolera jest takie, że sprowadza on samoloty do lądowania. Bez wątpienia katastrofa smoleńska przyczyniła się do tego obrazu. Sprowadzanie, czyli podawanie poprawek kursowych i wysokościowych, aby samolot bezpiecznie wylądował, wyszło z cywilnego użycia już kilkadziesiąt lat temu (zostało jednak na lotniskach wojskowych) i nie jest to clou pracy kontrolera. Właściwie nawet nie trzeba być kontrolerem, aby sprowadzać samoloty, to domena operatora radaru precyzyjnego. Rola kontrolera jest zupełnie inna, tj. takie ustawianie samolotów w powietrzu i na ziemi, aby się nie pozderzały. To oczywiście wymaga czasem podawania poprawek kursowych (tzw. wektorowanie radarowe), ale nie w celu trafienia w pas, lecz wypracowania odpowiedniej sekwencji i odległości samolotów. Samoloty wylądują same, bez pomocy kontrolera.


Medialny obraz kontrolera jest taki, że ma on absolutną władzę nad tym, co dzieje się w powietrzu. Znowu realia są inne. To dowódca statku powietrznego jest odpowiedzialny za wykonywany lot (jak kapitan statku) i to on podejmuje wszystkie decyzje. Kontroler owszem, wydaje różnego rodzaju instrukcje i zezwolenia, ale robi to tylko w ramach zapewnianej służby, a więc aby nie dopuścić do zderzenia statków powietrznych. Wszystkie operacyjne decyzje typu, czy można startować, czy można podchodzić do lądowania, czy poczekać na poprawę pogody, czy odlecieć na lotnisko zapasowe, a jeśli tak, to na które, czy ominąć strefę złej pogody, czy lądować natychmiast np. z powodu choroby pasażera itd., podejmuje dowódca statku powietrznego. Kontroler co najwyżej może mu pomóc jak taką decyzję bezpiecznie wprowadzić w życie, przekazać niezbędne informacje i dopasować do tego resztę ruchu lotniczego.

Kolejnym mitem jest ogromny stres związany z tą pracą. Oczywiście tutaj jest pełna różnorodność, są miejsc pracy bardzo obciążone ruchem, a są takie, gdzie przez większość czasu ziewa się z nudów. Ale nawet w bardzo dużym ruchu nie ma jakiegoś nadmiernego stresu. Oczywiście stres w tej pracy jest głównie gdy ma miejsce jakaś sytuacja awaryjna, jednak codzienna sytuacja ruchowa nie powoduje jakiegoś wielkiego stresu. To raczej poczucie presji. Gdy napływają kolejne samoloty i na radiu robi się tłoczno, pojawia się uczucie presji, ale to jednocześnie nie oznacza od razu stresu. Kontroler, który stresowałby się codziennym ruchem, nie nadawałby się do tego zawodu.

- Jarosław

#3. Marketing


Nie da się dogodzić wszystkim w 100% (w żadnej branży) - trzeba uodpornić się na krytykę, powątpiewanie w swoje umiejętności (bo klient nas zjechał i zaczynamy się zastanawiać, czy nadajemy się do tego) czy bezzasadne roszczenia i nerwówki.
Przygotowanie się na tzw. fakapy - warto mieć jakieś warianty, gdy to my, nasi współpracownicy czy podwładni zawalą jakiś temat i na nas spadnie złość klienta. W angielskim jest na to określenie - collateral damage - pewne szkody (finansowe, wizerunkowe), jakie jesteśmy w stanie ponieść, gdy zobowiążemy się i nie dotrzymamy warunków. Warto wiedzieć, jak się zachować, gdy coś takiego się zdarzy (a tak raczej będzie) i jak szybko reagować na kryzys.

Bardzo dokładnie sprawdzaj, czy ktoś już tego wcześniej nie zrobił, co masz zamiar teraz wypuścić dla klienta. Nieważne, czy chodzi o projekt graficzny, logo czy pomysł na kampanię - bardzo ważny jest research. Nie ma nic gorszego niż wielotygodniowa praca nad projektem, gdzie na samym końcu wychodzi, że możemy wejść w temat skopiowania pomysłu, mimo że jest naszą oryginalną twórczością. Wina jest zawsze po stronie wykonawców, którzy niedostatecznie prześledzili cały rynek (nie tylko polski), więc kończy się to pracą za darmo, złością klienta, czasami nawet rozwiązaniem umowy itd.

- Krzysiek

#4. BOK


Moją pierwszą pracą była zdalna obsługa klientów w dużej firmie. Oto kulisy BOK:

Nieważne, czego dotyczy Twoja sprawa, mów rzeczowo, kulturalnie i spokojnie, wysłuchamy krytyki, reklamacji, problemu, postaramy się jak najlepiej pomóc, ale traktuj, proszę, innych tak, jakbyś sam/a chciał/a być traktowany/a, uprzejmi klienci są obsługiwani w szybszym tempie, dla bardzo miłych lub wyrozumiałych robimy więcej niż procedura przewiduje – latamy do przełożonego, naginamy lekko zasady wewnętrzne, dajemy większe zadośćuczynienia, wrzucamy gratisy, ogarniamy coś, czego normalnie nam się nie chce nawet ruszać.
Wyjątkowo aroganccy szczekacze trafiają do „poczekalni”, a ich sprawa jest załatwiana w najdłuższym dopuszczalnym czasie z najmniejszą przewidywaną rekompensatą lub jej brakiem, częściej słyszą, że czegoś się „nie da zrobić”.

Śmieszne sformułowania ze zgłoszeń / rozmów telefonicznych trafiają na wspólne forum i krążą jako firmowe legendy i „teksty” ku uciesze wszystkich pracowników, również przełożonych, a wyjątkowo spienieni klienci lub w jakiś sposób komiczni trafiają czasem niepostrzeżenie na tryb głośnomówiący – pracownik, który odebrał telefon, rozmawia dalej jakby nigdy nic, a reszta działu stoi wokół i słucha z rozbawieniem. Szantaże typu „nie będę u was więcej kupować”, „to skasujcie natychmiast moje konto i dane” nie robią na nas żadnego wrażenia, ale o tym nie wiesz, bo jesteśmy uprzejmi. Jeśli kupiłeś/aś coś za 100 zł, nie jesteś VIP-em.

- EWA

#5. Archeolog

  1. Imperium lechickie to bujdy na resorach.
  2. Wykopaliska to nie żyła złota. Archeologia już od samego początku była raczej rozrywką dla bogatych amatorów starożytności, więc praktykowano ją głównie jako hobby. Student też musi sporo włożyć z własnej kieszeni (chociażby opłacenie wyżywienia na 1,5 miesiąca kopania po 1, 2 i 4 roku studiów). Oczywiście profesjonalista da radę z tego wyżyć, nieraz na całkiem przyzwoitym poziomie, ale absolwenci z tego co widzę wolą raczej iść w IT.
  3. Indiana Jones pracuje niemetodologicznie i nie wypłaciłby się z mandatów za dowolne "badania", które prowadził. Gdzie dokumentacja i odsłanianie obiektu warstwa po warstwie?
  4. Archeologia to tylko częściowo kopanie. Przede wszystkim dokumentacja, bo raz przebadany obiekt jest już bezpowrotnie zniszczony. Sporo jest też siedzenia w archiwach i zdjęciach lidarowych/mapach satelitarnych.
  5. Ma sporo wspólnego z kryminalistyką. Napisałam na ten temat pracę "Dokumentacja archeologiczna w kryminalistyce". Pomysł wziął się stąd, że nasza dokumentacja jest bardzo dokładna i potrafi wyciągnąć sporo informacji, których inne nauki nie uwzględniają. Być może komuś się kiedyś przyda w praktyce.
  6. I tu będzie zaskoczenie - archeolog nie kopie dinozaurów :)

- Katarzyna

#6. Praca w analityce


Przygotuj się na to, że mogą cię nie lubić... szczególnie jeśli jesteś analitykiem wewnątrz firmy, nie daj boże analitykiem marketingowym. Twoja praca polega na ocenianiu pracy innych osób, a jak oceniasz ją źle, to pożegnaj się z miłymi rozmowami przy kawusi.

Nie czekaj na oklaski. Praca analityka polega na wyciąganiu wniosków, ale co zostanie z nimi zrobione, czy rekomendacje zostaną wdrożone, czy twój raport wpadnie do szuflady, to najczęściej już kwestia będąca poza twoim placem zabaw. Nawet jeśli znajdziesz jakiś błąd, wymyślisz, jak coś można zrobić lepiej, oklaski najczęściej będą czekać na osobę, która tę daną rzecz naprawi lub wprowadzi (czyt. przykładowo zespół IT, marketing).

Ludzie spoza świata analityki nie rozumieją, czym się zajmujesz, nie rozumieją, co do nich mówisz. Przygotuj się na to, że będziesz musieć tłumaczyć milion razy, jak działa każdy wskaźnik i co miesiąc pokazywać sposób liczenia danej metryki

- Iwona

#7. Copywriting


W tej branży jest jeden SUPER SEKRET, a jest nim odpowiedź na pytanie: "skąd wziąć klientów?".

Znajomości, znajomości i jeszcze raz znajomości.

- Tomek
12

Oglądany: 62637x | Komentarzy: 74 | Okejek: 179 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało