Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Przeszedłem rekrutację do Policji, czyli jak to wygląda

56 261  
350   159  
Koniec 2020 roku przyniósł mi możliwość poznania życia singla. Rozstanie przeszedłem dość ciężko, więc postanowiłem co nieco zmienić w życiu a co, trzeba wszystkiego spróbować.

Moje drogi zawędrowały w stronę dość nielubianej w dzisiejszych czasach Policji, a dokładniej do OPP, czyli Oddziałów Prewencji Policji, które najczęściej tłumią protesty. Dlaczego? Zawsze ciągnęło mnie do munduru i akurat do niebieskiego. Przed rozpoczęciem mozolnego procesu rekrutacji wydawało mi się to strzałem w dziesiątkę, będę należał do tego małego odsetka policjantów, którzy chcą służyć, a nie wyrabiać normę, prawda? Niestety nie.

Cały proces zaczyna się od złożenia sterty papierów, a to dopiero początek. Dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia spędziłem na wypełnianiu kwestionariusza osobowego z myślami, czy warto. Po Nowym Roku znajdowałem się już w Poznaniu i czekałem w kolejce do pozbycia się życia prywat... do wstąpienia do służby. Bardzo miłe panie sprawdziły moje dokumenty i zastosowały dość typowy tekst przy staraniach o pracę: "zadzwonimy do pana". O dziwo zadzwonili, i to szybciej niż się spodziewałem. Jako że kolejnym etapem jest test wiedzy ogólnej (niepunktowany przy rekrutacji) oraz test sprawnościowy (jeśli ktoś nie unikał WF-u w podstawówce, na pewno go przejdzie), to dzień walentynek spędziłem w jednostce OPP (Oddział Prewencji Policji). Tam właśnie chciałem się dostać, stąd miałem przyjemność rozejrzeć się po jednostce, poznać być może przyszłych kompanów.



Zaprowadzono nas na salę, gdzie godzinę spędziliśmy na odpowiedziach na pytania typu "Kiedy jest Święto Policji", tak że błahostka dla osoby ubiegającej się o posadę... Większym wyzwaniem był już ww. test sprawnościowy. Na szkolnej sali gimnastycznej są rozstawione poszczególne etapy, na ukończenie biegu mamy maksymalnie minutę i 41 sekund, a zaczynamy go od leżenia na brzuchu z rękoma wzdłuż ciała. Zaraz po gwizdku zrywamy się i robimy "ósemki" wokół dwóch pachołków, kolejne przewroty (przód, tył, przód), płotki do przejścia, rzuty piłką lekarską (5 rzutów, jedna piłka w zapasie), brzuszki również z piłką, kozły do przeskoczenia (5 kozłów) oraz na koniec bieg wahadłowy (łącznie 50 metrów). Nie ukrywam, że pod koniec idzie złapać zadyszkę, ale nie jest źle.

Po zdaniu obu testów, wracając do domu cieszyłem się jak dziecko. Udało się! Będę służył w Policji! I nagle "zonk", przede mną multiselect (seria badań psychologicznych).

Będąc uczestnikiem ww. badań, nie uwłaczając swojej osobie, śmiało mogę stwierdzić, że do Policji dostanie się każdy poziom umysłowy. Ten fakt już mnie dość mocno zniechęcił, wcześniej myślałem, że to jest jednostka w jakiś sposób elitarna, do której dostanie się będzie wyzwaniem... Dzień badań zaczął się od testu komputerowego, paręset pytań – zaczynamy od testu na IQ, kolejny jest test na podzielność uwagi (dla zainteresowanych: "żółte kółko, zielona kreska"), a na koniec seria pytań. Co do samych pytań, można się naprawdę zadziwić, widząc na ekranie "Czy lubisz patrzeć w ogień?". Może to o to chodziło rodzicom za dzieciaka, kiedy mówili, żeby nie bawić się z ogniem, bo w nocy zmoczysz łóżko? Jeśli wygooglujecie sobie "multiselect policja", będziecie mogli poznać ułamek tej karuzeli pytań :) Całości dopełnia rozmowa z policyjnym psychologiem. Nie ukrywam, było to straszne w jakiś sposób.

Psycholog dąży do tego, żeby cię złamać, masz się albo rozpłakać, albo zdenerwować. Nie ukrywam, w momencie kiedy pani psycholog zapytała mnie, czy byłem w związku, po twierdzącej odpowiedzi usłyszałem, że wychodzi na to, iż rozstanie było całkiem z mojej winy. Zwaliło mnie to z nóg. To była świeża rana i została rozdrapana nie nożem, tylko szablą. Na moje szczęście, udało mi się zachować spokój i najgorszy etap miałem za sobą, zdane! (W tym momencie tekstu jesteśmy 3 miesiące po złożeniu papierów)



Po zdaniu połowy kwalifikacji nie ukrywałem mojej dumy, chwaliłem się komu mogłem, wyposażyłem się już w mundurowe naszywki mojej przyszłej jednostki, przeczytałem całą Ustawę o Policji i większość książek będących w temacie, jakie miałem w domu. Po miesiącu od badań psychologicznych przyszedł czas na rozmowę kwalifikacyjną. To wspominam najlepiej. Nic innego, jak naprawdę przyjemna rozmowa z inną panią psycholog oraz policjantem oddziału prewencji. Dostaliśmy skierowanie na badania obiegowe oraz zaświadczenia o tatuażach (ja posiadam na obu przedramionach, stąd z góry miałem powiedziane, że cielisty rękaw to będzie konieczność). A obiegówka jak to obiegówka, zapewne większość z nas spotkała się z nią kiedyś w swoim życiu, czy to z pracy, czy to z innej mundurówki, nad tym się rozwodzić nie będę.

Nadchodził moment przyjęcia do służby, miałem już za sobą pierwsze szkolenie, już czułem się jak członek Policji i... nagle poszedłem po rozum do głowy. Znowu padło pytanie: "Dlaczego?".

To nie jest taka łatwa decyzja, na jaką się wydaje. W końcu musisz porzucić swoje życie prywatne – i to dosłownie. Przez wielu jesteś tępiony, znienawidzony, jesteś śmieciem w ich oczach tylko przez mundur. Dążę tu do tego, że mnóstwo ludzi wrzuca wszystkich do jednego worka, nie umie rozróżnić dobrego od złego. Zasięgnąłem języka u paru znajomych, którzy mogli nazywać się już pełnoprawnymi Policjantami i nie słyszałem od nich wielkiego zachwytu, 1 na 10 był zadowolony ze swojej pracy, reszta uważała to za błąd życia...

Na razie to tyle, dla tych, którzy dotrwali do końca moich pierwszych wypocin serdeczne gratulacje. Na koniec: nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora, większość z nich to są totalne matoły, ale jeśli traficie na kogoś miłego, odwzajemnijcie to, na pewno wywoła to uśmiech na obu twarzach.

A o tym, czy finalnie trafiłem do Policji, czy nasze drogi się rozeszły... w kolejnym artykule :)
51

Oglądany: 56261x | Komentarzy: 159 | Okejek: 350 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.11

28.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało