Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Niedorzeczne skargi na pracowników, które jakimś cudem okazały się prawdziwe

62 518  
265   25  
Czasem mamy do czynienia z tak niedorzecznymi sytuacjami, że aż trudno uwierzyć, że mogą one być prawdziwe. W przypadku tych skarg na pracowników okazały się jednak w 100% prawdą.

#1.

Usłyszałem o tym za sprawą mojego przyjaciela, który pracował jako ochroniarz w centrum handlowym. Było wiele skarg na jedną panią, która nigdy nie pojawiała się na swojej zmianie. W końcu wyszło na jaw, że ta kobieta nawet nie istniała. To kierownik sobie ją wymyślił, zatrudnił i zgarniał jej wypłatę.
- kurtn0tk1rk

#2.

Raz miałem pracownika, który w wolne dni obrabiał sobie banki w naszym mieście. Początkowo nie mogłem w to uwierzyć, jednak nalot FBI na jego mieszkanie i przeszukanie jego szafki w pracy nie pozostawiły wątpliwości. Powiedzieć, że byłem w szoku, to jak nie powiedzieć niczego... ten chłopak nie był nawet w pierwszej dwudziestce podejrzanych o napad na bank wśród ludzi, których znam.
- naptrapped

#3.

Nowo zatrudniony. Trochę dziwny, zdecydowanie brakowało mu obycia z ludźmi.

Minęło kilka dni, a klient przyszedł zwrócić towar, bo okazało się, że znalazł na nim krew. Obejrzeliśmy i też zauważyliśmy sporo plam. Co ciekawe ta rzecz została kupiona zaledwie 45 minut wcześniej, a klienta obsługiwał właśnie nasz nowy pracownik.

Poszliśmy go poszukać na magazyn, bo nie znaleźliśmy go na jego dziale. To jednak normalna, bo pracownicy cały czas musieli po coś chodzić na zaplecze.

Był tam. Znalazłem go całego we krwi z żyletką w dłoni. Właśnie ranił sobie nadgarstki i naznaczał wszystko dookoła swoją krwią.
- Osiris32

#4.

Byłem kierownikiem w ekskluzywnym hotelu na lotnisku. Miałem młodego pracownika, który w jeden ze swoich pierwszych wieczorów sprosił znajomych do jednego z pokojów, urządził tam orgię i dołączył do całej paczki w swojej przerwie na lunch. Został przyłapany z powodu licznych skarg na hałas. Wezwano policję, chłopak został zwolniony i wpisany na czarną listę.
- Faethor_Ferenczy

#5.

Mój lokalny sklep z narzędziami miał pracownika, który dodawał swój "nektar" do kawy współpracowników. Ludzie dowiedzieli się o tym dopiero po kilku miesiącach. Chłopak został aresztowany.
- Junior-Radio6450

#6.

Kiedyś mój współpracownik sprzedawał krewetki ze śmietnika. Wybierał je po brunchu z kosza, nabijał na szpikulec, podgrzewał i sprzedawał jako świeże. Całą aferę odkryła lokalna telewizja. Okazało się, że kierownik o tym wiedział i nie miał nic przeciwko.
- pineapplewin

#7.

Pracowałem w restauracji. Pewnego razu jeden z kolegów z pracy zadzwonił i powiedział, że jest bardzo chory, w związku z czym nie może zjawić się w pracy. Kilka godzin później przyszedł na kolację z kolegami jako klient.
- whos-tryna-PIPE

#8.

Dyrektor cmentarza sprzedawał miejsca do pochówku i brał pieniądze do kieszeni (750 dolarów za miejsce). Najgorsze w tym wszystkim było jednak to, że sprzedawał czasem już wcześniej zamówioną działkę. Skończyło to się tak, że pewnego dnia na cmentarzu pojawili się ludzie, którzy chcieli pochować ciało zmarłego bliskiego w grobie, który był już zajęty przez kogoś innego. Wyobraźcie sobie, że to wszystko trwało ponad rok, zanim ktoś się pokapował, co się tam odwala.
- ChumBucket311

#9.

Pracowałem z laską, od której zawsze strasznie brzydko pachniało. Wszyscy myśleli, że po prostu jej ciało wydziela taki zapach. Skarżyli się na nią nawet klienci, a w pewnym momencie smród stał się trudny do wytrzymania. Po krótkim śledztwie okazało się, że dziewczyna... była uzależniona od kul na mole. Lizała je w trakcie przerw w pracy. Chemikalia zawarte w kulach wydzielają bardzo silny zapach (nawet przez ludzką skórę po spożyciu).
- sleepylun3

#10.

W trakcie swojego drugiego dnia pracy w KFC nasz nowy kolega próbował wyjść do domu z dwoma dużymi kubełkami skrzydełek, za które oczywiście nie zapłacił. Pech chciał, że wpadł akurat na naszego szefa.
- Impossible-You-4679

#11.

Nasz stróż nocny przychodził do pracy ze swoim kilku metrowym pytonem. Owijał go sobie wokół szyi i robił obchód po magazynie.

Pewnej nocy pyton zwiał, a dozorca szukał go przez kolejne kilka godzin. Wszystko była na kamerach, a ten incydent przelał czarę goryczy. Tego było już za wiele. Zwolnili go następnego dnia.
- mooseman2234

#12.

Miałem współlokatora, który przegapił autobus do centrum, a następny był dopiero za długi czas. Więc wytargał mnie z łóżka, prosząc, żebym go podrzucił. Pomyślałem, że co mi tam - mogę to dla niego zrobić. Gnaliśmy na złamanie karku z szaloną prędkością. Wydawało mi się, że zdążyliśmy na czas, bo myślałem, że ma do pracy na 9:55. Okazało się, że miał na 9:30. I wiecie co zrobił? Udał, że idzie do pracy, pożegnał się ze mną, ja odjechałem, a ten złapał autobus do domu, pojechał i zadzwonił do pracy z informacją, że jest chory i nie da rady dzisiaj przyjść.

Niestety wypatrzyli go już wcześniej w kamerach przemysłowych. Nie muszę chyba dodawać, że szybko pożegnał się z pracą.
- somedude456
3

Oglądany: 62518x | Komentarzy: 25 | Okejek: 265 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.09

15.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało