Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Polska szkoła podrywu na Tinderze

119 120  
435   72  
Teraz już wiemy, skąd tak niska dzietność w Polsce. Drogie Panie, szczerze współczujemy, że trafiacie na tak "wybitne jednostki". Cóż jaki kraj, tacy podrywacze.

#1. Kobieta, którą faceci mają w głowie, gdy wchodzą na Tindera. Niestety istnieje wyłącznie w ich wyobraźni

1

#2.

2

#3.

Mi się zdarzyło na 3 „randce”. Pierwsza standardowo - Starbucks, kawa, pogadane. On po rozwodzie, ja po rozwodzie, obydwoje dorośli, pracujący, ogarnięci życiowo. Druga - zaprosił do siebie na kolacje, ugotował nawet, posiedzieliśmy, pooglądałam stand-up, jakieś miziu miziu. Umówiliśmy się na trzecią, że idziemy na drina, potańczyć, no i że zostaję u niego na noc - znaczy się będą sexy. No i jak się umówiliśmy, tak też zrobiliśmy. Trochę wypiliśmy, trochę potańczyliśmy… godzina 23.40 i gościu mówi do mnie, że on na 24.00 ogarnia taksówkę i jedziemy do niego, bo on ma niespodziankę. Myślę, jacuzzi zamontował na tarasie czy ki chuj, a ziomek mi mówi, że po drodze do niego wpadniemy po panią, bo on się z nią na Tinderze dogadał, żebyśmy mieli trójkąt. Ogarniacie, bez konsultacji, bez jakichkolwiek rozmów na temat mojej otwartości w tej kwestii. Generalnie usłyszał, że jest odpadem atomowym i z chuja chyba na głowę spadł… że ja się na nic nie zgadzam, ale go nie zatrzymuję. No i pojechał. Kurtyna!
- Marta

#4.

4

#5.

5

#6.

6

#7.

Spotkałam się kiedyś z takim chłopakiem dość spontanicznie, bo po kilku wiadomościach. Umówiliśmy się w Centrum, mieliśmy iść na kawę. Mieliśmy przejść dosłownie kilkaset metrów na tę kawę. Chłopak, podczas spaceru do kawiarni, od pierwszego zdania opowiadał o sobie i o swoim Instagramie, o tym, że ma ileś tam followersów, bo kiedyś trochę pracował jako model, ale teraz lekko odpuścił i dlatego ich liczba spadła. Chwalił się, że jest także w jakichś super wyborach często, bo dużo dziewczyn go wybiera.
- Wioleta

#8.

10

#9.

11

#10.

12

#11.

Przypomniała mi się jeszcze zabawna historia kolegi. Spotykał się kiedyś z rodowitą Ślązaczką i wiadomo, w końcu doszło do zbliżenia. Wszystko fajnie, zbliżają się do szczytowego momentu i nagle laska wykrzykuje w gwarze "INO SIĘ WE MNIE NIE ZLEJ!". No i czar prysł, różdżka opadła.
- Łukasz

#12.

13

#13.

14

#14.

Najlepszy był koleś, który umówił się ze mną na randkę i nigdy nie przyszedł. Po czym okazało się, że siedział obok ze swoją dziewczyną, aby mnie oblukać i jeszcze poczęstował się tytoniem. Dostałam info, że fajna jestem - no cóż, a ty nie. Mistrz.
- Magdalena

#15.

15

#16.

16

#17.

No to tak, pisałam kiedyś z gościem na Tinderze - rozmowa się kleiła itd. Mieszkał niedaleko mnie, więc postanowiliśmy się spotkać. Pierwsze spotkanie: stwierdziliśmy, że posiedzimy w aucie trochę, wypijemy piwko 0%, no i wiecie, tak sobie pogadamy. No i tu się zaczęło XD Chłop pisał mi przed spotkaniem, że zależy mu na związku, że został zraniony w przeszłości i że ma ogromne kompleksy, a po 10 minutach spotkania zaczyna mnie łapać za kolano i próbować pocałować. Ja poczułam się już bardzo niekomfortowo i poprosiłam go, żeby odwiózł mnie do domu, on nie chciał. Dalej na mnie napierał i mówił, że nie może się oprzeć, więc wysiadłam i wróciłam do domu autobusem. Kilka godzin później pisał do mnie z przeprosinami, chciał wszystko naprawić, ale jak mu powiedziałam, że ja tego nie widzę za bardzo i no już jest w moich oczach spalony, bo wiadomo, robił coś bez mojej zgody, to się właśnie zaczęło. Wydzwanianie do mnie, wyzywanie mnie od kurew i dziwek. Porozdawał mój numer swoim kolegom, którzy wypisywali do mnie ile biorę za noc i że fajnie robię loda, bo on miał kamerce w aucie i że widzieli XD (oczywiście nic takiego nie miało miejsca). On sam wypisywał do mnie i wydzwaniał z przeprosinami na zmianę z wyzwiskami. Przyjeżdżał do mojej wsi i kręcił się po niej. Ja bałam się wychodzić z domu, serio. No i no skończyło się to jakoś po miesiącu, straszenie policją nic nie dało, blokowanie numerów i kont na FB też nie xD
- Sandra

#18.

17

#19.

18

#20.

Poznałam na Tinderze chłopaka z innego miasta, który często przyjeżdżał do mojego. Cztery spotkania minęły całkiem w porządku. Pewnego wieczoru zadzwonił do mnie z informacją, że właśnie jest w pociągu, spontanicznie zdecydował się przyjechać, niestety nie ogarnął sobie noclegu i czy może spędzić noc u mnie. Nie byłam zachwycona, że stawia mnie pod ścianą, ale mając w pamięci, że w sumie całkiem nieźle spędzało nam się razem czas, zaproponowałam mu wolną kanapę. Zaznaczając, iż będzie na niej spał sam. No i wpada. Z walizką w jednej dłoni, winem pod pachą i kebsem w dłoni drugiej. Po szybkim ''cześć'' siada na kanapie, pyta o korkociąg i jakby nigdy nic zaczyna sam pić to wino i jeść kebsa. Następnie miała miejsce rozmowa, podczas której pokazał zaborczość, nie docierało do niego, że jeszcze nie jesteśmy na etapie, na którym można mówić o związku. W gniewie wyszedł na balkon z winem i zamaszyście rozlał je na balkon sąsiadów z dołu. Poprosiłam, żeby się uspokoił, jeśli nie chce szukać innego noclegu w środku nocy, i nawet przez chwilę było miło. Aż do momentu, gdy przyniosłam mu pościel i zakomunikowałam, że niedługo zamierzam iść spać, sama, we własnej sypialni. I to był moment, gdy szambo wyjebało. Śmiertelnie się obraził i rzucił, że w porządku, może spać sam, ale mam się spodziewać tego, iż rano już go nie zastanę. I faktycznie, gdy weszłam rano do salonu, jego już nie było. Został po nim wyłącznie niesmak i nieludzki smród rozprzestrzeniający się z łazienki na całe mieszkanie, gdyż karma (a raczej kebs) zadziałała natychmiastowo XD Wietrzenie mieszkania zajęło mi kilka nieznośnych dni, a uraz do kebabów pozostał do dzisiaj. Co śmieszne, po wszystkim próbował się jeszcze odzywać, aby pokazać mi, jak dużo straciłam.
- Joanna

#21.

19

#22.

20

#23. Na pocieszenie historia pokazująca, że happy endy też się zdarzają:

Ustawiłam w opisie „Jeśli nie wyglądasz tak jak na zdjęciach, to stawiasz drinki dotąd, aż zaczniesz tak wyglądać”. Odzywa się taki jeden i pyta „co jeśli ja nie wyglądam jak na zdjęciach”. Pot mnie zalał, bo przecież na zdjęciach filtrów i retuszu najebane jak u Cyganki w tobołku... I tak sobie pijemy razem od 4 lat. Dorobiliśmy się nawet wspólnych garnków i dwóch kotów.
- Ewelina

Źródło: Bękarty Tindera
24

Oglądany: 119120x | Komentarzy: 72 | Okejek: 435 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.08

02.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało