Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Niczego nie sugeruję, ale tak się obala władzę

50 976  
200   49  
Jak mawia stare geologiczne powiedzenie – nic na siłę, młotkiem! Czasem jednak siła jest potrzebna – na przykład w "dyplomacji", kiedy wszystkie inne sposoby na osiągnięcie celu sromotnie zawiodły.

#1. Bob Denard – wywrotowiec-zawodowiec



Okazuje się, że i w dokonywaniu zamachów stanu można dojść do pewnej wprawy. O ile zazwyczaj proceder ma charakter jednorazowy, to zdarzają się wyjątki, o czym najlepiej świadczy przypadek francuskiego żołnierza Boba Denarda, który z dokonywania przewrotów w republice Komorów uczynił sobie sposób na życie. W 1975 roku wynajęto go, by obalił prezydenta Ahmeda Abdallaha. 3 lata później... prezydent Abdallah wynajął Denarda, by obalił jego następcę – dyktatora Ali Soiliha, pozwalając Abdallahowi wrócić na tron. Koniec historii? Nic z tych rzeczy. Po kolejnych 10 latach przyrodni brat Soiliha wynajął... tak, Denarda, by ten ponownie obalił Abdallaha. Skomplikowane? Na swój sposób tak – ale w swej złożoności również niezwykle malownicze.

#2. Zawsze znajdzie się większy kozak



W 1972 roku wojskowi piloci – odpowiednio umotywowani – postanowili pozbyć się marokańskiego króla Hassana II. Cztery myśliwce Northrop F-5 zebrały się, by zaatakować pasażerskiego Boeinga 727, którym leciał przywódca kraju. Ostrzał trwał, wydawało się, że tylko kilku chwil brakuje, by można było ogłosić ostateczny sukces. Cóż... Kiedy sytuacja zrobiła się naprawdę groźna, a samolot króla doznał poważnych uszkodzeń, Hassan II złapał za radio, po czym nadał komunikat: "zaprzestać ognia, tyran nie żyje". Fortel okazał się skuteczny, przewrót udaremniono, a zemsta króla – delikatnie mówiąc – do łagodnych bynajmniej nie należała.

#3. Wykorzystać sprzyjające okoliczności



Sposoby na zorganizowanie rewolucji są różne. Historia zna przypadki zarówno bardzo głośnych, niemal oficjalnych przewrotów, jak i tych, w których niemal do ostatniej chwili nie było wiadomo, że w ogóle się dzieją. Do pewnego stopnia tak było w przypadku zamachu stanu w Algierii w 1965 roku, kiedy maszerujące przez stolicę wojska zmierzające w stronę pałacu prezydenckiego nie zrobiły na mieszkańcach najmniejszego wrażenia. Dlaczego? Czyżby Ahmed Ben Bella, pełniący urząd od 1963 do 1965 roku, był aż tak nielubiany? Niezupełnie. W tym samym czasie w stolicy kręcony był film Bitwa o Algier – mieszkańcy stolicy uznali, że to po prostu przygotowania do kolejnej sceny i nikomu nie przyszło do głowy, że chodzi o coś zupełnie innego.

#4. Boliwijski rekord nie do pobicia



Bob Denard może i jest rekordzistą – a przynajmniej jednym z rekordzistów – wśród najemników... ale bardzo daleko mu do rekordów ustanawianych przez Boliwię. To bardzo interesujące południowoamerykańskie państwo, które... jakoś nie ma szczęścia do stabilnych rządów. Od czasu, kiedy w 1825 roku Boliwia uzyskała niepodległość, w kraju miało miejsce niemal 200 zamachów stanu i "kontr-zamachów" stanu. A ponieważ mówimy tu o niespełna dwustu latach historii, średnia wychodzi całkiem niezła – przynajmniej jeden przewrót rocznie. Cóż, w jednych krajach zamachów stanu aż nadmiar, w innych... akurat jakiś by nie zaszkodził.

#5. Słuchaj, kiedy dobrze radzą



Relacje pomiędzy Indiami i Bangladeszem nigdy nie należały do łatwych... Kiedy jednak służby specjalne jednego państwa ostrzegają władcę drugiego o potencjalnym zamachu stanu, warto chociaż przyjrzeć się sprawie... a nuż coś jest na rzeczy. Ale Sheikh Mujibur Rahman, premier i prezydent Bangladeszu, nie wziął sobie do serca ostrzeżeń indyjskiego wywiadu, twierdząc buńczucznie, że oskarżani o szykowanie przewrotu "są jego własnymi dziećmi i nie zrobią mu krzywdy". Cóż... Minęło mniej więcej siedem miesięcy i Rahman został zamordowany. Za zamachem stali jego najbliżsi polityczni współpracownicy. Najwyraźniej nawet do własnych dzieci warto mieć ograniczone zaufanie.

#6. Prezydent jest niedysponowany



Nadzwyczajne sytuacje wymagają nadzwyczajnych środków... I choć takie historie kojarzą się raczej z dawnymi czasami, kiedy obieg informacji był znacznie bardziej utrudniony, to rzecz wydarzyła się zupełnie niedawno, w 2012 roku. Wtedy to zwłoki Bingu wa Mutharika, byłego – tym samym – już prezydenta Malawi, wysłane zostały do Południowej Afryki. Pozornie po to, by leczyć u prezydenta konsekwencje przebytego ataku serca. Najbliżsi współpracownicy wiedzieli jednak, że Mutharika potrzebuje nie leczenia, a wskrzeszenia – a cały fortel z wysłaniem zwłok za granicę miał w założeniach zapobiec przejęciu władzy przez ówczesnego wiceprezydenta i kupić czas na zorganizowanie przewrotu w kraju.

#7. Pięknie ubrany trup



Z jednej strony hiszpańska wojna domowa z lat 1936-39 okazała się czymś więcej niż tylko "wewnętrznym sporem". Był to poligon do testów nowych rodzajów broni, a zarazem – według wielu – preludium II wojny światowej. Z drugiej strony zaś nie brakuje towarzyszących jej wydarzeń nieomal absurdalnych, karykaturalnych. Pierwsze miało miejsce już u samego początku wojny, kiedy generał José Sanjurio, dowódca przewrotu, który zainaugurował serię tragicznych wydarzeń, zginął w katastrofie lotniczej. I nie był to zwyczajny wypadek – ani tym bardziej zamach... chyba że auto-zamach. Samolot, którym leciał Sanjurio, był przeciążony, ponieważ generał uparł się, by zabrać całe mnóstwo bagażu, w tym ubrań. Ostrzegany przez pilota, że może to być niebezpieczne, stwierdził: "muszę dobrze wyglądać jako nowy przywódca Hiszpanii". Wyjątkowo głupie ostatnie słowa...
4

Oglądany: 50976x | Komentarzy: 49 | Okejek: 200 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.09

15.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało