Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Zakulisowe fakty o wielkich gwiazdach lat 90.

70 676  
277   39  
Lata 90. dla wielu z nas były czasem, kiedy odkrywaliśmy frajdę, jaką dają kinowe seanse. Wtedy też poznaliśmy naszych pierwszych napakowanych testosteronem idoli, pierwsze ekranowe miłości oraz muzycznych wymiataczy, którzy przyspieszali rytm naszych młodzieńczych serc. Sporo z tych gwiazd gra do dziś, ale też i paru naszych ulubionych artystów odeszło w zapomnienie, zawiesiło kariery lub najzwyczajniej w świecie spadło z rowerka. Takie życie. Dziś cofniemy się o ponad dwie dekady, aby zaserwować wam kilka tłustych ciekawostek.

NSYNC zawdzięczają swój start pewnej gwieździe NBA

Zaczniemy od prawdziwej zarazy, ohydztwa kaprawego, plagi, która skutecznie wypromowała „nowy” wizerunek mężczyzny ostatniego dziesięciolecia ubiegłego wieku, będący wrażliwą odpowiedzią na muskularnych, oschłych i pozbawionych uczuć osiłków z kinowych ekranów. Boysbandy – zespoły złożone z uczesanych „w dupkę” chłopin, co to pląsając w zawiłych układach choreograficznych, swoimi anielskimi głosikami wyśpiewywały lukrowane piosnki o miłości, łzach i krwawiących sercach.


Jedną z najbardziej znanych grup tego rodzaju była oczywiście kapela o nazwie NSYNC. Na samym początku kariery zespół ten odśpiewał hymn USA przed jednym z meczów koszykówki. Wykonanie to spodobało się będącemu wówczas u szczytu sławy Shaquille’owi O’ Nealowi, który uciął sobie z chłopakami pogawędkę. Kiedy dowiedział się, że ci chcą nagrać płytę demo, zaproponował im skorzystanie ze studia nagraniowego, które znajdowało się w jego posiadłości. Artyści z radością przyjęli tę pomoc. Jak widać, zaowocowała ona olbrzymim sukcesem.



Will Smith wystąpił w serialu „Bajer z Bel Air”, bo brakowało mu hajsu na… podatki

Smith zaczynał swoja karierę jako raper i szybko stał się wielką gwiazdą tej muzyki, występując u boku DJ Jazzy’ego Jeffa oraz beatboxera Clarence’a Holmesa. Zamiast pozować na twardych gangsterów, młodzi panowie muzycy mieli na siebie inny pomysł – grali humorystyczne kawałki, które trafiały do wszystkich odbiorców. Trio w 1988 roku dostało nawet nagrodę Grammy. Razem ze sławą szły duże pieniądze, a z nimi – wysokie podatki.



Will, który prowadził wówczas bardzo rozrzutny tryb życia, niezbyt kwapił się do płacenia zobowiązań na rzecz urzędu skarbowego. W pewnym momencie miał on dług o wysokości 2,8 miliona dolarów i był o krok od bankructwa. Jego ówczesna dziewczyna nakłoniła go do odwiedzenia planu programu rozrywkowego prowadzonego przez Arsenio Halla. Tam muzyk poznał producenta telewizyjnego Benny’ego Medinę, który to z kolei zaprosił go na spotkanie z Quincym Jonesem – legendarnym muzykiem. Obaj panowie mieli pomysł na stworzenie sitcomu o bogatej, czarnoskórej rodzinie, która przyjmuje pod swoje skrzydła „kłopotliwego” kuzyna ze społecznych nizin. Will okazał się idealnym kandydatem do zagrania głównego bohatera tej produkcji. Dzięki swojej decyzji o udziale w tym przedsięwzięciu artysta nie tylko spłacił swoje długi, ale i zyskał wielką sławę, która trwa do dzisiaj.

Adam Sandler zmasakrował grupkę dzieciaków (na potrzeby filmu)

Sandlera można albo nienawidzić, albo nienawidzić. A mimo to są tacy, którzy go kochają – tak w każdym razie można wywnioskować z kasowych wyników jego kolejnych filmów. W filmie "Billy Madison", najbardziej znanej komedii z udziałem tego aktora, Adam wciela się w postać tytułowego Billy'ego – mężczyznę o umyśle rozpieszczonego gówniarza, który zmuszony zostaje do podjęcia edukacji u boku dzieci, aby ostatecznie, zdobywszy wykształcenie, przejąć biznes po swoim ojcu. W jednej ze scen bohater gra w zbijaka, rzucając w małolatów piłką z takim impetem, że ci nie mają nawet szans na ucieczkę.


Scena ta wyszła bardzo realistycznie, dlatego że Sandler naprawdę nie oszczędzał dzieciaków i z ogromną siłą ciskał w nie piłkami. Po zarejestrowaniu pierwszych ujęć wielu rodziców poszło zrobić aktorowi awanturę, na co ten bronił się krzycząc: „Nie, nie! To tylko taka scena. Czy one nie czytały scenariusza?”. W odpowiedzi artysta usłyszał: „Debilu, one mają po 6 lat i jeszcze nie potrafią czytać!”.

Robin Williams, nie wychodząc ze swojej filmowej roli, chciał kupić sztucznego k*tasa

Aktor znany z takich dzieł, jak „Stowarzyszenie umarłych poetów” czy „Hook” miał ogromny talent do rozśmieszania ludzi zarówno dzięki swoim rolom, jak i prywatnie – podobno trudno było z tym człowiekiem rozmawiać bez powstrzymywania się od śmiechu. W 1993 roku aktor zagrał w przezabawnej komedii „Pani Doubtfire”, gdzie przez większość filmu paradował w kostiumie starszej, dystyngowanej pani. Produkcja ta realizowana była w San Francisco i podczas przerw Williams zamiast odpoczywać w swojej przyczepie, miał w zwyczaju włóczyć się po ulicach w pełnej charakteryzacji.



Cieszył się, że mógł pozostać anonimowy i nikt nie zwracał na niego uwagi, nie prosił o autograf albo o pozowanie do zdjęcia. Komik szybko jednak uznał, że przebranie starowinki może dać mu też okazję do wygłupów. I tak też, jako pani Doubtfire, wszedł kiedyś do sklepu z zabawkami dla dorosłych i usiłował kupić potężne dildo z dwoma, gumowymi członkami. Sprzedawca w ostatniej chwili zorientował się, że sędziwą klientką, która planuje zapewnić sobie „zawałową” porcję seksualnych rozkoszy, jest filmowy gwiazdor. „Czy dokonałem tego zakupu? Nie. Czy wyszedłem ze sklepu z fajna historią do opowiedzenia? Tak” - wspominał potem aktor.

Bill Paxton został pośmiertnie uhonorowany przez „łowców burz”

Czy dla aktora, któremu wielką sławę przyniosły występy w kultowych dziś produkcjach z lat 80., może być większy zaszczyt niż śmierć z rąk Terminatora, Predatora i Obcego? Paxton miał to szczęście. Dekadę później artysta ten grywał w największych kasowych hitach – od „Apollo 13”, aż po „True Lies” czy „Tombstone”. Pojawił się też w głośnym filmie katastroficznym pt. „Twister”, gdzie wcielił się w rolę mężczyzny, który ma obsesję na punkcie trąb powietrznych i ryzykuje własne życie, aby jak najbardziej się do nich zbliżyć.



Niestety, w 2017 roku artysta zmarł na skutek powikłań po operacji serca. Wówczas to okazało się, jak wielki wpływ jego występ w „Twisterze” miał na prawdziwych miłośników „łowienia burz”. Aby uczcić pamięć po zmarłym aktorze, setki takich zapaleńców skrzyknęło się za pośrednictwem Internetu w tzw. Alei Tornad – rozciągającym się na przestrzeni sześciu stanów terenie słynącym z częstego występowania trąb powietrznych. Każdy z fanów aktora stanął w takim miejscu, aby obraz ze wszystkich posiadanych przez nich nadajników GPS ułożył się w gigantyczne inicjały Paxtona.



Tata Arnolda Schwarzeneggera bił go pasem, bo był przekonany, że jego syn jest gejem

Austriacki koks, który w latach 80. i 90. stworzył wizerunek nielękającego się niczego herosa kina akcji, w młodości był mocno gnębiony przez własnego ojca. Ten, uznawszy, że jego pociecha niezdrowo interesuje się mężczyznami, usiłował pasem wybić mu z głowy „sodomickie skłonności”. Również matka młodego Arnolda martwiła się o orientację syna, a nawet chodziła z nim do lekarza, prosząc specjalistę o pomoc w "naprostowaniu" jej ukochanego syna. Co tak bardzo niepokoiło rodziców Arniego? Ano to, że zamiast tak jak jego rówieśnicy mieć w swoim pokoju plakaty z półnagimi kobietami, on wieszał na ścianie zdjęcia umięśnionych, równie gołych, kulturystów. O ironio - po latach postery z posągowo wręcz wyrzeźbionym Schwarzeneggerem zawisły w każdej szanującej się siłowni.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
4

Oglądany: 70676x | Komentarzy: 39 | Okejek: 277 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.11

28.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało