Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Reakcja chłopaka na mojego selfika, kradzież telefonu i inne anonimowe opowieści

56 834  
247   26  
Dzisiaj będzie też o pewnej kradzieży, seksownej fotce, turystycznej naiwności i niespodziewanej walce na środku ulicy.

#1.

Wracając ze szkoły, zawsze przechodziłam koło dużego domu z wielkim ogrodem, w którym przy budzie był uwiązany mały piesek, który często piszczał i wyglądał na wygłodzonego, więc codziennie rzucałam mu coś do jedzenia. Tego dnia zachowywał się bardzo dziwnie, leżał i prawie w ogóle się nie ruszał, nawet jak rzuciłam mu kawałek bułki, to nie zareagował. Bardzo mnie to zaniepokoiło, więc postanowiłam działać. Najpierw obczaiłam, czy ktoś jest w domu i czy mogę jakoś się tam dostać. Zadzwoniłam, ale chyba nikogo nie było, bo nikt nie otwierał. Wspięłam się więc po bramie i dostałam się za ogrodzenie, szybko odpięłam pieska, przełożyłam go przez bramę, po czym sama uciekłam. Wzięłam go na ręce i szybkim krokiem zaczęłam się oddalać. W domu poprosiłam mamę, żebym pojechała z nami do weterynarza. Okazało się, że pies był niedożywiony i bardzo słaby. Po podaniu odpowiednich lekarstw wróciliśmy do domu i tak oto Gucio, bo tak go nazwałam, został z nami.


Tak, ukradłam psa, ale uwierzcie mi, to naprawdę było silniejsze ode mnie. I wcale nie czuję, że zrobiłam coś złego.

#2.

Dziś chciałam zaskoczyć mojego chłopaka seksowną fotką. Był to selfik zrobiony w taki sposób, aby z przodu widać było moją twarz, a na drugim planie odbijało się w lustrze moje nagie ciało. Nic oryginalnego, wiem, no ale spontan to spontan.
Byłam bardzo ciekawa reakcji mojej miłości. Myślałam, że może rzuci wszystko i wpadnie do mnie z niezapowiedzianą wizytą… Otóż nie. Dostałam odpowiedź w postaci SMS-a o treści: „Kim, do k#rwy, jest ten gruby golas za tobą?”.

#3.

Kiedyś, gdy byłam jeszcze młodą naiwną turystką, podczas wyjazdu do Hiszpanii chciałam sobie zrobić zdjęcie na tle pewnego zabytkowego kościoła. Jako że w tamtym czasie nikt nie wpadł jeszcze na skonstruowanie selfie-sticków, takie przedsięwzięcie wymagało nawiązania interakcji z inną osobą. Podeszłam więc do jakiegoś chłopaka i poprosiłam go o przysługę strzelenia mi fotki. Uroczy młodzieniec powiedział, że z chęcią to zrobi, tym bardziej że jest zawodowym fotografem i zna się na znakomitym kadrowaniu. Kiedy więc pozowałam, powiedział mi: „Stań trochę dalej!”. Zrobiłam więc parę kroków do tyłu. Chłopak kolejny raz dał mi znać, abym przesunęła się jeszcze kawałek. Po chwili znów zrobił gest ręką, więc posłusznie wykonałam jeszcze parę kroków. Kiedy byłam już kilka metrów od mojego fotografa, ten krzyknął: „A teraz… Uśmiech!”. I dał dyla z moim aparatem.
Cóż, własną głupotą zasłużyłam sobie na taki los.

#4.

Mając mniej niż 10 lat, zrobiłem sobie z kolegami spływ na materacach rzeką w moim mieście. Nasi rodzice dowiedziawszy się o tym, zorganizowali akcję poszukiwawczą i szukali nas po lesie, biegając i jeżdżąc rowerami przy brzegach rzeki. Najlepsze, że my myśleliśmy, że ktoś nas goni i staraliśmy się płynąć jeszcze szybciej.

Gdy wróciliśmy pod blok, mój ojciec już stał w bramie i czekał na mnie. Nigdy tak szybko nie wbiegłem na 4 piętro jak wtedy... Lanie było, i choć wyprawy nie żałuję, to swoim dzieciom o takich zabawach nie opowiem ;)

#5.

Ostatnio idę sobie z kolegą chodnikiem i nagle poczułem, jak coś mokrego/lepkiego dotknęło mojej głowy, a przed oczami zrobiło mi się ciemno. Byłem w szoku. W pierwszej chwili myślałem, że ktoś chce mnie porwać. Przez kilka sekund skakałem, wierzgałem i próbowałem się wyrwać nieistniejącemu napastnikowi, krzycząc przy tym wniebogłosy. Dopiero po chwili (naprawdę byłem w szoku), wpadłem na pomysł pociągnięcia za to co mi spadło na głowę i byłem zdziwiony, że poszło tak łatwo (bez żadnego oporu).

Okazało się, że komuś spadł mokry ręcznik z balkonu, a gdy tylko go zdjąłem, zorientowałem się, że wszyscy na mnie patrzą.

PS Kupel śmieje się ze mnie do dziś i sumiennie dopilnował, by nie było ani jednego mojego znajomego, który by o tej historii się od niego nie dowiedział.

#6.

Po ostatniej imprezie leciutko pijany czekałem, aż przyjedzie po mnie narzeczona.
Nagle widzę, że narzeczona zatrzymuje się po przeciwnej stronie ulicy naszym dość nietypowym autem. No nic, idę do niej, plackiem rzucam się na tylne siedzenie.

- Dzięki, kotku, kochana jesteś...
Cisza. Może się obraziła?
- No nie złość się na mnie - zaczynam bełkotać jakieś mętne przeprosiny.

No nie, coś ewidentnie nie pasuje. Podnoszę wzrok, a tam jakiś obcy facet... Emeryt, który wyglądał, jakby zaraz miał dostać zawału. No ja się nie dziwię: prawie 2-metrowy, obcy, wydziarany, długowłosy brodacz nazywa cię per "kochanie". Przeprosiłem grzecznie przestraszonego emeryta i wyszedłem z jego auta.

Narzeczonej nic nie powiedziałem, bo miałaby ubaw przez długi czas ;)

#7.

Mieszkam w UK i niedawno miałam ciekawą sytuację w supermarkecie. Gdy ja wybierałam produkty w dziale mięsnym, zaraz obok stała sobie kobieta, a obok niej jakiś facet z innym gościem. Kobitka bierze ostatnią paczkę parówek i wtedy facet odzywa się i mówi czystą polszczyzną:
- Kur*iszon zaje*ał ostatnią paczkę parówek...
W tym momencie kobieta zrobiła zamach ręką, rzuciła mu prosto w twarz tą paczką i powiedziała:
- Masz, nażryj się, ch*ju!

Padłam :)


#8.

Mam prawie 30 lat i muszę spać z kimś, bądź z zapaloną lampką, bo inaczej nie zasnę (najlepiej i lampka, i ktoś, więc gdy muszę spać sama, to śpię z metrowym pluszakiem - prezent od mamy).

Powód jest dość zabawny - gdy babcia żyła, przychodziła do mnie w nocy sprawdzić, czy oddycham. Z perspektywy czasu uważam to za kochane. Jednak wyobraźcie sobie, że mieszkacie w miejscu, o którym chodzą plotki, że kiedyś było tu cmentarzysko. Do tego budzicie się w nocy, jest ciemno jak w wiadomym miejscu, bo rolety zewnętrzne zasłonięte, i jedyne co widzicie, to odziana w białą koszulkę nocną sylwetka kobiety, która się na was intensywnie patrzy. Po prostu stereotypowa zjawa.
Po paru takich sytuacjach wyprosiłam od rodziców, by dali mi klucz do mojej sypialni. Traumę mam do dzisiaj, ale nadal uważam, że to kochane, iż babcia tak się o mnie martwiła. Obecnie wręcz za tym tęsknię.

Chociaż, jak tak teraz o tym myślę, to gdybym zobaczyła teraz tak babcię, to bym miała jeszcze większą traumę, heh... Kocham Cię babciu, ale nie odwiedzaj mnie poza snami, bo zejdę na zawał ;)
11

Oglądany: 56834x | Komentarzy: 26 | Okejek: 247 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.09

24.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało