Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak zostałem rzemieślnikiem amatorem i zacząłem robić noże

36 759  
355   44  
Ostatnio na Joe, którego przeglądam od czasów studenckich, widzę mnogość artykułów o różnych zainteresowaniach, pracach itp. Spróbuję więc i ja (po raz pierwszy, więc proszę o wyrozumiałość).
Na wstępie powiem, że jeszcze kilka lat temu miałem problem z wymianą żarówki w mieszkaniu. Wszelkie majsterkowanie mnie nie interesowało, nie miałem do tego smykałki ani nigdy nikt mnie niczego nie uczył. Sytuacja zmieniła się parę lat temu, kiedy kupiłem dom i okazało się, że trzeba w nim czasem coś zrobić albo płacić straszne sumy podwykonawcom - chyba się przebranżowię, bo za niektóre prace to jest naprawdę przesada. Tak więc zapuściłem brodę, założyłem koszulę w kratę i zabrałem się do pracy. Zrobiłem donice dla żony, położyłem trawnik z rolki, położyłem drewniany taras, wybudowałem później jego zadaszenie, postawiłem domek ogrodowy, huśtawki dla dzieci itd., aż w końcu zaczęło mi to dawać prawdziwą przyjemność i zacząłem robić własnoręcznie różne rzeczy dla czystej frajdy. W czasie pandemii, zamknięty w domu z dziećmi, oglądałem dużo filmów o własnoręcznym wykonywaniu różnych przedmiotów i napotkałem filmy o robieniu noży... i się zaczęło.

(Tutaj pozdrowienia dla Trollskiego, Kosiarza i Kaminari Knives - nie znamy się, ale to dzięki Waszym filmom zacząłem tę przygodę).

Zrobienie noża jest naprawdę proste. Parę podstawowych narzędzi i jazda. Problemy jednak zaczynają się, gdy nóż, który się zrobi, nie wygląda jak te od profesjonalistów. Oczywiście daleko mi do poziomu autorytetów, ale moje noże zaczynają wyglądać fajnie po około roku tej zabawy. Nie będę w szczegółach omawiać jak zrobić nóż, skupię się raczej na aspektach wokół tego tematu. Z mojego doświadczenia wskazówka dla wszystkich w roli wstępu - szukajcie informacji w Internecie i oglądajcie na YouTube dużo filmów ludzi, którzy się na tym znają oraz kupujcie dobry, jakościowy sprzęt.





#1. Teoria

Generalnie rzecz ujmując, mamy dwa rodzaje noży - full tang i hidden tang. Pierwszy rodzaj to taki, w którym rękojeść i ostrze to jeden kawałek stali, który jest na zewnątrz obłożony drewnem na rękojeści. Hidden tangi z kolei mają tylko trzpień wychodzący z ostrza, który wkłada się w bloczek drewna. Warto przemyśleć, w jakim typie zrobi się nóż, bo diabeł tkwi w szczegółach. Na początek polecam full tangi - są łatwiejsze do wykonania z racji mniejszej precyzji w obróbce.


U góry jeden mały samotny hidden tang w otoczeniu bandy full tangów

#2. Finanse

Zacznijmy od kwestii finansowych. Ile takie hobby kosztuje? Na początku powiem jasno i wyraźnie - jeżeli nie zrobisz chociaż kilku noży i nie będzie Ci to sprawiać przyjemności - kup sobie nóż, a nawet parę i nie zaczynaj (i mówię o nożach z wysokiej półki). Pierwszy nóż potrzebuje oczywiście materiałów - stal, piny, drewno, klej i podstawowe narzędzia (coś do wycięcia kształtu noża z kupionej stali, pilniki, ogrom papieru ściernego o różnej gradacji, coś do naostrzenia noża), sposobu na hartowanie stali (węgiel drzewny, profesjonalny piec bądź podwykonawca do hartowania blanka), odzież ochronna, imadło i ściski stolarskie, łącznie przynajmniej parę stówek, jeżeli nie mamy wcześniejszego zaplecza sprzętowego. Nóż fajnie jest też do czegoś schować. Ach... pochwy - jeżeli ten artykuł się przyjmie, to o tym będzie kolejny (robienie noży to pikuś w porównaniu z pochwami - w każdym aspekcie).

W praktyce wygląda to tak, że kupuje się masę rzeczy, z czego niektórych w ogóle się nie wykorzysta, część kupiło się tanio, więc i tak będzie do wymiany, a ten niewielki procent zakupów faktycznie długo i dobrze posłuży. W obecnej chwili muszę śmiało przyznać, że wydałem co najmniej klika tysięcy złotych (i mówimy raczej o wyższych pułapach tego określenia) na różne sprzęty bądź materiały, z czego mniej niż połowa faktycznie jest mi potrzebna do kontynuowania nauki. Przykładem tutaj będzie szlifierka stołowa - bo pilnikiem noży mi się nigdy nie chciało robić. Zacząłem więc od Dedry (klasyka wśród nożowników), jak wielu przede mną. Szczerze - odradzam. Zacznijcie od szlifierek stołowych przeznaczonych tylko do robienia noży. Szkoda waszego czasu i pasji do męczenia się z tym sprzętem - wszystko w nim lata, jest niedokładny i daje wam złe przyzwyczajenia. Dedra kosztowała ok. 400 zł, potem ją wymieniłem na szlifierkę stołową za ok. 1200 zł, a teraz już myślę o profesjonalnym sprzęcie, aby wejść na trochę wyższy poziom (oczywiście trzeba jeszcze wydać kupę kasy na pasy do szlifierek).

Podsumowując aspekt finansowy - nie jest tanio na początku, zwłaszcza jeżeli noże robi się dla przyjemności. Obecnie sprzedaję czasem jakiś nóż, aby moje hobby samo się utrzymywało – i nie licząc czasu poświęconego na pracę, jest to hobby bezkosztowe.





#3. Czas

Obecnie zrobienie noża z pochwą zajmuje mi ponad 20h pracy. W zależności od projektu, może to być trochę mniej lub dużo więcej. Do powyższego trzeba doliczyć czas, który się przeznaczy na naukę teoretyczną oraz praktyczną (pierwsze noże się skopie, inaczej się nie da). Jak we wstępie, YouTube jest świetnym miejscem, by zacząć. Szczegółowe informacje można znaleźć na forach, np. knives.pl oraz szeroko pojętym Internecie.

W temacie czasu wspomnę o hartowaniu, bo był to element nauki, który zajął mi najwięcej czasu i dalej nie jestem w pełni zadowolony z rezultatów, które otrzymuję. Przyjąłem na wstępie założenie, że wszystko robię sam w zakresie noży, więc i samo hartowanie również. Profesjonalne piece kosztują dużo, więc do obecnej chwili hartuję wszystko sam w palenisku przy użyciu węgla drzewnego - zaczynałem od grilla z elektryczną pompką do materacy (działa!). Jeżeli nie przeszkadza wam zlecenie jakichś prac komuś innemu, to na rynku jest dużo firm, które za was zrobią hartowanie - z dużo lepszym rezultatem, aniżeli to się zrobi samemu. Koszt to około 30 zł w obecnych czasach za 1 blank. Warto więc się zastanowić, czy tak nie będzie lepiej/szybciej/taniej - w moim przypadku to niestety nie przejdzie.




Mój najnowszy projekt - każdy kolejny jest trochę lepszy od poprzednika

#4. Miejsce

Gdy już zaczynamy przygodę z robieniem noży, dobrze jest mieć miejsce, gdzie można wrzucić masę sprzętu, który zaczyna się nam nawarstwiać i gdzie nie będziemy denerwować domowników hałasem, pyłem i sporadycznymi krwotokami (BHP przede wszystkim, serio - okulary, maska przeciwpyłowa i słuchawki na uszy). Garaże, szopy ogrodowe, warsztaty są idealny miejscem, choć znam osoby, które adaptują również piwnice w bloku - jak się chce, to można.

Sugeruję przemyśleć przedmiotową sprawę na początku przygody, obecnie jestem po dwóch przeróbkach mojego domku ogrodowego, a to pewnie nie koniec. Przy okazji wszelkiego typu skrzynki narzędziowe i półki bardzo się przydają (skrzynka im większa, tym lepsza, a i tak będzie za mała).




Moje miejsce pracy - własnoręcznie zaprojektowane, zbudowane i skrupulatnie brudzone (warsztat ponoć nie może być czysty - nie zdjęciu jest na potrzebę samego zdjęcia).

#5. Błędy i luźne spostrzeżenia

- na każdym etapie prac jest wiele momentów, w których można skopać projekt... tak bardzo wiele;
- nie każda stal nadaje się na noże - płaskowniki z marketów budowlanych się nie nadają (nawet do nauki), stal niewiadomego gatunku też nie (no chyba że to stary pilnik czy tarcza do drewna), lepiej kupić w serwisie internetowym kawałek stali węglowej (ncv1 jest świetna na początek, tania i daje dobre rezultaty, potem można poszukać lepszej);
- kupię tani sprzęt, a jak się zużyje, to kupię lepszy - z reguły tak robię i to ma pewną mądrość w sobie, ale... ta dziadowska mini szlifierka nie chce umrzeć i ciągle nie mam podstawy do kupienia dremela ☹ (dobra miniszlifierka to naprawdę super multi narzędzia do różnych prac);
- ta tarcza tnąca do szlifierki kątowej jest już mocno zjechana, ale jeszcze da radę - aha, najgłupszy pomysł w historii głupich pomysłów;
- okulary ochronne i maska przeciwpyłowa z reguły nie mieszczą się razem na twarzy - i okulary parują (przyłbica jest lepsza niż okulary);
- poroża śmierdzą podczas szlifowania - jak na zlocie dentystów i grupowych pokazach borowania. Ten smród nie umiera szybko;
- docisnę tylko trochę mocniej podczas szlifowania - nie, nie, nie. Brzmi dobrze, nie sprawdza się. Lepiej dokończyć papierem ściernym/pilnikiem;
- z tego patyka/kawałka drewna będzie super rękojeść, pobiegnę do warsztatu i go użyję - w praktyce bez wcześniejszego wysuszenia (przez długi czas) popęka, zmieni swoją objętość - na początek gotowe okładki bądź bloczki z serwisów internetowych sprawdzą się lepiej;
- kupię sobie x pił i będę sam robił okładki na noże - nie, nie będziesz;
- widziałem na filmiku, jak to zrobić, ale zrobię to inaczej - i dobrze, nie licząc paru aspektów, nóż można zrobić na wiele sposobów, eksperymentowanie idzie krok w krok z nauką;
- zrobiłem nóż, nie jest idealny (brzydal), ale jest mój - trzeba się cieszyć z małych rzeczy, grunt, że to hobby daje frajdę;
- po zrobieniu x noży nie porównuj ich z tymi na Instagramie, Pintereście itp., bo łatwo się zniechęcić;
- ostrzenie noży jest nudne;
- noże najlepiej dać w prezencie (ale za symboliczny grosz - przesąd, którego jednak dobrze przestrzegać) lub ewentualnie sprzedać, bo po pewnym czasie można w nich pływać.


4

Oglądany: 36759x | Komentarzy: 44 | Okejek: 355 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.08

02.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało