Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Te filmy były wielkimi hitami. Mało brakowało, a moglibyśmy oglądać ich kontynuacje!

65 265  
243   21  
To przecież oczywiste, że po sukcesie filmu powstanie jego sequel. Najlepiej taki napompowany większym budżetem, z jeszcze większą ilością wszelkiej masy fajerwerków i z gościnnym udziałem tuzina pierwszoligowych gwiazd. Niestety wiele z tych produkcji nigdy nie zostało zrealizowanych i prace nad kolejnymi częściami kinowych przebojów utknęły gdzieś pomiędzy fazą pisania scenariusza a żebraniem o duży hajs. Czy jest czego żałować? Cóż – z doświadczenia wiemy, że bardzo rzadko zdarza się, aby taka powtórka z rozrywki swoją świeżością przebiła oryginał.

„Kto odkrył Królika Rogera?”

Wyreżyserowana w 1988 przez Roberta Zemeckisa komedia pt. „Kto wrobił Królika Rogera?” była prawdziwym majstersztykiem zarówno pod względem fabularnym, jak i technicznym. Jeszcze nigdy wcześniej połączenie kreskówkowej animacji z grą żywych aktorów nie robiło tak wielkiego wrażenia. Warto dodać, że pierwsze testowe nagranie z Rogerem i jego ponętną partnerką Jessicą Rabbit powstało już w 1981 roku i miało być wabikiem dla studia Disneya, które ostatecznie wyłożyło 30 milionów dolarów na ten projekt.



Zaciągnięte do współpracy studio Amblin i stojący na jego czele Steven Spielberg wywalczyło prawa do wykorzystania w filmie całej plejady sławnych animków. Ten szalony pomysł był strzałem w dziesiątkę – film zarobił grubo ponad 300 milionów dolarów i do dziś uważany jest za dzieło kultowe.



Krótko po premierze tej produkcji Nat Maudlin napisał scenariusz kolejnego filmu o Rogerze. Tym razem miał być to prequel zatytułowany „Roger Rabbit: The Toon Platoon”, w którym to seksowna Jessica porwana zostaje przez nazistów, a tytułowy zajęczak odkrywa, że jego ojcem jest… królik Bugs. Jako że łączenie Holokaustu z animowanymi cudakami mogło być dość ryzykowne, na początku lat 90. scenariusz został przerobiony. Tym razem widzowie mieli obejrzeć historię pierwszych sukcesów tytułowego bohatera na Broadwayu. Nakręcona w 1998 roku krótka zajawka łączyła w sobie film aktorski z animacją rysunkową oraz CGI.


Nagranie to trafiło do rąk grubych ryb z wytwórni Disneya i… nie zrobiło na nich zbyt dużego wrażenia. Tym bardziej że budżet, jakiego domagali się filmowcy, miał tym razem oscylować w okolicach 100 milionów dolarów. Projekt przepadł więc i nic nie wskazuje na to, aby ktoś chciał jeszcze kiedyś do niego wrócić.

„Bodyguard 2”

W 1992 roku kina należały do Kevina Costnera i Whitney Houston. Melodramat z wątkami sensacyjnymi pt. „Bodyguard” wyciskał łzy, a śpiewany przez Houston poruszający pikawę kawałek ze ścieżki dźwiękowej tego filmu rozbrzmiewał dosłownie wszędzie. Był sukces, musiał więc być i następca tej produkcji!



Kevin Costner bardzo chciał kuć żelazo póki ciepłe i przedstawił producentom szkic fabuły kolejnej części filmu. Tym razem jego bohater miał być ochroniarzem pewnej pięknej i bardzo wrażliwej księżniczki, którą to postać zagrać miała… księżna Diana. Lady Di zareagowała na tę propozycję dość entuzjastycznie i ponoć bała się tylko sceny, w której miałoby dojść do namiętnych pocałunków z Costnerem. Aktor zapewnił ją jednak, że zadba o psychiczny komfort swojej ekranowej partnerki. Niestety tragiczna śmierć Diany w 1997 roku pokrzyżowała jej marzenia o aktorskiej karierze.



Costner nigdy jednak nie porzucił planów realizacji drugiej części jednej z najbardziej kasowych produkcji, w jakiej kiedykolwiek zagrał i do dziś w różnych wywiadach rozważa powrót do roli dzielnego ochroniarza.

„Czy leci z nami pilot?” po raz trzeci

Ta komedia to prawdziwa klasyka kina i wzorcowa wręcz parodia modnych w latach 70. filmów o katastrofach w przestworzach. Ta niskobudżetowa – bo zasilana budżetem o wysokości zaledwie 3,5 miliona dolarów – produkcja przyniosła jej twórcom 171 milionów dolców zysku!


Powstanie kontynuacji było kwestią (krótkiego) czasu. Jim Abrahams, David Zucker, Jerry Zucker – twórcy oryginału nie wrócili jednak na plan drugiej części „Czy leci z nami pilot?”. Może to i dlatego następca ich dzieła znacznie słabiej poradził sobie w kinach i zarobił ledwie ułamek tego, co poprzednik? Nie zniechęciło to jednak filmowców do rozpoczęcia prac nad trzecią częścią... I film ten pewnie by powstał, gdyby nie sprzeciw aktora grającego głównego bohatera – Robert Hays stwierdził, że jego udział w tym przedsięwzięciu sprawiłby, że jako artysta zostałby zaszufladkowany i w przyszłości mógłby mieć problemy ze znalezieniem innych, ciekawych ról. Niestety, patrząc na późniejszą filmografię Haysa, trudno znaleźć role, które mogłyby przynieść mu większą sławę…



„Bitwa o Ziemię 2”

To „dzieło” jest prawdziwą legendą – filmem, który pojawia się w każdym możliwym zestawieniu o najgorszych produkcjach w historii kina. Zdobywca 9 Złotych Malin i obiekt drwin widzów ma swoje korzenie w umyśle L. Rona Hubbarda – pisarza SF i założyciela kościoła scjentologicznego. W 1982 roku krótko po publikacji książki „Battlefield Earth” przesłał jej kopię do Johna Travolty, który od siedmiu już lat był bardzo oddanym członkiem społeczności scjentologicznej.



Autor miał nadzieję, że gwiazdor pomoże w przeniesieniu powieści na duży ekran. Niestety, Travolta w tamtym czasie borykał się z pewnymi problemami – zagrał w paru gniotach i jego reputacja nieco na tym ucierpiała. Nie porzucił jednak planów ekranizacji książki i dopiero kilkanaście lat później wrócił do tego tematu. Jak wiadomo, skończyło się to sromotną klęską…



Jako że film „Bitwa o Ziemię” przedstawia jedynie połowę wydarzeń z powieści, oczywistym było, że Travolta i jego ekipa mieli bardzo ambitne plany zakończenia tej historii. Druzgocąca wręcz katastrofa przedsięwzięcia sprawiła, że nikt nie chciał nawet myśleć o kontynuacji i plan ten porzucono, tym samym pozostawiając całą masę wątków „Bitwy o Ziemię” otwartych na oścież.

„Prawdziwe kłamstwa 2”

Gdzieś pomiędzy „Terminatorem 2” a „Titanikiem” James Cameron nakręcił bardzo przyjemną komedię sensacyjną, będącą wdzięczną interpretacją francuskiego filmu pt. "La Totale!”. Film miał dość spory budżet (ok. 120 milionów dolarów), ale i tak zarobił trzykrotność tej sumy. Dodatkowo zyskał dość przychylne opinie krytyków, a widzowie piali z zachwytu, oglądając scenę erotycznego tańca w wykonaniu Jamie Lee Curtis.


Niedługo po premierze „Titanica” Cameron chciał ponownie spotkać się z Arnoldem Schwarzeneggerem oraz resztą obsady na planie kontynuacji „Prawdziwych kłamstw”. Parę miesięcy przed rozpoczęciem zdjęć miała miejsce seria ataków terrorystycznych, w wyniku której runęły dwie wieże World Trade Center. Po tym wydarzeniu reżyser zdecydował się zrezygnować z prac nad tym filmem. Powód? Głównymi antagonistami w scenariuszu „Prawdziwych kłamstw 2” byli przestępcy należący do terrorystycznej sekty radykalnych islamistów zwanej „Karmazynowym Dżihadem”. Cameron słusznie uznał, że po tragedii, która miała miejsce, jakiekolwiek żarty z podkładania bomb przez arabskich ekstremistów byłyby po prostu nie na miejscu.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
6

Oglądany: 65265x | Komentarzy: 21 | Okejek: 243 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało