Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Od czterech miesięcy rozkręcam kanał kulinarny na Youtube. Jakie są tego efekty?

41 180  
223   130  
Cztery miesiące temu postanowiłem stworzyć swój kanał kulinarny na Youtube. Jeśli kiedyś zastanawialiście się jak wygląda droga do sławy na YT w 2021 roku, ile czasu i pieniędzy trzeba wydać, żeby osiągnąć sukces, to zaraz podzielę się swoją historią. Aby nie bawić się w clickbaity – od razu powiem, że sukces jest niewielki. Na końcu przedstawię liczby i statystyki.

Miesiąc I – Czyli początki bywają trudne…

Pierwsze myśli przychodzące do głowy, które wyjaśniałyby, po co ktoś zakłada kanał na YT to chęć zarabiania pieniędzy, czy forma reklamy swojego przedsięwzięcia. U mnie było inaczej: od długich lat próbowałem swoich sił w gotowaniu z lepszymi lub gorszymi efektami, aż doszedłem do etapu, w którym jestem teraz, czyli gdzie nie jestem mistrzem kuchni, ani nawet kandydatem na Master Chefa, ale człowiekiem z pasją i umiejętnościami, które pozwalają na przygotowanie pysznego jedzenia. Łącząc to z tym, że zawsze chciałem wyrazić się twórczo, wpadł mi do głowy pewnego dnia pomysł o założeniu kanału i wtedy też powstał pierwszy film na moim Iphone 6s – jak się domyślacie, jakość nie powalała… Na chwilę odstawiłem to na bok, bo pojawiły się sprawy prywatne, ale później wróciłem i wziąłem się za to już na poważnie.

Zderzenie z operowaniem światłem, kamerą, dźwiękiem a przy tym jeszcze gotowanie wywołało we mnie szok… właśnie cofnąłem swoje umiejętności kulinarne o parę lat wstecz – uwierzcie mi, aż tak ciężko jest to wszystko razem na początku pogodzić. Podczas gotowania macie nieraz bardzo mało czasu na ustawienie wszystkiego, bo dany etap gotowania trwa tylko chwilę. Macie wszędzie chaos, kuchnia po takim gotowaniu wygląda paskudnie, nie ma czasu na sprzątanie poza kadrem… No ale ok, mamy już film – zrobiłem na początek naleśniki, a spociłem się jak przy wykwintnej kolacji, a teraz pora na montaż.

Montaż filmu, to pocięcie go na kawałki i chyba tyle, nie? Od takiej wiedzy zacząłem, więc do totalnie zerowego pojęcia o filmowaniu dodajcie nikłe pojęcie o montażu, a wyjdzie wam z tego równania ocena jakości mojego pierwszego filmu, tj. 0/10. Tylko jedna rzecz się zgadzała z tym, co było w mojej głowie, zabierając się za ten film – a był to format filmów, którego nie chcę zmieniać.


Swoje gotowanie chcę pokazać jako grę zjawisk, jakie zachodzą, odgłosów, barw i zmian, ogólnie film skupia się w 100% na procesie przygotowania, bez komentarza głosowego, z napisami – jest to trend bardzo znany w Azji.

YouTube wtedy wprowadzał również tzw. shorty – maksymalnie jednominutowe filmiki, które bardzo dobrze się promowały i na nich na początku się skupiałem. Dzięki temu, że shorty cieszyły się dużą popularnością, to nie doświadczyłem tego, że moje filmy obejrzało 3-4 osoby i tyle. Pierwsze wyświetlenia były już w setkach, jednak cała zabawa z shortami nie była mądra, bo przyczyniło się do wielu późniejszych komplikacji, ale tak zakończyłem miesiąc pierwszy – na koncie wiele rozczarowań, choć zachowałem olbrzymi zapał.

Miesiąc II – Pierwsze sukcesy.

Kolejny miesiąc to czas wielu zmian. Decyzja o zakupie aparatu do filmowania, bo mój telefon nie nadążał się ładować gdy filmował… Padło na wiekowy sprzęt, 7-letni Sony Alpha a58 – kosztował mnie 850 zł i tu chwilę się zatrzymam, by porozmawiać o pieniądzach…


Mam 26 lat. Pracuję i zarabiam według mnie bardzo dobrze, ale założyłem sobie jedno: jeżeli to pasja to nie chcę przesadzać z wydawaniem na to pieniędzy. To był główny powód, przez który kupiłem tak stary aparat – budżet, jaki przeznaczyłem na pierwsze pół roku to 3000 zł – przekroczyłem go nieznacznie, ale było to konieczne, o czym będę krok po kroku informował (na końcu artykułu będzie też rozpiska z cenami i wartością sprzętu). Ten kanał nie powstał, by zarabiać, może co najwyżej po to by zwróciły się koszty – byłoby miło, ale droga do monetyzacji dziś jest ciężka – na końcu podam aktualny progres w tym kierunku (oznacza to, że na razie nie zarabiam nic na swoim kanale).

Stałym kosztem jest licencja Adobe Premiere PRO – jest to bardzo intuicyjne narzędzie do montażu i nie wyobrażam sobie tego robić na czymś innym, więc co miesiąc nieco ponad stówkę muszę za to płacić, ale jest to warte swojej ceny.



Czy poprawiło to jakość? Bardzo, choć tylko do pewnego stopnia. Mając lepszy sprzęt, zacząłem robić bardziej skomplikowane filmy niż babeczki i naleśniki, było risotto z grzybami i przegrzebkami, ceviche z łososia, jagnięcina i wszystko było ok, ale oglądalność była dość słaba. Był to impuls do zastanowienia się, czy nie lepiej wrócić do prostszych dań – po czasie tak zrobiłem, gdy utwierdzili mnie w tym inni…

Początkiem tego miesiąca zacząłem myśleć o promowaniu swojego kanału, oprócz prób z adsami, reklamami płatnymi, wpisami na FB i Reddicie oraz Joe doszło coś jeszcze – wpadłem na dość oryginalny pomysł, by na Wykopie stworzyć tag #odzeradoyoutubera gdzie co tydzień wstawiam statystyki kanału, opisuje swoje działania z zeszłego tygodnia i przedstawiam swoje wnioski z całej analizy. Był to bardzo dobry krok i, mimo iż na tę chwilę zainteresowanie jest średnie, to te wpisy pomogły mi w zawarciu kilku ciekawych znajomości. Poznałem dobrych ludzi, którzy mi wiele pomogli – bez nich na pewno nie zrobiłbym tak dużego progresu, więc pozwólcie, że ich również przedstawię:


- Wojtek i Kasia z kanału Top Gar to para podróżników, którzy przez zamieszanie z pandemią szukali nowego hobby dla zabicia czasu i stworzyli swój kanał, który obecnie ma ponad 40 tys. subskrypcji – Wojtek przedstawia swoją wiedzę o przepisach z całego świata, a Kasia uwiecznia to na filmach, montuje je i nadzoruje produkcję. To oni pokazali mi, co zrobić, aby filmy były lepsze, lepiej doświetlone, miały żywsze kolory i jak lepiej dobierać kadry. Dzięki nim sklep fotograficzny wzbogacił się na moim nowym obiektywie i lampach (podane w rozpisce)

- @KrolOkon, bo tak się tytułuje w Internetach, prowadzi kanał Nat Ura, który ma ponad 275 tys. subskrypcji – dał mi wiele wskazówek, po cichu obserwuje wszystko na bieżąco i jak coś wyłapie, to od razu daje mi znać. Poziom, jaki on prezentuje na swoich filmach, to cel, który chcę osiągnąć. Taki format to ta ostateczna forma filmu, do której aktualnie dążę. On też zaproponował proste filmy, które się sprawdzają;

- Magda, która ma nick @squirrel666 to twórczyni banera i logo kanału, jako osoba zajmująca się grafiką podpowiedziała mi co zrobić, aby kolory filmu były lepsze i jak zaaranżować całe tło i drugi plan;

- @paramyksowiroza – zapaleniec w dziedzinie kuchni, najszybszy plusujący moje wpisy i pierwszy obserwator moich zmagań :)

Oprócz tych osób wiele pomogły mi rady na Wykopie, Reddicie, Facebooku, bo tam również zamieszczam swoje filmy. Po pewnym czasie przestałem słuchać się rad ludzi, którzy z filmowaniem/youtubem nie mają wiele wspólnego, bo rady od tych osób, które miały spore doświadczenie, były dużo bardziej wartościowe i wiedziałem, że mogłem na nich polegać, a te randomowe wskazówki nierzadko okazywały się średnio pomocne.

Kolejnym elementem do poprawy był dźwięk, po wielu testach zdecydowałem się na zewnętrzny rejestrator Zoom H1 – wydałem około 400 zł. Wymieniłem swój stary mikrofon BOYA (który kosztował mnie 85 zł) – oddałem go jednemu widzowi i tak dźwięk stał się czysty… a przynajmniej czysty dla osoby nie będącej purystą w dziedzinie dźwięku. Muszę teraz synchronizować ręcznie dźwięk z obrazem, ale jest to w miarę proste.


W tym miejscu skończyły się pojawiać shorty i zostały ustawione jako prywatne, tylko do mojego wglądu. Jeden z nich – opowiadający o Tanghulu (szklanych owocach/owocach w cukrowej skorupce) – uzyskał aż 35 tys. wyświetleń! To był mega duży przypływ emocji, ale potem szybkie ostudzenie – tak jak mi to powiedział właśnie @KrolOkon – to puste wyświetlenia – subskrybenci nie oglądali dalszych moich zmagań, a tylko sukcesywnie odchodzili…

Filmy zaczynają być oglądane, polecane i ocenianie – to są pierwsze sukcesy, kończące miesiąc drugi.

Miesiąc III – Weź wszystko w garść.

Miesiąc trzeci zacząłem od tego, że zebrałem wszystkie rady i usystematyzowałem mój kanał jak i moją pracę nad nim. Każdy film pojawia się teraz co niedzielę o godzinie 10:00 (wyjątkiem są 2 testowe filmy, które weszły na kanał o 15:00, aby zbadać, czy ma to wpływ na oglądalność). Każdy z nich ma klamrę pokazującą gotowy produkt, napisy po polsku i angielsku jak i transkrypcje z dodatkowymi opisami, również w obu językach (ogólnie mój angielski jest średni… ale podobno jest coraz lepiej).

Tło jest jednolite, kupiłem niedawno małą kuchenkę, aby robić lepsze ujęcia gotujących się dań (układ kuchni nie sprzyjał dobremu światłu). Muzyka jest już chyba nieco lepsza, bo każdy narzekał, że początkowo byłą zbyt komiksowa. Jeżeli miałbym określić, jak ja postrzegam swoje filmy dziś, to: z chęcią je oglądam, jeszcze się nimi nie zachwycam :)

Moment, w którym mogłem już tak powiedzieć o swoich filmach, bardzo mnie zmotywował do dalszych działań. Moje wpisy na Reddicie dostawały po paręset upvotów, Joe Monster napędzał ruch z zewnątrz (to największy przypływ odbiorców z zewnątrz), subskrypcje sukcesywnie rosły, ale bardzo był to bardzo powolny proces. Sugerowałem się kolejnymi radami i wprowadzałem odpowiednie zmiany do swoich filmów. Wtedy przyszedł czas na dalsze eksperymenty…


Wykonałem parę filmów krótkich, długich, jedzenia na słodko, słono, dwa tutorialowe filmy (ostrzenie noża i składanie serwetek), poprawiłem wygląd miniaturek filmów, tytułów, ogólnego SEO, tagów, hashtagów, ogólnie wszystkiego, co się dało. Szlifowałem całą otoczkę filmu tak, aby było to jak najlepiej postrzegane przez mityczny algorytm YT.

Czym jest Algorytm YT? Jest to „sztuczna inteligencja”, która ma za zadanie wyszukiwać odpowiednie treści dla danego odbiorcy. Istnieją pewne sztuczki pozwalające pomóc zaklasyfikować nasz film jako wartościowy w oczach algorytmu, stąd też takie zmiany.

Tak jak mówiłem, nie tylko usystematyzowałem format swoich filmów, ale też czynności wokół ich tworzenia, i tu pora pomówić o czasie, jaki spędzam nad wszystkim.

Moje 2 lub 3-minutowe filmy nagrywam przez około 2-4 godzin (zależy czy coś się piecze, mrozi, chłodzi itp.). Trwa to tak długo, bo zmiana ustawień światła, balansu bieli, lamp, kamery, statywu, rejestratora dźwięku to mozolna praca…

Montaż to około 2-3 godzin: cięcie, poprawa kolorów, poprawa audio, wstawienie muzyki, napisów itp.

Upload na YT to kolejne 2 godziny: wstawienie filmu, miniatury, transkrypcji, tytułu, opisu, kart, ekranów końcowych, tłumaczeń itp.

Promocja filmu to 2-4 h w pierwszych chwilach (FB, Wykop, Reddit, Joemonster), a później codziennie około 18:00 wstawiam poprzednie filmy na grupy FB, co zajmuje mi ok. 1 godzinę dziennie.



Pracy jak na pół etatu, a wyniki w dalszym ciągu były kiepskie… tak zakończyłem miesiąc trzeci, z kryzysem.

Miesiąc IV

Kiedy masz kryzys to ciężko Ci znaleźć motywację. Internet rządzi się swoimi prawami. Paradoksalnie osoby bliskie, z którymi na co dzień żyjecie, nie pomogą wam za wiele w tej dziedzinie. Często nie rozumieli, dlaczego coś robiłem, bo sam czasem tego nie wiedziałem, nie będąc w temacie wstawiania takich filmów, ale ich zdjęcia przygotowanych przez nich dzięki moim filmom deserów czy potraw potrafią poprawić humor nawet w najgorszy dzień. Dużo w takich momentach daje wsparcie osób, o których pisałem, tych „Internetowych przyjaciół”, którzy mówią, żeby się nie poddawać, i dzięki temu macie dalej (mimo braku efektów) chęć do tego, by coś zrobić.


I tak jesteśmy w czwartym miesiącu – a ja jeszcze się wam nie przedstawiłem.

Nazywam się Fridge i prowadzę kanał na YouTube o tematyce kulinarnej

Zaczynałem od totalnego zera, mówiąc zero, mam na myśli brak zasięgu, sprzętu, umiejętności filmowania, obróbki dźwięku, montażu, więc startuje jako kompletny świeżak. Nagrywam proste przepisy różnych potraw, w stylu „azjatyckim”, gdzie nie ma mojego komentarza, a kadr obejmuje tylko przygotowaną potrawę. Zanim doszedłem do jako takich rezultatów, popełniłem sporo błędów. Mój wzrost oglądalności jest na zadowalającym poziomie, jeśli chodzi o kanały zaczynające od zera. Dlatego właśnie chcę wam pokazać, jak ciężko jest dziś budować swój kanał na YT, nawet przy ogromnym zaangażowaniu i wkładzie pracy.

Mój aktualny sprzęt i jego cena:
  • Lustrzanka Sony A58 z kitowym obiektywem – 850 zł
  • Obiektyw 50 mm Minolta – 360 zł
  • Statyw na aparat Mitoya – 80 zł
  • Softbox duży (na 4 żarówki) – 90 zł
  • Softbox mały (na 1 żarówkę) – 40 zł
  • Żarówki 65W 6 szt. – 180 zł
  • Statywy do Softboxów 2 szt. – 70 zł
  • Mikrofon BOYA – 85 zł
  • Zoom H1n – 429 zł
  • Wartość sprzętu: 2 184 zł
Statystyki kanału:
  • Ilość filmów: 22
  • Ilość subskrypcji: 248
  • Ilość odsłon wszystkich filmów: 51 360 (z czego ponad 35 tys. To jeden short :) )
  • Łączny czas oglądania (watch time): 351,6 h
  • Ile zarobiłem na monetyzacji: 0$
  • Progres potrzebny do monetyzacji Subskrypcje: 24,8%
  • Progres potrzebny do monetyzacji Watch Time: 3,57%

Oto link do mojego kanału – jeżeli lubisz gotować proste potrawy w klasycznym stylu, to znajdziesz tu coś dla siebie, a może chcesz obserwować, jak wygląda systematyczna praca jednego hobbysty.

Jeśli za pół roku czy rok, gdy wydarzy się coś przełomowego, wrócę z ciągiem dalszym tej historii. Na koniec powiem ci coś, czego nie usłyszałeś od żadnego twórcy filmów – jeśli nie chcesz, to nie zostawiaj łapki w górę, subskrypcji czy komentarza – zostaw tylko to, czym chcesz się podzielić, krytyką, pochwałą czy refleksją…
22

Oglądany: 41180x | Komentarzy: 130 | Okejek: 223 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.12

05.12

04.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało