Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Parę słów o zaskakującym pochodzeniu popularnych wyrazów

42 217  
228   58  
Język ewoluuje na naszych oczach. Jedne słowa umierają śmiercią naturalną, inne rodzą się gdzieś na podwórkach, w młodzieżowym slangu, a nawet w więzieniach, aby po latach krążenia w nieformalnym obiegu ostatecznie trafić do słownika. Dziś weźmiemy sobie pod lupę kilka potocznych wyrazów i powiemy sobie o ich, często dość niecodziennym, pochodzeniu.

#1. Facet

„Kitraj szluga! Facetka idzie!” - zwykło się alarmować stłoczoną przy oknie szkolnego kibla dzieciarnię, kiedy tylko na horyzoncie zamajaczył kształt nauczycielki, która zwabiona gryzącym zapachem tanich fajek energicznie zmierzała w stronę nieoficjalnej „palarni”. Skąd przyszła facetka? Ano, od faceta – ma się rozumieć! A „facet” to, oczywiście potoczne, odrobinę pejoratywne określenie, anonimowego zazwyczaj, mężczyzny. Coś jak „typ” (i jego żona – „typiara”).

Przykład z łódzkiego Centrum :)

Pierwotnie jednak wyraz ten był nacechowany dość pozytywnie. Facetem nazywaliśmy gościa dowcipnego, rubasznego, skłonnego do żartów, często uśmiechającego się. Słowo to, prawdopodobnie, przywędrowało do naszej mowy z łaciny, gdzie funkcjonowało określenie „facetus”, czyli po prostu „zabawny”. W wyniku częstego „facetowania” na lewo i prawo, wyraz ten znacznie poszerzył swoje znaczenie i dziś spokojnie można tym wyrazem ochrzcić nawet zmurszałego, absolutnie nieskłonnego do żartów, wiecznie skacowanego, mrukliwego ciecia.

#2. Gliniarz

„Był gliniarzem i sprawdził się w tym zawodzie. Ale zeznawał przeciw innemu gliniarzowi, a to niewybaczalny grzech (…)” - takimi słowami zaczynał się każdy odcinek „Renegata” – serialu, w którym drewniany niczym Pinokio Lorenzo Lamas jeździł chopperem i tłukł przestępców po mordach. Nie zastanawiało was, co ma wspólnego plastyczna skała osadowa z funkcjonariuszem policji? Cóż, okazuje się, że całkiem dużo. Zacznijmy jednak od tego, że słowo to funkcjonuje w tym znaczeniu od ponad 70 lat!


Glina ma to do siebie, że się do człowieka przykleja i trudno się jej pozbyć. Zupełnie niczym policjant, który ma wobec ciebie jakieś podejrzenia. Ponadto po kontakcie z tym materiałem na ubraniu zostają nam plamy, których wcale nie jest łatwo się pozbyć. Mamy dosłownie „nasrane w papierach”. Warto dodać, że w latach 60. funkcjonowało jeszcze jedno określenie stróża prawa – adam. Co to ma wspólnego z gliną? Pierwszy człowiek – Adam – został przecież ulepiony z tego materiału!

#3. Kanar

„Bileciki do kontroli!” - w ten sposób przedstawia się przedstawiciel bodajże najbardziej, zaraz obok komornika, znienawidzonego przez ludzi zawodu. Niewątpliwie kanarek, sympatyczna ptaszyna, nie zasłużyła sobie na to, aby jego nazwą określano pozbawionego empatii sukinsyna, który to ugania się po środkach komunikacji publicznej za gapowiczami i wlepia im mandaty. Niestety, ta mocno dziś nieaktualna nazwa na zawsze już przyklejona będzie do kontrolera biletu i nie zmieni tego żaden protest miłośników ornitologii. Wyraz ten zaczął funkcjonować jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, a jego etymologia jest dość prozaiczna.


Otóż w tamtym okresie funkcjonariusz kolei odpowiedzialny za sprawdzanie biletów u pasażerów nosił specjalną czapkę z charakterystycznym żółtym otokiem. Kolor ten kojarzył się z umaszczeniem kanarkowych piórek, więc skojarzenie było oczywiste. Mimo że dziś kontrolerzy nie paradują w takim nakryciu głowy, cień małego ptaszka ciągnie się za nimi do dziś.

#4. Menel

Mylicie się, jeśli uważacie, że słowo „menel” oznaczające bezdomnego, dziwnie ubranego obdartusa, który to nigdy nie zaznał kąpieli, wywodzi się z mitologii greckiej, gdzie w panteonie tamtejszych bogów spotkać było można Menelaosa – patrona żebraków oraz żuli proszących dostojnych Greków o pojarę albo poratowanie drachmą na winko. Otóż nie. Potoczne określenie zapijaczonego obszczymura wywodzi się z… Etiopii, gdzie na przełomie XIX i XX wieku rządził cesarz Menelik II.


Władca ten miał wielką słabość do noszenia dość dziwacznych, wielokolorowych szat. Polacy, widząc kogoś ekscentrycznie ubranego, zaczęli stosować wobec takiej osoby słowa „menelik” (a z czasem „menel”), które kojarzyło im się z cudacznym, afrykańskim monarchą. Jako że noszenie na sobie ufajdanych szmat często jest domeną wszelkiej maści kloszardów, wyraz ten przylgnął do pijaczyn i niedbających o swoją prezencję łachmaniarzy.

#5. Lampucera

Lubię ten wyraz. Z jakiegoś powodu bardzo dobrze sprawdza się on jako dość wulgarne określenie podstarzałej kobiety, która uważa się za atrakcyjną laskę, a znaki upływającego czasu stara się zakryć pod grubą warstwą jaskrawego makijażu. Wyraz, używany w takim znaczeniu, ma swoje źródło w przedwojennej gwarze warszawskiej, jednak nietrudno też zauważyć, że słowo to pochodzi z języka niemieckiego. Okazuje się, że pamięta on czasy, kiedy uliczne oświetlenie gwarantowały lampy naftowe!


Lampenputzer był osobą odpowiedzialną za konserwację i techniczną „obsługę” tych urządzeń. A wbrew pozorom wymagało to trochę pracy – zbiorniki na naftę należało regularnie czyścić, knoty trzeba było przycinać, a klosze pucować szmatką, aby nie było na nich żadnych smug, osmoleń czy innych, drażniących oko, zabrudzeń. Jako że przed wojną w potocznej mowie „lampą” określano też ludzką twarz, wyraz „lampucera” zaczął funkcjonować jako pejoratywne przezwisko kobiety, która dosłownie pucuje swoją facjatę, aby podobać się panom.

#6. Frajer

To jeden z tych wyrazów, który często usłyszeć można z ust prawilnych ulicznych chłopaków oraz czających się w bramach, śmierdzących biedą i tanimi fajkami z bazaru, lumpów. Ciekawe jest to, że powszechnie uważane za pogardliwe określenie człowieka łatwowiernego pierwotnie nie miało pejoratywnego znaczenia. W XV-wiecznej Polsce funkcjonowało niemieckojęzyczne słowo „frejer” i używano go do nazwania wolnego („frei”, czyli wolny) mężczyzny, kawalera, zalotnika. Z tego też wyrazu pochodzą inne wyrażenia: „fryjerz” i „fryjerka” oznaczające osoby uprawiające wolną miłość, kotłujące się po krzakach, jednostki rozpustne.


Współczesny, negatywnie nacechowany „frajer” pojawił się na początku XX wieku w mowie przestępczej oraz więziennej. Takim słowem nazywano nowicjuszy działających na własną rękę, niezwiązanych z żadnym gangiem młodziaków, którzy dopiero zaczynali swoją przygodę ze złodziejskim fachem i łatwo ich było zdemaskować.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
4

Oglądany: 42217x | Komentarzy: 58 | Okejek: 228 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.08

01.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało