Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kiedy film staje się chorą obsesją - 6 przestępstw inspirowanych kinowymi seansami

46 675  
163   17  
To zadziwiające, jak bardzo filmowy seans potrafi niektórych widzów pochłonąć. Dość tu przypomnieć wysyp zafascynowanych licealnymi wampirami ze „Zmierzchu” małolat, którym ekranowa fikcja poważnie myliła się z rzeczywistością, albo stada miłośników „Niewolnicy Izaury”, którzy gotowi byli zlinczować aktora grającego rolę ciemiężcy tytułowej bohaterki. Czasem jednak niezdrowa obsesja filmową produkcją może doprowadzić do wylęgnięcia się w głowach kinomanów znacznie gorszych pomysłów.

#1. „Pierwsza krew” – być jak John Rambo

Odrzucony przez społeczeństwo, cierpiący na stres pourazowy weteran z Wietnamu – John Rambo zagościł na kinowym ekranie w 1982 roku i od razu zrobił piorunujące wrażenie na widzach. Do tego stopnia, że znalazło się kilku, którzy bardzo chcieli – wzorem filmowego osiłka – doświadczyć życia w lesie. Problem w tym, że postać grana przez Stallone’a oprócz ukrywania się w dziczy prowadziła też partyzanckie walki z całym zastępem policji. I tak też krótko po premierze „Pierwszej krwi” pewien świr ubrany w wojskowe ciuchy zastrzelił stróża prawa, a następnie uciekł w chaszcze myśląc, że przeżyje przygodę rodem z dużego ekranu. Tak się jednak nie stało – facet został szybko zastrzelony.


To nie był jednak jedyny przypadek, kiedy małoletni, samozwańczy żołnierze „bawili się” w takie leśne eskapady. Przynajmniej kilku takich kinomanów znajdowano w różnych zakątkach USA. Jednego z usmarowanych farbą maskującą, odzianych w umorusane wojskowe wdzianko fanbojów przez dwa tygodnie ścigano po tym, jak kryjąc się w lesie, ostrzelał za pomocą procy Bogu ducha winną dziecięcą wycieczkę szkolną.

#2. „Koszmar z ulicy Wiązów” i „Piątek, trzynastego” – kiedy slashery wejdą zbyt mocno

Slashery to wyjątkowo wdzięczny rodzaj kina grozy – nie ma tu przesadnie skomplikowanej fabuły czy zbędnych dłużyzn, a posoka wesoło sobie tryska z ekranu, ku radości widzów. W 2004 roku Daniel Gonzalez – wielki fan takich produkcji, jak „Koszmar z ulicy Wiązów” i „Piątek, trzynastego” – nażarł się narkotyków i w ciągu trzech dni zamordował cztery osoby. Podczas jednego z napadów zabójca miał na sobie hokejową maskę, która to, jak wiadomo, jest rozpoznawczym znakiem Jasona Voorheesa.


Daniel zatrzymany został po tym, jak jeden z sąsiadów ostatniej jego ofiary powiadomił policję o nagim mężczyźnie ufajdanym krwią, który w amoku biegał po osiedlu. Szybko okazało się, że Gonzalez jest regularnym świrem – mimo że stwierdzono u niego schizofrenię i zespół paranoidalny, morderca skazany został na dożywocie. Usłyszawszy wyrok, Daniel jeszcze na sali sądowej usiłował przegryźć sobie żyły. Został jednak odratowany. Żywota dokonał niedługo potem, już w swojej celi, gdzie pochlastał sobie nadgarstki za pomocą ostrej krawędzi połamanego pudełka po płycie kompaktowej.


#3. „Wywiad z wampirem” – inspiracja do picia ludzkiej krwi

W 1994 roku Daniel Sterling i jego dziewczyna poszli do kina na „Wywiad z wampirem”. Mężczyzna tak bardzo był zafascynowany tym seansem, że krótko po jego zakończeniu oznajmił swojej ukochanej, że zamierza ją zabić i wypić jej krew. Kobieta uznała tę deklarację za żart. Nie wiedziała jednak, że jej chłopak cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, a historia problemów psychicznych w jego rodzinie jest dość bogata. U Daniela kłopoty z głową pogłębiały się już od lat, a konkretnie od czasu, kiedy jego matka popełniła samobójstwo.


Sterling zadał swojej dziewczynie siedem ciosów nożem, a następnie przez długie minuty pił jej krew. Ostatecznie jednak zadzwonił na numer alarmowy i usiłował wmówić policjantom, że jego ukochana padła ofiarą ataku z rąk psychopatycznego Murzyna. Ranna niewiasta przez niemal dwa tygodnie walczyła o życie w szpitalu. Tymczasem Daniel oskarżony został o próbę morderstwa i na długie lata trafił za kratki.

#4. „Urodzeni mordercy” - mordercze tournée wzorem filmowych idoli

Zupełnie jak para psycholi ze słynnego filmu Olivera Stone’a – dwójka kochanków z Oklahomy odbyła krwawą trasę po całym stanie, po drodze rabując sklepy i dokonując całej masy mniej lub bardziej karygodnych czynów. W jednym z alkoholowych sklepów, które odwiedzili, zapłacili jego właścicielowi celnym strzałem z pistoletu. Dotarłszy do Luizjany, wpadli z wizytą do marketu spożywczego i ciężko ranili sprzedawcę (mężczyzna do dziś jest sparaliżowany), a następnie wrócili do swojego rodzinnego miasta, aby pochwalić się urlopowymi rekreacjami przed swoimi znajomymi.


Niedługo potem para miłośników kina Stone’a została aresztowana. W 2010 roku dziewczyna, oskarżona o usiłowanie zabójstwa, spędziwszy za kratkami 15 lat, wyszła na wolność. Tymczasem jej facet takiego prezentu od losu nigdy nie dostanie – skazany został on na dożywocie.

#5. „Pociąg z forsą” – film, który zainspirował podpalaczy

W całkiem sympatycznym akcyjniaku z 1995 roku pojawia się postać przestępcy, który polewa benzyną kioskowych sprzedawców, a następnie podkłada ogień, smażąc tym samym swoją uwięzioną w budce ofiarę. Krótko po premierze „Pociągu z forsą” policja doniosła o siedmiu przypadkach napadów wyraźnie inspirowanych filmem. Jeden z tego typu incydentów skończył się tragicznie – 50-letni mężczyzna został żywcem podpalony, a ponad 75% jego ciała doznało poparzeń trzeciego stopnia. Chociaż udało się uratować mu życie, po kilku tygodniach pobytu w szpitalu nieszczęśnik zmarł.


#6. „Taksówkarz” – niezdrowa obsesja małoletnią Jodie Foster, która prawie pozbawiła USA głowy państwa


To jeden z głośniejszych przykładów na to, jak kinowy seans może zryć banię człowiekowi, którego bania jest już dostatecznie zryta… Niejaki John Hinckley Jr., fanatyczny członek organizacji nazistowskiej, obejrzał „Taksówkarza” – głośny film z Robertem De Niro – i poczuł silną obsesję postacią 12-letniej prostytutki graną przez młodziutką Jodie Foster. Mężczyzna wysłał do aktorki dziesiątki listów, wierszy i najszczerszych deklaracji miłości. Nie będąc w stanie zaimponować swojej artystce, John, wzorując się na bohaterze filmu, postanowił dokonać zamachu na życie polityka.


Trzeba przyznać, że Hinckley był w tym działaniu cholernie ambitny, bo zamiast ukatrupić, dajmy na to, burmistrza jakiegoś małego miasteczka, facet ten uznał, że najlepszym celem dla niego będzie Jimmy Carter. I być może plan ten zostałby wdrożony w życie, gdyby nie to, że na lotnisku w Nashville, mieście, które prezydent odwiedzał, Hickley został zatrzymany z trzema pistoletami w walizce. Broń mu skonfiskowano i zmuszono do zapłacenia kary. Większe konsekwencje go jednak nie spotkały.
Niedługo potem nową głową państwa Stanów Zjednoczonych został Ronald Reagan, więc John postanowił kolejny raz spróbować szczęścia. Tym razem mu się udało...
30 marca 1981 roku oddał sześć strzałów do prezydenta, który w obstawie ochrony wychodził z hotelu Hilton w Waszyngtonie. Reagan został lekko ranny, natomiast cięższe obrażenia odniósł jeden z policjantów oraz pracownik Secret Service.




Najbardziej jednak oberwało się Jamesowi Brady’emu – politykowi, który towarzyszył Reaganowi. Jedna z kul przeszła przez czaszkę mężczyzny, uszkadzając mu mózg. Od tego czasu Brady był częściowo sparaliżowany, miał trudności z mówieniem i do końca życia jeździł na wózku inwalidzkim.


Mimo bardzo poważnych zarzutów Hinckley nie trafił za kratki. Uznano go za niepoczytalnego i do niedawna jeszcze siedział w zamkniętym szpitalu dla obłąkanych. Miejsce to opuścił w 2016 roku i zamieszkał u swojej 90-letniej matki.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
1

Oglądany: 46675x | Komentarzy: 17 | Okejek: 163 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

04.08

03.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało