Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Superman pochodził ze Strykowa, kapitan Nemo był polskim powstańcem, a Popeye jadł bigos!

35 377  
137   14  
Są silni, żądni przygód, odważni, no i lubią bigos, żurek oraz pierogi. Prawdopodobnie też klaszczą, kiedy samolot wyląduje, a na starość zapuszczą wąs i pojadą na podryw do Ciechocinka. Kapitan Nemo, Popeye i Superman – ci słynni Polacy ukształtowali współczesną popkulturę wcale nie mniej niż Jacek Trzmiel – twórca Commodore 64, który pochodził z pewnego pięknego miasta w centralnej Polsce.
Ale jak to Polacy? Już wam to tłumaczymy...

Popeye – marynarz z Wielkopolski, który lubił tłuc się w portowych melinach

Słynny jednooki marynarz zadebiutował na łamach New York Journal w 1913 roku, kiedy to amerykański rysownik Elzie Crisler Segar zaczął tworzyć zabawne paski komiksowe, których bohaterem był Popeye – uzależniony od nikotyny i szpinaku (które to zielsko, według pewnych źródeł, miało być metaforą marihuany), miłośnik anorektycznych wywłok.


Segar był ponoć bardzo uważnym obserwatorem i wiele postaci ze swoich prac wzorował na autentycznych mieszkańcach swojego rodzinnego Chester, miasta w stanie Illinois. I tak na przykład narzeczona głównego bohatera, czyli koścista Olive Oil, inspirowana była panią, która prowadziła tam swój sklep, a okrągły i nieco fajtłapowaty Wimpy był kalką zarządcy lokalnej opery i jednym z dawnych pracodawców Segara.

Sam Popeye najprawdopodobniej inspirowany był urodzonym w 1868 roku Franciszkiem Figlem, który do Chester trafił najprawdopodobniej z Wielkopolski, skąd wyemigrowali jego rodzice – Bartłomiej Figiel i Anna Grott. W USA rodzina zdecydowała się zmienić nazwisko na Fiegel, a Franciszek przedstawiał się wszystkim jako Frank. Z czasem postać ta znana była wszystkim mieszkańcom Chester. Frank był marynarzem, lubił szlajać się po portowych spelunach, wdawać się w bójki i spuszczać łomot swoim przeciwnikom. Fiegel znany był bowiem ze swojej nadludzkiej wręcz siły.


Mimo że miał opinię lokalnego zadymiarza, był człowiekiem dość lubianym. Pozbawiony jednego oka oraz większości zębów mężczyzna, którego mało kto widział bez fajki w ustach, było ponoć bardzo sympatycznym, ciepłym gościem. Szczególnie uwielbiały go dzieciaki, a śmierdzący dymem i potem portowy obwieś miał podobno wiele cierpliwości do małolatów.


Dużo więc wskazuje, że to właśnie Frank stał się inspiracją dla Segara, chociaż istnieje też i kilka innych teorii dotyczących rodowodu tej postaci. Tak czy inaczej, na grobie zmarłego w 1947 roku marynarza dziś znajduje się podobizna legendarnego, komiksowego (a później też i kreskówkowego!) szpinakojada.


Kapitan Nemo – polski powstaniec, który stał się… Hindusem

W momencie kiedy Juliusz Verne pisał „20 tysięcy mil podwodnej żeglugi”, oczy świata skierowane były na Królestwo Polskie, gdzie właśnie miejsce miał narodowy zryw Polaków, którzy chcieli wyzwolić się spod władzy Imperium Rosyjskiego. Verne bardzo interesował się tymi dramatycznymi wydarzeniami i zapragnął, aby bohater jego powieści był mieszkańcem nadwiślańskiego kraju! W pierwotnej wersji książki Nemo to powstaniec, który szuka zemsty na Rosjanach za to, że ci zabili jego rodzinę (według innych źródeł – mieli oni zostać wywiezieni na Syberię).


I pewnie takiego właśnie bohatera poznaliby miłośnicy twórczości pisarza. Na przeszkodzie stanął jednak wydawca powieści Venre’a - Pierre-Jules Hetzel, który nakłonił autora do zmiany narodowości charyzmatycznego kapitana. Powód był mocno „polityczny”. W tamtym czasie we Francji było wiele wpływowych osób o rosyjskim pochodzeniu. Aby ich nie drażnić, a jednocześnie nie wywoływać skandalu, pisarz zgodził się zrobić z kapitana podwodnego okrętu Nautilus Hindusa.


Mimo że Nemo nagle zmienił swoją narodowość, ślady po jego pierwotnych korzeniach nie zostały do końca wymazane z książki. I tak na przykład na pokładzie łodzi znajduje się mocno wyeksponowany portret… Tadeusza Kościuszki! Z postacią tą związana jest pewna historia, która w dość interesujący sposób łączy się z samym pomysłem powieści Verne’a.


Otóż kiedy Kościuszko znajdował się w petersburskim więzieniu, profesor Jakub Fryderyk Hoffmann – członek Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk – wpadł na pomysł uratowania naczelnika polskich służb zbrojnych i przetransportowania go na rodzinne ziemie za pomocą statku-ryby, pojazdu przeznaczonego do przemieszczania się pod powierzchnią wody.


Zaprojektowany przez Hoffmanna protoplasta współczesnych okrętów podwodnych był, jak na swoje czasy, projektem iście rewolucyjnym! Niestety, według Jakuba, jego pomysł został bezczelnie skopiowany przez amerykańskiego inżyniera Roberta Fultona, który to miał nie tylko zgapić szczegóły konstrukcji maszyny, ale i nawet zbudował dwa takie urządzenia. Pojazdy te napędzane były silnikiem parowym i nazwane zostały… Nautilus. Tak, Juliusz Verne, tworząc postać Nemo, zainspirowany był polskimi powstańcami, a statek, którym bohater ten podróżuje, wzorował na amerykańskich okrętach podwodnych prawdopodobnie opartych na pomysłach polskiego profesora!

Superman – superheros ze Strykowa

W Strykowie, liczącym sobie dziś niespełna 3500 obywateli miasteczku niedaleko Łodzi, na świat w 1893 roku przyszedł Zishe Breitbart – ojciec ortodoksyjnej, kowalskiej rodziny żydowskiej. Chłopak już jako dzieciak pomagał swojemu ojcu w kuźni. Wtedy to okazało się, że małoletni Zishe jest znacznie silniejszy niż jego rówieśnicy. Podobno dzieciak ten miał w zwyczaju bardzo boleśnie obijać twarze starszych gnojków, które rzucały w jego towarzystwie antysemickimi hasłami.
Mając 11 lat, młody Breitbart dołączył do złożonej z Żydów trupy cyrkowej i zabawiał publiczność, rozrywając łańcuchy i roztrzaskując własną klatą betonowe kloce. Do 1914 roku Zishe występował w wielu różnych cyrkach, zyskując lokalną sławę. Jego kariera została przerwana przez wybuch I wojny światowej, podczas której chłopaka wcielono do armii pruskiej.


Po zakończeniu konfliktu Breitbart wznowił swoją cyrkową działalność na terenie Niemiec. Będąc jednym z członków ekipy, która wyruszyła na duże europejskie tournée, Zishe, znany jako „Żydowski Superman”, zarobił sporo pieniędzy, za które kupił sobie piękną willę pod Berlinem. Długo w niej nie pomieszkał – przeprowadził się bowiem do USA, gdzie stał się wielką gwiazdą i prawdziwym fenomenem. O tym, jak wielka była sława strongmana ze Strykowa, niech świadczy fakt, że podczas jednego z występów w Nowym Jorku na pokaz siły Zishe przyszło 85 tysięcy widzów!

Breitbart budził też pewne kontrowersje. Był on bowiem wielkim krytykiem amerykańskiej diety i często publicznie nakłaniał ludzi do rezygnacji z jedzenia mięsa oraz picia mleka na rzecz odżywiania się warzywami i owocami.


Podobno na jednym z występów „Żydowskiego Supermana” wśród zachwyconej publiczności znalazło się dwóch chłopców – Jerry Siegel oraz Joe Shuster. Kilkanaście lat później, w 1933 roku, Jerry napisał krótkie opowiadanie pt. „Reign of Superman” – postać bezdomnego łysola, któremu szalony naukowiec aplikuje tajemniczą substancję, zamieniającą bezbronnego bohatera w bardzo silnego, potrafiącego czytać w myślach kiziora, była jednym z kilku prototypów późniejszego superherosa.


Mimo że ani Siegel, ani Shuster oficjalnie nie przyznali się do czerpania inspiracji z występów żydowskiego siłacza, dla wielu oczywiste jest, że to Zishe – syn kowala ze Strykowa miał szczególny wpływ na tworzenie postaci kosmity o nadludzkich mocach.


Sam Breitbart karierę, niestety, skończył dość szybko i nie dożył publikacji pierwszego komiksu o Supermanie. Podczas jednego ze swoich pokazów showman gołymi rękami wbijał gwoździe w grube deski. Jeden z takich zardzewiałych szpikulców ugodził go w kolano. Do rany wdała się infekcja. Aby ratować życie Zishe, lekarze amputowali mu obie, trawione przez gangrenę, nogi. Zabieg ten nie zakończył kłopotów pacjenta. Breitbart złapał sepsę i przez prawie dwa miesiące walczył z chorobą. Walkę te przegrał 12 października 1925 roku, mając zaledwie 32 lata.





Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
5

Oglądany: 35377x | Komentarzy: 14 | Okejek: 137 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało