Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Insulina, papier toaletowy i USB. 7 rzeczy, które warto wiedzieć o różnych patentach

38 814  
142   52  
Okazuje się, że nierzadko patentami chronione są rzeczy zupełnie bezwartościowe, podczas gdy te bezcenne spod ochrony zostały wyjęte. Dla dobra ludzkości i ku chwale swoich wynalazców.

#1. Frederick Banting zrezygnował z zarabiania na insulinie

1901657f6968e3d1.jpg

Insulina została odkryta w 1922 przez Fredericka Bantinga, który zresztą za to właśnie dokonanie uhonorowany został Nagrodą Nobla. Sam zainteresowany zdecydował jednak, że jego nazwisko nie znajdzie się na patencie – bo nieetycznie byłoby lekarzowi zarabiać na wynalazku, który ma ratować życie. Dlatego Banting wraz ze swoimi współpracownikami sprzedał prawa patentowe University of Toronto, inkasując w zamian symbolicznego dolara i obietnicę kontynuacji prac nad insuliną oraz zapewnienie, że firmy farmaceutyczne będą mogły korzystać z patentu bez opłat (dzięki czemu insulina miałaby być tańsza i łatwiej dostępna). Takie przynajmniej były szczytne założenia.


#2. Sears przejechał się na oszukiwaniu własnego pracownika

1901656c893c69c2.png

Peter Roberts był pracownikiem sieci domów towarowych Sears, kiedy wpadł na naprawdę dobry pomysł i wynalazł coś, z czego dzisiaj korzysta większość z nas, czyli system szybkiego zakładania i zdejmowania nasadek na klucz (z tzw. grzechotką). Poszedł ze swoim pomysłem do pracodawcy, który wyraził uprzejme zainteresowanie, zaznaczając jednak, że wynalazek nie jest wart dużo. Roberts przystał na zaproponowane przez Sears 10 tys. dolarów i odsprzedał patent. A potem na konto sieci sklepów popłynęły miliony, dziesiątki, a potem setki milionów. "Niewiele wart" wynalazek przyniósł sieci fortunę. Oraz pozew sądowy – od oszukanego pracownika. Sąd nie dał wiary mydleniu oczu przez korporacyjnych prawników, a sprawa zakończyła się ostatecznie ugodą. Sears wypłacił Robertsowi ponad 8 milionów dolarów.


#3. Western Union to kolejny dowód na to, że nie należy wierzyć prognozom analityków

1901658ebf9a9db3.jpg

Każda działalność w mniejszym czy większym stopniu wymaga prognozowania. Dobre – trafne – prognozowanie może pozwolić na zarobienie fortuny. Złe – w najlepszym przypadku – na niezarobienie fortuny. W gorszym, ale pewnie wcale nie rzadszym przypadku – na owej fortuny utopienie. Historia zna wiele nietrafionych prognoz, a jedną z nich jest ta z końca XIX wieku autorstwa Western Union. Specjaliści orzekli wówczas, że "telefon to w zasadzie tylko zabawka", która "zasadniczo nie ma zastosowania". Odprawili więc Alexandra Grahama Bella z kwitkiem zamiast 100 tys. dolarów, których oczekiwał w zamian za prawa do patentu. Cóż, wystarczyło kilka lat, by konsekwencje tego wyboru zaczęły boleć...


#4. Coca-Cola ma całe mnóstwo patentów – z wyjątkiem tego najważniejszego

1901660e01813e34.jpg

W przypadku firmy takiej jak Coca-Cola zupełnie naturalne i logiczne wydawałoby się opatentowanie receptury, na której korporacja w zasadzie zbudowała całą swą wielkość. W rzeczywistości jest jednak zupełnie inaczej – a "przepis na Coca-Colę" opatentowany nie jest. I to nie przez przeoczenie, a w pełni celowo, bo opatentowanie receptury wymagałoby ujawnienia jej szczegółów. "Ochrona" byłaby w tym wypadku przeciwskuteczna – producenci podróbek nie mogliby wyobrazić sobie lepszego prezentu, a walka z nimi przypominałaby najpewniej walkę z wiatrakami. Nie znaczy to jednak, że Coca-Cola w ogóle nie ma patentów. Ma ich całkiem sporo – chociażby na pewne rodzaje automatów do napojów czy sztucznych słodzików.


#5. Artur Fischer, czyli żołnierz, który zmienił świat

19016591d3a76105.jpg

27 stycznia 2016 roku zmarł Artur Fischer. I jeśli to nazwisko nic ci nie mówi, ewentualnie kojarzy się bardziej chociażby z Bobbym Fischerem, szachowym arcymistrzem, to... w zasadzie nic dziwnego. Były niemiecki żołnierz nie mógł poszczycić się taką sławą jak Tesla czy Edison – mimo że od tego ostatniego miał więcej patentów. Po zakończeniu II wojny światowej, kiedy Fischer ostatecznie powrócił do domu, zabrał się za wymyślanie. A pomysłów zdecydowanie mu nie brakowało. Świat zawdzięcza mu między innymi automatyczną (zsynchronizowaną z migawką aparatu) lampę błyskową, a także – co bliskie sercu każdego majsterkowicza – kołki rozporowe, za sprawą których mocowanie czegokolwiek do ścian przestało być katorgą.


#6. Patent, który rozwiązuje dylemat, który... nikogo nie obchodzi

1901661842ab8e16.png

Internet lubi różnego rodzaju spory, które urastają do absurdalnej rangi, mimo że nie mają absolutnie żadnego wpływu na rzeczywiste życie. Aż dziw, ile czasu ludzie gotowi byli poświęcić na przekonywanie siebie nawzajem, czy wolno położyć ananasa na pizzy czy też nie – zamiast dojść do oczywistego wniosku, że "kto chce, ten kładzie, kto nie, ten nie". Albo jak powiesić papier toaletowy – tak, aby rozwijana końcówka znajdowała się z przodu czy od ściany. Otóż kwestię tę – jakże życiową – wyjaśnia dokument z 1891 roku. Patent na rolkę papieru toaletowego zawiera obrazki ilustrujące "prawidłowy" sposób jej zawieszenia. Gwoli wyjaśnienia – końcówką u góry, czyli dalej od ściany. Niestety zabrakło w patencie ilustracji obrazujących prawidłowe użytkowanie samego papieru...


#7. Kiedy ułatwiasz życie całemu światu, a ludzie i tak się czepiają

1901662bdf40ff37.jpg

Złącze USB to wynalazek, któremu trudno zarzucić cokolwiek złego. Wręcz przeciwnie – pod wieloma względami bardzo ułatwił ludziom życie. To zasługa jego uniwersalności, która... mogłaby jednak być odrobinę lepsza. Bo choć szanse wynoszą dokładnie jeden do jednego, jakoś tak "zawsze" okazuje się, że próbujemy podłączyć urządzenie do portu USB do góry nogami. To jedna z tych złośliwości rzeczy martwych, której łatwo można byłoby uniknąć, gdyby tylko porty USB dopuszczały podłączanie urządzeń w obie strony. Ajay V. Bhatt, inżynier, który przewodził zespołowi, który opracował USB, żałuje tego niedopatrzenia. "Spieprzyliśmy to", mówi, ale przyznaje jednocześnie, że oznaczałoby to podwojenie kosztów, co w pewien sposób uzasadnia poprzestanie na jednostronnym USB. A jeśli ktoś ma nomen omen patent na podpinanie pendrive'a za pierwszym podejściem, niech podzieli się w komentarzach. Dzięki!

4

Oglądany: 38814x | Komentarzy: 52 | Okejek: 142 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało