Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Chiny, niby taki kraj rozwijający się w zastraszającym tempie, ale zabobony u nich takie, że aż krew w żyłach zastyga

41 587  
175   48  
Chiny od prawie 70 lat budują socjalizm. W tym czasie powstała jedna z najsilniejszych gospodarek na świecie, zbudowano ogromne przedsiębiorstwa, drapacze chmur i szybkie koleje. Co zaskakujące, najbardziej średniowieczne przesądy i starożytne mrożące krew w żyłach zwyczaje, w które aż trudno uwierzyć, współistnieją z tym wszystkim.

Pierwsi chińscy cesarze z dynastii Han, którzy rządzili w III-II wieku p.n.e., zostali pochowani ze szczególnymi honorami. Aby zapewnić monarchom komfort i bezpieczeństwo w życiu pozagrobowym, zabijano i chowano z nimi konkubiny, służbę, kucharzy i strażników. W takim przypadku cesarz znajdował się na tamtym świecie pod dobrą opieką.

Dziś archeolodzy odnajdują ogromne grobowce wypełnione czaszkami, kośćmi i naczyniami, a im więcej „dobra” jest w grobie, tym znaczniejsza osoba jest w nim pochowana. Ale to wszystko czasy minione - tymczasem okazuje się, że we współczesnych Chinach o zmarłych nadal dba się w podobnie "wzruszający" sposób...

Typowy cmentarz w chińskim mieście.

Co tydzień z chińskich cmentarzy znikają zwłoki kobiet, czasem kilka naraz. W listopadzie 2017 roku na jednym z cmentarzy w Kantonie w ciągu jednej nocy wykopano i uprowadzono 4 ciała. Sprawcy zostali złapani i skazani, a ciała zwrócono do grobów, lecz nie zawsze tak jest.

Uprowadzanie ciał kobiecych z cmentarzy to prężnie działająca "tajemna" branża i władze Chin nie przebierają w środkach w celu jej zwalczania. Cmentarze, poza zwykłymi zabezpieczeniami, wyposażone są w alarmy i systemy monitoringu wideo, ale to nie powstrzymuje porywaczy ciał.


Właściciel agencji pogrzebowej Wang Long, który w swej pracy zetknął się z tym przerażającym zjawiskiem, opisał sytuację uprowadzenia w następujący sposób:

Mają płatnych informatorów na wszystkich cmentarzach miejskich. Gdy tylko pojawi się nowy grób, natychmiast o tym donoszą. Zainstalowaliśmy już kamery wideo, ale jak widać, to ich nie odstrasza. Jeśli ciało jest w doskonałym stanie, krewni przyszłego „męża” mogą za nie zapłacić 100 000 juanów.

Tak, dobrze czytasz... Przyszłego męża...

Minghun - tradycja organizowania ślubów między zmarłymi istniała od zawsze, ale szczególnie wiele takich ceremonii odbywa się w ostatnich latach. Kiedy umiera samotny młody człowiek, jego bliscy są na skraju rozpaczy nie tylko z powodu straty, ale także z powodu świadomości, że będzie on sam na tamtym świecie. Dlatego w niektórych prowincjach zwyczajowo chowa się takich mężczyzn nie samych, ale w towarzystwie „narzeczonych” - martwych młodych kobiet.


Uważa się, że w ten sposób zmarły otrzymuje rodzinę w innym świecie, gdzie poznaje szczęście małżeńskie, którego był na tym świecie pozbawiony. Szukając towarzyszki dla zmarłego w życiu pozagrobowym, krewni realizują jednocześnie własne interesy – przez długi czas wierzono, że zmarły kawaler nie zazna spokoju i będzie wracał nocą do swego domu, upominając się o pannę młodą.

W kraju, w którym co roku w wypadkach drogowych ginie ponad 100 tysięcy osób, poszukiwanie panny młodej na „ślub duchów” jest bardzo istotne. Rytuał ten jest nielegalny od 1949 roku, kiedy do władzy doszli komuniści. Mao Zedong jednym z pierwszych dekretów zakazał tego nienaturalnego zwyczaju.

Mimo to „małżeństwa pozagrobowe” są stale przeprowadzane na wsiach w całym kraju, a w ostatnich latach zwyczaj powrócił do miast, skąd kiedyś został całkowicie wykorzeniony. Popyt na „martwe panny młode” jest wysoki, a na prawie każdy produkt jest kupiec. Stary szkielet kobiety, który przez wiele lat przeleżał w ziemi, jest sprzedawany przez „czarnych kopaczy” za około 285 PLN (500 juanów). Ważny warunek - na czaszce powinny być zachowane długie włosy.


To opcja dla najbiedniejszych, bo bardziej „świeże” panny są znacznie droższe. Najcenniejsze są tylko co pogrzebane ciała młodych dziewcząt. Do ochrony grobów policja rozstawia posterunki na cmentarzach w Szanghaju i Pekinie, a krewni zmarłych kobiet zatrudniają ochroniarzy, którzy przez kilka miesięcy dyżurują przy grobie przez całą dobę, aż do momentu rozkładu ciała i spadku jego wartości do minimum.

W 2016 roku w Kantonie miała miejsce brawurowa kradzież ciała bardzo młodej, 18-letniej dziewczyny, która zmarła na atak serca. Została profesjonalnie zabalsamowana i wyglądała na pogrzebie jak żywa. Ciało zostało skradzione trzy godziny po opuszczeniu cmentarza przez ostatnich krewnych.

Z kamery monitorującej pozyskano nagranie wideo, na którym widać, jak ciężarówka podjeżdża pod grób, a ludzie w maskach szybko zaczynają go rozkopywać. Mimo sfilmowania całego procederu nie udało się odnaleźć ani ciała, ani sprawców. Najprawdopodobniej zwłoki zostały natychmiast przewiezione do jednego z północnych regionów Chin.

Pochówek nowo skompletowanej młodej pary w jednym grobie

Bywają też bardziej dramatyczne przypadki. W 2007 roku mężczyzna o imieniu Son Tiantang zabił 6 młodych dziewcząt, aby sprzedać ich ciała na „wesela duchów”. Zabójca wyjaśnił swój czyn na pierwszym przesłuchaniu - powiedział śledczym, że dźgnięcie nożem jest znacznie łatwiejsze niż spędzanie wielu godzin czy dni na oglądaniu cmentarzy i kradzieży ciała.

W 2016 roku w prowincji Shanxi policja zatrzymała samochód, w którym znajdowało się trzech mężczyzn i zwłoki młodej kobiety. Jak się okazało, była to grupa przestępcza, która dokonywała zabójstw w celu późniejszej odsprzedaży ciał. Jeden z przestępców poznał ofiarę w sieciach społecznościowych i zaprosił ją na randkę. Ofierze wstrzyknięto następnie śmiertelną dawkę środków nasennych, a ciało właśnie odwożono klientowi.

Tym razem oczekiwano „panny młodej” w rodzinie studenta, który utonął podczas kąpieli. Rodzina była gotowa zapłacić 35 000 juanów (~20 000 PLN) za zwłoki w idealnym stanie.


Mniej więcej w tym samym czasie zatrzymano grupę grabarzy, którym udało się dwukrotnie sprzedać to samo ciało.
Za pierwszym razem zmarłą wykopano i sprzedano jednej rodzinie, a za drugim razem wyjęto z grobu, gdzie pochowano ją z nowym „małżonkiem”, aby sprzedać kolejnej niepocieszonej rodzinie. Podczas drugiej sprzedaży zostali zatrzymani na gorącym uczynku.

Chińskie prawo jest dość surowe dla „czarnych grabarzy” – za uprowadzenie ciała grozi im nawet 10 lat więzienia. Kara jest przewidziana także dla nabywców ciał - krewni „pana młodego” są czasami skazywani na 4-5 lat. Mimo to biznes nadal kwitnie – tysiącletnia tradycja zobowiązuje, a zyski dostawców ciał są całkiem niezłe.

Ceny zwłok stale rosną. W ciągu ostatnich 10 lat cena „świeżej” panny młodej wzrosła prawie pięciokrotnie. Najwyższa cena transakcji odnotowana przez funkcjonariuszy organów ścigania wyniosła 180 000 juanów (ponad 103 tysiące złotych). Tyle rodzina zmarłego „pana młodego” była gotowa oddać za ciało młodej modelki, która zginęła w wypadku samochodowym.


Wśród ludności stale prowadzone są akcje edukacyjne, ale nie da się tak łatwo przekonać ludzi, którzy przez wiele pokoleń wierzyli w „śluby duchów”. Ślub odbywa się według wszystkich kanonów tej ceremonii – z gośćmi, ucztą i mnichami buddyjskimi. Goście wręczają prezenty „młodej parze” i życzą im rodzinnego szczęścia. Mnisi nie powinni być obecni na takich ceremoniach, sprzecznych z kanonami buddyzmu, ale dysponując wystarczającą ilością pieniędzy, krewni zmarłego mogą ich łatwo skusić.


3

Oglądany: 41587x | Komentarzy: 48 | Okejek: 175 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.06

16.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało