Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Historia zamachu w Cytadeli Warszawskiej

16 356  
124   15  
Czasem się zdarza, że dziennikarz któregoś ze znanych portali znudzi się polityczną propagandą, informacjami o regularnych stolcach Roberta Lewandowskiego, czy przepisami na modną kawę z cząbrem i klejem do tapet. Wpada wtedy na oryginalny pomysł opisania zbrodni z przeszłości, a jego czytelnicy dostają powtarzalną okazję poczytania o sprawie Rity Gorgonowej, bo to właściwie jedyna sprawa, która przychodzi do głowy dziennikarzom. Dziś chciałbym opisać inną głośną sprawę z przeszłości, która pociągnęła za sobą wiele ofiar.
l_18997936d770a22Brama_Stracen_Cytade.jpg

Dwudziestolecie międzywojenne nie było okresem spokojnym w historii Polski. Oprócz tzw. pospolitych przestępstw, których nie brakowało, często zdarzało się, że ktoś używał broni, by wytłumaczyć politycznym przeciwnikom swoje racje. Na terenie Polski działali ukraińscy nacjonaliści, a sytuację w kraju próbowali zdestabilizować komunistyczni terroryści opłacani i sterowani z Moskwy – na tych ostatnich się dziś skupimy.

Napięcia polityczne i nieudolność rządu Wincentego Witosa, który nie mógł zdobyć poparcia politycznego, doprowadziły do kryzysu ekonomicznego w 1923 roku. Doszło do hiperinflacji, wartość marki polskiej w stosunku do dolara spadła 24 tysiące razy, w porównaniu z wartością w momencie utworzenia waluty w 1916 roku (wprowadzenie złotego zaplanowano już w 1919 roku, nastąpiło to w 1924 roku). Przez Polskę zaczęły przetaczać się strajki robotnicze, które w kilku przypadkach przerodziły się w krwawe bitwy. Taka sytuacja to naturalne środowisko komunistów. Władimir Milutin, przedstawiciel Międzynarodówki, nakazał swoim ludziom w Polsce wzmożenie działań agitacyjnych i terrorystycznych, co ci chętnie uczynili. Wisienką na czerwonym torcie miał być zamach na Józefa Piłsudskiego. Najpierw planowano atak na jego willę w Sulejówku, potem atak bombowy podczas obchodów 3 maja, tam przy okazji chciano zabić marszałka Francji Ferdynanda Focha, Moskwa jednak powstrzymała zapędy polskich komunistów, którzy musieli się skupić na drobniejszych akcjach.

Celami ataków bombowych zostały redakcje gazet, studencka organizacja samopomocowa Bratnia Pomoc przy Uniwersytecie Warszawskim, czy siedziby wojskowych komend uzupełnień. Wśród organizatorów zamachów było dwóch oficerów Wojska Polskiego. Jednym z nich był porucznik Walery Bagiński, bohater wojny z bolszewikami, za co został odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari, wykładowca Centralnej Szkoły Zbrojmistrzów, mieszczącej się w Cytadeli Warszawskiej, od 1921 roku członek Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. Drugim był pirotechnik, podporucznik Antoni Wieczorkiewicz z 34 pułku piechoty w Białej Podlaskiej, uczestnik II powstania śląskiego, również członek wspomnianej partii.

l_189979116f36a0fbaginski.jpg
Walery Bagiński

Obaj panowie zostali ujęci i zakwaterowani w warszawskim areszcie na ulicy Dzielnej. Tam siedzieli sobie spokojnie aż do 13 października 1923 roku. Tego dnia, o 9 rano, Warszawą wstrząsnęła potężna eksplozja, wybuch było słychać w oddalonych od Warszawy Piasecznie i Mińsku Mazowieckim. W Warszawie powypadały szyby z okien, zawaliły się balkony i dachy, uszkodzone zostały wieże kościoła św. Floriana na Pradze. Kiedy wszyscy zastanawiali się, czy to początek kolejnej wojny, czy koniec świata, w dwóch celach na Dzielnej osadzeni zaczęli śpiewać rewolucyjną pieśń "Czerwony Sztandar".

Unoszący się z terenu Cytadeli Warszawskiej, widoczny z wielu kilometrów słup czarnego dymu przyciągał służby i ciekawskich mieszkańców Warszawy. W miejscu, gdzie jeszcze niedawno mieściła się główna prochownia, w której magazynowano czterdzieści wagonów włoskiego prochu, teraz znajdował się lej o głębokości dziesięciu metrów. Budynek był budowany z myślą o przechowywaniu materiałów wybuchowych, był zagłębiony w ziemi i otoczony wałem, by siłę ewentualnego wybuchu skierować w górę. Mimo zabezpieczeń, zniszczenia w Cytadeli były ogromne, kilka innych budynków przestało istnieć, reszta była poważnie uszkodzona. Na szczęście przetrwał fort amunicyjny, w którym znajdowały się setki ton pocisków artyleryjskich. Zginęła cała załoga rusznikarzy i ludzie pracujący przy segregacji amunicji, innymi ofiarami były rodziny żołnierzy stacjonujących w Cytadeli, w sumie zginęło 28 osób, a 90 odniosło poważne obrażenia. Kiedy opadł dym, zaczęło się śledztwo.

l_1899792b9f5857fPopiersia_przed_Cyta.jpg

Od początku dla śledczych było jasne, że za zamachem stoją komuniści, zatrzymano ponad 200 osób z tego środowiska, jednak nie przyniosło to większych rezultatów. Przełomowe dla śledztwa okazały się zeznania Józefa Cechowskiego, komunistycznego terrorysty, który zdecydował się na współpracę z policją. Jako pomysłodawców zamachu wskazał Bagińskiego i Wieczorkiewicza. Oprócz zeznań zdrajcy rewolucji jedynym dowodem przeciwko panom było odegranie sceny niczym ze słabego musicalu na dźwięk eksplozji, co jednak trudno uznać za przypadek.

Sąd wojskowy szybko skazał Bagińskiego i Wieczorkiewicza na karę śmierci, jednak wyrok wzbudził wiele kontrowersji. Przyjrzeć mu się miała specjalna komisja sejmowa pod przewodnictwem doktora Adama Pragiera. Komisja ustaliła, że za zeznaniami Cechowskiego stał inspektor Józef Piątkiewicz, który liczył na awans w związku z szybkim rozwiązaniem sprawy. "W nagrodę" Piątkiewicz został oddelegowany do akademii policyjnej w Lozannie. Prezydent Wojciechowski zmienił zasądzoną karę śmierci na dożywocie. Do dziś nie udowodniono, kto stał za zamachem w Cytadeli Warszawskiej.

189979034691dd4Adam_Pragier_1930.jpg
Adam Pragier

Wkrótce przed osadzonymi pojawiła się szansa na odzyskanie wolności. Na czele nowego rządu stanął minister skarbu Władysław Grabski, który podpisał porozumienie z ZSRR o wymianie więźniów. Związek Radziecki upomniał się o Wieczorkiewicza i Bagińskiego, w zamian do Polski mieli trafić przetrzymywani Józef Łaszkiewicz z żoną i dwójką dzieci, który był konsulem w Gruzji, i ks. Bronisław Ussas, który był członkiem komisji odpowiedzialnej za zwrot ukradzionych w czasie zaborów dóbr kultury. Do wymiany miało dojść 29 marca 1925 roku w okolicy miejscowości Stołpce, jednak więźniowie nie dotarli tam żywi. Podczas podróży zastrzelił ich eskortujący policjant, Józef Muraszko. Rodzina Łaszkiewiczów i ksiądz Ussas musieli wrócić na Łubiankę (zostali później wymienieni na innych więźniów), a Muraszko został skazany na całe dwa lata w zakładzie o niskim rygorze. Po wyjściu na wolność Muraszko zmienił nazwisko i wstąpił do Korpusu Obrony Pogranicza, następnie wrócił do pracy w policji. Już przed wojną musiał nawiązać kontakty z nazistami, bo tuż po napaści Niemiec na Polskę został oficerem Gestapo. Nie nacieszył się długo nowym mundurem, wkrótce podziemie wykonało na nim wyrok śmierci.

Marny los spotkał także konfidenta Cechowskiego. 28 lipca 1925 roku został zastrzelony w sądzie we Lwowie przez ukraińskiego komunistę Naftaliego Botwina, który został skazany na śmierć. Nie była to pierwsza próba zamachu na Cechowskiego. Kilkanaście dni przed udanym zamachem próbowali tego w Warszawie Władysław Hibner, Władysław Kniewski i Henryk Rutkowski. W wyniku ich działań zginął oficer policji i przypadkowy student, a kilku innych przechodniów i policjant zostało rannych. Zamachowcy zostali zatrzymani i skazani na śmierć. Tym razem prezydent Wojciechowski nie ingerował w wyrok, który wykonano na terenie Cytadeli Warszawskiej.
4

Oglądany: 16356x | Komentarzy: 15 | Okejek: 124 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.06

24.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało