Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak wygląda praca dentysty - opowiada jeden z bojowników JM

44 569  
635   152  
qbak11 pisze: Ponoć najgorzej zacząć pisać, potem to już jakoś idzie. Podobnie jest w stomatologii, bo tak właściwie po studiach (5-letnich) i stażu (rok) jesteśmy sobie sami sterem i okrętem. W tym okresie często kształtują się pierwsze (i najgłębsze) nawyki, uczymy się podstaw, które potem będziemy rozwijać, wypracowujemy swój styl podejścia do stomatologii. Pracuję w zawodzie już kilka lat, niejedną historię mogę opowiedzieć i pomyślałem, że w serii artykułów chętnie odczarowałbym choć trochę tę "wiedzę tajemną".
Uprzedzam, w artykule pojawią się zdjęcia - oglądacie na własną odpowiedzialność.


Zacznijmy od podstawowej informacji, o której chyba wiele osób zapomina - zabiegi stomatologiczne są bardzo, bardzo czułe na operatora. To znaczy, że dwa identycznie zniszczone zęby, leczone przez dwóch różnych lekarzy, mogą wytrzymać po tej "kuracji" diametralnie różny okres.
Po drugie, dostajecie to, za co płacicie. A żeby było jeszcze ciekawiej, to często nawet jak płacicie niemało, to nie dostajecie najlepszych jakościowo rozwiązań. Myślę, że mało kto myśli o pracy stomatologa w taki sposób, dlatego w tym artykule chciałbym zadać kilka niewygodnych pytań, nie dając jasnych odpowiedzi.

Pokażę Wam to na przykładzie "zwykłego" wypełnienia. Tak zwany "bread and butter" stomatologa, każdy z nas założył takich setki w swojej karierze. Idziecie do stomatologa, mówicie "plomba", płacicie czasem 150 zł, czasem 250 zł, czasem 350 zł lub więcej i przestaje boleć, nie ma dziury, nie ma problemu. Zastanawialiście się kiedyś, już po wizycie, co tak właściwie ten stomatolog zrobił? Jakich materiałów użył, jak ubytek odbudował? Według jakich wytycznych? Czy zrobił to dobrze czy byle jak? No owszem, odbudowa wytrzymała 10 lat, ale czy w tym czasie zostawało Ci pomiędzy zębami jedzenie? Czy może po jakimś czasie pojawił się nieprzyjemny zapach i już został? Dziąsło zaczęło krwawić i już się nie uspokoiło? Czy po powrocie do domu oglądałeś/oglądałaś to wypełnienie? Jak wygląda, czy jest płaskie, czy przypomina zęba? To podstawowe pytania, a mam wrażenie, że nikt ich sobie nie zadaje, trochę spychając temat na zasadzie - wyleczone, odhaczone, zapomniane.

1894305d2609d0bIMG_8701.jpg

Tutaj widzicie od prawej strony ósemkę, potem siódemkę, szóstkę i piątkę (w łuku górnym) Myślę, że bez problemu można zobaczyć gdzie jest wypełnienie, a gdzie ząb. W zasadzie wszystko wygląda prawie w porządku, pomijając może styk zębów siódmego i szóstego. Jakoś tam tak płasko, wydaje się też, że zęby są trochę zbyt ściśnięte. Ja już wiem, co będzie pod kompozytem (materiał, który tworzy te wypełnienia), Wy jeszcze nie.

1894308c190bdc7IMG_8704.jpg

Tu po takim wstępnym opracowaniu, teraz pierwszy od prawej to ząb siódmy, a ten pośrodku kadru (ten z ziejącą czarną "dziurą") to szóstka. Przypominam, że na pierwszym zdjęciu pozornie nic nie zapowiadało takiej katastrofy!

1894303ea192b18IMG_8705.jpg

Tutaj trochę poszerzona preparacja. Wszystko co czarne, brązowe i ciemnożółte to miękka, zniszczona próchniczo tkanka, niestanowiąca podparcia dla zdrowego szkliwa i zębiny, będąca jedynie pożywką dla bakterii. Na zdjęciu niżej oba zęby są jeszcze w trakcie opracowania, przyznam, że na tym etapie obawiałem się, że to już wyrok dla szóstki.

1894302c5e38f93IMG_8706.jpg

Tutaj dopiero widać opracowaną całą próchnicę i wycięte dziąsło, które dosłownie "wrosło" do ubytku w szóstce. Na zdjęciu siódemka jest już opracowania do wypełnienia, a szóstka niestety kwalifikuje się do leczenia kanałowego.

18943090d65f75eIMG_8710.jpg

Tutaj siódemka jest już odbudowana, a szóstka "dostała" tymczasowe ścianki, żeby można było ją stabilnie i przewidywalnie przeleczyć endodontycznie, a potem odbudować koroną protetyczną.

Kolejne dwa zęby uratowane, chociaż było już blisko do usunięcia jednego z nich. Czemu? Co zawiodło? Pacjent przecież leczył się u stomatologa, zęby miały wypełnienia i można powiedzieć wydawały się "zdrowe".

Na konkretne odpowiedzi na te pytania jeszcze przyjdzie czas, a teraz chciałbym jeszcze raz trochę "zamieszać" i zmusić do myślenia.

Czy idąc do stomatologa po "plombę", zastanawiasz się tak naprawdę co dentysta robi? Jak wygląda cały proces leczenia "dziury" w zębie? Czy kiedykolwiek poprosiłeś/poprosiłaś stomatologa o zdjęcie przed, w trakcie i po? Dla mnie założenie wypełnienia to procedura licząca blisko 30 punktów, z których każdy ma być wykonany idealnie. Niepowodzenie w jakimkolwiek punkcie spowoduje osłabienie wypełnienia, jego znacznie krótsze przeżycie czy nawet utratę na następny dzień. Nie wspominam już o tym, że źle założone przyczyni się do powstania próchnicy w zębie obok lub znacznie przyspieszy zniszczenie zęba, w którym jest.

A to tylko początek drogi do głębin króliczej norki. Jak wspominałem wcześniej, WSZYSCY robią wypełnienia i pracują kompozytem, bo to podstawowy oręż w walce z próchnicą zębów. Zastanówcie się, jak bardzo skomplikowane jest wykonanie czegoś bardziej zaawansowanego od zwykłego wypełnienia.

Jeśli będziecie tym zainteresowani i nie przerazi was ściana tekstu z często mało apetycznymi zdjęciami - dajcie znać, chętnie się rozkręcę.
6

Oglądany: 44569x | Komentarzy: 152 | Okejek: 635 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.06

24.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało