Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Wszyscy pamiętamy bajki z naszego dzieciństwa. Dziś czas poznać kilka zaskakujących ciekawostek na ich temat

79 552  
259   71  
Ach, lata 90... Ta dekada ma smak taniej oranżady oraz rakotwórczej gumy „Turbo” ze szkolnego sklepiku, a soundtrack towarzyszący temu błogiemu, pozbawionemu trosk czasowi zabawy i rekreacji to oczywiście czerstwy, przaśny germański eurodance. A co z warstwą wizualną? Dla mnie to świat szalonych, animowanych historii sączących się z wielkich kineskopów. Dla wrażliwego szczyla, który wychował się na „Reksiu”, bajki te były prawdziwym powiewem świeżości.

#1. „Flintstonowie” – fajki są OK, ale kto to widział, aby mąż z żoną spali w jednym łóżku?

Pierwszy, pilotowy odcinek tego serialu wyemitowany został przez amerykańską stację ABC w 1959 roku. Widzowie od razu pokochali tę prehistoryczną rodzinkę, bo już wcześniej mieli z tymi bohaterami do czynienia. Kreskówka ta była bowiem oparta na bardzo popularnym sitcomie zwanym „Honeymooners”, którego to polska wersja w 1998 roku trafiła do ramówki Polsatu pod tytułem „Miodowe lata”!
Pierwsze serie „Flintstonów” nadawane były w czasie primetime’u, czyli momencie najlepszej oglądalności ramówki prezentowanej przez ABC, więc jej widzów stanowiły gównie osoby dorosłe. Zanim jaskiniowa rodzina została wypchnięta do bloku programowego dla małolatów, w serialu pojawiały się całkiem poważne tematy, m.in. samobójstwa czy np. bezpłodność. Fred i jego najbliżsi reklamowali też papierosy.


Ciekawym „znakiem czasów” jest to, że promowanie wyrobów tytoniowych nikogo nie oburzało, natomiast w latach 60. wielkim, aczkolwiek mocno kontrowersyjnym przełomem było to, że para bohaterów dzieliła jedno łóżko! W tamtym okresie telewizyjne postaci nigdy nie były pokazywane w takiej bliskości i zazwyczaj spały w osobnych wyrach.


#2. „Kacze opowieści” – Ile hajsu miał Sknerus McKwacz?

Zawsze zastanawiałem się jak to możliwe, że starszy, nieprzytomnie bogaty kaczor, który swoją fortunę trzymał w wielkim skarbcu, skakał z wysokiej trampoliny wprost do „basenu” wypełnionego monetami i nie rozbijał sobie głupiego dzioba o ten twardy bilon. Dziś bardziej dziwi mnie, że bohater ten nigdy nie skarżył się na wysokie podatki…


W kreskówce nigdy nie padła suma, jaką McKwacz dysponował, więc „Kacze opowieści” wzięte zostały pod lupę analityków pracujących dla biznesowego dwutygodnika „Forbes”. Ci określili fortunę Sknerusa na 33,5 miliarda dolarów. Ładnie, co? Cóż, w rankingu piętnastu najbogatszych nieistniejących postaci, ekscentryczny kaczor nie plasuje się na pierwszym miejscu. Tę zaszczytną pozycję zajmuje bowiem Carlisle Cullen, jeden z tych absurdalnie zniewieściałych wampirów z niesławnej sagi o absurdalnie zniewieściałych wampirach pt. „Zmierzch”, który to posiada o jakieś drobne 600 milionów dolarów więcej niż McKwacz!

#3. „Batman” – wizualne cudo

Produkowany od 1992 roku animowany serial o przygodach zamaskowanego milionera uważany jest przez fanów komiksów DC za jedno z największych dzieł w historii animacji. Trudno się nie zgodzić – ta kreskówka miała w sobie mroczny klimat, który mocno zbliżał ja do atmosfery, jaką Timowi Burtonowi udało się stworzyć w aktorskim filmie opartym na słynnej serii komiksów.
To zasługa nie tyle samej historii czy nawet animacji, ale prawdziwego, artystycznego majstersztyku, jakim są tła wykorzystane w tym serialu. Zaprojektował je Eric Radomski, a nad dopracowaniem ich pracowało kilkanaście osób! W przeciwieństwie do standardowej procedury malowania teł w kreskówkach, tutaj nie stworzono ich malując krajobrazy na białym papierze, ale za bazę służyły czarne arkusze, na które to dopiero nakładano farby o jaśniejszych odcieniach.


#4. „Czarodziejka z Księżyca” – homoseksualny romans, którego mogliśmy nie zauważyć

Anime to twór, który rządzi się swoimi prawami, a miłośników „chińskich bajeczek” jest prawdopodobnie tylu, co zaciekłych wrogów uważających (czasem całkiem słusznie), że azjatyckie animacje wypełnione są irytującymi schematami i wątkami mocno pedofilskimi. Na tle innych serii „Czarodziejka z Księżyca” wydawała się jednak produkcją całkiem grzeczną. Może to dlatego, że my, młodzi widzowie, nie wyłapywaliśmy wszystkich seksualnych smaczków, które serwowali nam twórcy tego programu? Jednym z takich motywów jest związek dwóch bohaterek tej samej płci. Mowa o czarodziejce z Uranu i tej z Neptuna.


W wersji emitowanej na potrzeby amerykańskiej stacji telewizyjnej podłożono nieco zmienione tłumaczenie, z którego wynika, że obie dziewczyny są kuzynkami. Cóż, rzadko kiedy zdarza się, aby kuzynki były ze sobą tak blisko, a nawet i adoptowały dziecko! Zresztą związek obu czarodziejek nie jest jedynym motywem LGBTQRDESÜ123+%$, który pojawia się w tej kreskówce.

#5. „Inspektor Gadget” – zabawka, która potrafi zniszczyć dzieciństwo!

Ten serial był prawdziwym fenomenem i patrząc na niego dzisiaj, trudno zrozumieć właściwie czemu tak było. Bohater produkowanej od 1983 roku bajki był takim luźnym połączeniem fajtłapowatego inspektora Jacques'a Clouseau z technologicznie podrasowanym Jamesem Bondem, a głównym motywem tej kreskówki była walka głównych bohaterów z geniuszem zła – dr Clawem, który na ekranie nigdy nie pokazał swojej twarzy.


Ba, jedyną częścią ciała tej postaci była jego odziana w stalową rękawicę dłoń. Z tej tajemniczości dr. Clawa postanowili odrzeć twórcy figurek przedstawiających bohaterów serialu. Pudełko z tą postacią miało naklejkę umieszczoną na wysokości jej głowy. Po wyciągnięciu ludzika z opakowania okazywało się, że bajkowy arycłotr to facet w średnim wieku z ustami glonojada. Zdecydowanie wolelibyśmy nie poznawać tej „tajemnicy”…


#6. „Scooby Doo” – Shaggy nie był wegetarianinem

Serial, którego jednym z głównych bohaterów był pies o imieniu zaczerpniętym z radosnych przyśpiewek Franka Sinatry, może pochwalić się wyjątkowo długą współpracą z dwoma aktorami podkładającymi głosy bohaterom tej bajki. I tak na przykład blondas Fred przemawia głosem aktora Franka Welkera, który w 1969 roku mając 23 lata dostał tę fuchę i ma ją do dziś!


Również i artysta podkładający głos wiecznie upalonemu zielskiem Shaggy’emu spędził dużą część życia współpracując z twórcami tej kreskówki. Casey Kasem współtworzył tę postać od samego początku i dopiero po niemal 30 latach, w 1997 roku, zdecydował się zakończyć swoją przygodę z wytwórnią Hanna-Barbera. Kasem jako gorliwy weganin bardzo chciał, aby również i Shaggy odrzucił dietę opartą na produktach odzwierzęcych. Niestety nikt nie chciał się na taki krok zgodzić. Kiedy twórcy bajki zwrócili się do Caseya z prośbą, aby ten podłożył Shaggy’emu głos w reklamie Burger Kinga, w której serialowy luzak miał wystąpić, aktor obraził się i stanowczo odmówił dalszej współpracy przy „Scooby Doo”. Dopiero w 2002 roku dał się udobruchać przez producentów i wrócił do swojej roli. W tym też czasie Shaggy zrezygnował z jedzenia mięsa!

10

Oglądany: 79552x | Komentarzy: 71 | Okejek: 259 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało