Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Siedziałem w więzieniu i opowiem wam, jak to wyglądało

79 952  
684   280  
Mr_Sceptyk pisze: Pewnego dnia dostałem wezwanie do sądu. Poszedłem. Facet z Urzędu Skarbowego za niezapłacony VAT żądał kary 11 tys. zł. Vatu było 110 tys. zł, a ja byłem pełnomocnikiem zarządu. Sędzia wymierzył karę 10 tys. zł. Oczywiście nie miałem takiej kasy, więc nie zapłaciłem. Zamieniono to na odsiadkę, w przeliczeniu 200 zł za dzień. W sumie 50 dni odsiadki. Policja mnie zabrała z domu i się zaczęło...


Na początku sprawdzenie, czy ja to jestem ja (imię, nazwisko, nazwisko panieńskie matki, imię ojca, matki...), później mnie wsadzono do klatki o wymiarach metr na półtora. Kajdanki na rękach, jak jakiegoś bandytę...

Zaprowadzono mnie na rewizję. Obejrzano wszystko, dupsko też. Zabrano wszystko, co miałem przy sobie. Dokumenty, karty płatnicze, telefon. O! Właśnie. Odnośnie telefonu, to policjanci, którzy mnie aresztowali, powiedzieli, żebym zabrał telefon, bo mi się przyda. Nie przydał się w ogóle, bo mi go zabrali. Wszystko mi zabrali. Zostałem w tym, co miałem na sobie, czyli w krótkich spodenkach i koszulce. To było lato.

Klawisz zaprowadził mnie do pomieszczenia, gdzie dostałem koc, poduszkę i zestaw plastikowy do jedzenia - kubek, miskę, talerz, łyżkę, nóż i widelec. Wszystko z zielonego plastiku. Dali mi jeszcze maszynkę jednorazową do golenia, mydło, szampon, ręcznik i papier toaletowy. Wkrótce okazało się, że maszynki do golenia nie nadają się do niczego, a mydło wywołuje uczulenie na skórze. Przeszedłem przez kontrolę lekarską, która polegała na wywiadzie przez pielęgniarkę na co jestem chory itd. Musiałem podpisać jedną stronę in blanco. Nie chciałem, ale zmusiła mnie perswazją. OK. Podpisałem.



Trafiłem do celi przejściowej. Smród jak cholera. Pot, zatęchły pot... Dostałem swoje łóżko. Ulokowałem się i zaznajomiłem z ludźmi z celi. Nie byli tacy straszni. Wszyscy, jak ja, przerażeni tym, w jakiej sytuacji się znaleźli. Gorzej było z klawiszami. To banda zwyrodnialców, która nie szanuje ludzi, drze mordy z byle powodu i powoduje jedynie agresję. Jeśli resocjalizacja ma polegać na ciągłym upokarzaniu więźnia, to bardzo dobrze to robią. Następnego dnia wizyta u lekarza, normalna rozmowa – co mi dolega, jakie leki biorę itd. Odpoczynek od tego koszmaru. Później wizyta u psychologa. Tu już gorzej. Psycholog zadawał pytania, jak tam było w dzieciństwie, czy mam skłonności samobójcze, ale nie był w ogóle zainteresowany tym, co do niego mówię. Wydał wyrok – pan będzie w celi zamkniętej. Od celi otwartej różni się to tym, że cela jest cały czas zamknięta. Cela otwarta daje możliwość wychodzenia w dzień na korytarz i komunikowania się z innymi więźniami.

Kilka pierwszych dni to był koszmar. Wydawało mi się, że jestem w zakładzie o zaostrzonym rygorze. Ciągłe krzyki, trzaskanie drzwi, poganianie, znieważanie... Wreszcie nastąpiło coś, co nazywa się komisja. Owa miała na celu pokazanie, kto tu rządzi i pokazywała to dość stanowczo. Gdy zostałem wezwany do pokoju komisji, spytano mnie o imię i nazwisko i wyrecytowano mi formułkę, że zostałem przydzielony do zakładu karnego. Ot, koniec pieśni. Przeniesiono mnie ze 2 piętra wyżej i wsadzono do 2-osobowej celi z miłym gościem.



Nuda, to pamiętam najlepiej. Wszechogarniająca nuda przeplatana rozwydrzonymi zachowaniami klawiszy i porami na posiłek. Posiłki były w miarę smaczne. Początkowo było tego jedzenia nawet za dużo, ale po jakimś czasie żołądek się przyzwyczaił i było mi mało.

Najbardziej mnie irytowały tak zwane apele. Polegało to na tym, że o 6.30 i około 21.00 trzeba było stanąć przed drzwiami od celi i odmeldować, ilu jest w celi osadzonych i ilu obecnych. No tak, jakby coś się miało zmienić...

Zmieniali mi kompanów z celi w ciągu tych 50 dni trzykrotnie. Wszyscy byli w miarę normalni i poukładani. Z ludzi, których poznałem w więzieniu, nie mogę powiedzieć o żadnym złego słowa. Wszyscy coś tam przeszli, zachowywali się w porządku, byli mili i grzeczni. Nie to co klawisze – chamscy, brutalni, nieokrzesani, obcesowi, psychopatyczni.

Procedura wyjścia z więzienia trwa w nieskończoność. Kilka ładnych godzin trzeba albo na coś czekać, albo na kogoś czekać. Dostałem z więzienia 12 zł na powrót do domu i zadowolony wyszedłem. Uważam, że ten czas mnie mocno zmienił, przestałem ufać ludziom, zrobiłem się zamknięty w sobie, małomówny. Mam od tamtej pory lęki przed wizytą policji w moim domu, czuję się osaczony przez system, zaszczuty, bez szans.
Jeśli macie kłopoty z prawem, starajcie się nie dopuścić do wsadzenia do więzienia
. To jest przeżycie, które pozostawia trwałą rysę na psychice i nie ma nic wspólnego z resocjalizacją.
85

Oglądany: 79952x | Komentarzy: 280 | Okejek: 684 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.12

02.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało