Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Minęły 3 lata od śmierci jednego z najlepszych producentów muzycznych

67 397  
368   121  
xyperxyper pisze: Drogi czytelniku, jeżeli chcesz poświęcić chwilę, by poznać jednego z najwspanialszych twórców muzyki EDM naszych czasów, zapraszam. Dziękuję również nielicznej grupie marud, które swoimi pojedynczymi komentarzami na JM popchnęły mnie do napisania tego tekstu, zrobiłem to dla was.


Początek

8 września 1989 r. na zawsze będzie dniem wyjątkowym dla Klasa Berglinga. Już nie pierwszej młodości, bo 44-letni biznesmen ze Sztokholmu zabiera swoją żonę tego pięknego poranka do miejskiego szpitala, gdzie na świat zaraz przyjdzie jego pierwszy syn, owoc rocznego małżeństwa z drugą żoną - Anki.

Anki Linden, bo tak nazywa się żona Klasa, również jest rozwódką, która postanowiła poukładać swoje życie na nowo. Z zawodu jest aktorką, jednak jej kariera nigdy nie nabrała światowego rozmachu, jest raczej znana w rodzimej Szwecji z ról w filmach i serialach. Jednak tego dnia wiele się zmieni za sprawą jej drugiego syna, który da się poznać światu jako jeden z największych producentów i twórców muzycznych, a któremu nadali imię Tim.

Chłopak był bardzo cichym i wycofanym dzieckiem, spędzał dużo czasu w otoczeniu najbliższej rodziny, ale jedno mocno wyróżniało go na tle innych rówieśników, a była to jego pasja do muzyki, która pochłaniała go czasami całkowicie. Lubił czytać, słuchać, poznawać wszystkie gatunki i rodzaje muzyki. Od najmłodszych lat doskonalił się również w grze na pianinie, natomiast zawsze chciał być znakomitym gitarzystą, choć - jak sam to określał - „(gitara) nie jest moją mocną stroną i raczej nie radzę sobie z tym instrumentem”. Przeciwnie natomiast uważał jego ojciec, który twierdził, że jak słuchał gry nastoletniego Tima, to zauważył, iż syn jest na takim poziomie, na jakim on sam nigdy już nie będzie grał.



Klas, bo trzeba mu to oddać, był bratnią duszą dla Tima. Twierdził, że kiedy Tim miał 13-14 lat, zaczęły się problemy z jego psychicznym zdrowiem. Ojciec starał się pomóc jak tylko potrafił i robił to później przez całe życie w wielu rozmowach, był dla syna zawsze otwarty, kiedy ten miał depresję i chwile słabości.

Tim szybko się uczył, a jeszcze szybciej dorastał. Gdy miał 19 lat, jak wielu jego rówieśników wyprowadził się od rodziców i wynajął mieszkanie w centrum Sztokholmu. Jak sam kiedyś powiedział: „Moje życie toczyło się w jednym miejscu, tutaj, na kilku ulicach, kilku metrach kwadratowych”. W tamtym okresie nie miał sprecyzowanych planów na życie, wiedział tylko, że chce poświęcić się robieniu czegoś kreatywnego - tworzeniu muzyki, i nie chciał skupiać się na niczym innym. Wpadał w dziwaczny rytm, który zaczynał się od późnych godzin nocnych i zabierał mu cały dostępny czas.

Tworzył remixy utworów, które lubił, by o poranku czasami coś zjeść i iść spać na dachu swojego mieszkania. Jak sam wtedy mówił: „W nocy pracowałem, a w dzień odsypiałem na dachu i mogłem przy okazji się opalić”. Jego przyjaciele szkolni, którzy odwiedzali jego mieszkanie, wspominali po latach, że nigdy nie było u niego pościelonego łóżka, wszędzie walały się opakowania z pizzy i gotowych dań na szybko.

Gatunki muzyczne, nad którymi pracował, nigdy nie były takie same, zawsze poszukiwał, sprawdzał, chciał się inspirować czymś nowym, był czasami tak pochłonięty, że jego bliscy czasami martwili się jego zachowaniem. W tamtym okresie miał spore problemy z gotówką, ale nigdy nie porzucał tego pragnienia, które ciągle pchało go do tworzenia.

Rok 2008

Jest rok światowego kryzysu, który w zachodnim świecie dał się mocno odczuć na kondycji ekonomii. W tym czasie Tim też przeżywał problemy, poza sprawami o podstawową egzystencję często dochodziły do głosu jego wewnętrzne lęki, na co często odpowiadał pracą. W tamtym okresie skupił się na remixach utworów wielu wykonawców, których w tamtym okresie podziwiał, takich jak Tiesto, David Guetta czy Daft Punk. Swoje przeróbki umieszczał gdzie się da: fora internetowe, grupy dyskusyjne, wysyłał je do producentów - do każdego, kto mógłby się zainteresować jego pracą. W późniejszym okresie Tiesto dostawał od niego średnio 4-5 mashupów tygodniowo. Jako ciekawostkę mogę dodać, że Tim supportował go na początku kariery i nawet miesiąc mieszkali i imprezowali razem.



Na początku kariery zauważył go Ash Pournouri, Szwed pochodzenia irańskiego, producent muzyczny i także muzyk. Zauważył, że utwory Tima nie są zwykłymi przeróbkami. Wiedział, że Tim jest kimś więcej niż zwykłym nastolatkiem z FL Studio, który próbuje swoich sił w muzyce, i postanowił się z nim spotkać. Ash skontaktował się z Timem przez Facebooka i zaproponował spotkanie. Doszło do niego w Sztokholmie, w jednej z restauracji w centrum. Tim bał się przyjść na to spotkanie, więc zabrał ze sobą szkolnego kolegę jako wsparcie. Po rozmowie zaczęli współpracę. Później Tim wspomniał, że Ash zaskoczył go mówiąc: „Powiedz mi, kto według ciebie jest dzisiaj największym DJ-em w kraju?”. Tu padło nazwisko. „W ciągu roku będziesz większy od niego”. I te słowa, jak się okazało, były trafne - świat usłyszał o „Timie Bergu”, a później o Aviciim.

Swoją drogą, pseudonim Tima Berglinga nie był od początku jasny. Pewien przyjaciel powiedział mu, że jedna z „warstw” piekieł w buddyzmie nazywa się Avici, a że na MySpace jego imię i nazwisko były już zajęte, został przy Aviciim, chodź początkowe utwory podpisane są pseudonimem Tim Berg.

Rok 2009 - pierwsze sukcesy

Współpraca z Ashem, który miał kontakty w branży muzycznej, zaczęła przynosić korzyści. Tim musiał nauczyć się obsługiwać sprzęt DJ-ski - co nie było trudne, jak wspominał - i rozpoczął pracę jako support przed DJ-ami, których do tej pory podziwiał, a teraz robił dla nich remixy. Jego kariera dopiero się rozpoczynała, a on już stawał się powoli znany w branży. W tym okresie robił ok. 1- 2 koncerty w miesiącu.

2009 przyniósł nam jego utwór "Alcoholic", który nie posiada mocno rozbudowanego tekstu („Call it what you wanna call it, im a f***ing Alcoholic”), ale nie był przypadkowym, bo problem alkoholu dotknie i jego, a prawdziwe problemy z alkoholem dopiero nadejdą.


Rok 2010 - Seek Bromance?

Jest 2010 rok - Avicii (wtedy pod pseudonimem Tim Berg) odnosi pierwszy poważny sukces, jego piosenka „Bromance” w wersji instrumentalnej staje się przebojem w Szwecji, ale z wokalem pod tytułem „Seek Bromance” przynosi mu międzynarodowy rozgłos. Niestety od tego roku coraz bardziej nasilają się problemy z psychiką. Tim wiedział, że droga, którą obrał jest tym, co chce robić (przynajmniej wtedy), ale w związku z tym będzie musiał wychodzić poza obszar, w którym czuje się bezpiecznie. Tim bardzo przeżywał występy na żywo, nie lubił być w centrum uwagi, nie lubił być tym, na którego zwrócone są wszystkie spojrzenia. Uciekał w alkohol, co opisywał jak swego rodzaju paradoks: „Koncerty dają ci kopa, nakręcają, ale jak mam wytłumaczyć komuś, że moje życie to ciągły lęk?” - powiedział w 2016 r. w wywiadzie.

„Przed występem piję, po występie często też piję” - jak później wspomina. „Wiedziałem wtedy, że ucieczka w alkohol to droga donikąd, ale tylko po alkoholu byłem w stanie to wszystko znieść”. W tym okresie miewa często ataki paniki, kołatanie serca, zawroty głowy, bóle żołądka - to było jego normą, dlatego ucieczka w używki była tak zachęcająca.

Rok 2011 - Sky rocket „Levels”



W tym roku wydany zostaje kawałek, który jest jednym z najlepiej dopracowanych metodycznie utworów Aviciiego. „Levels” - prosta z pozoru melodia z wokalem gospel z lat 60. daje niepowtarzalny efekt. Z występu na występ ludzie sami zaczynają śpiewać wokal, Avicii już nie jest anonimowy. Genialnym zagraniem popisał się Ash, który sprzedał prawa do utworu za 500 000 euro, gdy dotychczas bazował na kwotach rzędu 5000 za utwór. „Levels” staje się międzynarodowym hitem, Tim za ten utwór otrzymał Grammy. Od tej piosenki - jak powiedział Tim - „wszystko wystrzeliło jak rakieta”: koncerty, pieniądze, sława, podziw - z pozoru wszystko pięknie, ale najgorsze dopiero nadejdzie.


„Levels” jest utworem symbolicznym i wtrącę tu kilka słów, które muszą tu paść: otóż Tim tworzy muzykę EDM - Electronic Dance Music - nie dlatego, że innej nie potrafi, bo potrafił, ale dlatego, że ją uwielbiał. Jak sam mówił, może tu mieć nieskończone możliwości różnych dźwięków i stylów, i to jest jego nisza. Polecam Ci, czytelniku, obejrzenie „Levels” opracowane w FL Studio, by docenić złożoność i skomplikowanie tego utworu, a co ważne, wykonano ten utwór wraz z orkiestrą symfoniczną, gdzie linia smyczkowa grała po prostu ścieżkę z utworu, co świadczyć może o jego wysokim poziomie. Co ciekawe, Tim spędził dwa lata nad dopracowaniem tego kawałka, a kiedy skończył, stwierdził: „wiedziałem, że zrobiłem coś niezwykłego”.



2012 - "Fade Into Darkness"

Znowu linia melodyczna z piosenki z lat 30. plus Tim i mamy kolejny hit. Nie zapominam o tekście, gdyż Tim pisze też słowa. Ten rok jest też symboliczny, to ostatni rok, kiedy korzystał w utworach z pracy innych - teraz sam chce być odpowiedzialny za kompletny utwór. Nie oznacza to, że robi wszystko sam, przeciwnie, bardzo dużo współpracuje z innymi producentami, jednak teraz jest malarzem, który tworzy obraz tak jak chce, z tego czego chce i nie korzysta z gotowych rozwiązań innych.


Tu muszę wspomnieć, że jego praca to głównie bycie producentem, a w skrócie: Tim tworzy linię melodyczną, następnie dopracowuje wszystkie elementy utworu, perkusję, bit, kick, prędkość, breakdowny, następnie pracuje nad linią melodyczna wokalu, pracuje lub współpracuje nad tekstem, ma wizję wokalu, której spełnienia wymaga od wokalistów i tworzy z tego całość, inspiruje się też inną muzyką, wspiera pracą innych, ale tak pokrótce wygląda tworzenie jego utworów.

Wracając - wszystko byłoby OK, ale Tim dostaje zapalenia trzustki będąc w trasie w Australii, przerywa koncerty i trafia do szpitala. Jest źle, jest w złym stanie - jego problemy trwać będą do końca życia. Złe leczenie, usunięcie woreczka żółciowego, ciągłe stany zapalne powodują, że pomiędzy 2011-2013 praktycznie ciągle jest na środkach przeciwbólowych lub zmaga się z wielomiesięcznymi zapaleniami, które powodują stały dotkliwy ból, który nie chce ustąpić. Wielu ludzi komentuje jego zdjęcia z tamtego okresu, kiedy jest ledwo przytomny, twierdząc, że to wina narkotyków, jednak nie sprawdzą, że część z tych zdjęć wykonano po wyjściu ze szpitala, kiedy był stale na silnych lekach przeciwbólowych.

Rok 2013 - dobre złego początki

Avicii zaskoczył utworem lekko country „Wake Me Up” - jest stale w trasie, jego organizm zaczyna łapać sporą zadyszkę. Te wysokie obroty, alkohol, ciągłe przemieszczanie nie są dobre dla nikogo, a jego problemy dopiero się zaczynają. Pogłębiają się problemy z depresją i atakami paniki. Pomimo złego stanu zdrowia dalej ucieka w alkohol. W 2016 powiedział, że był zawsze w trasie, a kiedy robił przerwę na 4-5 tygodni w domu, nie czuł się jak w domu z powodu ciągłego podróżowania. „Wszędzie czułem się obco” - miał powiedzieć.


Ten rok przynosi pierwszy studyjny album „True” z tak znanymi kawałkami jak: „Wake Me Up”, „Hey Brother”, „Addicted To You” czy „Dear Boy”.
Jest już znany w każdym zakątku świata, współpracuje z takimi twórcami jak Robbie Williams, Madonna, Coldplay - tu nadmienię, że utwór tego zespołu „Sky Full Of Stars” to projekt, który wyprodukował właśnie Avicii. Jest zresztą twórcą lub współtwórcą wielu znanych i mniej znanych artystów. Wszyscy podkreślają jego unikalny styl, brzmienie, świeżość.

W tym okresie Avicii występuje na całym świecie, czasami robi nawet po 3-4 występy w tygodniu - to tempo jest dla niego za duże do uniesienia.

W 2015 - Stop

Tim mówi dość, jest słaby, nie radzi sobie w życiu, jego ojciec po latach wspominał: „Wyobraź sobie, że masz 20 lat, masz sławę, pieniądze, jesteś rozpoznawalny. Który dwudziestokilkulatek jest w stanie sobie z tym wszystkim poradzić?”. Obiektywnie rzecz biorąc - tak właśnie było. Klas mówił, że „gdy masz wszystko, paradoksalnie często małe rzeczy, które ci się nie udają, są w stanie wyprowadzić cię łatwo z równowagi”.
I tak było z Timem - wszyscy, którzy go poznali mówili, że jest delikatny, łatwowierny, a nawet naiwny, bardzo szczery i ufny, ale przede wszystkim bardzo kocha muzykę i tworzenie.

W tym roku Tim postanawia odmienić swoje życie - zaplanował cały rok, wynajmuje dom na Ibizie, który był jego punktem wypadowym na Europę, mniej koncertuje, ćwiczy, zaczyna dbać o siebie, odmawia bardzo wielu występów - bo po prostu nie ma na nie siły.

2016 - Koniec z koncertowaniem

Avicii godzi się, żeby zmienić swoje życie i porzucić koncerty. Mimo prób sprzed roku, które miały na celu wszystko poukładać, musi dać za wygraną - obecne życie go powoli zabija, nie może tego znieść, jest przemęczony. Tryb życia sprawia, że nawet lekkie ćwiczenia fizyczne powodują kołatanie serca - jego organizm nie wie, czy ćwiczy, czy panikuje. Tim postanawia pójść krok dalej i robi coś, czego świat muzyki EDM się nie spodziewa i czego wcześniej nie widział - przechodzi na emeryturę z występami, definitywnie z nimi kończy.

Rozplanował cały rok, ostatni występ na Ibizie, pożegnał fanów i jak podkreślił w swoim liście otwartym: „pozostaję nadal w łączności z fanami przez muzykę” i „wracam tam, gdzie wszystko miało sens, do studia”. Będzie tworzyć. Rozstał się ze swoim managerem, który - co może logiczne - próbował nakłonić go do powrotu, ale on już miał dość.

Bardzo się zmienił, kupił dom w Los Angeles, zbudował tam minisiłownię, biega, ćwiczy, dobrze się odżywia, ćwiczy jogę. Czyta sporo o życiu, szuka siebie, interesuje się psychologią i próbuje odnaleźć w tym wszystkim sens. Określa siebie jako introwertyka i zaczyna układać życie na nowo, idzie na odwyk alkoholowy, jest odmieniony - w tamtym okresie udaje mu się nie pić ponad rok.



W 2016 również postanawia oddać się pracy twórczej i jedzie po USA w swego rodzaju twórczy tour ze swoimi tekściarzami i muzykami, by tworzyć muzykę w różnych okolicznościach przyrody, łącząc to z występami, które wkrótce miały już się zakończyć - (zapisy z tego wyjazdu są dostępne na YT - polecam dla fanów).

2017 - Emerytura

Po prawie 10 latach pracy ma dwa albumy studyjne, liczne nagrody (m.in. Grammy), ok. 1000 zagranych koncertów, masę fanów, spore dochody (mało kto wie, że potężną część ze swoich pieniędzy wpłacał anonimowo na różne fundacje - informacje te uzyskano dopiero po jego śmierci). Jak wspomniał, na checkliście (szczęścia) miał wszystko zaznaczone, jednak nie był szczęśliwy. Martwił się, bo jak sam powiedział, z dnia na dzień stracił zajęcia, którym oddawał się w całości, ale cieszył się, bo mógł nadal tworzyć. Spędzał dużo czasu z rodziną na pozornym nicnierobieniu.

2018 - Koniec

Od zakończenia koncertowania pracuje nad dużym materiałem, część z niego jest nowa, część powstała kilka lat wcześniej i oczekiwała na wydanie, m.in. utwór „Heaven”, który był dla niego (jak wspomina jeden z jego przyjaciół) jak klamra, od „piekła” Avicii do spokoju i „nieba”.

Wyclef Jean powiedział kiedyś (mniej więcej): „Pracowałem z Michelem Jacksonem i on często mawiał, że muzyka w nim gra i czuje każdą nutę. Są twórcy, którzy muszą podejść do instrumentu i nacisnąć klawisz, a są tacy, że cała muzyka jest w ich głowie - taki był Tim, był jak Michael, był jak Bach, on doskonale wiedział, czego chce i cała muzyka była w jego głowie, zanim powstała”.

Jest kwiecień, Tim postanawia odpocząć i wyjechać. Wybrał się Omanu i - jak się później okaże - była to ostatnia podróż w jego życiu.

Muskat, 19 kwietnia 2018 r. - będąc na jachcie ze znajomymi, publikuje swoje ostatnie zdjęcie na Instagramie.



(Tu niestety muszę opierać się na niepewnych źródłach, ale jest to według mnie najbardziej prawdopodobny scenariusz dalszych wydarzeń, które opiszę poniżej).

20 kwietnia 2018 r. - Tima dopadają demony przeszłości, depresja znowu się odzywa (jego ojciec często wspominał, że w tych chwilach Tim dzwonił do niego, czasami potrafili w środku nocy przez wiele godzin rozmawiać o życiu, muzyce lub o zwykłych problemach życia codziennego).

Dzwoni do domu, rozmawia jeszcze z rodziną, która słyszy, że jest w bardzo złym stanie - do tego stopnia, że jego brat pędzi na lotnisko i rusza do niego samolotem.
Tim spędza wieczór w wynajętym domu, jest sam, niestety jest też po spożyciu sporej ilości wina, do głosu dochodzą demony przeszłości. Trudno powiedzieć, co się działo w jego głowie, na pewno wrócił lęk, na pewno panika, ból - wzmaga się agresja i złość, że pomimo tylu wyrzeczeń i zmian nie może oderwać się od tego i iść dalej. Z wściekłości wyładowuje swoją agresję na mieszkaniu, tłucze butelki po winie, chwyta w amoku szkło i nacina sobie żyły w ręce (według nieoficjalnych źródeł, również szyję). Szał ustępuje, wraz z upływem krwi z organizmu uchodzi z niego życie, słania się na podłogę salonu i umiera w samotności. Jego brat wielokrotnie próbuje się z nim kontaktować, ale jego telefon milczy. Przylatuje do Maskatu rano, jednak gdy tego poranka ekipa sprzątająca wchodzi do pokoju Tima, on leży bez ducha na podłodze.

2019 - SOS

Dwa miesiące po tym wydarzeniu odbywa się uroczyste pożegnanie. Tim zostaje pochowany z honorami w Sztokholmie przy akompaniamencie wojskowej orkiestry grającej jego utwory. W ostatniej drodze na cmentarz towarzyszą mu rodzina i przyjaciele. Miejsce pochówku zostaje utajnione, na cmentarzu widnieje jedynie tabliczka z jego imieniem, nazwiskiem i dwoma datami - taka, która kiedyś podsumuje życie każdego z nas.

Jego ostatnie utwory musiały zostać wydane (jego majątek i prawa do wydania są w rękach rodziny) i jego ojciec, pomimo że nie może (jak twierdzi) na razie słuchać jego muzyki, decyduje, by wydać jego ostatnią płytę, którą nazwał po prostu „Tim”.
Jego strona internetowa daje możliwość wpisania kilku słów o nim i do dziś jest tam kilka milionów wpisów, które są dodawane codziennie.
Ojciec Tima przeznaczył dochód z płyty na fundację imienia jego syna, mającą pomagać osobom, które, tak jak Tim, nie radzą sobie z problemami natury psychicznej, osobistej.

13 grudnia 2019 roku odbył się koncert z muzyką ku jego pamięci w Sztokholmie, gdzie zagrano jego największe utwory na żywo - serdecznie polecam obejrzenie, dochód z koncertu zasilił konto fundacji Tima.



Proszę cię, Ty, który dotarłeś do tego miejsca, zobacz wersję „Levels” z „Tribute Concert” z 13.12.2019 - to chyba najlepiej zamyka to, co tu napisałem i wyjaśni, że dla wielu ludzi na świecie Tim Bergling - AVICII ◢◤ to wielki artysta, który poruszył wiele serc i w mojej pamięci - jak i wielu ludzi - ma już stałe miejsce.

60

Oglądany: 67397x | Komentarzy: 121 | Okejek: 368 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

15.05

14.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało