Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nie ma pracy dla ludzi z Twoim wykształceniem? To patrz na to...

51 904  
216   53  
Pieniądze dosłownie leżą na ulicy... albo w wodzie. Zostawmy jednak w spokoju doskonale zarabiających (50-100 tys. dolarów rocznie) poszukiwaczy piłek golfowych i przyjrzymy się zajęciom dziwniejszym nawet od tego.

#1. Poławiacze radioaktywnych mew

18886309ed492d81.jpg

Człowiekowi łatwo zakazać wstępu na potencjalnie radioaktywnie skażone tereny – z dużym prawdopodobieństwem do tego ograniczenia zastosują się nawet najbardziej krnąbrne osobniki. Zwierzęta przekonać już nieco trudniej, zwłaszcza ptaki. Z tym problemem zmagano się w Wielkiej Brytanii, a dokładniej w zakładzie Sellafield zajmującym się przerobem odpadów jądrowych. Dobrego rozwiązania niestety nie znaleziono. Uznano więc, że mniejszym złem będzie zatrudnienie myśliwych do odstrzału mew i gołębi zapuszczających się tam, gdzie nie powinny – by uniknąć rozprzestrzeniania promieniowania. Tym samym myśliwi mają zajęcie, a wielka lodówka stopniowo zapełnia się nieszczęsnymi ptakami.


#2. Stacz

188863181912bb72.jpg

Wydawałoby się, że profesjonalny stacz kolejkowy, który w zamian za określone wynagrodzenie zgodziłby się poświęcić swój czas na odstanie godzin czy nawet dni w kolejce, to zawód przynależny do czasów słusznie minionych. Nic z tych rzeczy – w ostatnich latach przeżywa swoisty renesans. I nie tylko w Polsce, gdzie odżywa przy okazji premier czy szczególnie atrakcyjnych promocji (albo kolejek do wydziałów komunikacji...). Tak samo dzieje się w Ameryce. Jeden z zawodowych kolejkowiczów, niejaki Robert Samuel, na swoich usługach zarabia nawet do 1000 dolarów tygodniowo – a to, trzeba przyznać, pensja nie do pogardzenia. Zwłaszcza w kontekście umiarkowanie skomplikowanych obowiązków zawodowych...


#3. Zasłaniacz tablic rejestracyjnych

1888632377118ff3.jpg

Nowoczesne problemy wymagają nowoczesnych rozwiązań? Trochę tak, trochę nie – bo choć problem iście jest nowoczesny, to już rozwiązanie... bardzo tradycyjne, by nie powiedzieć: prymitywne. Rzecz w tym, że Iran postanowił rozprawić się z korkami w swej stolicy i zdecydował, że w określone dni po drogach poruszać mogą się tylko samochody z numerami rejestracyjnymi kończącymi się cyfrą parzystą, a w inne – nieparzystą. Zamiast kupować drugi samochód – i liczyć na numery "z drugiej partii" – Irańczycy postanowili... zatrudniać zasłaniaczy tablic rejestracyjnych. To piesi czy motocykliści, którzy chodzą/jeżdżą bezpośrednio przed lub za samochodami, by osłaniać nielegalne danego dnia tablice przed czujnym nadzorem ulicznych kamer Teheranu.


#4. Poławiacz rowerów

18886344e96caf44.jpg

W samym Amsterdamie, stolicy Holandii, rowerów jest więcej niż stałych mieszkańców. Z punktu widzenia ekologii zastąpienie transportu spalinowego tym zasilanym siłą ludzkich mięśni jest z pewnością pozytywne... ale ma też swoje gorsze strony. Jedną z nich są rowery lądujące w miejskich kanałach. Czy znajdują się tam przez nieuwagę użytkowników, czy w konsekwencji odreagowywania stresu przez kierowców samochodów, to inna kwestia. Fakty są jednak takie, że wyławianie rowerów z amsterdamskich kanałów może być pełnoprawnym zajęciem. Tym bardziej że rokrocznie wydobywa się z wodnych czeluści od 12 do 15 tysięcy jednośladów. Warto zaznaczyć, że w holenderskich rzekach lądują też samochody (mniej więcej jeden na tydzień) – ale o to akurat trudno oskarżać żądnych zemsty rowerzystów.


#5. Chłopiec do bicia

1888633f0053e595.jpg

Macie dość przeświadczenia, że władzy wolno więcej, a obowiązujące przepisy dotyczą wszystkich, tylko nie samych rządzących? Chciałoby się napisać, że nie będzie to trwać wiecznie, ale pewnie byłoby w tym twierdzeniu zbyt wiele naiwności. W zamian stwierdzić wypada, że było tak od dawna. Przed laty istniała nawet specjalna profesja tzw. chłopców do bicia. Byli to pochodzący z niższych warstw społecznych chłopcy, których asygnowano młodym książętom, by zbierali za nich cięgi, kiedy ci dopuszczali się jakichś niestosowności. Rzecz w tym, że karę za złe zachowanie wymierzyć należało. A że nie wypadało lać po tyłku przyszłego następcy tronu, to baty zbierał niewinny – otrzymując za to pewną rekompensatę.


#6. Białe małpy

1888636e92880096.jpg

Już samo określenie brzmi dość rasistowsko, ale ponieważ znajdujemy się w miejscu, które nigdy z przesadnej poprawności politycznej nie słynęło, możemy chyba nazywać rzeczy po imieniu. Tym bardziej że nazwa "białe małpy" pasuje w tym przypadku idealnie. O co chodzi? O osoby "kaukaskiego pochodzenia" zatrudniane w chińskich firmach wyłącznie do... sprawiania dobrego wrażenia. Ich zadaniem nie jest jakakolwiek faktyczna praca. Mają tylko być i się pokazywać, powodując tym samym, że firma postrzegana będzie jako bardziej międzynarodowa – i przez to bardziej wartościowa. Specyficzna kultura, specyficzne czasy – można by powiedzieć. A w ślad za nimi specyficzne rozwiązania.


#7. Dupa

188863589c7106e7.jpg

Zarabiać tyłkiem można na różne sposoby... przy czym w ostatnich latach wymienić można o jeden sposób mniej. Swoją posadę stracił jedyny zarejestrowany w Wielkiej Brytanii "rectal teaching assistant", czyli – bez wdawania się w poezję przekładu – osoba użyczająca swojego odbytu uczącym się przyszłym lekarzom. O ile naprawdę wielu rzeczy można nauczyć się z książek i teorii, o tyle nic nie zastąpi praktyki – także tej proktologicznej. I przez lata ów asystent jeździł po kraju, oferując swoje usługi na różnych uczelniach. Skończyło się jednak dolce vita i asystent przestał być w Wielkiej Brytanii potrzebny. Zastąpiła go zdobycz techniki – sztuczne modele pozwalające nauczyć się tego samego, tylko w nieco bardziej komfortowych warunkach.

3

Oglądany: 51904x | Komentarzy: 53 | Okejek: 216 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.05

13.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało