Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jeden utwór potrafi obalić dyktatora, a inny leczy raka - Oto kompozycje, które miały realny wpływ na ludzkie życia i losy historii!

39 013  
124   34  
To tylko zwykła piosenka, napisana gdzieś pomiędzy kolejną butelką whisky i dwoma szczurami koksu. Niby nic, a jednak w odpowiednim czasie i miejscu zwykła muzyczna kompozycja potrafi naprawdę nieźle namieszać i na przykład stać się rewolucyjnym hymnem, ratować ludziom życie czy pomóc w obaleniu panamskiego hegemona!

#1. Utwór „Panama” Van Halen pomógł w pochwyceniu panamskiego dyktatora

Manuel Noriega był panamskim politykiem, który przez lata współpracował z CIA i pomagał w zwalczaniu komunistycznych grup partyzanckich w krajach Ameryki Środkowej. W ciągu 27 lat swojej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi lojalny Panamczyk nie tylko zarobił sporo hajsu (mówi się nawet o 200 tysiącach dolarów rocznie), ale i zdołał stanąć na czele armii swojego kraju, a w 1981 roku został jego dyktatorem. Władze USA przymykały oko na kolejne sfałszowane wybory w Panamie, machlojki i nie do końca humanitarne posunięcia Noriegi, dopóki ten angażował się w akcje CIA wymierzone przeciw znienawidzonym komunistom z Nikaragui i Salwadoru.


W połowie lat 80. dyktator nie tylko przestał się garnąć do dalszej pomocy amerykańskim agencjom, ale i zaczął robić bardzo dochodowe biznesy z narkotykowymi baronami. Największym jego błędem było jednak rozpoczęcie współpracy z Kubą. W 1989 roku Amerykanie dokonali inwazji na Panamie, a Noriega dał dyla do budynku, w którym mieściła się ambasada Watykanu. Myślał bowiem, że znajdzie tam azyl. Tymczasem żołnierze armii USA postanowili czym prędzej wykurzyć obalonego hegemona z jego kryjówki. Przed siedzibą nuncjatury papieskiej wystawiono potężne głośniki, z których 24 godziny na dobę puszczano składankę z muzyką heavymetalową, gdzie najczęściej granym kawałkiem była kompozycja „Panama” Van Halen.



Po kilku dniach pierwszą osobą, która się „złamała”, był watykański ambasador… Manuel wytrzymał nieco dłużej, bo aż 10 dni. Po tym czasie skapitulował i opuścił budynek. Od razu został pochwycony przez żołnierzy i przewieziony do USA, gdzie przesiedział w pierdlu ćwierć wieku.


#2. David Hasselhoff rozgrzał niemieckie serca do burzenia murów!

Hoff to dziś żywy symbol przaśnej kultury epoki, w której rządziły 8-bitowe komputery, kinowi bohaterowie mieli jaja ze stali, a w muzyce królowały syntezatory. Jeśli lata 80. miałyby mieć czyjąś twarz, to byłoby to anielskie oblicze Davida. Sławny artysta królował nie tylko na telewizyjnych ekranach, ale i popełniał szlagierowe piosnki. Jedną z nich był wydany w 1989 roku utwór „Looking for Freedom” – cover utworu nagranego 10 lat wcześniej przez innego germańskiego śpiewaka, Jacka White’a.


Kawałek w wykonaniu Hasselhoffa pobił rekordy słuchalności, a Hasselhoff dostawał mnóstwo zaproszeń do programów telewizyjnych, aby tam wykonać swój przebój. Jednym z takich programów był Silvester Show. Muzyk powiedział wówczas: „Nie zgadzam się. No, chyba że sprawa dotyczyłaby występu nad murem berlińskim”. Minęło bowiem kilka tygodni od momentu kiedy ten symbol podziału pomiędzy wschodem i zachodem zaczął się walić. Władze telewizji zgodziły się i w Nowy Rok David wzbił się na specjalnym podnośniku ponad istniejący jeszcze mur, aby odśpiewać „Looking for Freedom”. W ten sposób legendarny artysta będący symbolem lat 80., dla wielu stał się też symbolem jednego z ważniejszych wydarzeń schyłku zimnej wojny!



#3. THUNDER! - AC/DC przypadkiem przyczyniło się do walki z nowotworami

W 1990 roku premierę miał „The Razor’s Edge” - album legendarnej grupy AC/DC, na którym to znalazł się jeden z największych przebojów tego zespołu, czyli „Thunderstruck” – kompozycja, która jest wręcz wzorowym przykładem hardrockowego pierdolnięcia i tego, jak powinno się grać krwistą, porośniętą jajami muzykę. Okazuje się, że oprócz swojego energetycznego potencjału, numer ten odnalazł dla siebie jeszcze jedno zastosowanie.


Uczeni z University of South Australia odkryli, że puszczanie głośnej muzyki rockowej może zwiększyć skuteczność terapii antynowotworowej. Chodzi o to, że mikrokapsułki zawierające używany przy chemioterapii lek camptothecin są porowate i żeby całkowicie wypełnić się tą substancją, muszą zostać wprowadzone w drgania. Badacze zauważyli, że najlepiej do tego nadaje się hard rock grany głośno. Wybór padł na „Thunderstruck” i jak się okazało – legendarny szlagier AC/DC sprawdził się tu znakomicie!



#4. „Runaway Train” - kawałek o depresji, który pomógł odnaleźć zaginione dzieciaki

W 1993 roku zespół Soul Asylum pochwalił się na łamach muzycznych telewizji swoją power-rockową balladą pt. „Runaway Train”. Numer ten był dość osobisty, bo traktował o walce z depresją, którą w tamtym czasie prowadził Dave Pirner - lider grupy. Jednak to nie sama kompozycja miała tutaj szczególnie wielką moc, ale teledysk, który do niej nakręcono. Za kamerą video promującego ten utwór stanął Tony Kaye – późniejszy twórca „American History X”.


W klipie oprócz wyreżyserowanego materiału prezentowane się zdjęcia dzieciaków, które zaginęły, a na początku materiału pojawia się napis informujący o ilości zaginięć młodych ludzi w danym kraju. I tutaj zastosowano dość interesujący zabieg - powstało kilka wersji teledysku, a każdy z nich różni się wspomnianą informacją otwierającą utwór oraz fotografiami poszukiwanych małolatów. Dzięki temu np. widzowie w Wielkiej Brytanii parę razy dziennie bombardowani byli tymi zdjęciami. W pełnej wersji klipu, na jego końcu wyświetlał się numer telefonu, pod który należało dzwonić w wypadku znania miejsca pobytu zaginionych. O ile takie np. VH1 prezentowało materiał w całości, to już MTV ucinało ostatnie sekundy video, bo włodarze tej stacji nie chcieli, aby teledysk mylony był z ogłoszeniem społecznym…
Na szczęście mimo to eksperyment, na który zdecydowali się muzycy z Soul Asylum, odniósł sukces. Kawałek długo okupował listy przebojów, a w tym czasie udało się odnaleźć aż 26 dzieciaków!



#5. Whitney Houston pomogła Husajnowi wygrać wybory (znaczy się – i tak by je wygrał, ale tak to chociaż miał łzawy soundtrack...)

Będąc dyktatorem, nie musisz się martwić o wynik wyborów. Nie zmienia to jednak faktu, że takowe muszą się odbyć. I tak też było w przypadku Iraku, kiedy to w 2002 roku Saddam Husajn ubiegał się o kolejną kadencję naczelnego ciemiężyciela i despoty.


Okazuje się, że iracki hegemon miał wielką słabość do pewnej kompozycji napisanej przez Dolly Parton, ale znanej bardziej z wykonania Whitney Houston. Mowa oczywiście o „I Will Always Love You”. Raczej mało prawdopodobne, aby artystka udzieliła Saddamowi zgody do wykorzystania swojego hitu w jego kampanii, no ale stało się – w irackiej telewizji bez przerwy emitowane były klipy, w których to Husajn całuje pacholęta, strzela z karabinu i pozuje z dumnie wypiętą piersią.
Gdyby nie to, że mówimy o człowieku, który dzierżył władzę absolutną i w najgłębszym poważaniu miał demokrację, to śmiało można by rzec, że dzięki Whitney wygrał wybory. Wyniki mówią same za siebie – 100% Irakijczyków zagłosowało na Saddama. No proszę – jaki zgodny naród. Zero podziałów! Teoretycznie Husajn powinien rządzić do 2009 roku, ale jak wiadomo, zdążył zawisnąć przed końcem swej kadencji…



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
5

Oglądany: 39013x | Komentarzy: 34 | Okejek: 124 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.04

19.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało