Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CXXV - Ja go już gdzieś widziałam...

36 982  
6   32  
Po lekturze dzisiejszego wydania Autentyków, dowiecie się, jaki materiał najlepiej amortyzuje upadki oraz kto kreuje naszą politykę zagraniczną. Bardziej strachliwych czytelników uspokajamy. Nasza armia jest w dobrej kondycji - żołnierz Wojska Polskiego wykonuje rozkazy przełożonych doskonale...

ELEMENT PRZETARGOWY

Gwoli wyjaśnienia: pracuję w firmie, która zajmuje się m.in. usługami hostingowymi. Jednym z naszych klientów jest duża rosyjska firma, zajmująca się tym samym (my sprzedajemy im, a oni reszcie Iwanów). Kontaktem z nami, z ich strony, jest niejaki Misza, który od zarania dziejów namolnie domaga się "dostępu do shella" (nie wiem co to znaczy - nie moja działka, ale odmawianie potrzebującemu dostępu do muszli uważam za sadyzm). Dzisiejsza rozmowa telefoniczna naszego admina (dziwnym trafem też Michał) z owym Miszą:
- ...
- Nie, k**wa, mówiłem już, że nie dajemy dostępu!
- ...
- Nie, nie i jeszcze raz nie, paniał?
- ... (w tym momencie padła jakaś groźba, bądź ultimatum)
- I CO K**WA! GAZ NAM ODŁĄCZYCIE?

by Trupojad

* * * * *

A BUZI?

Opowieść z second-hand’u. Pewien osobnik (nazwijmy go Maciek) udał się na egzamin prawa jazdy w Walentynki. Zakupił kartkę z życzeniami dla swojej lubej przed "zdawką". Zapakował ją w kopertę i schował do kurtki. Gdy już zasiadł do samochodu egzaminacyjnego, wyjął podarek, gdyż mógłby się pomiąć i położył go w schowku na desce rozdzielczej. Po około 5 minutach jazdy lekko zdenerwowany Maciek spostrzegł, że nie włączył świateł, ale z miną pokerzysty twardo kontynuował. Panowie szczęśliwie dotarli do celu, Maciek zaparkował samochód, a pan egzaminator, jak gdyby nigdy nic, wziął kopertę i po:
- Gratuluje, zdał pan.
wyszedł z samochodu...

by lukasgt

* * * * *

TEN TO MA SZCZĘŚCIE...

Tuż przed sylwestrem mieliśmy mały wypadek samochodem. Przód skasowany, odholowaliśmy złom do pobliskiego znajomego, Heńka blacharza, co to każdy samochód, w jakim by nie był stanie, wyklepie. Stoimy w warsztacie, na co Henio złota rączka, lekko wstawiony, patrzy krytycznym okiem na dzieło i mówi, że się wyklepie.
Niestety, podczas oględzin, żeby lepiej widzieć, przechylał się coraz mocniej w jedną stronę, aż wreszcie lekko przesadził i wpier**lił się do kanału. Myślałem, że Heniek się zabił, taki huk wydała jego czaszka w momencie styku z podłożem. Wszyscy troskliwie zaglądamy do kanału...
- Heniek, kufffa żyjesz?
- Taaak... Dobrze, że beton zamortyzował upadek...

by jareklan

* * * * *

ROK 2006 BĘDZIE JESZCZE LEPSZY

Noc sylwestrowa, krótko popółnocnie. On i ona - świeżo upieczeni prawnicy, cztery miesiące po ślubie.
Ona - Kochanie, czy rok 2005 był dla ciebie szczęśliwy?
On - Tak kochanie, przecież wzięliśmy ślub! (Cmok) Ale następny rok będzie jeszcze lepszy. (Cmok)
Ona (zalotnie) - A czemuż to?
On - W 2007 r., o tej samej porze, będziemy małżeństwem więcej niż 365 dni...
Po czym dodaje rozmarzonym głosem:
- ...i będziemy sobie mogli rozliczyć wspólnego PIT’a!

by pfefferminztee

* * * * *

MAŁYSZOMANIA

Może to nie śmieszne, bo spotykałem się z różnymi reakcjami na tą opowieść. Jest to jak najbardziej autentyk (zresztą kawał nie mógłby być taki idiotyczny). Praca. Siedzi sobie koleś, który zajmuje się rozliczaniem handlowców, a jest to robione w dosyć prymitywny sposób (oni wysyłają raport w Excelu i tu jest przerabiany). No i jest handlowiec o wdzięcznym nazwisku "Zając", którego tenże człowiek nie trawi, bo co jakiś czas odpierdziela coś z tymi raportami. Co jakiś czas słychać jego "krytyczne uwagi" apropos tego handlowca.
Pewnego dnia, siedzimy sobie w pokoju, gdy odzywa się tenże człowiek:
- No nie! Znowu! Nie będę mówił kto, ale jak go spotkam, to mu SKOKI z dupy powyrywam.

by Ystad

* * * * *

JASNO WYTYCZONY CEL

Sylwester rok temu. Ekipa siedzi i w najlepsze spożywa produkty polskiego przemysłu spiry... - no wódkę. Jedna dziewczyna nie pije, maluje się.
- Elka napij się.
- Nie teraz.
- No Elka, nie wygłupiaj się.
- Później.
- No Elka, nie napijesz się z nami?
- Chwileczkę, najpierw makijaż, potem wódka, mam w życiu priorytety.

by futurysta

* * * * *

TYLKO JEDZENIE IM W GŁOWIE

Jakiś czas temu musiałem na klasową wigilie kupić prezent dla koleżanki. Pewnego dnia, gdy przyjechała ciotka, zapytałem się, co by mi doradziła kupić. Na to usłyszałem, że:
- No może jakieś perfumy, no ale w sumie nie wiem, pomyśl sam.
W tym czasie ojciec kazał mi iść kupić jakieś gołąbki gotowe, albo coś w tym stylu, bo lodówka pusta i na obiad nic nie ma. Wróciłem i na wstępie mówię:
- No, tato, kupiłem pulpety, bo gołąbków nie było.
Na to ciotka, budząc się z odrętwienia:
- No nie wiem, czy jej się spodobają, ale skoro sądzisz, że tak, to twoja sprawa.

by avis

* * * * *

ZACHODNIE TRENDY

Były wspólnik mojego ojca (z czasów, gdy już byliśmy po zmianie ustroju, ale jeszcze nie utonęliśmy w biurokracji), chłop z pochodzenia, który miał szczęście, w owych czasach, się wzbogacić, budował dom. Ktoś mu powiedział, że w nowoczesnym domostwie powinien być oprócz sedesu bidet, tak jak na zachodzie.
Więc zrobił sobie i sedes i bidet Tyle, że umieścił je w osobnych pomieszczeniach.

by Aleister

* * * * *

Z PORADNIKA BABUNI

Kumpel ostatnio opowiedział mi taką historię :
Rzecz dzieje się w święta, już późny wieczór, w pokoju pozostali tylko: kolega, jego matka, wujek, babka i ojciec. Babcia ogląda sobie coś w telewizji i jednym uchem słucha tego co w TV, a drugim tego, co przy stole. Wujek i ojciec już trochę wstawieni, zaczęli dyskutować na tematy nie dla dzieci tzn.: "A konie to mają **uja metr długości". Wtedy w telewizji pokazali jakiegoś buntownika z irokezem na głowie...
Kolega - Matka, patrz! Taką fryzurę sobie zrobię!
Mama - No i jak ty będziesz z takim czymś na wykładach siedział?
Wtedy babka, nie całkiem zorientowana, mówi:
- No jak to jak? Przywiąże do kolana i będzie siedział...

by piok_

* * * * *

SPOSÓB NA ŁATWY ZAROBEK

Siedzę sobie dzisiaj ze znajomymi... [K]umpel do [Z]najomej:
[K] - Słuchaj Donka, jest taka sprawa - możemy w łatwy i przyjemny sposób zarobić po 500 zł.
[Z] - ???
[K] - Słyszałaś o tzw. Becikowym?

by ciesiolek

* * * * *

WESTERN PO POLSKU

Otóż było to gdzieś na początku lat ’80-tych. Mój osobisty, najbliższy przodek z kolegą jechali przez Polskę Kamazem. Traf chciał, że w tym samym czasie, pewnemu wiejskiemu gospodarzowi spłoszył się koń. Gospodarz, niewytrenowany w kowbojstwie, nie mógł Romka, tfu! konia, dogonić. Zawsze uczynny pasażer wysiadł i dogonił zgubę, kiedy zjawił się właściciel. Wywiązała się taka oto rozmowa... Kolega:
- Panie, za to się flaszka należy.
Gospodarz:
- Za co flaszka?
Słysząc te słowa, kolega uderzył konia w zad i krzyknął:
- To leć!

by faraday

* * * * *

TO MUSIAŁA BYĆ DOBRA SZTUKA

Siedzę sobie wczoraj z ukochaną w teatrze, czekamy na rozpoczęcie przedstawienia (sztuka "Mayday2"), a kobieta siedząca w rzędzie przed nami, zwraca się do swojego faceta:
- Marek, to o czym ten film ma być?
Końcówka pierwszej części przedstawienia była bardzo śmieszna... Sporo gagów i wesołych sytuacji. Po nich nastąpiła przerwa. Gość (ten sam co wyżej) roześmiany gagami, zwraca się do dziewczyny (tej samej co wyżej):
- No... Ale to niezła sztuka jest... (zapewne w domyśle przedstawienia)
Ona, patrząc na przechodzącą właśnie obok blondynkę w mini z "wysokim zawieszeniem":
- Marek! Ale Ty jesteś świnia! Za innymi babami się oglądasz...

by mroovek

* * * * *

TAK JEST PANIE PUŁKOWNIKU!

Kolega mi opowiedział historyjkę, jak to jeden młody siedział na dyżurze w parku maszyn i zadzwonił jakiś pułkownik z pytaniem, czy jest hipol (taki olej maszynowy). A tak się dziwnie złożyło, że na jednostce był sierżant, który właśnie miał na nazwisko Hipol... No i rozmowa wyglądała tak:
- Szer. taki i taki melduje się...
- Pułkownik xxx... Jest tam u was hipol?
- Zaraz sprawdzę...
(pauza)
- Panie Pułkowniku melduję, że sierżanta Hipola nie ma na Parku Maszyn...
- OLEJ BARANIE!
- Tak jest... Olewam! (Prask)

by Misiek666

* * * * *

JA GO JUŻ GDZIEŚ WIDZIAŁAM...

Idę sobie po zakupy. Jakaś znajoma twarz pana uśmiecha się przyjaźnie. To ruszyłam, tak ze 4, te szare komórki. One się tak skupiły i wymyśliły, że jak nic to ten ksiądz po cywilu. Szczerze się uśmiechnęłam i mówię, tak żeby ładnie było:
- Niech będzie pochwalony.
Taa... To był listonosz - też po cywilu.

by luna_aaa


Chcesz poczytać więcej autentyków? To wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne", tam też możesz opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), a być może za tydzień to właśnie Ty rozbawisz na naszej stronie głównej czytelników kolejnych Autentyków!

Oglądany: 36982x | Komentarzy: 32 | Okejek: 6 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.04

16.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało