Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak wygląda życie u boku influencera - opowiadają bliskie im osoby

70 072  
161   101  
Na obrazkach ich życie wygląda na idealne: drogie samochody, markowe ubrania i podróże po pięknych miejscach - to wszystko wydaje się normą. A jak jest naprawdę? Dziś oddajemy głos tym, którzy znają influencerów osobiście - z nieco innej strony.

#1.



Miałam kiedyś serdeczną przyjaciółkę, która jest teraz influencerką. Jest zarazem niezwykle szczera, jak i kłamliwa - jeśli ma to w ogóle sens. Z jednej strony działa na rzecz wzmacniania poczucia własnej wartości wśród kobiet, pomaga ludziom zaakceptować samych siebie i buduje ich pewność siebie, z drugiej zaś niektóre jej anegdoty o tym, jak "trudno było jej się dopasować do otoczenia" są kompletnym łgarstwem. Była rozchwytywana, każdy facet się w niej kochał. Nie chcę podważać jej wewnętrznych rozterek, ale opowieści o tym, że w szkole notorycznie jej dokuczano to zwyczajne kłamstwa. Jest autentyczna w tej chęci przekazywania ludziom pozytywnej energii, ale chciałabym, żeby robiła to mówiąc prawdę.

by notamonth

#2.



Mam sąsiadkę, która jest influencerką. Do tworzenia scenek swojego jakże szczęśliwego życia wykorzystuje swoje dzieci. Krzyczy na nie, żeby się uśmiechały - pewnego razu darła się, że ma w dupie, że sok im nie smakuje, tylko mają udawać, że jest smaczny i uśmiechać się do kamery. Jeden wielki fałsz, nie znoszę tego.

by Used-Parsley-8754

#3.



Moja przyjaciółka umawiała się swego czasu z bardzo znanym instagramerem. Zaprosił nas kiedyś do swojego domu na imprezę świąteczną i wtedy zdałam sobie sprawę, jakim fałszem karmią nas media społecznościowe.

Koleś wcale nie miał samochodu, którym chwalił się na swoim profilu. Wynajął go, zrobił kilka fotek i zwrócił. Jego dom znajdował się też w innym mieście, niż twierdził publicznie. Nie wydaje mi się jednak, aby skłamał ze względów bezpieczeństwa. Po prostu wmawiał ludziom, że mieszka w bardzo drogim do życia miejscu, a w rzeczywistości mieszka dużo skromniej. Poprosił mnie, żebym przesłała mu filmiki, które nakręciłam na imprezie, po czym je opublikował i nawet mnie nie otagował, bo "mam za mało followersów". Najbardziej żenujące było jednak to, jak na imprezie ci wszyscy instagramerzy przekrzykiwali się wzajemnie, sypiąc żarcikami, które nigdy nie chwytały.

Facet po prostu oszukuje miliony ludzi.

by nerdyabout

#4.



Posiadanie takiego znajomego bywa niezwykle irytujące. Jeden z moich ziomków ciągle nagrywa to, co robimy i wrzuca do internetu. Dochodzi do sytuacji, kiedy ludzie zaczepiali mnie na ulicy i o niego wypytywali, a ja nie miałem pojęcia z kim gadam.

Bierze to górę nad wszystkim co robi i wielokrotnie wpływało na jego związki. Przez swoją obsesję nie potrafi na dłużej utrzymać przy sobie żadnej dziewczyny. No ale trzeba przyznać, że od czasu do czasu ma przez to jakieś profity.

Po tym, jak prawie wykopałem go ze swojego życia przez ciągłe wrzucanie mnie do sieci, doszliśmy do porozumienia, że kiedy ma zamiar zrobić jakieś zdjęcie lub nagrać filmik, daje mi telefon i to ja jestem operatorem - po to, żeby nie pojawiać się w tych materiałach. Jak dla mnie ten sposób się sprawdza.

by S_204

#5.



Siostra mojej byłej jest influencerką (uroda/makijaż) z ponad milionem subów na YouTube.

Ta dziewczyna jest bezustannie znerwicowana i ma niesamowicie niską samoocenę. Każdy negatywny komentarz wytrącał ją z równowagi, brała przez to mnóstwo leków na nerwy. Tymczasem jej posty przedstawiają zawsze piękną, szczęśliwą dziewczynę, która dużo podróżuje itd., chociaż w rzeczywistości ma bardzo mało znajomych (przynajmniej z tego co widziałem - ma po prostu dużo fanów).

Wyglądało to okropnie. Czar prysł (odnośnie ich perfekcyjnego/szczęśliwego życia), ale jestem wdzięczny, że mogłem widzieć, jak to wygląda od kulis.

by mustsurvivecapitlism

#6.



Może nie tyle jestem bliskim influencera, co chyba sam jestem "influencerem". Mam ponad 150 tys. subów na YouTubie. Na początku to była naprawdę dobra zabawa, ale teraz czuję na sobie ciągłą presję. Jeśli popełnię jeden drobny błąd, wszystko co budowałem przez lata może pójść w piach. Nigdy nie wiem, czy nowi znajomi lubią mnie za to, jaki naprawdę jestem, czy chcą mieć jedynie "znajomości". I chociaż to o czym opowiadam na kanale nie dotyczy mnie samego, to czytanie komentarzy na temat tego jak wyglądam, jak mówię itd. może naprawdę zryć psychikę. Jeśli się nie zdystansujesz, może to kompletnie zaburzyć sposób, w jaki sam siebie postrzegasz. Bardzo pomagają przyjaciele, którzy nie mają nic wspólnego z mediami społecznościowymi.

by JoshMiles

#7.



Znam pewną aspirującą influencerkę, która odpowiada na swoje posty z konta męża, wychwalając samą siebie. Następnie odpisuje na te komentarze ze swojego konta, dziękując za pozytywne reakcje - naprawdę przekomiczna lektura.

by Sydneyfigtree

#8.



Mam znajomą, która w ciągu ostatnich 5 lat nie pojawiła się na żadnej imprezie, na którą ją zaprosiłam, bo chodzi tylko na takie, które "sprzyjają jej interesom". Często mawia coś w stylu "wszyscy wykorzystujemy się nawzajem z takiego czy innego powodu". Zdarza się, że wysyła mi tę samą wiadomość po kilku dniach, bo wysyła ją hurtowo do wielu osób na zasadzie kopiuj/wklej i nie pamięta, komu już wysłała, a komu nie.

Mimo wszystko kilka razy w ciągu roku kontaktuje się ze mną i twierdzi, że jestem jedną z jej najlepszych przyjaciółek. Jakoś tak tego nie odbieram. Mówiłam jej o tym, ale ona powtarza, że "tak się potoczyło jej życie, interesy są teraz na pierwszym miejscu i jeśli nie potrafisz tego zaakceptować, to chyba nie jesteś prawdziwą przyjaciółką".

by Cirrus-Ramparts

#9.



Mam znajomą, która ma ponad 130 tys. subów na YouTube. Jej kanał to czyste szaleństwo - wieczne dramy, popaprane historie itd. W dodatku ma nawyk mówienia jak dziecko i zwraca się do siebie w trzeciej osobie. W rzeczywistości to niesamowicie spokojna i wyważona osoba. Jest po prostu bardzo inteligentna i wie, co się dziś dobrze sprzedaje.

by eraser_dust

#10.



Jacy są influencerzy? Nudni, jeśli mam być szczery. Mam taką znajomą - owszem, atrakcyjna kobieta, ale przeglądając jej media społecznościowe moglibyście dojść do wniosku, że jest supermodelką zarabiającą miliony i jeżdżącą non stop na jakieś wycieczki.

Tak naprawdę przez większość czasu nie pracuje, zarabia rocznie średnio ok. 10 tys. dolarów. Jej chłopak zarabia ok. 60 tys., co wystarcza im na niezłe mieszkanie z trzema sypialniami, a ona ma całą masę rupieci, którymi przystraja na różne sposoby każde pomieszczenie w taki sposób, aby wydawało się, że bywa w różnych egzotycznych miejscach. Dwa razy w roku jadą na wakacje w jakieś fajne miejsca, gdzie robią mnóstwo zdjęć, które ona przez resztę roku wrzuca na swoje profile, udając, że ciągle jest w jakimś nowym miejscu.

Prywatnie to bardzo miła, rozważna i czarująca osoba, ale zawsze kiedy się spotykamy mam wrażenie, że jestem towarzyszem do wypłakania się i narzekania, że nic w życiu nie osiągnęła. Szczerze powiedziawszy, to naprawdę smutne. Ale biorąc pod uwagę jej kreatywność i osobowość wydaje mi się, że kiedyś osiągnie to, o czym marzy.

by LemonFly4012

#11.



Znajomość z kimś takim jest niezwykle irytująca. Zakończyłam swoją przyjaźń właśnie przez to, że wszystko było dla niej okazją do sesji zdjęciowej. Nie można było normalnie wyjść na lunch lub pójść do kina, bo od razu wyciągała telefon, żeby robić zdjęcia. Nie uczestniczyła z naszą paczką znajomych w żadnej aktywności, która jej zdaniem było "nieestetyczna". A kiedy już za coś się brała, była tak skupiona na pozowaniu z nami do zdjęć, że po pierwsze: nie potrafiła cieszyć się z samej aktywności; a po drugie: nikt inny nie mógł, bo psuła wszystkim humor.

I może zabrzmi to żałośnie, ale nie mogła nawet założyć zwykłego t-shirta i legginsów (bo sesja zdjęciowa, rzecz jasna). Nawet zwykła posiadówa wieczorem przy filmie musiała przeistoczyć się w wielką produkcję, a czasem człowiek potrzebuje po prostu zatopić mordę w popcornie i wyglądać jak flejtuch. To zdrowe dla duszy!

Często też narzekała, jak ciężką ma pracę... W naszej paczce był wtedy ratownik medyczny, dwie pielęgniarki, nauczyciel i ja - łącząca studia, udzielanie korepetycji i pracę w sklepie. Jasne, na pewno spotykała na swojej drodze trudności, każda praca bywa czasami ciężka, ale serio, dziewczyno... Płacą ci za robienie selfików z darmowymi fantami i byciu ładną na różnych imprezach.

by MutedApricot

#12.



Dawna koleżanka. Jest KOMPLETNIE inną osobą na żywo. W sieci kreuje się na pseudo-uduchowioną zwolenniczkę pokoju i miłości, mówi o "autentyczności", "pozytywnych wibracjach", że trzeba odłożyć telefony na bok i być bliżej natury, że żyje w vanie, a jogi nauczyła się w Gwatemali itp. Tymczasem w rzeczywistości wszystko co zamieszcza jest starannie dobierane, każdy post jest reklamą, a ona sama jest dosłownie przyklejona do swojego telefonu, ma poważne problemy z niezależnością (co tydzień zakochuje się w jakimś nowym, podłym typku) i w dodatku jest rasistką.

by 666ripper

#13.



Moja kuzynka jest dość znaną modelką na Instagramie i... nienawidzi tego. Nie znosi swoich fanów, uważa, że są żałośni. Wkurzają ją te wszystkie dramy i polityczna poprawność (ma konserwatywne poglądy).

Siedzi w tym wszystkim, bo tylko tak potrafi zarabiać pieniądze. Rzuciła szkołę i robienie fotek to dla niej jedyny sposób, żeby zarobić na czynsz.

Prywatnie jest totalnym przeciwieństwem zwariowanej krejzolki, którą zgrywa w sieci. Często śmiejemy się wspólnie z wiadomości jakie dostaje, wliczając w to oświadczyny różnych kolesi i wiadomości od wkurzonych kobiet, których synowie/mężowie oglądają jej zdjęcia.

by DME2DMU

#14.



Przyjaźnię się ze sportowcem, który jest dość popularny na Instagramie. Facet jest wiecznie zanurzony w telefonie... Nigdy nie żyje tym, co się dzieje wokół niego. W jego mniemaniu jeśli świat nie dowie się o tym, że robimy właśnie coś fajnego, to tak, jakby się to w ogóle nie wydarzyło. Strasznie mnie to wkurza. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można żyć tylko i wyłącznie dla akceptacji i satysfakcji innych ludzi.

by Neither-Act1355

#15.



Umawiałam się z takim jednym. Może nie jakimś bardzo popularnym, ostatnio jak rozmawialiśmy miał w okolicach 100 tys. followersów. Czułam się na okrągło ignorowana, a jakiekolwiek akty czułości czy prezenty pojawiały się tylko wtedy, kiedy można było o nich wrzucić pościk na Insta. Prosił, żebym podwoziła go w różne fajne miejsca (on sam nie ma prawka), po czym zostawiał mnie na ławce samą i szedł gdzieś robić zdjęcia. Mocno odbiło się to na związku, zwłaszcza kiedy przybywało followersów i pojawiło się zapotrzebowanie na nowy materiał.

by 42charlemagne
22

Oglądany: 70072x | Komentarzy: 101 | Okejek: 161 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.12

02.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało