Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Podglądam ludzi w pracy cz. IV - Sekrety (część ostatnia)

50 222  
536   57  
Wszystko musi mieć swój koniec, więc dziś część ostatnia podglądacza.

Global Security Control Room Software Market 2018 Trends and Competitive Landscape Outlook - 2025 | Security room, Security, Surveillance

Każda praca, aby była dobrze wykonana, wymaga chęci, zaangażowania, doświadczenia i pomysłowości. Ochroniarze, których raczej kojarzycie z tego, że są osobami z grupą inwalidzką, mają emeryturę i nie wychylają się poza zakres podstawowych obowiązków to zmora sklepów. Muszą być, bo czasem odstraszą złodziei, a także dlatego, że ubezpieczyciel tego wymaga. Nasze grupy nie mają nic wspólnego z tymi panami, dlatego zdradzę kilka sekretów. Nie, od razu napiszę, że nie podam Wam rozwiązań, jak ukraść skutecznie! Ale kilka ciekawostek, a przy tym zdarzeń, mogę przekazać.

I tym samym jest to ostatnia część tej serii. Jak pisałem, przez niemal 5 lat zebrało się kilka historii, stąd te bardziej zabawne lub charakterystyczne (odstające od codziennej rutyny) Wam spisałem.

#1. Gdzie podziały się pistacje?!


Zastanawiające jest to (mimo tylu lat pracy), że 99,9% kradzieży nie „zarobkowych”, czyli takich codziennych, dokonują ludzie majętni. Patrząc na ubrania lub samochód, którym przybyli na zakupy, niczego im nie brakuje. Kiedyś znajomy z pracy stwierdził, że mają, bo kradną. Nie mi oceniać, ale czasami myślę, że jest w tym ziarnko prawdy.

Podczas badania jednego sklepu wyszło na jaw, że brakuje pistacji (produkt na wagę). Nic dziwnego, bo pistacje giną na potęgę i generują poważne straty dla każdego sklepu (dziwi Was cena? Odpowiedź: 20% wystawionego towaru ginie w kieszeniach lub jest zjedzone). Akurat w tym sklepie straty wynosiły 90%. To już jest alarm, bo diabli wiedzą, co naprawdę się tam dzieje. I tu pojawiamy się my. Zbadaliśmy co się dało, ale odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Nawet głęboka analiza CCTV nie pomogła. Od strony pracowników sprawa czysta, więc coś musiało się dziać przez klientów. Zainstalowaliśmy pod kartonem z pistacjami super dokładną wagę z alarmem, podłączoną do laptopa. Gdy ktoś dotykał karton, włączał się „cichy alarm” i program zapisywał godzinę oraz zmianę wagi. To porównywaliśmy z paragonami (sprzedaż). Po 3 dniach działania ustaliliśmy, że pistacje, codziennie, kradnie jedna kobieta. Brała po 1-2 kg, pakowała w torebkę, i wynosiła.

Gdy została ujęta, zarzekała się, że to przez pomyłkę itd. Znana śpiewka. Niemniej była to kobieta znana w mieście, ponieważ zajmowała stanowisko w ratuszu. Bardzo nalegała, aby obyło się bez policji, ale kierownictwo miało ją w nosie.

#2. Na kolanach do Częstochowy!


Kosmetyki to temat rzeka. Babcie, kobiety, dziewczyny kradną je w ogromnych ilościach. Oczywiście na użytek własny (głównie), toteż jak jedna babinka zwinie KREM, to wiemy, że za około 2 tygodnie wróci po nowe opakowanie. Czasami jednak te cholerne babinki są byłymi pracownikami sklepów i znają pewne metody pracy. Tak jedna babinka zawijała nam kremy. To znaczy nie wiedzieliśmy przez długi czas kto, co i jak (a to podstawa naszego działania w analizie CCTV), ale KTOŚ kradł. W końcu siedliśmy i wydumaliśmy, że trzeba zastawić pułapkę. Zainstalowaliśmy w półce czujnik ruchu, z alarmem, oraz kamerę (tą magiczną kamerą była elektroniczna niania...). I w końcu ją drapnęliśmy. Szybka piłka – ujęcie, rozmowa.
- Pani wyciągnie ten krem – proszę babinkę.
- Jaki krem?
- Ten, który ma pani w torebce. XYZ, kolor różowy.
- Aaaa, krem?
- Tak, krem. Proszę go wyjąć.
- Ja go w aptece kupiłam!
- W aptece?
- Tak, tu obok!
- W aptece nie mają tego kremu w ofercie. – Wiem, bo muszę znać asortyment swojego sklepu i ewentualne zatowarowanie obok, jeśli pokrywa nasze pole działania.
- Ach, nie, ja go kupiłam w waszym sklepie, w tym drugim!
- I jechała pani kilka kilometrów, aby teraz tutaj zrobić zakupy?!
(drugi sklep jest oddalony o 4,8 km)
- To... to nie.
- Co teraz?
- Przepraszam, ukradłam.
- To wiem. Czy to pierwsza pani kradzież?
Babka w płacz. Zrzuca z siebie torebkę, torbę z jakimś pieczywem i klęka.
- Przysięgam, to pierwszy raz! Ja nie wiem, co mnie podkusiło! Ja przysięgam! – Składa ręce w modlitewnym geście. – Ja pójdę na kolanach do Częstochowy! Błagam, tylko proszę mnie puścić!
- Ja pani nie trzymam. Grzecznie proszę, aby pani po prostu powiedziała, czy było więcej kradzieży...
(w czasie gdy czekaliśmy, trzy osoby szukały śladów jej obecności we wcześniejszym terminie. W ciągu około 5 minut dostałem informację, że mamy ponad 15 wizyt do sprawdzenia i już potwierdzone 3 kolejne kradzieże tego kremu – nie napiszę, skąd i jak to wiemy).
- Nie! Nieeee! Pójdę na kolanach do Częstochowy! Ale zarzekam się, że to był pierwszy raz!!!
- Proszę pani, jak tam pani chce.
Czekam na przybycie patrolu policji. Nagle babka wstaje, gmera w torebce, wyciąga portfel, otwiera go. Wszyscy widzą zawartość. Jest tam dużo banknotów po 100 zł i kilka po 50.
- Pan bierze! Pan widzi!!! Ja mam pieniądze, pan widzi! – rzuca portfelem, kasa wysypuje się (dosłownie) na kafle. – Czy ja bym kradła? Ja tu codziennie zakupy robię! Codziennie!
Przyjechała policja. Pani nienotowana, ale rozpoznała ją policjantka. Była pracownicą sieci konkurencyjnej i po prostu się znały. Pani policjantka zapytała mnie, czy to przypadek z tą kradzieżą. Odpowiedziałem, że nie. Wniosek do sądu.
Po badaniu zapisu monitoringu okazało się, że WSZYSTKIE kremy, których brakowało, ukradła ta babka. Kwota? Jedyne 1196,91 PLN.

#3. Szeryf z Brutto

Customer Centric Retail Security Officers - 1st Corporate Security

Współpraca w naszej branży jest istotna. Dzielimy się informacjami, doświadczeniem, spostrzeżeniami, pomysłami. Ogólnie to działa. Współpracujemy też z policją. Czasami w sklepie konkurencji zdarzy się, że gość z ochrony jest po prostu facetem, który pracuje swoje godziny i reszta go nie interesuje. Takim gościem był pan Zenon: około 60 lat, wpatrzony w podłogę facet, który po prostu był w sklepie. I niewiele chyba tam działał. Ale do rzeczy.
W Mieście zaczęła grasować ekipa, która mocno sobie poczynała. Kradli dużo i „rabowali” każdy market i galerię. Niestety, działali szybko i nawet policja rozkładała ręce. Udało nam się ich namierzyć (nam – kilka osób z różnych marketów). Poznaliśmy szczegóły ich działania, co kradną, jakimi samochodami podróżują. Działali tak, że jechali od sklepu do sklepu, bez przerwy, i pakowali całe torby.
Nieopodal naszego sklepu znajdował się inny, market Brutto. Wiem, że tam jest ochroniarz, więc spodziewając się wizyty Ekipy, chciałem go uprzedzić i nawiązać współpracę – w tym czasie mieliśmy 4 swoje ekipy w pogotowiu i czekaliśmy, żeby „przeciwników” złapać.
Idę do Brutto, pytam o kierowniczkę. Kierowniczka spoko, mówi, że Zenon pilnuje wszystkiego. Woła Zenona, ten przychodzi.
- Panie Zenonie, jest sprawa, taka ekipa może się tutaj pojawić. – Pokazuję zdjęcia, żeby było wszystko jasne.
- Ty kto?
- Dział bezpieczeństwa sieci XYZ.
- Taaaa? I po chuj tutaj zaglądacie?
Ale o co kaman?
- Mogą przyjść, i to niebawem, proszę tylko o kontakt, a my tutaj mamy kilka ekip, do ujęcia.
- Spieprzaj koleś, bo ja tutaj sobie dam ze wszystkim radę...
Odpuszczam. Mówię kierowniczce, że jeśli zajdzie potrzeba, niech dzwoni. Byle prędko. Zgadza się.
Pan Zenon mnie odprowadza do drzwi. Olałem go, bo widzę, że gość przy KSce chce zabłysnąć.
Dwadzieścia minut później mam telefon z Brutto. Okazało się, że wpadła ekipa i wyniosła rzeczy za 4300 zł. Zenon w tym czasie układał wózki przed sklepem.

#4. Grande finale – złapałem wysoko postawioną panią policjant


Chciałbym napisać, że gdy to się stało, to miałem mega doświadczenie i byłem na szczycie. Nie, tak nie było – to było kilka miesięcy „mojej kariery”. I ogromna upartość. Zdarzyło się to w czasie, gdy jeszcze regularnie pracowałem w sklepie jako zwykły ochroniarz.
Elegancka kobieta prowadzi wózek, robi zakupy. Skreślam, bo nic się nie dzieje, Patrzę na kogoś innego. W tym czasie mam kilka bardziej interesujących osób. Na „małym” ekranie widzę, że ta elegancka kobieta bierze kilka batonów i chowa je w kieszeń zewnętrzną kurtki. Ruch dosłownie znajomy. Zatrzymuję ją, gdy skończyła się kasować – batoników nie przekasowała.
Standardowa regułka.
- Słucham?! – mówi kobieta.
- Jak pani słyszała. Proszę wyjąć batoniki.
- Nie mam żadnych batoników!
- Owszem, ma pani.
- Jak mi to udowodnisz?
Tutaj zacięcie. Brak doświadczenia robił swoje. Wiem, że je ma. Przeszukać jej nie mogę. Ale mogę zatrzymać (nawet siłą – jest na to ustawa i prawo). Zrobiło się trudno, dla kilku batoników.
- Widziałem w kamerze, jak pani je chowa.
- To sobie idź patrz w te kamery, co?
Podchodzi do nas kierowniczka sklepu. Pyta, co się dzieje. Tłumaczę. Kierowniczka przeprasza tę kobietę, a mi mówi, że „zjebałem”. Dziewczyna przeprasza tę babkę, a mnie uświadamia, że to jest wysoko postawiona funkcjonariuszka.
Bardzo szczerze powiem, że przez długą chwilę miałem wk***wa na siebie. Kobieta sobie poszła, zwyzywała mnie, sklep, kierowniczkę... Potem kierowniczka zwyzywała mnie, poszło pismo i skarga na „górę”.
Ja natomiast widziałem co widziałem i postanowiłem pogrzebać w temacie. Zamiast pilnować ludzi, przeorałem dosłownie cały zasięg monitoringu i wyłapałem 19 wizyt tej policjantki. Każdorazowo kradła albo czekolady, albo batoniki, albo cukierki na wagę.
Przygotowałem materiał video, notatki, kwoty. Kradzieży w tych 19 wizytach miałem na ponad 690 zł. To już przestępstwo.
Gdy pokazałem to kierowniczce, zdziwiła się. Przyznała mi rację. Temat poszedł na komendę.
Po DOKŁADNIE 7 dniach otrzymaliśmy pismo, cytuję „z braku wykrycia sprawcy sprawa umorzona”.
CDK?! Posłaliśmy nowe pisma. Reakcja taka sama: Sprawca niewykryty.
Spoko, jestem uparty. Nowe zgłoszenie. Po 7 dniach otrzymaliśmy odpowiedź z komendy, że „materiał zaginął” i brak dowodów.
Taki uj. Wysłałem cały materiał, wraz z opisem, do komendy w sąsiednim województwie. Po trzech dniach babka była na urlopie, w niecały tydzień zawieszona. Po miesiącu miała zarzuty. Nie tylko u nas kradła.
Jeśli mogę napisać, że było to NAJBARDZIEJ sprawiedliwe zdarzenie, to właśnie było.
5

Oglądany: 50222x | Komentarzy: 57 | Okejek: 536 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało