Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Koronkowe naprawy żony oraz inne historie z życia małżeńskiego Shameusa wzięte II

56 005  
301   51  
Shameus pisze: Najniebezpieczniejsze stworzenie na świecie: moja żona.

#1. Wymiana opony w wózku – wizyta na SOR-ze

Broken Thumb: Symptoms, Treatment, Recovery, Complications, and More

Mamy wózek dla młodszego syna, z którego czasem żona korzysta, gdy starszy jest odprowadzony do przedszkola. W ostatnim czasie wózek jest zakurzony, bo młodszy jest „mobilny”, ale żona używa wózka na zakupy. I tak się dzieje, że powietrze z przedniej lewej opony schodzi i robi się flak. Żona złożyła oficjalną skargę, ja zbadałem temat – wentyl nieszczelny. Powiedziałem, żeby sobie dała z tym spokój, bo i tak wózka już nie używamy. Ot, prosta sprawa.
Wracam do domu. Wózek leży na boku, koło zdemontowane, żona mnie nie wita, ale ma rękę całą zabandażowaną i jęczy.
- Co się stało?!
- Rozcięłam się...
- Pokaż!
- Nie... Nie!
- Odcięłaś sobie palec?!
Widzę, że krwi aż nadto, coś jest na rzeczy.
I małża mi tłumaczy, że chciała sprawdzić dętkę. Wzięła więc coś do podważenia... nóż, i próbowała wyciągnąć dętkę z koła. Nóż jej zszedł... i się wjeb*** w kciuk.
Po czterech godzinach na SOR-ze miała założone siedem szwów, usztywnienie i zakaz ruchu lewą ręką.

#2. Ubieranie choinki – wymiana telewizora (znowu!!!)


Moja żona lubuje się w ręcznych robótkach. Uwielbia sama ubierać choinkę, a nawet zrobić samodzielnie ozdoby. Tym razem przeszła samą siebie...
Zażyczyła sobie, aby tegoroczna choinka była super duża. Zawsze mamy żywą choinkę, więc nie protestowałem. Co się zmieniło w tym roku to fakt, że choinka miała być w doniczce.
Pod moją nieobecność przytargała do domu doniczkę, circa 50 litrów, i kilkanaście worków ziemi. Postawiła doniczkę na stoliku dziecięcym (takim z Ikei). Wstawiła do doniczki choinkę, i tam zaczęła ją stabilizować za pomocą ziemi. Na pierwszy (i drugi) rzut oka, ten stolik wytrzyma może z 15 kg...
- Zośka, weź to zdejmij, bo się zaraz zawali – mówię, bo widzę, co się kroi.
- Idź w pizdu! Nie chce ci się ubierać choinki, to spadaj.
- Zamierzasz wpakować tę ziemię?!
- Pomożesz czy komentujesz?
Nie pomogłem. Poszedłem sobie otworzyć piwo.
Po około 20 minutach usłyszałem JEBUUUUUT. Spokojnie wracam do dużego pokoju... a tam widzę, że TELEWIZOR leży, a na nim choinka.
Co się stało?
Żona na poważnie wpakowała 50 litrów ziemi w doniczkę, która stała na stoliku z Ikei, i stolik ten tego nie wytrzymał, i choinka wy***** się na telewizor...

#3. Patrz, odkurzacz robi WIUUUUUUUU!


Hit hitów.
Żona bierze się za porządki świąteczne. Mamy (mieliśmy) odkurzacz Zelmer Roto 1000. Najlepszy sprzęt w domu. Służył od lat.
Żona odkurza sobie kuchnię. Nic się nie dzieje. Nagle słyszę „brzdęk” oraz cichy komentarz małży „ojej”. Nadstawiam ucha. Dźwięk odkurzacza z tradycyjnego „uuuuuu” zrobił się „wiuuuuuuu”, jakby jakaś rakieta startowała. Wychodzę z pokoju, patrzę...
Podłoga w kuchni cała zalana, a moja małża to „odkurza”. Kabel na ziemi, w wodzie, żona stoi także w wodzie.
- Kur**! – krzyczę i biegnę do korków.
Nagle krótkie „jeb” – wywaliło korki, zrobiło się ciemno.
- Ale śmiesznie chodził... – słyszę słowa żony.
W półmroku odpalam latarkę. Świecę na żonę, na podłogę, na odkurzacz.
- Czy cię kompletnie powaliło?!!! Odkurzałaś wodę?!!
- No, a patrz jak śmiesznie chodził... Takie „wiuuuuuuuuuu”...
Co się okazało? Żona, odkurzając, zahaczyła o suszarkę na pranie, a ta pociągnęła z mebli nasz filtr do wody (5 litrów) i wszystko się rozlało. Małży nie przeszkadzała woda – postanowiła ją odkurzyć.
Teraz propsy dla elektryka, który ostatnio zrobił nam rozdzielnię.

I czas na inne historie:

#4.

Poszedłem z kumplami na piwo. Pełna konspiracja, bo COVID. Trochę gadamy, wspominamy stare czasy. Zeszło na tematy damsko-męskie. Nie wiedzieć czemu wypaliłem, że seks z moją żoną w ostatnich miesiącach to tragedia. Na co koledzy odpowiedzieli:
- Daj spokój, nie jest tak źle!

#5.

Święta to magiczny czas. Galerie były jeszcze otwarte, więc skorzystałem z chwili wolnego i poszedłem na zakupy. No, coś żonie trzeba zapakować i umieścić pod choinką. W jednym ze sklepów dostałem "oczopląsu" i stałem jak wryty przed regałem. Podeszła do mnie przemiła dziewczyna (oj, ładna także). Zapytała - widząc moje zagubienie - czy może jakoś doradzić...
- Wie pani... - powiedziałem - coś dla żony, do kąpieli...
Dziewczyna z zaangażowaniem radziła, co wziąć i dlaczego. Odwaliła fantastyczną robotę. Po trzech minutach stałem z naręczem kosmetyków. I wtedy ona stwierdziła:
- Pan to musi kochać swoją żonę! Tyle rzeczy pan wziął! Czy chcę pan coś jeszcze dla żony do wanny?
W tym momencie zobaczyłem twarz swojej żony i powiedziałem.
- Tak, suszarkę.

W poprzednim odcinku

15

Oglądany: 56005x | Komentarzy: 51 | Okejek: 301 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

15.04

14.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało