Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Te dzieła sztuki uchodzą za jedyne w swoim rodzaju. A wcale tak nie jest!

35 997  
126   13  
Idziesz sobie do muzeum, aby zobaczyć jedyne, niepowtarzalne dzieło sztuki, które dotąd mogłeś podziwiać tylko na pocztówkach i w internetowych galeriach. Tłum ludzi sprawia, że trudno ci się dopchać do eksponatu. Kiedy ci się to w końcu udaje, ktoś informuje cię, że niepotrzebnie fatygowałeś się aż do Londynu, aby zobaczyć „Fontannę” Duchampa, bo identycznych dzieł artysta popełnił troszkę więcej i zobaczyć je można w muzeach na całym świecie.

„Fontanna” Marcela Duchampa

W 1917 roku francuski dadaista Marcel Duchamp, w ramach manifestacji swego buntu przeciw skostniałemu postrzeganiu sztuki, wystawił w galerii… pisuar i nazwał go „Fontanną”. W ten sposób artysta stał się jednym z pionierów dziedziny zwanej ready-made, czyli pomysłu, aby z przedmiotów codziennego użytku, po nadaniu im nowego kontekstu, robić dzieła sztuki najwyższej. Słynny pisuar został podpisany przez Duchampa tajemniczymi słowami „R. Mutt” - to prawdopodobnie nawiązanie do niemieckiego wyrazu „Armut” oznaczającego „ubóstwo” - chodziło prawdopodobnie o ubogą wrażliwość kuratorów muzeum, którzy ponoć nie za bardzo chcieli tę „rzeźbę” wystawić na widok publiczny.


I chociaż do londyńskiego Muzeum Sztuki Współczesnej ściągają dziesiątki tysięcy turystów, aby zobaczyć słynne dzieło Duchampa, mało kto wie, że nie jest to oryginalny pisuar, który artysta pokazał światu w 1917 roku. Tamten prawdopodobnie został wyrzucony na śmietnik zaraz po zakończeniu wystawy. Po latach Marcel, zdawszy sobie sprawę z wielkiej popularności „Fontanny”, stworzył jeszcze 15 takich właśnie rzeźb. Można je dziś podziwiać w wielu muzeach…


„Krzyk” Muncha

Ten namalowany w 1893 roku obraz autorstwa norweskiego ekspresjonisty Edvarda Muncha jest nie tylko jednym z najsławniejszych dzieł tego nurtu, ale i integralną częścią popkultury. Doczekał się on niezliczonej ilości parodii, nawiązań, memów, a nawet stał się inspiracją dla serii filmowych horrorów.


I chociaż mówiąc o „Krzyku”, mamy na myśli jeden konkretny obraz, to Munch wykonał aż cztery różne jego wersje. Wszystkie zachowały się do dzisiaj. Przy ich tworzeniu artysta posługiwał się różnymi technikami (korzystał z pasteli, tempery i farby olejnej) i na różnych materiałach (karton, płótno).


Ba, słynny malarz wyszedł nawet poza swoją „specjalizację” i przeniósł dzieło na kamień litograficzny, aby można je było powielać w dowolnych ilościach.


„Słoneczniki” Van Gogha

Znany na całym świecie malarz postimpresjonistyczny miał dużą słabość do słoneczników – motyw tych kwiatów przewija się w wielu pracach tego holenderskiego malarza. Najbardziej znany obraz, który nosi tytuł (cóż za zaskoczenie!) „Słoneczniki”, został zniszczony w 1945 roku podczas bombardowania przez amerykańskie samoloty jednego z japońskich miast, w którym znajdowało się płótno z tą pracą. Warto dodać, że miało to miejsce tego samego dnia, kiedy nuklearna eksplozja zmieniła Hiroszimę w zgliszcza.


Na szczęście Van Gogh namalował jeszcze trzy podobne obrazy, z czego dwa podziwiać można w niemieckiej i angielskiej galerii sztuki, a jeden znajduje się w rękach prywatnego kolekcjonera. Jakby tego było mało, artysta wykonał jeszcze trzy bliźniacze kopie innego obrazu ze słonecznikami – wiszą one dziś w muzeach w Tokio, Amsterdamie oraz w Filadelfii.


„Mona Lisa” da Vinci

Nie istnieje chyba bardziej znany i jednocześnie bardziej enigmatyczny obraz niż „Mona Lisa” pędzla wielkiego Leonarda. Namalowanie tego dzieła zostało zlecone przez pewnego zamożnego florenckiego kupca, Francesca Giocondę, a osoba uwieczniona na płótnie to jego żona. Podobno artysta po zakończeniu pracy nie chciał spieniężyć swojego obrazu i nieszczęsny kupiec musiał żyć ze świadomością, że wizerunek jego żony pozostał w rękach jakiegoś obcego faceta


Trudno się dziwić – „Mona Lisa” to piękna kobieta o niezwykle enigmatycznym uśmiechu. Można by rzec, że to dzieło jedyne w swoim rodzaju, gdyby nie fakt, że Leonardo prawdopodobnie namalował jeszcze jeden, niemalże identyczny obraz!

W 1913 roku pewien angielski znawca sztuki znalazł w domu zaprzyjaźnionego arystokraty bardzo stare płótno z malunkiem słynnej damy. Po dokładnej analizie mężczyzna był przekonany, że bliźniacza „siostra” Mony Lisy to również dzieło autorstwa Leonarda. Czym prędzej odkupił więc ten obraz i zabrał go do swojego domu w Isleworth.

Jest wiele prawdopodobnym, że to dzieło stworzone zostało w 1503 roku, jednak artysta nie dokończył swojego malunku i dopiero 14 lat później ponownie wrócił do tematu „Mony Lisy”. Zdecydował się jednak zacząć pracę od początku, traktując swój wcześniejszy obraz za wzór. Wychodziłoby więc na to, że słynna dama z Luwru jest kopią portretu pięknej pani z Isleworth.


Pewna intrygująca teoria mówi, że modelka mogła pozować malarzowi dwukrotnie – argumentem za tym twierdzeniem jest to, że twarz pani z obrazu wykonanego w 1503 roku jest wyraźnie młodsza i niewinniejsza niż oblicze kobiety znanej z płótna, które można podziwiać w paryskim muzeum.
Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że chociaż większość znawców sztuki uważa, że autorem obu obrazów jest ta sama osoba, to nie ma stuprocentowych dowodów świadczących o tym, że Leonardo namalował „młodszą” Monę Lisę.

„Myśliciel” Auguste'a Rodina

Jeśli „Krzyk” albo „Mona Lisa” są najbardziej wyeksploatowanymi przez popkulturę obrazami, to „Myśliciel” jest rzeźbą, którą popkultura porządnie już przeżuła, połknęła i wydaliła, a następnie czynność tę wielokrotnie powtórzyła. Dumający na kamieniu mężczyzna to praca Auguste'a Rodina – francuskiego rzeźbiarza, który dzieło to miał wykonać na zlecenie paryskiego Muzeum Sztuk Zdobniczych. Postać myśliciela nie jest anonimowa – zgodnie z założeniem artysty, miał to być sam Dante – autor „Boskiej komedii”.


Pierwotnie rzeźba wykonana została z gipsu w 1880 roku, a jej miniaturowa wersja trafiła na samą górę „Bramy Piekieł” – dzieła, nad którym Rodin pracował aż 37 lat!


Naturalnych rozmiarów wykonany z brązu „Myśliciel” to nic innego, jak odlew wspomnianej rzeźby z gipsu. Takich kopii wykonano łącznie ponad 20 i można je podziwiać w wielu muzeach. Dzieło Auguste’a doczekało się również niezliczonych, przeskalowanych wersji.
2

Oglądany: 35997x | Komentarzy: 13 | Okejek: 126 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

15.04

14.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało