Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dramatyczne skutki pandemii, o których – w świetle raportów zachorowań i zgonów – mało kto pamięta

61 136  
209   49  
Przezroczysta woda w Wenecji – niewidziana od lat. Delfiny ciekawie zaglądające do portu w Cagliari. Na przystankach ptasie gniazda. Kiedy w 2020 r. zaczął się pierwszy poważny lockdown, wydawało się, że chociaż naturze choroba… wyjdzie na zdrowie. Radość nie trwała jednak długo.
187838032c00afb1.jpg

Dzisiaj świat wygląda tak, jakby czas zatrzymał się na 1 stycznia. Jednak zamiast walających się wszędzie pozostałości po fajerwerkach, ulice usłane są jednorazowymi maseczkami i plastikowymi rękawiczkami. Tymi, które jeszcze nie tak dawno temu miały chronić nas przed wirusem. Dzisiaj same w sobie są jak wirus. Równie groźny jak SARS-CoV-2, ale tym razem za cel obrał sobie naturę.

To, co widać na pierwszy rzut oka, to tylko wierzchołek góry lodowej. W wielu miejscach problem nawet nie wydaje się poważny – ot, kilka maseczek, które nie zmieściły się w przepełnionym koszu. Niestety groźne, równie a nawet bardziej, jest to, czego na pierwszy rzut oka nie widać.

18783811464125e2.jpg

„Jeszcze chwila, a w Morzu Śródziemnym będziemy mieli więcej maseczek niż meduz”, stwierdził Laurent Lombard z Opération Mer Propre. Było to w maju 2020. Wkrótce po tym, jak francuskie władze zleciły zakup 2 miliardów jednorazowych masek.

13 milionów ton plastiku w różnej postaci trafia każdego roku do oceanów, szacowała w 2018 Organizacja Narodów Zjednoczonych (undp.org). 570 tysięcy ton ląduje rocznie w Morzu Śródziemnym. Jak wielka to liczba, najlepiej obrazuje porównanie – to równowartość niemal 34 tys. plastikowych butelek wyrzucanych do morza. Nie rocznie – w ciągu zaledwie minuty, precyzuje raport WWF (panda.org).

To wszystko dane z czasów, kiedy o COVID-19 na świecie jeszcze nie słyszano.

Rok 2020 był przełomowy – pod wieloma względami niestety w bardzo negatywnym sensie. Skok zapotrzebowania na „plastik” był ogromny – i odpowiadają za to w dużej mierze środki ochrony osobistej (PPE) jednokrotnego użytku. To właśnie wygodne maseczki, które po użyciu wystarczy ostrożnie zdjąć i wyrzucić do kosza. Do ich produkcji wykorzystuje się polipropylen – jedno z najczęściej stosowanych tworzyw sztucznych. To również jednorazowe rękawiczki – foliowe, nitrylowe, winylowe – czy plastikowe buteleczki na płyn do dezynfekcji.

187838230c02f713.jpg

„Przy 450 latach potrzebnych do ich rozkładu, maseczki stanowią ekologiczną bombę z opóźnionym zapłonem, biorąc pod uwagę ich wpływ na środowisko”, pisał Éric Pauget, prowansalski polityk, apelując do Emmanuela Macrona o wzmożone działania.

Ale problem nie dotyka wyłącznie Francji. Wymowny jest przykład należących do Hongkongu wysp Soko. Już na wczesnym etapie pandemii grupa aktywistów z Oceans Asia wybrała się na tamtejsze plaże, by ku swojemu zdumieniu na 100-metrowym odcinku znaleźć około siedemdziesięciu maseczek, podaje Reuters. Tydzień później pojawiło się kolejne trzydzieści. Rzecz w tym, że wyspy Soko są niezamieszkane. Wszystkie śmieci, jakie docierają do ich wybrzeży, pochodzą z wody.

Na innych plażach było podobnie – do i tak bogatej kolekcji zanieczyszczających wody odpadów dołączyły nowe. Niegdyś problem dotyczył przede wszystkim plastikowych toreb czy słomek do napojów, dzisiaj ramię w ramię z nimi zalegają „środki ochrony”.

Z ochroną środowiska nie mają nic wspólnego.

Problem, którego prawdziwą skalę poznamy najwcześniej za kilkadziesiąt lat

1878383346e199b4.jpg

Raport Plastic Waste Innovation Hub z University College London wskazuje, że gdyby każda osoba w Wielkiej Brytanii zużywała jedną jednorazową maseczkę dziennie, sam ten fakt wygenerowałby 66 tysięcy ton odpadów – i szkody dla środowiska nawet 10-krotnie większe niż w przypadku środków ochronnych wielokrotnego użytku.

Dzisiaj te odpady znajdują się wszędzie – porzucone same sobie, roznoszone przez wiatr i zwierzęta. I podczas gdy coraz więcej osób sprząta z ulic na przykład puszki czy butelki, po zużyte maski nie schyla się praktycznie nikt. Nawet jeśli – jak wynika z badań, o których wspominał między innymi New York Times – prawdopodobieństwo zarażenia się wirusem w wyniku dotknięcia leżącej na ulicy maseczki jest nikłe, to trudno dziwić się ludziom, że nie podejmują ryzyka.

Jak zareaguje środowisko? Czas pokaże.

1878384ecfb07105.jpg

Już dzisiaj jednak pojawiają się obrazki pokazujące zwierzęta zaplątane w sznurki utrzymujące maski na twarzach ludzi. Badania żołądków martwych delfinów czy morświnów wykazują obecność nie tylko „dawnych” śmieci, ale też zupełnie nowych, pandemicznych odpadów. Kormorany – ale i inne ptaki – budują gniazda z tego, co znajdą w okolicy. Coraz częściej właśnie z pozostałości po aktywności człowieka.

„Jesteśmy przekonani, że zalew środowiska odpadami PPE szkodzi żółwiom”, mówi Adam Clause, badacz z Muzeum Historii Naturalnej w Los Angeles. „Nie mamy jeszcze tylko bezpośrednich na to dowodów”.

187838542021ec56.jpg

Od dłuższego czasu wiadomo, że wszystkie morskie żółwie szczególnie chętnie „żywią się” śmieciami, co prowadzi do ich chorób i śmierci. Skoro tak było do tej pory, naiwnością byłoby oczekiwanie, że w przypadku środków ochrony osobistej będzie inaczej. I choć pandemia COVID-19 opóźniła wiele badań terenowych i na ich wyniki trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, nie ma co się łudzić – wnioski nie będą pozytywne. Po prostu nie mają prawa takie być.

„[Z badaniami] nie ma potrzeby się spieszyć”, kwituje gorzko Gregory Pauly z Urban Nature Research Center. „PPE zostaną w środowisku na wiele lat”.

1878387819141c57.jpg

Niestety już jest za późno, by zapobiec ekologicznej katastrofie

Kiedy wirus zaczął rozprzestrzeniać się po świecie, a skala zagrożenia nie była znana, konieczne było błyskawiczne podejmowanie decyzji. Stąd masowe zamówienia na jednorazowe środki ochrony. Te wydawały się najłatwiej dostępne i najwygodniejsze w użyciu. Nie było czasu na zastanawianie się nad konsekwencjami. Mimo że te były łatwe do przewidzenia, trudna sytuacja doprowadziła do takich, a nie innych wyborów.

Troska o środowisko po raz kolejny zeszła na dalszy plan.

1878386a74a51d98.jpg

Ale choć dzisiaj już za późno jest, by zapobiec katastrofie, to wciąż można ograniczyć jej rozmiary i konsekwencje. Obowiązek zasłaniania twarzy nieprędko zostanie zniesiony – z pewnością nie zabraknie również osób, które nie zrezygnują z niego nawet wtedy, kiedy uczciwie można będzie powiedzieć, że niebezpieczeństwo minęło. Bo choć jeden wirus ustąpi, nikt nie zagwarantuje, że w jego miejscu nie pojawią się kolejne. Wraz z nimi pozostanie zapotrzebowanie na środki ochrony osobistej. Warto jednak zadbać o to, by nie były to już środki jednorazowego użytku. A jeśli tak, to by pamiętać, żeby chociaż przed wyrzuceniem do śmieci rozciąć nauszniki. Nawet tak niewielka rzecz pozwoli uchronić zwierzęta przed zaplątywaniem się w nie.

18783883e488b969.jpg

Pozostaje mieć nadzieję, że po początkowej panice przyjdzie otrzeźwienie. Wraz z nim zaś pamięć o tych, którzy sami bronić się nie mogą. O zwierzętach i o całym środowisku, które wskutek działalności człowieka cierpi szczególnie mocno.

Nie unikniemy wszystkich przekształceń, to niemożliwe. Ale jeśli przynajmniej w jakiejś części możemy ograniczyć ich negatywne skutki, to warto spróbować. Choćby nawet w trosce o swoje własne dobro.
13

Oglądany: 61136x | Komentarzy: 49 | Okejek: 209 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało