Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najdziwniejsze przestępstwa, jakich dopuścili się muzycy metalowi

42 372  
115   25  
Pewnie nieraz nóżka ci podrygiwała do sączących się z głośnika szlagierów tych artystów. Radosne potupywanie pewnie szybko by ustało, gdybyś wiedział, że wrażliwy facet wywrzaskujący pogodne numery o poruszającej bebechy miłości, w rzeczywistości jest seksualnym dewiantem, uzależnionym od cracku gwałcicielem, albo typem, który nie zawaha się rozłupać ci czaszkę podręcznym toporkiem, jeśli tylko poczuje potrzebę wyładowania swoich negatywnych emocji.

#1. Dave Holland – wybitny perkusista, który dopuścił się wybitnie paskudnego czynu

„British Steel”, „Screaming for Vengeance”, „Defenders of the Faith”, „Turbo”, „Ram It Down” - te tytuły zna każdy szanujący się miłośnik heavy metalu. To właśnie na tych najbardziej klasycznych albumach Judas Priest w bębny tłukł Dave Holland. W 1989 roku muzyk opuścił kapelę. Przyczyną tego rozstania były ponoć wewnętrzne konflikty między artystami. Od tego czasu Dave pojawiał się na scenie w towarzystwie takich legend, jak Tony Iommi, Glenn Hughes (z którym Holland wiele lat wcześniej współtworzył zespół Trapeze), czy Don Airey. Oprócz tego podstarzały perkusista przejął też rolę mentora i zajął się nauczaniem gry na tym instrumencie.



W 2004 roku o muzyku zrobiło się głośniej niż kiedykolwiek. I wcale nie miało to nic wspólnego z jakimś jego nowym projektem. Holland oskarżony został o seksualne napastowanie swojego 17-letniego ucznia. Rodzice mającego trudności z nauką chłopaka dowiedzieli się o całej sprawie z listu, w którym ten z dużymi szczegółami opisał zachowanie swojego nauczyciela. Dave trafił za kratki na osiem lat. Krótko przed aresztowaniem bębniarz nagrał kilka numerów z Tonym Iommim. Założyciel Black Sabbath, nie chcąc mieć nic wspólnego z tym skandalem, szybko usunął z kompozycji ścieżki zarejestrowane przez Hollanda i poprosił o pomoc innego perkusistę.

#2. Przebrany za kobietę i naj#bany w trupa Ozzy naszczał na Teksas

W 1836 roku pod San Antonio miała miejsce wielka bitwa, w której naprzeciw siebie stanęły armie Meksyku oraz zbuntowanych Teksańczyków. Tych ostatnich było zaledwie dwustu, podczas gdy wojska wroga liczyły sobie ponad trzy tysiące żołnierzy. Przez niemal dwa tygodnie ta mała garstka rewolucjonistów odpierała ataki w budynkach Misji Alamo. I chociaż wszyscy broniący się żołnierze ostatecznie zginęli, bitwa ta spowolniła marsz Meksykanów i pozwoliła teksańskim dowódcom zebrać wystarczające siły, aby przystąpić do kontruderzenia. W jego rezultacie Teksas stał się niezależną republiką, a dekadę później – 28 stanem USA!



Ciekawe, czy ubrany w sukienkę swojej żony i nawalony jak meserszmit Ozzy Osbourne, szczając na pomnik poległych obrońców Alamo, zdawał sobie sprawę, jak wielkim nietaktem jest oddawanie moczu w takim miejscu. Muzyk, który w 1982 roku odbywał trasę po Stanach Zjednoczonych, postanowił umilić sobie dzień alkoholem. Jego menadżerka (i żona jednocześnie) Sharon wiedziała, że Ozzy jest człowiekiem dość nieobliczalnym, schowała wszystkie jego ubrania, licząc na to, że w ten sposób zniechęci go do szlajania się po spelunach. Najwyraźniej nie doceniła swojego męża, bo ten włożył na siebie kieckę Shannon i poszedł się łajdaczyć. W przerwie ostentacyjnie obraził calutki stan Teksas...



Artysta miał sporo szczęścia – z aresztu, po zapłaceniu 40 dolców, wyciągnął go lokalny promotor i Ozzy jeszcze tego samego dnia pojawił się na scenie, aby dać koncert. Na tym jednak kłopoty z Osbourne'em nie skończyły się – za mała liczba biletów sprawiła, że wielu zawiedzionych fanów nie mogło dostać się na imprezę. Wybuchły zamieszki i interweniować musiała policja. Niedługo potem rada miasta wydała zakaz wpuszczania Ozzy’ego do San Antonio. Dopiero dziesięć lat później, gdy artysta przekazał 10 tysięcy dolców na cele fundacji zajmującej się pielęgnowaniem pamięci o bitwie pod Alamo, ban został cofnięty.

#3. Nigdy nie podrywaj norweskiego black-metalowca

Większość z was pewnie kojarzy Varga Vikernesa – norweskiego metalowca, który oprócz rozwijania muzycznej kariery, parał się też podpalaniem kościołów, a raz nawet bestialsko zabił swojego kolegę po fachu. Nie od dziś jednak wiadomo, że skandynawscy muzycy związani z ekstremalnym szatańskim metalem miewają nasr#ne w głowie i często przytrafiają im się takie „przygody”. Taki na przykład Bård Guldvik Eithun – perkusista kapeli Emperor – mocno zirytował się, gdy pewien pijany gej zaproponował mu seks. Muzyk wracał tego wieczora z pubu do domu i skrócił sobie drogę przez park, gdzie w zwyczaju mieli spotykać się homoseksualni panowie. Bård początkowo nie odrzucił awansów swojego adoratora i razem z nim poszedł do pobliskiego lasu. Tam zadał mu 37 ciosów nożem, a następnie skakał martwej ofierze po głowie.

Za to morderstwo muzyk trafił do pierdla z wyrokiem 14 lat pozbawienia wolności. Celę opuścił po zaledwie 9 latach. Za dobre sprawowanie.



#4. Sterydy, płatni mordercy i cycki

As I Lay Dying to grupa znana fanom metalcore’owego grania. Mogłoby się wydawać, że wokalista zespołu Tim Lambesis to prawdziwy wzór do naśladowania – zadeklarowany chrześcijanin, przykładny mąż, co to adoptował trójkę uroczych Murzyniątek z Etiopii, właściciel marki odzieżowej, z której dochody przekazywane są na cele fundacji zajmującej się oczyszczaniem pitnej wody w najbiedniejszych zakątkach Afryki.

W 2013 roku wokalista aresztowany został z zarzutami próby zatrudnienia zabójcy, który to miał ukatrupić żonę muzyka, z którą ten od jakiegoś czasu był w separacji. Przed sądem adwokat Lambesisa bronił swojego klienta, zrzucając winę za jego zachowanie na ogromne ilości sterydów, jakie wokalista w tamtym czasie przyjmował, aby znacząco zwiększyć swoją masę mięśniową.



Ostatecznie, w 2014 roku, Tim trafił do kicia na sześć lat. Więzienni lekarze odmówili przepisywania mu anastrozolu – leku blokującego wytwarzanie się estrogenów, który to Lambesis powinien przyjmować po gwałtownym odstawieniu sterydów. W rezultacie wokalista nabawił się ginekomastii, czyli przerostu gruczołów oraz tkanki tłuszczowej na piersiach. Biuściasty lider As I Lay Dying warunkowo opuścił więzienie po odbyciu mniej niż połowy zasądzonego mu wyroku.

#5. Zaginiony prorok z 35-letnim wyrokiem

Ian Watkins to lider walijskiej kapeli Lostprophets – zespołu grającego muzykę z pogranicza hard rocka i nu metalu. Kapela wydała trzy płyty i zyskała niemałą liczbę fanów. Duża w tym zasługa charyzmatycznego wokalisty, który często podkreślał swój związek z ruchem straight edge. Zgodnie z tą doktryną artysta nie pił alkoholu ani nie korzystał z innych używek, jak również unikał przypadkowego seksu.



Trudno sobie wyobrazić, jak wielkie musiało być zdziwienie miłośników tego zespołu, gdy w 2012 roku lider grupy aresztowany został z zarzutami utrzymywania seksualnych kontaktów z 13-letnią dziewczynką. Niedługo potem pojawiło się sporo innych „ciekawych” oskarżeń, wliczając w to rozpowszechnianie dziecięcej pornografii, a nawet próbę gwałtu dwóch kilkunastomiesięcznych pacholąt fanek Lostprophets. Przy okazji też w domu Watkinsa znaleziono pokaźną ilość nośników z nagraniami zoofilskimi. Muzyk trafił do więzienia na 35 lat, a kobiety, które zgodziły się oddać swoje dzieci w jego ręce, skazane zostały na kilkanaście lat pozbawienia wolności.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
7

Oglądany: 42372x | Komentarzy: 25 | Okejek: 115 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało