Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Duży format, świąteczna atmosfera i siedzenie blisko telewizora. 7 ciekawostek o mediach

39 601  
126   35  
Prasa, radio, telewizja – potrafią działać na nerwy jak mało co. Mimo to nie sposób zaprzeczyć temu, jak wielką rolę odegrały w najnowszej historii człowieka.

#1. Siedzenie blisko telewizora nie zniszczy ci oczu (ale kontakt z telewizją może wypalić mózg)

1873895c508ed1c1.jpg

Wszyscy zapewne słyszeliśmy to nie raz – "nie siedź tak blisko telewizora, bo ci się wzrok popsuje". Czy słusznie? Przesiadywanie blisko ekranu faktycznie dla wielu osób może być męczące, ale gdyby chcieć zachować zalecaną odległość, sale kinowe powinny mieć zapewne kilometr długości. A przecież nie o to chodzi. Tym bardziej że twierdzenie o popsuciu wzroku przez siedzenie za blisko telewizora jest nieprawdziwe, a przynajmniej nieaktualne. Bo prawdziwe było, ale tylko przez moment – dotyczyło telewizorów wyprodukowanych pod koniec lat 60. ubiegłego stulecia przez General Electric. Tamtejsze urządzenia faktycznie okazały się emitować podwyższone dawki promieniowania, przez co faktycznie zbyt mała odległość przy oglądaniu mogła skutkować uszkodzeniem wzroku.

#2. MUSISZ poczuć świąteczną atmosferę

1873896aa08f56b2.jpg

Jeszcze znicze na grobach nie zdążą porządnie ostygnąć, a już z głośników płynie nieustanny potok Last Christmas, All I want for Christmas is you czy Feliz Navidad. Wielu osobom poddanym takiej presji marzy się, by zapaść w sen zimowy i obudzić się najwcześniej na Wielkanoc. Ale niektórym i tak mało, czego dowód dał w 2015 roku austriacki DJ Joe Kohlhofer, który w osobliwy sposób postanowił zaprotestować przed zbyt mało świąteczną, jego zdaniem, atmosferą. Pewnego dnia zabarykadował się w swoim studiu i włączył Last Christmas. A potem jeszcze raz. I kolejny. Prawdopodobnie nie skończyłby wcale, gdyby nie... telefon od jego 4-letniej córki, która zadzwoniła do radia z żądaniem, by wreszcie zmienił płytę. Skargi innych słuchaczy nie przyniosły rezultatu, ale apel czterolatki ostatecznie poskutkował. Szkody na psychice zatrzymały się na umiarkowanych.

#3. Kim Dzong Un najseksowniejszym mężczyzną na Ziemi (a może i w całym kosmosie)

18738970868d8b63.jpg

Czasem pisze się o sprawach ważnych, czasem o ważniejszych, a czasem o zupełnie nieistotnych – ale za to z jakiegoś powodu interesujących – patrz: punkt powyżej. I wszystko jest w porządku, kiedy granica pomiędzy powyższymi jest jasna i dla wszystkich czytelna. Nawet doświadczonym dziennikarzom zdarzają się jednak wpadki – zwłaszcza wówczas, gdy linia wydawcy, dla którego piszą, jest specyficzna. W taką pułapkę wpadli redaktorzy chińskiej gazety People's Daily, którzy – całkowicie poważnie – podali informację o tym, że północnokoreański przywódca Kim Dzong Un właśnie został uznany za najseksowniejszego mężczyznę na Ziemi. Powołali się przy tym na ranking portalu... The Onion. Dla tych, którzy nie słyszeli, wyjaśnienie – The Onion to taki amerykański Aszdziennik, tyle że z naprawdę wielkim rozmachem.

#4. Prawie czterdzieści lat audycji dla niewidomych w radiu WRBH

1873899864cf02c4.png

Życie osoby niewidomej w epoce tak silnego uzależnienia od bodźców wizualnych nie należy do łatwych. Pełnosprawni nawet nie zdają sobie sprawy, jak wiele wyzwań w takim przypadku oznaczają nawet najzwyklejsze czynności życia codziennego. Dlatego każda inicjatywa mająca pomóc osobom z problemami z widzeniem jest na wagę złota. Jednej z nich podjęła się stacja radiowa WRBH z Nowego Orleanu. Jej misją jest pomóc niewidomym prowadzić zwyczajne życie. Dlatego na antenie wolontariusze odczytują wiadomości z lokalnych gazet, ale także ulotki z promocjami ze sklepów spożywczych, informacje giełdowe, książki dla młodzieży i wiele innych. Słowem – wszystko, co człowiek czytałby... gdyby tylko mógł. WRBH nadaje nieprzerwanie już od niemal czterdziestu lat.

#5. Niecodziennik opanowany do perfekcji

18738980a09ae0e5.jpg

W dzisiejszych czasach radio, telewizje i serwisy internetowe prześcigają się w serwowaniu informacji przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Nie ma nawet chwili wytchnienia, bo kto spóźni się z ważną – lub tylko pozornie ważną, a wystarczy że sensacyjną – informacją, ten odpada z wyścigu o odbiorców. Ale nie wszyscy zdecydowali się dołączyć do zawodów. Redaktorów francuskiego La Bougie du Sapeur śmiało można uznać za najbardziej leniwych na świecie. Swoją gazetę wydają wyłącznie... 29 lutego, czyli raz na cztery lata. Ale oddajmy im sprawiedliwość – jest też wydanie specjalne, edycja niedzielna publikowana wtedy, kiedy 29 lutego przypada akurat w niedzielę. Co zdarza się mniej więcej raz na 28 lat. Sprzedaż? Robi wrażenie – nakład każdego wydania sięga 200 tysięcy egzemplarzy!

#6. Gdzie się podziały tamte stare, dobre czasy

1873900c438c36d6.jpg

Podczas przerwy reklamowej we współczesnej telewizji można łatwo zapomnieć, jaki film się w ogóle oglądało. Radio na każdym kroku serwuje "cudowne rozwiązania" na wszelkiej maści problemy gastryczne, dając brutalny obraz tego, jak wyglądają "palące problemy narodu". I pomyśleć, że dawno dawno temu, kiedy królowała prasa drukowana, a radio dopiero się upowszechniało, reklamodawcy mieli naprawdę wiele obaw. Nie martwili się jednak bynajmniej o to, że któremukolwiek z odbiorców jakimś cudem uda się uniknąć zderzenia z ich komunikatem. Zupełnie poważnie obawiali się, że reklama, której nie da się łatwo ominąć – po prostu przewracając stronę w gazecie – będzie dla odbiorców zbyt nachalna i zrazi potencjalnych klientów do promowanej marki. Ot, jak się to wszystko zmieniło...

#7. Skąd właściwie ten "duży format"

1873901deb940ae7.jpg

Czy nie bardziej praktycznie byłoby, gdyby gazety dało się zmieścić w kieszeni – i wygodnie poczytać na przykład podczas jazdy komunikacją miejską? Zapewne byłoby... Dlaczego więc tak wiele – zwłaszcza starszych – tytułów mogłoby równie dobrze posłużyć za obrus albo i prześcieradło, bo każda z kartek rozkłada się do formatu wielkiej płachty? Okazuje się, że to pozostałość przepisów wprowadzonych w Wielkiej Brytanii na początku XVIII stulecia. I jak w wielu podobnych przypadkach, chodziło przede wszystkim o pieniądze. Rząd postanowił bowiem opodatkować gazety – a wysokość opłaty uzależniona była od liczby stron. Im większe były więc poszczególne kartki, tym więcej treści można było na nich zmieścić, jednocześnie nie zwielokrotniając podatku. Ot, w myśl starej zasady, że zawsze kiedy pojawi się przepis, znajdzie się też i sposób na jego obejście.

A wiecie, że na Joe Monster dawno temu była taka zasada: "Tu się pomaga". I nic się w tej kwestii nie zmieniło. Dlatego jeśli chcesz, to dorzuć grosika do naszej Joe Monsterowej skarbonki. Pomóżmy dzieciakom, bo pomagać warto! Każda złotówka jest cenna.

10

Oglądany: 39601x | Komentarzy: 35 | Okejek: 126 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.04

20.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało