Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Byłem wrogiem nauki i tak wyglądała moja droga do stania się sceptykiem

43 619  
184   179  
Nie każdy fan filmów z żółtymi napisami musi nim pozostać na zawsze. Autor angielskojęzycznego bloga Logika Nauki opisuje swoją drogę od zatwardziałego kreacjonisty do zdroworozsądkowego sceptyka i robi to humorem i wyrozumiałością dla szurów.
Żenująca prawda jest taka, że nie zawsze byłem sceptykiem, było mi do tego bardzo daleko, dlatego myślę, że opowieść o mojej podróży ku sceptycyzmowi może być pomocna i pouczająca zarówno dla podobnych poszukiwaczy prawdy, jak również i dla moich kolegów sceptyków, którzy usiłują szerzyć postawy naukowe i zachęcają do krytycznego myślenia. Ze względu na moje wykształcenie nie mam typowego spojrzenia na te tematy, co mam nadzieję będzie zarówno pouczające, jak i inspirujące dla innych. Będzie też kilka komentarzy do tych, którzy odrzucają naukę „głównego nurtu”, tak jak ja kiedyś.


Moje pochodzenie

Wychowałem się w bardzo konserwatywnym chrześcijańskim domu, gdzie nauczono mnie wierzyć w dosłowną interpretację Biblii, w tym kreacjonizm młodej Ziemi (czyli: ewolucja jest fałszywa, Ziemia ma 6000 lat, potop Noego był prawdziwym wydarzeniem historycznym itp.). Niemniej interesowałem się nauką odkąd pamiętam (szczególnie paleontologią i zoologią), a gdybyś zapytał 8-letniego mnie, kim chcę być, gdy dorosnę, powiedziałbym z pasją, że chcę zostać naukowcem. W rezultacie moi rodzice dostarczali mi mnóstwo książek, ale zawsze dodawali swoje uwagi. Mówili mi, żebym zignorował wszystkie sekcje dotyczące ewolucji i oprócz książek naukowych zaopatrzyli mnie w masę książek z serii "Odpowiedzi z Księgi Rodzaju" i innych wydawnictw kreacjonistów, żeby nauczył się "prawdy" o powstaniu świata i nie dał się zwieść "diabelskim kłamstwom" (jak w mojej rodzinie nazywa się teorię ewolucji).

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, nie atakuję religii. Jak wielokrotnie powtarzałem, mój blog dotyczy nauki, a moje posty dotyczą religii tylko w odniesieniu do nauki. Tak więc jeśli chcesz zarówno wierzyć w Boga, jak i ewolucję, Wielki Wybuch itp., to nie czuję potrzeby, aby tu z tobą debatować (to nie znaczy, że dyskusje o istnieniu Boga nie są ważne, ale po prostu nie w w ramach tego bloga). Po drugie, chcę jasno powiedzieć, że nie atakuję mojej rodziny. Chociaż wciąż nie zgadzam się z nimi w wielu sprawach, nadal ich kocham i szanuję. Doceniam dom, w którym się wychowałam, i doceniam fakt, że moi rodzice naprawdę wspierali moją miłość do nauki, kupując mi mnóstwo książek, zestawów chemicznych, mikroskopów itp., wytrzymując to, że przekształciłem ogród w "wykopaliska", pozwalając mi przynosić do domu wszelkiego rodzaju zwierzęta jako obiekty badań, tolerując moje sprowadzanie do domu martwych zwierząt w celu rozłożenia i ponownego złożenia ich szkieletów itp. (tak, byłem dziwnym dzieckiem).

Wracając do meritum - zanim ukończyłem liceum, byłem w 100% kreacjonistą młodej Ziemi. Byłem też niezwykle kłótliwy (cecha, z której nigdy nie wyrosłem) i szybko wdawałem się w kłótnie o ewolucję. To ja byłem jedną z tych osób, które wpadały do sekcji komentarzy na stronach takich jak ta i zaciekle broniły kreacjonizmu. Nawet moją pracę semestralną w liceum napisałem o tym, dlaczego ewolucja nie jest prawdą, a na pierwszym roku studiów wygłosiłem przemówienie o tym, dlaczego abiogeneza nie jest prawdą. Dostałem piątki za oba zadania i wtedy myślałem, że moje argumenty są solidne. Jednak patrząc wstecz, dostrzegam liczne naukowe nieścisłości i logiczne błędy, które popełniłem.

- Czy sprawdzasz informacje, zanim je udostępnisz dalej?
- Nie ma takiej potrzeby. Jeśli zgadzają się z moimi wcześniejszymi poglądami i uprzedzeniami, to muszą być prawdziwe!


Chociaż kreacjonizm był prawdopodobnie moją największą naukową pomyłką, nie był jedyny. Zaprzeczałem również antropogenicznym zmianom klimatu i poważnie się pomyliłem w kilku innych, mniej istotnych aspektach nauki. Szczepionki i GMO nigdy nie były gorącymi tematami w moim domu, więc nie wiedziałem o nich wtedy zbyt wiele, ale biorąc pod uwagę moją łatwowierność i niezdolność do krytycznego myślenia, jestem całkiem pewien, że łatwo mogłem zostać antyszczepionkowcem i anty-GMO.

Idąc na studia, byłem tak odległy od bycia sceptykiem jak tylko można i to pomimo tego, że bardzo interesowałem się nauką. Możesz pomyśleć, że zaraz ci powiem, że na studiach wziąłem udział w kilku kursach naukowych i one otworzyły mi oczy… ale mylisz się. Na pierwszym roku byłem całkowicie odporny na fakty. Byłem na wydziale biologii, więc moje zajęcia na pierwszym roku obejmowały kurs zoologii, podczas którego często pojawiała się ewolucja, ale zamiast dostrzegać swoje błędy, trzymałem się swoich błędnych przekonań. Byłem typem ucznia, którego widzisz w filmach na YouTube debatujących z profesorami o ewolucji. Byłem całkowicie głuchy na ich fakty i dobrze uzasadnione argumenty.
Więc jeśli kursy naukowe nie miały żadnego znaczenia, to co? Odpowiedź może zaskoczyć wielu moich kolegów sceptyków / naukowców. To był kurs filozofii.

Podczas pierwszego semestru drugiego roku uczęszczałem na wprowadzający kurs filozofii, który dosłownie zmienił moje życie, ponieważ zrobił coś nieocenionego: nauczył mnie krytycznego myślenia. Nauczył mnie reguł logiki i tego, jak odróżnić dobry argument od złego. Ujawnił moje uprzedzenia i uświadomił mi, jak bardzo jestem ślepy i arogancki. Ten kurs był przełomowym momentem, który dosłownie ukształtował całe moje życie. Dał mi sens istnienia. To było jak ugryzienie zmutowanego pająka, wystawienie na działanie promieniowania gamma itp.
Po tym kursie nie było już powrotu. Chciałem więcej. Chciałem doskonalić się w krytycznym myśleniu, a co najważniejsze, chciałem faktycznie zrozumieć sposób działania wszechświata. W końcu byłem gotów zakwestionować moje poglądy i to zrobiłem. Ukończyłem więcej kursów filozofii, aby doskonalić swoje umiejętności logiczne, zacząłem właściwie słuchać profesorów i rozważać ich argumenty, i zacząłem kwestionować wszystko. Spojrzałem na każdy z moich podstawowych poglądów i po raz pierwszy w życiu poddałem je krytycznej analizie.

Starałem się nie tylko odstąpić od kontrargumentów, z którymi się wychowałem, ale też odkryć, jakie błędy zawierają. Szczerze? Nie było to łatwe ani przyjemne. Przecierpiałem wiele bezsennych nocy i spędziłem miesiące czytając, studiując i rozmawiając z ludźmi po obu stronach każdego tematu, ale w przeciwieństwie do dawnych debat, teraz starałem się raczej uczyć niż wygrywać. To był powolny i bolesny proces, który kosztował mnie utratę przyjaciół i nadwyrężył moje relacje z rodziną, ale było warto, ponieważ prawie wszystkie moje stare fundamentalne poglądy się rozpadły. Dostrzegłem błędy w argumentach, których zawsze używałem, a kiedy już je zobaczyłem, nie mogłem ich zignorować. W rezultacie prawie wszystko obróciłem o 180 stopni. Zmieniły się moje poglądy na naukę, politykę, etykę, religię itp. I stałem się sceptykiem.
Po tej transformacji kontynuowałem naukę, zarówno zawodową, jak i osobistą. Zawodowo uzyskałem tytuł magistra biologii, a obecnie zbliżam się do półmetku na drodze do stopnia doktora. Nadal czytam i uczę się o sceptycyzmie, logice i krytycznym myśleniu tyle, ile mogę. To ostatecznie doprowadziło mnie do przyłączenia się do ruchu sceptyków i założenia bloga, który właśnie czytasz (The Logic of Science). Często ludzie zarzucają mi, że jestem płatnym sprzedawczykiem koncernów lub innymi takimi bzdurami, ale mam nadzieję, że teraz widzisz, że robię to, ponieważ mi na tym zależy. Jestem głęboko wdzięczny profesorowi filozofii, który otworzył mi oczy, a także sceptycznym blogom, stronom internetowym, książkom, które pomogły mi, gdy zacząłem zmagać się ze swoimi poglądami i przekonaniami.

Tyle tytułem długiego wstępu, a oto co chcę zrobić w pozostałej części tego wpisu. Po pierwsze, chcę porozmawiać bezpośrednio z kreacjonistami, antyszczepionkowcami, zaprzeczającymi zmianom klimatu, naturopatami itp., którzy czytają mój blog. Po drugie, chciałbym udzielić kilku rad innym sceptykom, a na koniec chciałbym krótko zachęcić innych ludzi, którzy poświęcają swój czas obronie nauki i nauczaniu krytycznego myślenia.

Do kreacjonistów, zaprzeczających zmianom klimatu, przeciwników szczepionek, aktywistów GMO, homeopatów, naturopatów, wyznawców teorii spiskowych itp.

Słynny bon mot mówi, że opinie są jak dziury w tyłku, każdy ma swoją. Jest w tym wielka mądrość, ale ja dodałbym, że opinie różnią się znacznie od tyłków, w tym sensie, że twoje powinny być regularnie i dokładnie badane. Musimy myśleć krytycznie, i to nie tylko o  cudzych ideach. Bądź surowy dla swoich przekonań. Zabierz je na ring i wal w nie kijem do baseballa. Bądź intelektualnie surowy. Zidentyfikuj swoje subiektywne nastawienie, swoje uprzedzenia, swoje przywileje. Tim Minchin

Ten cytat pochodzi z doskonałego przemówienia ukończenia UWA 2013 Tima Minchina. Warto obejrzeć w całości. Chcę Cię zachęcić do wyruszenia w odkrywczą podróż, tak jak zrobiłem to ja. Rozumiem, jak myślisz i dlaczego trzymasz się swoich poglądów, ponieważ kiedyś byłem jednym z Was. Zdaję sobie sprawę, że świadomie nie lekceważysz faktów i naprawdę wierzysz, że dowody potwierdzają twoje stanowisko, ponieważ dokładnie tak się czułem. Naprawdę myślałem, że miałem rację i byłem pewien, że cała społeczność naukowa była zaangażowana w jakieś masowe fałszowanie faktów, aby uniknąć przyznania się do swoich błędów. Wydawało mi się całkowicie racjonalne, że wszyscy, którzy się ze mną nie zgadzali, byli ignorantami, stronniczymi lub skorumpowanymi, i ani razu nie pomyślałem, że odrzucam naukę (jestem denialistą). Raczej myślałem, że fakty są po mojej stronie i jestem po prostu jedną z nielicznych osób, które są wystarczająco oświecone, aby zobaczyć prawdę. Uważałem, że naprawdę sprawdzam fakty. Przekonywałem sam siebie, że przejrzałem obie strony problemu i racjonalnie oceniam fakty, a to złudne przekonanie doprowadziło mnie do 100% pewności, że mam rację, podczas gdy w rzeczywistości całkowicie się myliłem. Cała wiara w świat nie czyni czegoś prawdziwym, a żadne osobiste przekonanie nie może zmienić faktów.
Dlatego zachęcam Was, abyście nie dali się nabrać na te same poznawcze uprzedzenia i pułapki, które kiedyś mnie usidliły.

Z perspektywy czasu moje błędy są oczywiste. Angażowałem się w tzw. motywowane rozumowanie. Kreacjonizm i wiele innych poglądów to podstawowe przekonania, które wyznawałem. Były fundamentalnymi częściami tego, kim jestem. W rezultacie za każdym razem, gdy pojawiały się dowody przeciwko nim, podświadomie włączał mi się czerwony alarm i podnosiłem tarczę psychiczną. Znajdowałem zawsze jakiś sposób, aby przekonać siebie, że argumenty mojego przeciwnika są fałszywe. Na przykład, kiedy napotkałem dowody na ewolucję, natychmiast udawałem się do źródeł takich jak "Odpowiedzi z Księgi Rodzaju" (Answers in Genesis), znajdowałem artykuł lub argument, który mi pasował, a następnie trzymałem się tego jako dowodu, nawet jeśli był to totalny nonsens. Byłem tak stronniczy i tak oddany kreacjonizmowi, że nie potrafiłem dostrzec swoich błędów, a całkowicie bezsensowne twierdzenia kreacjonistów wydawały się mieć dla mnie doskonały sens. Doskonale pamiętam poszczególne debaty, w których używałem jednego kreacjonistycznego argumentu po drugim, i choć mój przeciwnik mocno pokonał każdy z nich, to ja i tak odszedłem czując się zwycięzcą. Tak właśnie działa motywowane rozumowanie i jest to niezwykle niebezpieczne. Uniemożliwia ci uświadomienie sobie, że się mylisz, bez względu na to, jak wyraźnie się mylisz.
Chcę przez to powiedzieć: rozumiem cię. Wiem, że nie jesteś głupi, szalony, niewykształcony. Wiem, że naprawdę myślisz, że masz rację, ale tak nie jest i nigdy nie będziesz w stanie tego zobaczyć, dopóki nie dasz sobie zgody na mylenie się. Teraz mógłbyś odpowiedzieć na to, nalegając, że dokładnie rozważyłeś obie strony sytuacji (powiedziałbym dokładnie to samo), ale czy naprawdę? Ja nie. Właściwie pomyśl o tym przez minutę. Czy rzeczywiście próbowałeś z całych sił obalić własne poglądy, czy po prostu szukałeś dowodów na ich potwierdzenie? Na przykład w ramach ćwiczenia poprosiłbym cię, żebyś zastanowił się, co by musiało się zdarzyć, aby przekonać cię, że się myliłeś. Innymi słowy, jaki dowód wystarczyłby, aby zdyskredytować twój pogląd? Jeśli nie możesz wymyślić żadnego rozsądnego dowodu, który skłoniłby cię do zmiany zdania, to masz bardzo poważny problem i prawie na pewno angażujesz się w ten sam rodzaj motywowanego rozumowania, który wprowadzał mnie w błąd przez lata.

Do moich kolegów sceptyków

Po pierwsze, chciałbym wyrazić konstruktywną krytykę. Bardzo, bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę myślenia, że sceptycy są w jakiś sposób wyjątkowi. Łatwo jest odpisywać wszystkim innym, traktując ich jak ostatnich idiotów, ale ten rodzaj postępowania jest zarówno zły, jak i nieprzydatny. Jeśli czujesz, że w jakiś sposób znacznie przewyższasz wszystkich innych, musisz się tego pozbyć. Wszyscy mamy wady i popełniamy błędy poznawcze, a dezinformacja może zwieść wszystkich nas. Dla mnie moja przeszłość jest ciągłym i bolesnym przypomnieniem, jak bardzo jestem podatny na poznawcze uprzedzenia i rozumowanie emocjonalne. Uważam, że w odpowiednich okolicznościach każdy może zostać oszukany przez pseudonaukę i ja nie byłem wyjątkiem.

Moje IQ nie wzrosło magicznie, kiedy odrzuciłem kreacjonizm, ani też nie zwiększyła się moc obliczeniowa mojego mózgu. Byłem tym samym wadliwym idiotą, którym byłem wcześniej. Jedyna różnica polegała na tym, że chciałem się mylić i nauczono mnie niezbędnych narzędzi logicznych, aby sprawdzić, czy naprawdę się myliłem. Innymi słowy, łatwo jest pomyśleć, że ludzie, którzy się z tobą nie zgadzają, są szaleni lub głupi, ale większość z nich nie jest. Większość z nich to ludzie o całkowicie zdrowych zmysłach, którzy potrafią być bardzo racjonalni w większości aspektów swojego życia. Więc inteligencja nie jest problemem. Ich problemy to uprzedzenia i niechęć do pomyłki. To rzeczy trudne do zmiany, ale oczernianie ludzi, których chcielibyśmy nawrócić (żarcik) nie jest pomocne.

Chciałbym zakończyć kilkoma krótkimi słowami podziękowania i zachęty. Bycie publicznym sceptykiem jest czasochłonne, często nieprzyjemne i często wydaje się bezsensowne, ale naprawdę robi różnicę (przynajmniej w moim przypadku). Nie mogę nie wyrazić wdzięczności wszystkim kobietom i mężczyznom, którzy tworzą sceptyczne książki, blogi, strony internetowe itp., które pomogły mi otrząsnąć się z uprzedzeń. Podobnie jestem wdzięczny ludziom na forach, czatach, w komentarzach, którzy poświęcili czas na debatę i wskazanie moich błędów. Wszyscy dokonaliście ogromnej zmiany w moim życiu i jest to dług, którego mogę nigdy nie spłacić. Nie sądzę, żebym był wyjątkiem. Z pewnością są ludzie, którzy nigdy nie zmienią swoich poglądów, ale są też tacy, którzy chcą rzucić wyzwanie swoim uprzedzeniom i przyjąć nowe pomysły. Wszyscy sceptycy pełnią niesamowitą służbę publiczną, poświęcając czas, aby dotrzeć do tych ludzi i im pomóc. Dziękuję wam wszystkim i kontynuujcie dobrą robotę.

To bitwa, w której warto walczyć.
35

Oglądany: 43619x | Komentarzy: 179 | Okejek: 184 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.02

25.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało