Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Zazdrosna żona, kod domofonu i inne anonimowe opowieści

71 592  
247   63  
Dziś przeczytacie m.in. o tym, że czasem kłamstwo popłaca, dowiecie się, jak ważna jest znajomość warzyw, będzie o straszeniu żony i o tym, jak się odpłaciła oraz poznacie dwie babcie o całkiem różnym podejściu do wnucząt.


#1.

Z reguły w dzieciństwie byłam grzecznym dzieckiem. Kłamstwa, afery i kłótnie to nie była moja bajka. Do czasu...
Ponad 10 lat temu, mając 5 lat na karku, jechałam z mamą samochodem (istotne jest tu, że był to samochód dziadka) do lekarza na badania. Podczas jazdy były śpiewy, śmiechy i żarty, aż nie zatrzymała nas policja. Mama bezstresowo odsuwa szybę i zaczyna się standardowa rozmowa z policjantem. Po usłyszeniu prośby o podanie dokumentów zaczyna się wertowanie wszystkich schowków. Jak się okazało, nie było niektórych dokumentów od samochodu, bo dziadek miał je ze sobą, miny mamy nie zapomnę do końca życia. Na szczęście jej ukochana córeczka wpadła na genialny pomysł...
Zaczęłam się dusić i kaszleć. Tak, specjalnie. Z małych zielonych oczu zaczęły płynąć łzy, a między oddechami błagania o pomoc. Mina policjanta oczywiście bezcenna. Mama wyczuła, o co mi chodzi i zaczęła szukać w torebce inhalatora, a potem krzyczeć, że go nie wzięła, a mam atak astmy. Policjant kazał jechać szybko do domu i uważać, bo 2 km dalej stoi następny patrol, ale przekaże, żeby nas nie zatrzymywać.

Za to "małe" przedstawienie dostałam wielki domek dla lalek, którego wcześniej nie chcieli mi kupić.
A jednak kłamstwo czasem się opłaca.

#2.

Kilka lat temu latem wybierałem się z rodziną mojej dziewczyny na kilkudniowy rejs żaglówką. Ja i jej tata dostaliśmy za zadanie zrobienie zakupów.
Jako że jej tata jest zwolennikiem zdrowej żywości, więc oczywiście nie mogło zabraknąć świeżych owoców i warzyw. Polecił mi zatem wybranie kilku kalafiorów z takiej dużej skrzyni, ale że na pokładzie miejsca raczej nie ma za dużo, to miałem oderwać wszystkie liście (było ich wyjątkowo dużo). No to zabrałem się z zapałem do roboty, chwyciłem jeden kalafior i zacząłem oskubywać go z liści.
Nagle podchodzi do mnie tata mojej dziewczyny i dusząc się ze śmiechu mówi, że przecież kapustę to on już wziął... Okazało się, że prawie pozbawiłem kapustę wszystkich liści.

Dobrze, że ekspedientki tego nie widziały. Szkoda, że teść nie dał mi o tym zapomnieć do dzisiaj.

#3.

Czas pandemii to czas porządków. W każdym razie dla mnie. Wczoraj postanowiłam odmalować jedną ze ścian w moim pokoju, bo do szału doprowadzała mnie brudna plama – dzieło mojego psa, który z jakiegoś powodu wybrał sobie to właśnie miejsce, aby ocierać się, kiedy coś go swędzi.
Dziś mam czworonoga z połową pyska w kolorze „oceanicznego turkusu” oraz ścianę pełną psiego futra...

#4.

Mój obecny mąż, a wcześniej chłopak, uwielbiał mnie straszyć. A to nagle krzyknął, a to wyskoczył gdzieś zza rogu. Bardzo mnie to denerwowało, bo myślał, że jest zabawny, a to po prostu mnie drażniło, rozpraszało i było głupie… Nie mogłam się naprosić, żeby przestał.

Pojechaliśmy na wakacje na wieś. Lata 80., dziura zabita deskami, kibel w polu kukurydzy – na większe tylne danie trzeba wykopać dziurę w ziemi (o ile dziki nie przeszkodzą), brak łazienki, jedynie bieżąca woda w kranie, więc myjemy się w misce. Obok zakwaterowana rodzina z pięciorgiem dzieci, matka potężna, a ojciec szczuplutki, nie za wysoki, ale dużo pijący i bardzo agresywny po wódce. Na dwa tygodnie naszego pobytu, kilka razy pojawiała się ówczesna milicja (tak, to nie pomyłka), bo nie można było gościa uspokoić po wódce, dostawał małpiego rozumu. Pewnego dnia znowu zaliczył cug, latał z siekierą w ręku i szukał ofiary. Schowaliśmy się, obserwowaliśmy i czekaliśmy na rozwój wypadków. W pewnym momencie mój chłopak zgłodniał i poszedł po coś do jedzenia, a w tym samym czasie żona agresora, wykorzystując swoją siłę zamknęła męża-pijaka w komórce, oczywiście odebrała mu siekierę. Dokładnie widziałam gdzie ją położyła i w mojej głowie zalągł się szatański plan… ;) Powiedziałam chłopakowi, że nie mogą pijaka znaleźć, gdzieś się schował z tą siekierą, chyba uciekł w kukurydzę. A że jest już późno, to myjemy się i idziemy spać. Wymyliśmy się w misce, no i teraz trzeba tę wodę z miski wylać. Więc chłopak wychodzi ostrożnie na długi ciemny korytarz, szybkim krokiem udaje się w kierunku pola kukurydzy, a ja w tym czasie chwyciłam siekierę i usiadłam w ciemnym kącie pod naszym pokojem. Chłopak wszedł z miską, ja się nie ruszam. Chłopak zaczyna widzieć jakiś cień, napięcie rośnie, stawia kroki coraz wolniej… w tym czasie ja powoli wstaję i unoszę z warkotem siekierę w górę nad głowę…
Mina chłopaka bezcenna, panika, wrzask pod niebiosa, kupa w portkach, rzucił we mnie miską, sama posikałam się ze śmiechu, kiedy mój chłopak uciekał przerażony w kukurydzę.

Nigdy więcej mnie już nie straszył, a jesteśmy razem 27 lat.

#5.

Kiedy wspominam moją babcię, mam łzy w oczach, bo widzę wszechogarniającą miłość, która niczego nie wymaga i wszystko daje. Wspaniale wspominam dzieciństwo z nią, a ostatnie spotkanie zapadło mi na zawsze w pamięci.
Przyszedłem do babci, kiedy była już bardzo chora i leżała w zasadzie na łożu śmierci. Zobaczyła, że jestem, uśmiechnęła się, wyciągnęła 10 zł spod poduszki i dała mi mówiąc:
- Masz, wnusiu...
- Ale ja mam.
- Weź, na pewno potrzebujesz...

Mimo choroby, do ostatniej chwili wnuczek był najważniejszy.

#6.

Moja siostra i babcia prowadzą między sobą wojnę przez ostatnie 2 lata. Mimo wszystkich obrońców babci i wyznawców tego, że to siostra powinna ją szanować - młoda ma rację. Nie będziemy wnikać w sytuację rodzinną, ale generalnie to babcia nie jest w porządku. Dodam jeszcze, że babcia za młodu dwa razy zaszła w ciążę i dwójkę dzieci oddała... Pozostałą trójkę postanowiła wychować.

No więc sytuacja wydarzyła się kilka dni temu, na rocznicy śmierci naszego ojca, a jej syna. Cała rodzina jak zwykle w ten dzień przygnębiona, rozmowy niby żwawe, ale nastrój wyjątkowo okropny. Młodzi oczywiście zostali wypytani o związki, o szkołę... Właśnie - o szkołę.

Moja siostra jest wyjątkowo zdolną dziewczyną. Szkołę średnią zaczynała w technikum, ale kierunek po prostu jej się nie spodobał... Dużo też chorowała, miała zaległości. Tak też po pierwszym semestrze zapadł wyrok - zmiana szkoły. Jedyną opcją na uratowanie roku było liceum zaoczne. Mojej siostrze to pasuje - pracuje sobie w dzień i bardzo pomaga w domu... Ale babcia oczywiście chciała jej dopiec:
- Przecież to wstyd, co ludzie powiedzą, zaraz pomyślą, że jesteś w ciąży!
Siostra nie wytrzymała. Spojrzała na babcię i odparła:
- Wiesz babciu, to nie są te czasy, kiedy panna musi dzieci oddawać obcym, bo to wstyd.

Pierwszy raz w życiu ktoś zgasił naszą wredną babkę... Chociaż przy stole zapadła niezręczna cisza, to siostra jawnie mówi, że "warto było".

#7.

Gdy byłam mała, zapamiętywałam dźwięk kodu wpisywanego na domofonie do otwierania drzwi. Ostatnio znalazłam mój notesik z dzieciństwa, a w nim taką notatkę:
"kod do domu: tuut tut tut tut tuut tuuut tuut tuuuuut".

Zapisałam sobie, żebym przypadkiem nie zapomniała.

#8.

Byłam przykładną żoną przez ponad dekadę, dopóki ten zupełnie nieudany związek nie ulał mi się po tym, gdy odkryłam wieloletni romans mojego byłego już męża z moją byłą przyjaciółką. Ogólnie - postanowiłam zrzucić ciążące mi podwójne poroże za jednym zamachem.

Przez cały ten pieprzony czas, a przypominam, że czasu i okazji było sporo, nigdy nie otrzymałam od mojego byłego nic z okazji moich urodzin, bez okazji tym bardziej. Żeby była jasność, NIC oznacza w tym przypadku NIC. I spoko, zawsze usprawiedliwiałam to jakoś, życzenia złożone zawsze były, więc pamiętał. Zresztą nie jestem roszczeniowym typem, no i samowystarczalna jestem na tyle, że jeśli coś bardzo mi się podoba, potrafię sobie to wcześniej lub później sprawić.

Może to dziecinne, ale kiedy od wspólnych znajomych dowiedziałam się o tym, że standardem w nowym związku mojego eks prezenty dla nowej są na porządku dziennym, a z okazji urodzin tylko takie na totalnym wypasie, poczułam się po raz kolejny, jakby ktoś walnął mnie w pysk.

Pierwszy raz w życiu zapragnęłam być dla kogoś tak ważna, tak kochana, tak warta czegokolwiek, żeby ten ktoś chciał mi coś dać. Doszłam do wniosku, że pomijając fakt, iż mój były był i jest pod pewnym względem typowym pizdokleszczem, to jednak jego traktowanie mnie było moją winą. Pozwoliłam na to, uległa i wyrozumiała. Samowystarczalna. Wiecznie go usprawiedliwiająca.

Raz jedyny chciałabym umieć odpuścić takie podejście i w jego miejsce stać się wymagającą, roszczeniową panną, której jakiś typek chce zaimponować, pokazać, że mu zależy, czy nawet próbuje kupić drogimi prezentami.

Okropne uczucie. Na tyle nowe i kijowe dla mnie, że mam ochotę tym zwyczajnie rzygnąć.
No i wyznanie anonimowe, bo za nic w świecie nie przyznam się głośno do tego, że jestem zwyczajnie zazdrosna... nawet za te pieprzone prezenty.
:/

W poprzednim odcinku m.in. zemsta na byłym i zabawy z kuzynem

16

Oglądany: 71592x | Komentarzy: 63 | Okejek: 247 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.02

26.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało