Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Podczas gdy cały świat obserwuje postępy szczepień na COVID, z nieba sypie plastikowy śnieg zrzucany przez samoloty!

92 250  
378   80  
Hiszpanie dostali prezent. Zamiast sadzić cytrusy na swoich iberyjskich daczach, mogą sobie tej zimy ulepić bałwana i nazwać go Pedro. Oto bowiem z nieba sypnęło białe szaleństwo, pokrywając mięciutkim puchem ulice hiszpańskich miast. Podczas gdy większość obywateli ciska się śnieżkami i odkopuje swoje auta, znalazła się grupa dociekliwych osób, które zauważyły, że śnieg wcale nie jest naturalnym opadem atmosferycznym, ale wykonaną z plastiku imitacją! Sieć zalały filmiki, w których internauci zapalniczkami opalają śnieżne bryłki i z wielkim przejęciem komentują, że te nie tylko nie chcą topnieć, ale i pokrywają się sadzą. Czy to reptiliański spisek, sprytna manipulacja obrazem, efekt chemicznych oprysków, a może… Harry Potter?
Dożyliśmy czasów, w których każdy może stać się dziennikarzem i przeprowadziwszy wnikliwie śledztwo, ma prawo podzielić się z ludźmi wstrząsającym odkryciem. Cóż z tego, że takie śledztwo zazwyczaj sprowadza się do oglądania legendarnych już filmów z żółtymi napisami, wysłuchiwania mądrości podduszonych pępowiną celebrytów lub czytania grafomańskich artykułów publikowanych w serwisach typu „Tojestprawdajakbabciekocham.pl”
Jako że wszyscy mamy dostęp do mediów społecznościowych, które doskonale sprawdzają się jako narzędzia do błyskawicznego rozpowszechniania treści, filmy o plastikowym śniegu momentalnie przekazywane są z rąk do rąk. Furorę na Facebooku robi obecnie nagranie zarejestrowane przez pewną Carinę mieszkającą w Katalonii.

https://www.youtube.com/watch?v=_URKBQrhR1A

Czarny, niechcący się topić śnieg śmierdzący plastikiem! Reakcja widzów była typowa do przewidzenia – niejeden zaaferowany internauta wybiegł na podwórko, aby podpalać zapalniczką ojca świeżutki puch zebrany z dachu obory. Katastrofa! W Polsce też zrzucana jest przez samoloty syntetyczna substancja imitująca śnieg. Na Trygława! Ja również to sprawdziłem. Białe „coś”, które spoczywa na moim balkonie, jest bardziej plastikowe niż ponton na twarzy Małgorzaty Godlewskiej!


Oznacza to, że miasta pokryte będą tym sztucznym, nietopiącym się świństwem już na zawsze! Jaki miał być cel tego działania? Co też znowu knują masońsko-reptiliańskie elity? Może to próba odwrócenia uwagi od strasznych efektów ubocznych szczepionek na COVID? A może to tajny układ zawarty pomiędzy złymi do szpiku kości Żydami u władzy a producentami sanek i dupolotów dostępnych w Tesco?


Otóż nie. Mimo że orędownicy teorii spiskowych bardzo by chcieli posiadać ten niezbity dowód na istnienie tzw. chemtrails, czyli rakotwórczych substancji, którymi to rzekomo jesteśmy regularnie opryskiwani przez samoloty pasażerskie, to musimy ich zaskoczyć – śnieg, który robi się czarny po kontakcie z ogniem zapalniczki, nie jest wykonany z plastiku. Aby się o tym przekonać, wystarczy nieco pomyśleć, ewentualnie spędzić kilkanaście sekund na lekturze publikacji zamieszczanych na odpowiednich, wyspecjalizowanych w tropieniu internetowych bulszitów, stronach. Co ciekawe – okazuje się, że ta pieruńsko głupia teoria krąży po serwisach społecznościowych od ponad 6 lat, a dziś za sprawą hiszpańskich opadów wróciła do łask, zdobywając popularność wśród zastępów naiwnych foliarzy.


Zacznijmy od ciemnego, przypominającego głowę rozdupconego petardą ludzika GI. Joe, czarnego nalotu, który to pojawia się na śniegu, gdy tylko przez parę chwil poopalamy go zapalniczką. To sadza, potocznie zwana też kopciem. Wbrew temu, co może się niektórym wydawać, jej pojawienie się w tym wypadku nie jest wynikiem reakcji plastikowego opadu atmosferycznego na wysoką temperaturę, ale efektem spalania znajdującego się w zapalniczce butanu. Gaz ten jest niczym innym, jak przecież związkiem wodoru z węglem. Kiedy więc palimy taki węglowodór, oczywistym jest, że wytrąci się nam węglowy osad. Wie o tym każde dziecko, które nie mając dostępu do flamastra, potrafi wykonać na ścianie kibla napis „Andżela to kórwa!” za pomocą zwykłej zapalniczki.


Innym głoszonym przez wstrząśniętych internautów argumentem za sztucznym puchem jest to, że pod wpływem wysokiej temperatury ognia śnieg nie chce się topić. Czasem nawet kilkunastosekundowe opalanie go nie sprawi, że ze śnieżki kapnie chociażby jednak kropelka!
Tu też nie trzeba żadnego tęgiego umysłu, aby wytłumaczyć ten „fenomen”. Śnieg bardzo łatwo absorbuje wodę. Łatwo się o tym przekona każdy, kto zechce ulepić bałwana, kiedy od dobrych kilku godzin temperatura przekracza 0 stopni Celsjusza. Śnieg niby jest, ale po wzięciu go do ręki, odniesiemy bardzo niemiłe wrażenie, że trzymamy nasączoną wodą szmatę do mycia kibla. Kiedy więc podgrzewamy śnieżkę, woda po prostu zostaje wewnątrz. Do tego dochodzi też zjawisko sublimacji, czyli błyskawicznej zmiany skupienia śniegu z ciała stałego w parę wodną.
Ostatnim elementem układanki jest zapach. Większość tropicieli spisków, którzy wzięli na tapet ten temat, donosi o nieprzyjemnej woni topionego plastiku, jakim to ma trącić podpalona śnieżka. Podpaliłem, powąchałem. Fakt, cuchnie to jak dym z komina mojego sąsiada. O ile sam palony butan nie ma żadnego zapachu, to już inne substancje zgromadzone w śniegu owszem – pod wpływem spalania mogą śmierdzieć. To oczywiście wcale nie oznacza, że w naszej śnieżce znajduje się tona mikroplastiku. Mogą to być chociażby zanieczyszczenia biologiczne – jak bakterie czy grzyby. O tym, że nawet najbardziej niewinna rzecz w wyniku zbyt intensywnej cieplnej obróbki może bić po nozdrzach wonią gnijącego trupa przekonał się każdy, kto kiedyś przypalił kalafiora...


Na koniec taka refleksja – zauważyliście, że osoby, które tak bardzo przejmują się losem „skażonych” przez samoloty obywateli to zazwyczaj niestroniące od podejrzanych używek istotki, wlewające w siebie litry energetyków, palące tanie ruskie fajki oraz regularnie obżerające się parówkami wykonanymi z budy zmielonej razem z psem, łańcuchem i ciągnikiem właściciela? Zaprawdę, gdyby niektórzy przedstawiciele internetowej szurii zainwestowali energię wkładaną w tropienie toksycznych oprysków z nieba w tropienie spisków na własnym talerzu, to świat stałby się znacznie lepszym miejscem.
16

Oglądany: 92250x | Komentarzy: 80 | Okejek: 378 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało