Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CXVI - Tak łatwo urazić kobietę...

43 023  
5   49  
Dzisiejsze wydanie Autentyków traktować będzie między innymi o nowych standardach miłościwie nam panującej PKP, pozytywnych przypadkach wśród młodego pokolenia. Dla "politycznych" parę słów o Wiadomokim...

JAK DOGODZIĆ KOBIECIE

Wróciliśmy z moim ślubnym po kilku dniach nieobecności..
Jak wszystkim wiadomo zmienił się czas a skoro nas nie było.. zegarków nikt nie przestawiał. Nie są to niestety zegarki które przestawiają się same i tylko ok trzeba nacisnąć.
Ja zmęczona.. zaległam na łóżku.. mąż zmęczony zaległ przy komputerze...
Coś mi tam chodzi po głowie że nie wszystko w domu jest w porządku.. myślę intensywnie.. w końcu wymyśliłam.
[Ja prosząco] - Weź przestaw budzik co?
[Un] - A po co?
[Ja błagalnie] - No bo będzie dzwonił godzinę wcześniej...
[Un nieustępliwie] - No to co?
[Ja z lekkim zniecierpliwieniem] - Jak to co... Potem usnę i zaśpię do pracy. Nie mogę się tak wiecznie spóźniać...
No i tak morduję go, morduję, wymyślam coraz bardziej logiczne argumenty, że jak ja się za to wezmę, to zepsuję i że budzika nie będziemy mieć wcale, albo że to on jest mężczyzną od techniki w tym domu (przysłodziłam)... W końcu on wstaje i przestawia budzik...
...na półkę obok...
- Masz przestawiony i nie marudź więcej – warknął...(nerwowy jakiś czy co?)

by Kyane

* * * * *

NOWY STANDARD W PKP

Tata mojego znajomego, odbywał podróż nocnym pociągiem. Niby nic szczególnego, ale zachciało mu się wieczornej toalety. Dotarł do klopa, a tu zonk - zapomniał ręcznika. Jako, że noc, wszyscy śpią, zostawił klamoty i poszedł do przedziału. Z kimś tam pogadał i wraca do klopa. I tu wielkie zdziwienie. Jakaś babuleńka zajęła mu miejscówkę i myje swe zębiska. Tu jeszcze większe zdziwienie myje zęby jego szczoteczką... Nawiązał się nerwowy dialog:
- Pani, co pani robi???
- Zęby myję - odparła rezolutnie kobiecina.
- Ale to moja szczoteczka!!!
- Pana? - tu się zmieszała - Ja przepraszam, myślałam że to taka... eee... pociągowa...

by PigBenis

* * * * *

ODWIEDZAMY ZNAJOMYCH

Osoby dramatu: [T]ato, [S]iostra, [Sz]wagier, [J]a
Rozmowa nad jednym z grobów:
[S] - To jak jedziemy do domu?
[T] - A może odwiedzimy jeszcze Osiewaczów?
[Sz] - A na którym to cmentarzu?
[J] - No wiesz... Eeee... Oni jeszcze żyją

by KrissDeValnor

* * * * *

OFERTA BEZTERMINOWA?

Lata osiemdziesiąte, wczesne na dodatek. Nasze nowe osiedle, telefonów co kot napłakał, możliwości załatwienia - wiadome. Moja mama, dysponując rozległymi znajomościami, pomknęła raz do tepsy z kawą, ciastkiem, czymś tam jeszcze. Poświergotały z urzędniczkami jak te majowe słowiki, po czym padła propozycja na uszko:
- Niech pani idzie w stronę małego kościółka, monter, gruby Stefan, będzie tam jechał rowerem, taki z dużą torbą z narzędziami (hm?), on zaraz ma wracać. No to niech mu pani da adres i no... trzeba coś będzie wrzucić w sakwę. Na pewno przyjedzie i zamontuje telefonik.
Moja mama pomknęła rączo niczym gazela naprzeciw wyzwaniu łapówkarsko - telefonicznemu i błyskawicznie dostrzegła nadjeżdżającego na rowerze grubego montera. Zaczepiła chłopa i pomna pouczeń (dzisiaj noszących znamiona przestępstwa) zaoferowała:
- Proszę pana, tu jest mój adres, proszę tam pojechać i na mnie zaczekać, ja zaraz dojadę.
Chłop spojrzał z ukosa, ale z roweru zszedł.
- O co chodzi? - spytał.
- Ha ha ha - nieco nerwowo zaśmiała się mama, niezwyczajna wręczać korzyści finansowych. - Rozumiem, ale wszystko dogramy. Proszę tylko na mnie poczekać w domu. Wiem, co pan ma na myśli. Obiecuję, że się dogadamy, a pan nie pożałuje.
Chłop zrobił oczy jeszcze większe.
- No, niech pan nie udaje niewiniątka - matka nie spodziewała się, że opór będzie aż tak duży. - Przecież mówię, że pan nie pożałuje.
- Widzę, że nie będę żałować - wystękał wreszcie gruby Stefan.
- Ale ja mam żonę, mam dzieci...
- Boże, co mnie jakaś pana obchodzi, niech pan już przestanie udawać, że panu też nie zależy - mama się wyraźnie wk**wiła. - Dostanie pan tyle, ile pan będzie chciał, ok?
Gruby Stefan zrobił się czerwony jak arbuz i zaryczał w końcu.
- ALE O CO CHODZI KONKRETNIE?!
- No, o montaż telefonu...
- To niech pani idzie do jakiegoś montera, bo ja milicjant jestem, z komendy jadę.
I gdy matka spieprzała jak dziad Kaczyńskiego, dogoniły ją jeszcze słowa:
- Ale ta pani oferta aktualna?!

by konwalia

* * * * *

KACZOR TO MA ŁEB

Jak co roku we Wszystkich Świętych sto lat! mi śpiewają na cmentarzu. No cóż daty urodzin nikt nie wybiera. I jak co roku pocmentarna impreza.
Siedzi kolega Kaczka (może następny prezydent?) lekko dziabnięty i mówi:
- Ja to mam łeb, mogę sam wywalić litra wódy i NIC!
Ktoś tam z tłumu:
- Jak to nic? Litra?
- No nic, ani ręką ani nogą!!

by peenya

* * * * *

I TO SIĘ NAZYWA GWARANCJA

Moja firma ma klienta, klient ma ładną, dużą nieruchomość, którą wynajmuje. W związku z naszą współpracą przysłał takie zestawienie najemców:
[nazwa najemcy] / [data zawarcia umowy] / [okres obowiązywania umowy] / [gwarancje umowne]
1. Firma X / od dnia X / na okres 1 / weksel
2. Firma Y / od dnia Y / na okres 2 / gwarancja bankowa
3. Biuro poselskie PiS / od dnia Z / na okres 3 / zabezpieczenie: "SŁOWO KACZORA"

Poważny klient, do poważnego banku, a rotfl jak w klasie.

by Peppone

* * * * *

ZACZYNA SIĘ ZAWSZE NIEWINNIE...

Dni temu kilka, zanim mąż wyjechał mi za wielką wodę, działo się tak:
Mężowi w ogóle trudno coś kupić, bo on nie dość, że wybredny, to jeszcze raz chudnie, raz tyje. Tym sposobem piękne, brązowe spodnie wiszą w szafie, bo raz uciskają, raz z tyłka spadają, słowem- czekają pory, aż będą "w sam raz".
Kupiłam mężowi slipy, takie normalne, męskie, wydawać by się mogło, że dobre, no bo przeca zawartość slipów nie kurczy się (Bogu dzięki) razem z resztą ciała.
Nie, dobre nie były, bo "ale one są brzydkie! i tu, popatrz, obetrą mi pachwiny", czyli sto i jeden argumentów na nie.
- Nie to nie - powiedziałam - Nie chcesz na dupie, to na głowie będziesz nosił - i dawaj, zakładać mu to pośród śmiechu na łepetynę. On nie pozostał mi dłużny.
Śmiać się skończyliśmy, każde rozeszło się w swoją stronę. Nie mija 5 minut, słyszę dzwonek do drzwi. Otwieram, Robert, dobry męża kolega. Zapraszam do środka, pytam czego się napiję... A on nic, czerwony jakiś, speszony, patrzy wszędzie, tylko nie na mnie. No nic, oni wszyscy są dziwni, myślę sobie. Podałam herbatę, porozmawiałam chwilę (znaczy ja mówiłam, a Robert nie mógł wydusić z siebie słowa), w końcu poszedł, jakoś szybko, jakby mu spieszyło się.
Ten wredny francowaty pajac, znany wam jako maużon mój, nie powiedział mi, że przez całą wizytę kolegi miałam na głowie slipy. Męskie.

by red-kettle

* * * * *

UROKI MOTORYZACJI

Byłem ci ja wczoraj opony wymienić na zimowe. Zakład wulkanizacyjny mieści się na sąsiedniej ulicy, w sumie i szef, i monterzy, i większość klientów to moi sąsiedzi i znajomi. Całość dzieje się na Śląsku.
Przede mną na podnośnik wjechał szef Rady Dzielnicy swoją wypaśną do bólu, czarną Toyotą RAV4. W bagażniku miał komplet opon i jeszcze parę rzeczy, w tym około metrowy kawał czegoś, co przypominało grubą na trzy palce stalową rurę w kolorze czerwonym, a czego istoty niestety nie poznałem.
Monter wyjął z bagażnika opony oraz wzmiankowaną rurę plus jeszcze parę śmieci, wymienił co miał wymienić, letnie gumy popakował w worki i zabrał się do umieszczania ich w bagażniku. W międzyczasie właściciel Toyoty rozmawiał z szefem warsztatu i dość był zaaferowany, chyba się targował o cenę, bo nie zwracał większej uwagi na montera i to, co robił. Ten natomiast złapał w rękę rzeczoną rurę, wywinął nią młynka i wrzeszczy:
- Panie Alojz! A co jo z tym mom zrobić?! Kaj mom ta ruła wciepać?!
Na to właściciel Toyoty, wciąż zajęty rozmową z szefem:
- A zapakuj mi ją do zadku...
Co prawda miał na myśli umieszczenie rury w bagażniku, ale siakoś tak się fartownie wstrzelił z tym tekstem, że monter najpierw zamarł, a później wraz z całym warsztatem, szefem i niżej podpisanym kulał się ze śmiechu po podłodze...

by semtex

* * * * *

CZYM SKORUPKA ZA MŁODU...

Córka moja w szóstej klasie jest. Ciekawy wiek, oj ciekawy. A programy nauczania jeszcze ciekawsze. Ale najciekawsze rzeczy są, jak mnie moje dziecko uświadomiło, w TV oraz w tzw. damskiej prasie. Żeby ukrócić podejrzenia, dodam od razu: moje dziecko nie czyta "Bravo Girl"... A przynajmniej taką mam nadzieję. Tyle tytułem wstępu.
Wczoraj wróciłem do domu, po dość męczącej trasie, około godziny dwudziestej pierwszej. Moja córka z koleżankami z sąsiedztwa bawiła się na górze i była tak zaaferowana, że nawet nie przyszła się przywitać. Poszedłem do jej pokoju i oto co widzę:
Dwie dziewczynki siedzą w dwóch przeciwnych kątach pokoju z bardzo smutnymi minami i patrzą szklanym wzrokiem przed siebie. Moja córka chodzi miarowym krokiem między nimi i co się do którejś zbliży, powiada jej teatralnym szeptem:
- Idiotka. Wariatka. Debilka. Kretynka... (itd.)
...Na co tamta udaje, że rzuca się na nią z pazurami, ale po chwili rozpłakuje się i siada z powrotem.
Autorytet ojcowski nie umiał ścierpieć takiej zabawy, więc wkroczyłem i pytam surowo:
- Młoda, co wy robicie? W co wy się bawicie? W dom wariatów?!
Na co moja córka spojrzała na mnie błękitnymi oczętami (po mnie!) i odparła:
- Nie, tatusiu. W MENOPAUZĘ.

by semtex

* * * * *

CHODZĄCY ROZKŁAD JAZDY

Znajomy mojego taty jechał pociągiem w delegację do Szczytna. Siedzi sobie w puściutkim przedziale, pociąg rusza. Luz... Lecz nie dane mu było długo się cieszyć spokojem. Wpadają dwie... a jakże, babcie. Taszczą jakieś wieńce, siadają zajmując 4 miejsca, coś tam szepcą, że ledwie zdążyły i w ogóle. Po chwili pytają wspomnianego sąsiada z przedziału:
- Ten pociąg jedzie do Krakowa?
- Nie, do Szczytna.
- Jak to? Na pewno???
- Jasne, proszę spojrzeć na mój bilet - faktycznie jak byk stoi napisane "stacja docelowa: Szczytno".
Babcie w panikę, że mają jakieś spotkanie, że muszą zdążyć...
- Dobrze proszę się nie martwić, trzeba wysiąść na następnej stacji, wrócić na Warszawę Wschodnią i pojechać następnym do Krakowa.
Babinki wylewają się w podziękowaniach, facet jeszcze pomógł im wysiąść i wraca zadowolony do przedziału. Po wyjeździe z Wawy przychodzi kanar. Wiadomo bilet proszę i jak zawsze... Jednak nie tym razem. Tak patrzy jakoś dziwnie na faceta i mówi:
- Panie, pan zgłupiał? Do Krakowa pan jedzie na bilecie do Szczytna??

by PigBenis

* * * * *

ROŚNIE MŁODE POKOLENIE

Dzisiaj pojechałem z rodzicami do kuzyna (7 lat - ważne). Ten, mimo, że Halloween jest dopiero jutro, koniecznie chciał chodzić po domach i brać od ludzi cukierki. Z lekkim oporem, ale jednak zgodziłem się. Tak więc zaczyna się rozmowa:
- Karol, jak ja mam powiedzieć, jak już się drzwi otworzą?
- No nie wiem. Może "Cukierek albo psikus"?
- A może być "Cukierek albo życie"?
- Eeee... lepiej nie, bo się ludzie przestraszą (żartuję sobie).
- No dobra, to słuchaj. A ja na filmie słyszałem, że można kogoś zjeść żywcem (to też ważne).
- Tak to powiedz na dzień dobry, że zjesz kogoś żywcem, to dostaniesz cukierki...(znowu żartuję).
- Nie powiem tak. Ale zrobię takie połączenie, zobaczysz jakie.
No dobra to dzwonimy do pierwszego domu, a młody wrzeszczy:
- Cukierek albo żywiec!

by Hipciu

* * * * *

WRAŻLIWA TA DZISIEJSZA MŁODZIEŻ

Dwie dziewczyny rozmawiają poprawiając makijaż w pubie. Jedna mówi do drugiej:
- Byłam w sobotę na imprezce. Tańczę, tańczę i jakiś koleś przy barze obcina na mnie cały czas. Podchodzę do niego i mówię, że chce mi się pić i żeby postawił mi drinka. Na co on odpowiada, że najpierw muszę z nim zatańczyć. Zgodziłam się. Tańczymy, tańczymy i przypominam mu że chce mi się pić i żeby postawił mi tego drinka. On odpowiedział, że postawi mi, tylko musze się z nim przejść. Wyszliśmy, idziemy, rozmawiamy. W pewnym momencie przypominam mu o obiecanym drinku, a on do mnie "Zrób mi loda", więc zrobiłam mu tego loda i mówię, że chcę swojego drinka, a on do mnie: "Wypi**dalaj głupia k**wo", ty wiesz jaka ja się wtedy poczułam urażona?!

by facio_ns


Chcesz poczytać więcej autentyków? To wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne", tam też możesz opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), a być może za tydzień to właśnie Ty rozbawisz na naszej stronie głównej czytelników kolejnych Autentyków!

Oglądany: 43023x | Komentarzy: 49 | Okejek: 5 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.10

01.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało