Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Mało znani ludzie, którzy wpłynęli na losy świata: Herszel Grynszpan

56 551  
196   88  
7 listopada 1938 roku w paryskiej ambasadzie Niemiec pojawia się młodziutki Żyd. Jest czymś wyraźnie przejęty, a spod zmarszczonych brwi błyszczą pełne niepokojącego gniewu ciemne oczy. Chłopak kategorycznie domaga się widzenia z ambasadorem. Kiedy w końcu na spotkanie z nerwowym gościem wychodzi jeden z urzędujących w placówce dyplomatów, dzieciak wyciąga spod płaszcza rewolwer i wymierza go w zaskoczonego mężczyznę. Pada pięć strzałów.

Od momentu kiedy NSDAP doszło do władzy, sytuacja żydowskiej mniejszości w Niemczech stawała się coraz gorsza. Po I wojnie światowej wielu przedstawicieli tej nacji chętnie przeprowadzało się do tego kraju, teraz natomiast wielu już rozważało emigrację. W 1933 roku narodowi socjaliści zarządzili bojkot sklepów, banków i innych biznesów prowadzonych przez Żydów, a wprowadzona w życie ustawa zabraniała żydowskim obywatelom Niemiec piastowania jakichkolwiek urzędów państwowych. Zaczęto też przeprowadzać czystki na uczelniach. Z miesiąca na miesiąc dyskryminacyjne działania partii stawały się coraz bardziej radykalne. W 1935 roku parlament III Rzeszy wprowadził tzw. norymberskie ustawy rasowe, które zezwalały na pozbawienie Żydów, Cyganów oraz Murzynów obywatelstwa niemieckiego. Dodatkowo ludziom tym zakazano brać ślub z przedstawicielami „aryjskiej” rasy, a nawet uprawiania seksu z „czystej krwi” obywatelami Niemiec.
W 1938 roku sytuacja żydowskich imigrantów, którzy mieli pecha mieszkać w rządzonych przez Hitlera Niemczech, była tak fatalna, że jedynym ratunkiem dla nich była jak najszybsza ucieczka z kraju. Państwo polskie było wielce zasmucone dramatem polskich Żydów, którzy parę lat wcześniej wyprowadzili się do zachodniego sąsiada, a teraz desperacko usiłowali wrócić „na stare śmieci”. W odruchu człowieczeństwa władze II Rzeczypospolitej, zdając sobie sprawę, że lada moment tłumy Żydów ruszą w kierunku granic, czym prędzej… pozbawiły ich obywatelstwa, wprowadzając w prawie zapis, że każdy, kto przebywa na emigracji dłużej niż 5 lat, automatycznie przestaje być obywatelem naszego kraju. Nowe rozporządzenie miało wejść w życie 29 października 1938 roku.
Tymczasem włodarze III Rzeszy nie zamierzali tak łatwo pogodzić się z tym niespodziewanym zagraniem i kazali wszystkim Żydom pochodzącym z Polski natychmiast wypie#dalać. Biorąc pod uwagę, że postanowienie to zostało obwieszczone 26 października, czasu na to przedsięwzięcie było dramatycznie wręcz mało. Niemcy bardzo ochoczo zabrali się do pomagania żydowskim obywatelom w tej operacji – w praktyce policja dostarczała im nakaz deportacji i często siłą zabierała na dworzec, gdzie stały już przepełnione pociągi, którymi wywożono ludzi pod granicę z Polską. Łącznie 12-17 tysięcy osób zostało okradzionych ze wszystkich kosztowności i pozbawionych dachu nad głową.


Nie wszystkim udało się otrzymać pomoc – mimo wysiłków żydowskich organizacji, a także Czerwonego Krzyża i polskich władz, które stworzyły dla deportowanych lokum na terenie koszarów wojskowych w Zbąszyniu, tysiące Żydów odesłano do obozów koncentracyjnych, które to na rozkaz Heinricha Himmlera zaczęto stawiać już w 1933 roku! Zanim jednak ten przykry los ich spotkał, ogromny tłum wyrzuconych z kraju ludzi stał na granicy z Polską. Niektórzy chowali się przed zimnem w opuszczonych chlewach, inni wyczerpani głodem i fatalnymi warunkami usiłowali wrócić do Niemiec, co zazwyczaj kończyło się dla nich śmiercią.
Wśród gęstwiny tracących nadzieję ludzi znaleźli się Grynszpanowie – polscy Żydzi, którzy w 1911 roku przeprowadzili się do Niemiec. Głowa rodziny, Zindel, przez lata utrzymywał się ze swojego zakładu krawieckiego w Hanowerze, natomiast jego żona zajmowała się prowadzeniem domu i opieką nad dzieciakami. Jednym z nich był Herszel – inteligentny, aczkolwiek dość „charakterny” chłopak, który znany był z tego, że na antysemickie odzywki reagował bardzo stanowczo. Niejednemu Niemcowi młodzieniec ten rozwkasił kichawę, za co wielokrotnie zawieszano go później w prawach ucznia.


Jego rodzice wiedzieli, że dla Herszela nie ma przyszłości w III Rzeszy i postanowili zapewnić mu przyszłość za granicą. Młody Grynszpan trafił do Palestyny. Niestety, okazało się, że jego podanie o pobyt w tym kraju zostało przez biuro emigracyjne odrzucone z uwagi na wiek chłopaka, więc ten skorzystał z zaproszenia swojego wujka i cioci, którzy mieszkali w Paryżu.
I to właśnie mieszkając w stolicy Francji, 3 listopada Herszel dostał kartkę od swojej siostry Brety, która razem z rodzicami utknęła na niemiecko-polskiej granicy. Opisała horror, jaki im zgotowano. Prosiła też o jak najszybszą pomoc.
Jedyną nadzieję Grynszpan widział w swoim wujku Abrahamie. Niestety, ten borykał się z kłopotami finansowymi, które w dużej mierze związane były z koniecznością utrzymywania i ukrywania przed władzą swojego, nielegalnie mieszkającego w kraju, siostrzeńca. Zdesperowany siedemnastolatek uciekł z domu, zabierając wcześniej ze sobą 300 franków. Noc spędził w tanim hotelu, a następnego dnia udał się do sklepu z bronią, gdzie za resztę pieniędzy kupił rewolwer oraz 25 naboi. Na stacji Solférino wsiadł w metro, które zawiozło go w pobliże niemieckiej ambasady na 78 Rue de Lille.
Pewnym krokiem wkroczył do budynku, minąwszy na korytarzu kierującego się w kierunku drzwi Niemca. Kiedy młodym gościem zainteresował się jeden z pracowników placówki, Herszel oznajmił, że jest niemieckim obywatelem i koniecznie musi się spotkać z ambasadorem, aby czym prędzej przekazać mu szalenie ważne dokumenty. Grynszpan nie wiedział, że osobą, której szukał był Johannes von Welczeck – człowiek, na którego prawie wpadł w holu. Welczeck właśnie opuszczał budynek, aby udać się na swój codzienny, poranny spacer.
Urzędnik, z którym młodzieniec rozmawiał, zawołał Ernsta vom Ratha – trzeciego sekretarza ambasady. Dyplomata po krótkiej chwili przyszedł na spotkanie z Grynszpanem i wyciągnąwszy do niego rękę, poprosił go o przekazanie dokumentów. Wówczas to Herszel wyciągnął rewolwer i celując w brzuch Niemca wrzasnął: „Ty jebany szkopie! W imieniu 12 tysięcy prześladowanych Żydów, proszę – oto twoje dokumenty!”. Następnie pięciokrotnie pociągnął za spust przekonany, że właśnie pozbawia życia najważniejszego dyplomatę III Rzeszy we Francji.


Vom Rath przeżył zamach, jednak dwa dni później wyzionął ducha w szpitalu, gdzie opiekował się nim osobisty lekarz Adolfa Hitlera – Karl Brandt. Z Ernsta szybko uczyniono męczennika, a jego pogrzeb w Düsseldorfie był niemałym wydarzeniem. Zabójstwo niemieckiego dyplomaty było dla nazistów doskonałą okazją do siania antyżydowskiej propagandy. Pomagał również w tym fakt, że sekretarz niemieckiej ambasady umarł w 15 rocznicę puczu monachijskiego.
„Rozumiemy to wyzwanie i przyjmujemy je!” - powiedział tydzień po uroczystym pogrzebie Vom Ratha niemiecki minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop. Tym samym przestępstwo, którego dopuścił się Herszel, idealnie wręcz pasowało do usprawiedliwienia planowanego przez nazistów pogromu żydowskiej ludności Niemiec. Jednocześnie, jeszcze w dniu śmierci Ernsta, minister propagandy Joseph Goebbels wygłosił bardzo emocjonalne przemówienie, w którym jawnie nakłaniał obywateli do bronienia kościołów do niszczenia synagog.


Ciało Vom Ratha nie zdążyło dobrze ostygnąć, a już na ulicach niemieckich miast pojawiły się bojówki NSDAP. Ich rozwścieczeni członkowie rozpoczęli intensywną walkę ze „światowym żydostwem”. Owa walka polegała na tłuczeniu witryn sklepów należących do Żydów, plądrowania ich mieszkań i podkładaniu ognia pod miejsca kultu wyznawców judaizmu. W efekcie zamordowano 91 osób, spalono 171 synagog, zniszczono kilka tysięcy sklepów oraz zbezczeszczono praktycznie wszystkie żydowskie cmentarze. W następstwie wydarzeń, które zapisały się w historii jako „kryształowa noc”, do obozów koncentracyjnych trafiło 30 tysięcy osób!
W następstwie zabójstwa podrzędnego dyplomaty przez siedemnastoletniego chłopaka, którego rodzice nie mogli wrócić do Polski, Niemcy ogłosiły rozpoczęcie nowego etapu radzenia sobie z „kwestią żydowską”. Pozbawiono ich ostatnich pozostałości praw obywatelskich, grabiono ich majątki, zabrano im prawa jazdy oraz zaczęto budować żydowskie getta.








Co się stało z Herszelem? Chwilę po dokonaniu przez niego zabójstwa, chłopak trafił w ręce francuskiej policji. Kiedy wybuchła wojna, młody Grynszpan napisał list do władz, prosząc je o pozwolenie na zaciągnięcie się do armii i walkę z Niemcami.


Zgody takiej jednak nie otrzymał. Podczas transportu do zakładu karnego w Bourges konwój, którym jechał Herszel, został zaatakowany przez niemiecki samolot. Większość z więźniów uciekła, tymczasem pozostawiony samemu sobie Grynszpan na piechotę dotarł do miasta i oddał się w ręce policji. Skazano go na 20 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie naziści wytropili Herszela w 1941 roku. Chłopak trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie oczekiwał na przeprowadzenie pokazowego procesu. Z planów tego propagandowego wydarzenia władze III Rzeszy zrezygnowały jednak, kiedy młody Żyd zaczął twierdzić, że padł ofiarą seksualnej napaści ze strony Vom Ratha. Mimo że trąciło to bujdą, bo przecież celem ataku Grynszpana miał być Von Welczeck, a zamachowiec prawdopodobnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że strzela do kogoś innego, to publiczny proces mógłby w tym wypadku być dość niewygodny dla Niemców.


Nieznane są dalsze losy człowieka, który dał nazistom pretekst do zaostrzenia polityki dyskryminacyjnej wobec Żydów, aczkolwiek wielu historyków uważa, że został on zamordowany bez procesu w 1942 albo 1943 roku.
Jak to często w takich sytuacjach bywa, pojawiło się też sporo doniesień, jakoby Herszel miał przeżyć wojnę.
Mimo dziesiątek publikacji, a nawet książek, których autorzy przekonują, że po wojnie chłopak wrócił do Paryża i tam zamieszkał, nie ma na to żadnych dowodów. Warto tu dodać, że Herszel był bardzo przywiązany do swoich rodziców i wiedząc, że udało im się dostać do Polski, a stamtąd uciec do ZSRR, prawdopodobnie usiłowałby skontaktować się z nimi. Tym bardziej że o jego ojcu zrobiło się bardzo głośno, kiedy został on jednym ze świadków w tak ważnym, również i z medialnego punktu widzenia, wydarzeniu, jak proces Adolfa Eichmanna.

I właściwie wszelkie informacje o rzekomych powojennych losach Herszela można by włożyć między bajki, gdyby nie zdjęcie, które światło dzienne ujrzało w 2016 roku. Zrobiono je w 1946 roku podczas protestów na terenie obozów dla niedoszłych ofiar Holokaustu w niemieckim mieście Bamberg. Wśród tłumu osób buntujących się przeciw decyzji brytyjskiego rządu o zakazie przesiedlenia ich na tereny Palestyny widać młodego człowieka, który wygląda dokładnie jak Herszel! Po wnikliwych oględzinach fotografii badacze przeprowadzili test, porównując ją z innymi zachowanymi zdjęciami Grynszpana. Wychodzi na to, że osobą tą faktycznie mógł być chłopak, który dokonał zamachu na niemieckiego dyplomatę, albo ktoś bliźniaczo wręcz do niego podobny...

28

Oglądany: 56551x | Komentarzy: 88 | Okejek: 196 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.01

26.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało