Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Podróżowanie autostopem cz. 2 - okazywanie wdzięczności, komunikacja interpersonalna i społeczna

22 263  
69   17  
To już druga część historii o podróżach autostopem. Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z pierwszą, to koniecznie nadróbcie zaległości.
Uf... jaki tytuł. Zacznijmy od tego, że komunikacja to podstawa „załatwiania” różnych rzeczy - od samego zatrzymania auta na noclegu, na różnych przysługach skończywszy.

Tu wchodzi kwestia pierwszego wrażenia, czyli jak nas widzą, tak nas piszą - czy jak to tam szło. A jak by nie patrzeć, wygląd również jest jakąś formą komunikatu, czyli elementem składowym procesu komunikacji.

Nikt nie zatrzyma się, jeśli zobaczy nas na drodze z kwaśną miną - czyli po pierwsze uśmiech. Po drugie ogólny wizerunek nas samych na drodze. Jeśli stawiamy plecak na glebie, to nasze szanse maleją, bo kierowca widzi, świadomie lub podświadomie, obrazek w stylu: „nie szanujesz swoich rzeczy, to pewnie i moich nie uszanujesz, to ja nie będę ryzykował”.

Kolejna sprawa to ciuchy - „jakoś” trzeba wyglądać. Z doświadczenia powiem, że schludny wygląd załatwia sprawę. W porwanych i brudnych szmatach nie robimy dobrego wrażenia.

186633006793f61108642913_1582505551.jpg

Kiedy już wyglądamy jak człowiek i uda nam się zatrzymać auto, to mamy kilka możliwości i tu zaczyna się zabawa - pomijam to co pisałem w poprzednim arcie o sposobie zagadania do kierowcy, kiedy ten już się zatrzyma, chodzi o to, co mówimy, jak już wsiądziemy. Tu dużo zależy od kierowcy, jeśli jest rozmowny, to zacznie nas wypytywać skąd, gdzie, po co, na co, za czym, dlaczego tak itd. Jeśli kierowca nie zacznie rozmowy, to my musimy przejąć pałeczkę.

Najłatwiej zacząć od zdania w stylu „jestem z [wstaw nazwę miejscowości/kraju], jadę do [wstaw nazwę miejscowości/kraju]”. Za granicą komunikacja powinna się zacząć od ustalenia języka, w jakim będziemy rozmawiać, czyli pytania, czy mówisz po [wstaw nazwę języka] zadanego w języku, o który pytamy - później mówimy co i jak. Ewentualnymi wpadkami językowymi można się nie przejmować albo załatwić taki „problem” mówiąc od razu, że znamy tylko coś tam w tym języku - kierowcy to rozumieją i ewentualnie nas poprawią.

Czasami kierowca powie, że nie chce rozmawiać i żebyśmy mu tylko powiedzieli, gdzie chcemy dojechać/wysiąść - wtedy jest po temacie.

1866331f6195fd2109665915_1584117068.jpg

Jadąc z gadatliwym kierowcą, powinniśmy go zaciekawić tym, co robimy, albo co chcemy osiągnąć. Początek rozmowy ma za zadanie zaciekawić, czyli wkręcić w rozmowy o czymkolwiek, im bardziej jesteśmy elokwentni, tym lepiej, bo nie zanudzimy kierowcy jednym tematem.

Rozmowy są dosłownie o wszystkim, jednak jest jedna rzecz, o której trzeba pamiętać: unikać kwestii spornych.

Tu pojawia się kwestia przygotowania do podróży - czyli doczytania, do jakiego państwa się wybieramy, jakie kwestie są lub mogą być konfliktowe w rozmowie, np. religia, historia, ewentualne spory i różnice pomiędzy krajem, w którym jesteśmy i tym, do którego jedziemy, polityka, gospodarka. Ogółem trzeba wyczuć kierowcę.

Podróżujemy po kraju muzułmańskim, to unikamy rozmów o religii, jedziemy z Rosjanami, więc unikamy rozmów o historii, jedziemy z Bułgarami, unikamy chwalenia Turków i Greków, jedziemy z Grekami, unikamy chwalenia Macedończyków itd. Wszystko to kwestia przygotowania i pewnego rodzaju wyczucia.

Jak kierowca zaczyna jechać po swoim rządzie „jak walec po świeżym asfalcie”, to możemy się dołączyć i pojechać po naszym rządzie, to da kierowcy poczucie zrozumienia i będzie się lepiej czuł w naszej obecności - a trzeba pamiętać, że podróżując autostopem i jadąc w czyimś aucie, jesteśmy tam „w gościach”, w czyjejś własności prywatnej, czyli wchodzimy w czyjąś strefę komfortu i powinniśmy to uszanować.

Kwestie religijne zawsze rozwiązuję w jeden, sprawdzony sposób. Załóżmy, że kierowca zaczyna mówić, że jest wyznania takiego i takiego, wtedy my szybko mówimy:

Słuchaj, uważam, że wiara jest prywatną sprawą każdego człowieka, ludzie są albo dobrzy, albo źli i innego podziału nie znam - oczywiście jeśli chcesz mi opowiedzieć jakąś ciekawą historię związaną z [tu wstaw nazwę religii], to z chęcią posłucham.
Ten tekst załatwia wszystko i wszędzie, niezależnie od tego, jakiego wyznania jest kierowca. Kierowca albo odpuści, albo zacznie nam opowiadać jakieś krótkie historie związane z miejscami kultu, świętymi, obrzędami i będzie się starał nas tym wszystkim zainteresować - co również będzie pomocne w kolejnych rozmowach. Zabawne jest to, że najczęściej przed rozmowami o religii musiałem się bronić w Serbii, a nie tak jak większość myśli w krajach muzułmańskich.

Ogarniając takie rozmowy w trakcie podróży, możemy przy okazji - o ile nie marudzimy całą drogę o wyższości C++ na ASSEMBLEREM - otrzymać od kierowcy jakiś gift, np. kawę, coś do żarcia, a niekiedy nawet pieniądze. Zdarza się, że znalezienie wspólnego języka z kierowcą kończy się zaproszeniem w gości lub noclegiem w hotelu opłaconym przez kierowcę, po prostu nas polubił i chciał, żebyśmy dobrze wspominali tak jego, jak i jego ojczyznę.

18663286707f9e564766593_12630076471.jpg

Zdarzało się - i to nieraz - że kierowca zaczynał mi opowiadać o historii danego kraju, czy nawet regionu, przez który przejeżdżaliśmy, i robił to tylko dlatego, że powiedziałem mu, że jestem „u nich” pierwszy raz. W ten sposób poznałem trochę geograficznych ciekawostek o Rumunii i historię Bułgarii. W Albanii kierowcy bardzo chętnie rozmawiali o swojej kulturze, co jest w porządku. Radzą nam, jak się zachować w gościach, jak powinno się pić rakiję, dlaczego ludzie zamiast do siebie podejść, drą się jeden na drugiego z przeciwnych stron ulicy, jak poderwać albańską dziewczynę itd.

A jak my możemy odwdzięczyć się kierowcy (oczywiście poza rozmową)?

Możemy np. dać kierowcy upominek (pocztówki, wlepki, zaproszenie do znajomych na Facebooku), cokolwiek, co kierowca może docenić - i tu też trzeba zaufać intuicji i mieć jako takie wyczucie. Przeważnie i tak wystarczy proste, ale szczere „dziękuję za pomoc, życzę miłego dnia i szerokiej drogi”. Można również kupić od ręki np. piwo albo czekoladę, jeśli jechaliśmy z rodziną kierowcy.

18663320d486073IMG_20190707_020456.jpg

Są jednak sytuacje co najmniej szalone, jak np. kierowca zaraz po zatrzymaniu mówi, że podrzuci nas tyle a tyle, ale musimy nagrać filmik promocyjny na jego fanpage na Facebooku, albo dać suba, czy dodać jego profil z Insta do obserwowanych - coś za coś, prosta sprawa. Sytuacja, kiedy przejechaliśmy z kimś kilka tysięcy kilometrów i przy okazji kierowca zaprosił nas na już opłacony nocleg z prysznicem i kolacją i nie akceptuje odmowy, jest sytuacją, w której powinno się wziąć od kierowcy adres i niezwłocznie po powrocie wysłać jakieś pamiątki, najlepiej kupione gdzieś w trakcie podróży z myślą o takich ludziach. A jak spędziliśmy noc na stacji benzynowej albo w podobnym przybytku?? Cóż, robimy zakupy i dziękujemy.

18663334b6bc52aIMG_20190711_064707.jpg

Co jeszcze można załatwić „mając gadane” ? Na przykład dostęp do internetu na lotnisku (który nie zawsze jest darmowy lub uzyskujemy do niego dostęp za pośrednictwem kodu SMS wysyłanego na lokalny numer). W Stambule istnieje taka opcja, masz turecką simkę, wysyłasz SMS, otrzymujesz kod, który musisz podać w aplikacji logowania do sieci WiFi i dopiero wtedy masz dostęp do neta. Dopiero wtedy możesz na przykład kupić bilet na samolot. Ja to ogarniam tak, że szukam policjanta i mówię prosto z mostu, czego od niego chcę i dlaczego nie mogę sam tego SMS-a wysłać - jeszcze nie spotkałem się z odmową pomocy (przynajmniej na południu i wschodzie). Odnośnie kosztów kart sim w niektórych krajach, to ja już wolę poprosić kogoś o pomoc, niż płacić 100 zł za gołą kartę (gołą w sensie bez środków na koncie). Często zapytanie kogoś o drogę kończyło się podwózką albo załatwieniem podwózki i takie akcje dzieją się same, tak po prostu.

1866329e3f3b2e284137303_14544185513.jpg

Na koniec dodam, że większość kierowców zawodowych zabiera autostopowiczów z dwóch powodów: żeby się nie nudzić (czyli żebyśmy z kierowcą gadali) i druga opcja, żeby ktoś mógł ich pilnować - wiadomo, każdemu może się zdarzyć przysnąć albo zagapić i nie zauważyć przydrożnej fotobudki, a co dwie głowy, to nie jedna.

Źródła: 1, 2
11

Oglądany: 22263x | Komentarzy: 17 | Okejek: 69 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.10

25.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało