Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Gdzie są lwy, bomby i... woda o temperaturze 400°C. 7 ciekawostek o morzach i oceanach

61 208  
344   34  
Morza i oceany skrywają w sobie jeszcze wiele tajemnic do odkrycia. Ale to, co już wiemy, i tak jest fascynujące!

#1. Każdego roku do wody wpada nawet 10 tys. kontenerów z ładunkiem



Transport drogą morską ma swoje zalety – pozwala relatywnie niedużym kosztem przewieźć ogromne ilości ładunku. Ma też wady – jak powolne tempo, z którym równać się może chyba tylko dostarczanie paczek przez Pocztę Polską. Niestety dochodzi też do wypadków, kiedy niewystarczająco dobrze zabezpieczone kontenery zsuwają się do wody. Jak duża jest skala tego zjawiska? Zaskakująco duża – szacuje się, że każdego roku w morskich czy oceanicznych odmętach znika nawet 10 tysięcy pełnowymiarowych kontenerów. Przynosi to wymierne straty, ale też szkodzi środowisku – zważywszy na to, że przeciętnie co dziesiąty zawiera w jakiejś postaci szkodliwe chemikalia, które prawdopodobnie prędzej czy później przedostaną się do wody.


#2. Potrzebne były zaledwie 2 lata, by od nowa zalać Morze Śródziemne



Spacerek z Grecji do Egiptu, suchą stopą? Dzisiaj z oczywistych względów to niemożliwe, ale nie zawsze tak było. W przeszłości obszar stanowiący dzisiaj Morze Śródziemne był suchy. Jednak nieco ponad 5 milionów lat temu wody oceaniczne sforsowały Cieśninę Gibraltarską i rozpoczęło się zapełnianie „basenu”. Przepływ był tak ogromny – nawet tysiąc razy większy niż w Amazonce – że wystarczyły zaledwie dwa lata, by powstało morze w podobnym do obecnego kształcie.

I powstało nie jest w tym przypadku najlepszym określeniem, bo bardziej niż o powstanie, chodziło o odbudowę. Wcześniej zalany obszar połączony był z Atlantykiem – około 6 milionów lat temu nastąpił jednak kryzys messyński, podczas którego Morze Śródziemne praktycznie całkowicie wyparowało.


#3. Kiedy nie wiedziano, jak wygląda dany obszar świata, w jego miejscu rysowano morskie stwory



Poznanie całej Ziemi zajęło nam sporo czasu – a i dzisiaj, pomimo naprawdę zaawansowanej technologii, wciąż jeszcze znaleźć można obszary, które pod wieloma względami stanowią tajemnicę. Nieliczne, to fakt, ale w XXI wieku wciąż obecne. Na mapach ich już jednak nie zobaczymy (czasem jeszcze zdarzy się nanieść na mapę obiekt, który nie istnieje, albo nie nanieść obiektu, który istnieje, ale to szczegóły…). A jak to wyglądało dawniej, kiedy tajemniczych obszarów było więcej, a mapę trzeba było czymś zapełnić?

W niezbadanych miejscach rysowano więc… morskie potwory, smoki czy lwy. Zasłaniały one przestrzenie, o których starożytnym czy średniowiecznym kartografom brakowało informacji. Rzymianie ukuli nawet określenie HIC SVNT LEONES, co znaczy „tu są lwy”. To również było bujdą, ale jakże malowniczą, dramatyczną.


#4. Haracz za możliwość przepłynięcia cieśniny Sund przez długi czas stanowił większą część dochodów Danii



W niektórych częściach świata w dalszym ciągu zagrożenie stanowią piraci, którzy dla okupu próbują porywać statki – głównie transportowe. Stara tradycja, można by powiedzieć, która po prostu ewoluowała w formie. Nie oznacza to jednak, że wystarczyło ominąć piratów, by można już było pływać spokojnie. Gdzieniegdzie trzeba było jeszcze liczyć się z opłatami – jak wtedy na przykład, gdy miało się ochotę wpłynąć na Morze Bałtyckie, co wymagało pokonania kontrolowanej przez Danię cieśniny Sund.

Obce statki handlowe, które chciały dostać się w głąb Bałtyku, musiały Danii zapłacić. I to wcale niemało – bo tzw. cła sundzkie, pobierane od XV aż do połowy XIX wieku, stanowiły nawet dwie trzecie dochodów kraju. Co jeśli jakaś buńczuczna załoga nie chciała płacić? Musiała liczyć się z… zatopieniem statku, którym płynęła.


#5. Każdego roku Finlandia zyskuje dodatkowe 7 kilometrów kwadratowych powierzchni



Nikogo nie powinien zaskoczyć fakt, że Ziemia cały czas się przekształca. Postępujące procesy geologiczne (i nie tylko) wywołują zmiany, których… w wielu przypadkach nie sposób zauważyć gołym okiem, a już zwłaszcza nie na przestrzeni kilkudziesięciu lat (co dla geologii równe jest okamgnieniu). Są jednak wyjątki. Należy do nich Finlandia, która… sukcesywnie rośnie – o około 7 kilometrów kwadratowych rocznie. I bynajmniej nie chodzi o ukradkiem przesuwane słupki graniczne. Chodzi o topniejące lodowce.

Dotychczas ogromna masa lodu powodowała, że kraj wciskany był w głąb Ziemi. W miarę ocieplenia klimatu i topnienia lodu ciężar maleje, a Finlandia wynurza się z wody. Obszar, który jeszcze chwilę wcześniej stanowił dno morza, staje się lądem. Efekt najbardziej wyraźny jest w zatoce Botnickiej – okalający ją ląd podnosi się w tempie ok. 1 cm rocznie.


#6. W „głębokim oceanie” temperatura wody może sięgnąć nawet 400°C



Lądy Ziemi pełne są obszarów trudno dostępnych czy z określonych względów niebezpiecznych, mimo to jednak są stosunkowo dobrze poznane – czego nie sposób powiedzieć o oceanach, zwłaszcza w ich głębszych partiach. Tzw. ocean głęboki, zaczynający się około 1800 metrów od powierzchni wody, skrywa całe mnóstwo tajemnic. Jest tam, chociażby sporo organizmów, które musiały przystosować się do zupełnie innych niż wyżej warunków, między innymi całkowitego lub niemal całkowitego braku światła. Ale w głębinach czekają też inne ciekawostki, jak woda o temperaturze sięgającej… 400°C.

Ma to miejsce tuż przy ujściu kominów hydrotermalnych i tylko tam – wystarczy oddalić się o zaledwie kilka metrów, by woda wróciła do swojej „normalnej” temperatury. Woda nie gotuje się tam ze względu na ogromne ciśnienie hydrostatyczne i przez to właśnie „wartość ekstremalna” jest czterokrotnie wyższa niż na powierzchni.


#7. Hiszpański rybak pomógł Amerykanom uchronić wartą 2 miliardy dolarów bombę przed Sowietami



Zaczęliśmy od tego, co ludzie wrzucają do wody, i na tym właśnie skończymy. I znów mowa będzie o nieszczęśliwym zrządzeniu losu – tym razem w okolicy Palomares, niewielkiej wioski rybackiej w południowej Hiszpanii. Ta historia zaczęła się jednak w powietrzu. Podczas tankowania amerykańskiego bombowca B-52 doszło do wypadku, w wyniku którego trzy bomby wodorowe spadły na ziemię, a jedna do morza. Doszło, owszem, do skażenia terenu, ale na szczęście obyło się bez wielkiej katastrofy. Tyle jeśli chodzi o ląd. Ładunek, który wylądował w wodzie, trzeba jeszcze było odzyskać – zanim zdążą zrobić to Sowieci.

Okazało się jednak, że mimo wysiłków Amerykanie nie są w stanie zlokalizować bomby. Pomógł im dopiero lokalny rybak, Francisco Simo Orts, który widział, w którym miejscu upadła. Ładunek wydobyto, historia zakończyła się w miarę szczęśliwie, po czym… Orts w towarzystwie prawnika zameldował się w Nowym Jorku, domagając się 20 milionów znaleźnego (1% z 2 mld dolarów) – wszystko zgodnie z przepisami prawa morskiego. Sprawa sądowa zakończyła się ugodą i Hiszpan otrzymał wypłatę – ale w jakiej wysokości, tego nie ujawniono.

2

Oglądany: 61208x | Komentarzy: 34 | Okejek: 344 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

12.06

11.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało