Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Historie ze skoczni, część III: Skoczek i... piłkarz. Zwariowana historia Bjørna Wirkoli

18 158  
101   9  
Sporo wody upłynęło od ostatniego artykułu w tej serii. Jako że sezon 2020/2021 już niebawem, bez zbędnego przedłużania czas na kolejną opowieść ze skoczni. Tym razem przedstawię Wam wyjątkową historię Bjørna Wirkoli, człowieka, który potrafił łączyć karierę skoczka narciarskiego z profesjonalną grą w piłkę nożną.
l_1862508f5ddbe2awirkola_skocznia.jpg

Bjørn Wirkola to nazwisko doskonale znane fanom skoków narciarskich. Pochodzący z Norwegii zawodnik ma na swoim koncie m.in. dwa złote medale mistrzostw świata zdobyte na jednej imprezie, co osiągnął jako pierwszy na świecie, i niepowtórzony do dziś wyczyn - trzy z rzędu zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni. Nawet pięciokrotny triumfator tych zawodów, Janne Ahonen, nie może się tym pochwalić.

Zacznijmy jednak od początku. Bjørn Wirkola urodził się w 1943 roku w Alcie w Norwegii. Jak wielu wybitnych skoczków, swoją przygodę z nartami zaczynał od kombinacji norweskiej, którą porzucił w wieku 22 lat, chcąc skupić się wyłącznie na dyscyplinie, w której - jak się później okazało - osiągnął najwięcej. Jednak nie tylko sporty zimowe fascynowały Wirkolę. Kiedy już złotymi zgłoskami wpisał się do historii skoków i wydawałoby się, był spełniony sportowo, poza sezonem narciarskim grywał... w piłkę nożną. Było to możliwe, jako że w Norwegii ligi piłkarskie grają systemem wiosna-jesień. Grywał nie byle jak, bo na najwyższym możliwym poziomie w Kraju Wikingów.

l_1862507d80ac3afwirkola_rosenborg.jpg

W swoim debiutanckim sezonie 1971 zdobył z Rosenborgiem mistrzostwo kraju i Puchar Norwegii. Grający na pozycji napastnika Wirkola mocno przyczynił się do sukcesów swojego zespołu. Ex aequo z Arne Hansenem został najlepszym strzelcem Rosenborga, zaliczając sześć trafień w siedemnastu ligowych spotkaniach. Tyle samo goli zdobył w Pucharze Norwegii, ale potrzebował do tego zaledwie czterech (!) meczów. Sami przyznacie, że jak na profesjonalnego skoczka narciarskiego, osiągnięcia Wirkoli na boisku były naprawdę imponujące. W piłkę grał nie tylko w Norwegii, w której zresztą otarł się o występy w reprezentacji narodowej. Jak wskazuje serwis Transfermarkt, w którym można odnaleźć jego profil, Wirkola zaliczył łącznie sześć występów w Pucharze UEFA i Pucharze Mistrzów, zdobywając w europejskich rozgrywkach jednego gola.

Wróćmy jednak do skoków. W czasach świetności Bjørna Wirkoli nie było jeszcze Pucharu Świata (pierwsza edycja została rozegrana w sezonie 1979/80), jednak to nie przeszkodziło Norwegowi wykorzystywać wielu okazji do zdobywania medali na najważniejszych imprezach świata skoków narciarskich. Mimo że w sezonie 1964/1965 zajmował drugie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni, jego seria wielkich sukcesów rozpoczęła się od 3. miejsca w 14. Turnieju Czterech Skoczni, rozgrywanym od 30 grudnia 1965 do 6 stycznia 1966 roku. Już w Oberstdorfie pokazał się z dobrej strony, zajmując 4. miejsce. W noworocznym konkursie 1 stycznia 1966 roku Wirkola uplasował się na 2. miejscu, tracąc niespełna trzy punkty do Fina Paavo Lukkariniemiego. Pomimo wpadki w Innsbrucku, gdzie na próżno szukać jego nazwiska w pierwszej "dziesiątce", odbił to sobie z nawiązką w Bischofshofen, znów zajmując drugie miejsce, co ciekawe, ponownie za plecami Fina - tym razem Veikko Kankkonena, zwycięzcy całego Turnieju. Druga lokata przypadła w udziale Dieterowi Neuendorfowi, a trzecie miejsce zajął Bjørn Wirkola, dla którego był to początek wielkiej kariery. Dlaczego akurat 14. Turniej Czterech Skoczni i 1966 rok? O tym za chwilę.

l_1862506ac3e8cb1wirkola_powietrze.jpg

W 1966 roku rozgrywano Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym w Oslo. Wówczas w programie czempionatu nie było jeszcze konkursów drużynowych, więc za całą część "skokową" musiały wystarczyć dwa konkursy indywidualne. Pierwszy z nich rozegrano 19 lutego na skoczni normalnej Midstubakken. Po dwóch świetnych próbach na 79,5 i 78 m, Bjørn Wirkola mógł cieszyć się pierwszym - i od razu złotym - medalem Mistrzostw Świata. Za jego plecami uplasowali się Dieter Neuendorf reprezentujący NRD i Fin Paavo Lukkariniemi. 23-letni wówczas Wirkola świetną formę potwierdził też na obiekcie dużym Holmenkolbakken. 27 lutego 1966 roku ponownie pokazał, że jest najlepszy na świecie, zdecydowanie wyprzedzając Japończyka Takashiego Fujisawę i Szweda Kjella Sjöberga. Nota łączna naszego bohatera wyniosła 215,3 pkt, nie tak wcale mało, jeśli uświadomimy sobie, ile lat minęło od tamtego czasu.

l_186250535eeb05dwirkola_i_sjoberg.jpg
Bjørn Wirkola i Kjell Sjöberg, złoty i brązowy medalista konkursu na skoczni dużej Mistrzostw Świata w Oslo w 1966 roku

Bjørn Wirkola szedł za ciosem. Podwójny mistrz świata aż trzykrotnie z rzędu triumfował w Turnieju Czterech Skoczni. W 15. edycji (1966/67) wygrał trzy z czterech konkursów, rok później tylko jeden, a 17. TCS, zakończony 6 stycznia 1969 roku po fascynującej walce z Jiřím Rašką, ponownie przyniósł trzy wygrane Norwega. Raška pokonał go tylko raz, w kończącym turniej konkursie w Bischofshofen. W klasyfikacji generalnej Norweg miał jednak wyraźną, niemal 25-punktową przewagę.

Rok 1970 przyniósł ostatni wielki triumf Wirkoli. Norweski superskoczek zdobył łącznie dwa złote medale mistrzostw świata (1966), trzy wygrane (1966/67, 67/68, 68/69), dwa drugie miejsca (1964/1965, 1969/1970) i jedno trzecie (1965/1966) w Turnieju Czterech Skoczni. Startował też w igrzyskach olimpijskich w Grenoble w 1968, gdzie w konkursie na normalnej skoczni zajął 4. miejsce. W jego gablocie spoczywa także Medal Holmenkollen z tego samego roku, przyznawany narciarzom z wyjątkowymi osiągnięciami, a także Honorowa Nagroda Egebergsa dla norweskich sportowców, wyróżniających się w więcej niż jednej konkurencji sportowej.

No właśnie, powróćmy do piłki nożnej. Bjørn Wirkola narty na kołek odwiesił po sezonie zimowym 1971/1972, choć ostatni skok oddał dopiero w 1974 roku, a w międzyczasie zaprezentował się na Mistrzostwach Norwegii w 1973. To jednak były tylko okazjonalne występy. Decyzję o zakończeniu kariery skoczka podjął, by jeszcze bardziej skupić się na piłce nożnej. Wygląda jednak na to, że ten niemożliwy wydawałoby się dualizm popychał go do najlepszych wyników na boisku. Bez skakania zimą, Wirkola nie grał w piłkę tak dobrze wiosną i jesienią. W 1972 jego Rosenborgowi nie udało się powtórzyć znakomitych osiągnięć sprzed roku, choć w Pucharze Norwegii było blisko, bo wraz z kolegami odpadli dopiero w finale. W całym sezonie Bjørn Wirkola zdobył 5 bramek, w tym jedną w Pucharze Mistrzów, w meczu pierwszej rundy eliminacyjnej przeciwko Celtikowi Glasgow. W ramach dygresji dodajmy, że edycję 1972/1973 wygrał Ajax Amsterdam.

Wirkola reprezentował barwy klubu z Trondheim do 1974 roku. Poza jednym wybitnym, jako piłkarz rozegrał też kilka zupełnie przeciętnych sezonów w koszulce Rosenborga. Łącznie zagrał w 82 meczach, w których zdobył 20 goli. Fakt, że Bjørn Wirkola prezentował wysoki poziom w dwóch tak różnych od siebie sportach jest nie tylko fenomenem, ale też pewnym znakiem czasów. W latach 60. i 70. ani futbol, ani skoki narciarskie nie były tak profesjonalnymi dyscyplinami jak w 2020 roku.

l_1862504af0fb55ewirkola.jpg

Dziś ciężko jest sobie wyobrazić drobnych skoczków walczących o piłkę w polu karnym czy dobrze zbudowanych piłkarzy pokonujących kolejne metry w powietrzu. Dawniej sport wyglądał zupełnie inaczej. Jednak nawet wtedy zdobycie zarówno tytułu mistrza świata w skokach narciarskich, jak i mistrzostwa Norwegii w piłce nożnej było wydarzeniem bez precedensu. Tak jak jedyna w swoim rodzaju kariera sportowa Bjørna Wirkoli, obok której naprawdę trudno przejść obojętnie.

<<< W poprzednim odcinku

3

Oglądany: 18158x | Komentarzy: 9 | Okejek: 101 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.07

24.07

23.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało