Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 trochę przerażających, a trochę zaskakujących faktów o seryjnych mordercach

54 582  
170   16  
Kiedy jedni decydują pomiędzy mniejszym a większym złem, seryjni mordercy wybierają… oba.

#1. Potwór z Andów



Jednym z najbardziej skutecznych – najgorszym rodzajem skuteczności – seryjnych morderców Ameryki Południowej jest Pedro López, urodzony w 1948 roku Kolumbijczyk, którego skazano za gwałt i zamordowanie 110 dziewcząt. Działał nie tylko w swojej ojczyźnie, ale też w Peru i Ekwadorze, a liczba jego ofiar jest najprawdopodobniej trzykrotnie wyższa (przyznał się do 350). López został schwytany, po czym skazano go na… 16 lat więzienia. Odsiedział 14, po czym przeniesiono go do szpitala dla chorych psychicznie. Tam z kolei – już po roku – uznano, że jest najzupełniej zdrowy. W 1998 r. wpłacił 50 dolarów kaucji, po czym wyszedł na wolność i zniknął. Od 2002 pozostaje poszukiwany przez Interpol w związku z kolejnym morderstwem. Czy żyje i – jeśli tak – to gdzie, nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że w 2006 roku trafił do… Księgi rekordów Guinnessa jako seryjny morderca z największą liczbą zabójstw. Wpis wzbudził zrozumiałe kontrowersje. Po pierwsze dlatego, że nie jest to rodzaj rekordu, który należałoby nagłaśniać – tym bardziej że seryjni mordercy najczęściej pragną właśnie rozgłosu. Po drugie zaś, że historia zna bardziej, ekhm, płodne przypadki, jak choćby ten Thuga Behrama, któremu przypisuje się ponad 900 ofiar.

#2. Randka z mordercą

https://youtu.be/ogYroXQ3YVk
Jeśli ktoś pamięta „Randkę w ciemno”, którą pokazywano przed laty w polskiej telewizji, mógłby być przekonany, że… dziwniej, gorzej, bardziej żenująco – nawet jak na ówczesne standardy – już chyba być nie mogło. Otóż błąd. Mogło – i to dużo gorzej, czego przykład dała amerykańska telewizja. W tamtejszej edycji The Dating Game wystąpił bowiem Rodney Alcala. Został wpuszczony na wizję nawet pomimo tego, że już wtedy figurował w rejestrach jako przestępca seksualny. Program „wygrał”, ale ostatecznie nie poszedł na randkę z dziewczyną, która go wybrała – ta uznała bowiem, że jest w nim coś dziwnego.

Było. I to niemało – w 2010 Alcalę skazano za pięć zabójstw, a trzy lata później do jego konta przypisano kolejne dwa. W toku śledztwa ustalono, że swoje ofiary nie tylko gwałcił i zabijał, ale też torturował, wielokrotnie dusząc do utraty przytomności, a potem czekając aż się obudzą, by powtórzyć chorą zabawę.

#3. Wcześnie zacząć



Ile lat miał najmłodszy seryjny morderca świata, kiedy stawiał pierwsze kroki w swoim nowym hobby? Zaledwie… siedem. Amardeep Sada z Indii został zatrzymany w wielu lat ośmiu, mając na koncie już trzy zabójstwa. Jego ofiarami padały dzieci – najpierw jego 8-miesięczna siostra, później 6-miesięczna kuzynka. Ani za jedno, ani za drugie nie poniósł konsekwencji – mimo że w jego otoczeniu wiedziano doskonale, co się stało i kto za to odpowiada. W lokalnej kulturze wychodzono jednak z założenia, że „póki wszystko zostaje w rodzinie, to sprawa rodziny”. Co się więc zmieniło?

Trzecia ofiara – dziecko sąsiadów, które, śpiące, Sada wykradł ze żłobka, zaniósł do pobliskiego lasu, zatłukł cegłą, po czym zakopał w płytkim grobie przykrytym gałęziami i liśćmi. Złapany i przepytywany przez policję, nie miał żadnych oporów przed przyznaniem się. Uśmiechał się i ponoć nawet poprosił o ciasteczka – to ostatnie mogłoby być wymysłem prasy, ale cała historia jest i tak na tyle dziwna, że raczej nie byłoby potrzeby jej dodatkowo ubarwiać.

#4. Zamknięte? Okej



Czym kierują się seryjni mordercy, wybierając swoje ofiary i przygotowując się do ataku? Powodów może być wiele, podobnie jak upodobań. Często możliwe jest wskazanie elementu łączącego ofiary i ustalenie tym samym tzw. profilu zabójcy. Wcale nie mniej ciekawe jest jednak to, dlaczego niektórzy... z ataku rezygnują. Richard Chase – morderca, gwałciciel, kanibal i nekrofil, można by rzec człowiek-instytucja – przyznał policjantom, że raz odstąpił od napaści, bo kobieta, którą chciał zaatakować, zamknęła drzwi od domu.

Jak powiedział, „zamknięte drzwi oznaczały, że nie jest mile widziany – za to drzwi otwarte to dla niego zaproszenie do wejścia do środka”. W sumie trudno określić, czy to bardziej honor mordercy czy jednak wygodnictwo. Tak czy owak – problemy z głową, jeśli wziąć pod uwagę całą „karierę” Wampira z Sacramento.

#5. Najciemniej pod latarnią



Seryjni mordercy wcale nierzadko okazują się bardziej „spokojnymi sąsiadami, którzy nigdy nikomu nie wadzili i zawsze służyli pomocą” niż tymi, którzy „zawsze wydawali się jacyś dziwni”. Dobry kamuflaż okazuje się na wagę złota. Wiedział o tym Kenneth Bianchi, Dusiciel z Hillside, który w przerwie pomiędzy kolejnymi morderstwami… aplikował do policji Los Angeles. Brał nawet udział w kilku akcjach mających na celu schwytanie… jego samego.

Inny z morderców, Dennis Rader, pracował w firmie montującej systemy antywłamaniowe. Zakładał alarmy mające uchronić mieszkańców domów przed zaatakowaniem przez niego samego. O tym, że nie była to najlepsza inwestycja, właściciele domów dowiadywali się zwykle gdy było już za późno (chociażby na zmianę firmy ochroniarskiej – ale na tym etapie to już i tak najmniejsze zmartwienie).

#6. Ostatni na pożegnanie



Czego można oczekiwać po mordercy na chwilę przed egzekucją? Naiwnie – zapewne skruchy, przeproszenia za wyrządzone krzywdy, błagania ofiar o wybaczenie. Cóż, nie tak działa psychika seryjnego przestępcy. Zamiast tego zdarzają czy też zdarzały się naprawdę dziwne deklaracje, choć jedno z najbardziej barwnych pożegnań zaliczył Carl Panzram, który trafił na szubienicę za 22 morderstwa oraz ponad 1000 przypadków wykorzystywania seksualnego chłopców i mężczyzn. Zapytany o to, czy chciałby powiedzieć coś jeszcze przed śmiercią, odparł, że owszem. „Pospiesz się, ty leniwy dupku! W tym czasie mógłbym już powiesić dziesięciu gości, a ty się guzdrasz”, rzucił. Nawet przy bardzo dobrych chęciach trudno byłoby uznać to za wyraz skruchy.

#7. Na tropie mordercy



Co łączy seryjnych morderców z gwiazdami estrady? Jak się okazuje, chociażby to, że mają wiele fanek – Peter Sutcliffe, którym okazał się Rozpruwacz z Yorkshire, podczas pobytu w więzieniu (które później zamienił na szpital psychiatryczny) otrzymywał od wielbicielek nawet trzydzieści listów tygodniowo. To jednak niejedyne powiązanie mordercy z muzyką. Kiedy policja miotała się, poszukując jakiegokolwiek tropu w sprawie powtarzających się wokół Leeds morderstw, pod lupę trafili nawet Peter Hook i Steve Morris.

Nazwiska kojarzą Wam się nieprzypadkowo – to basista i perkusista Joy Division. Tak się bowiem złożyło, że daty i miejsca zabójstw w przybliżeniu zbiegały się z trasą koncertową zespołu. Jakkolwiek sytuacja z perspektywy czasu może wydawać się abstrakcyjna, to – jak można przeczytać w biografii Petera Hooka – przesłuchiwanym muzykom wcale nie było do śmiechu.
3

Oglądany: 54582x | Komentarzy: 16 | Okejek: 170 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało